sobota, 20 lutego 2016

Oszukać serce

   Witam ponownie! Nim przejdziecie do odcinka, chcę Was poinformować, że nowe odcinki będą się już regularnie pojawiać w piątki w porach wieczornych (tak, w końcu się ogarnęłam hehe). A teraz - miłej lektury!

~~~~

    Ostry dźwięk budzika wyrwał mnie ze snu o 6:30. No tak, dzisiaj muszę iść do szkoły. Będąc nadal zakopaną w kołdrze, uderzyłam w małe, rzegoczące ustrojstwo. Niestety, nie wyłączyło się. Wysunęłam głowę spod okrycia i wytężyłam wzrok szukając przycisku "off". Po znalezieniu go, wyłączyłam budzik i - w brew wszystkim swoim zwyczajom i miłości do spania - wstałam od razu. Z szafki wyciągnęłam czystą bieliznę. Stwierdziłam, że zostanę w bluzie Xiumina, tylko zmienię spodnie na czarne rurki. Przebrałam się i stanęłam przed lustrem.

      Nie wiedziałam czy to byłam ja, czy jakaś zmora z koszmarów. Z cichym westchnieniem uczesałam wciąż szare włosy. Lekkim makijażem przykryłam podkrążone oczy oraz te najmniejsze z ran. Dotknęłam opatrunku na policzku. Dobrze się trzyma, więc nie było potrzeby go zmieniać. Wzięłam spakowany wcześniej plecak, telefon i słuchawki, po czym zeszłam na dół. Szybko spakowałam kanapki, napiłam się herbaty i poszłam do przedpokoju. Założyłam glany, płaszcz. Szalik i czapka zamiast ogrzewać mnie, ogrzewały dzisiaj półkę. Wyszłam z domu, starając się nie patrzeć na ich dom. Szybkim krokiem poszłam na przystanek, o dziwo autobus nie czekał na mnie, tylko ja na niego. Dlaczego tak się śpieszę? Za czym tak gnam? Dlaczego tak mi śpieszno do tej cholernej szkoły? Nie wiem.

     Wsiadłam do mandarynki, zajęłam swoje miejsce. Gadali o mnie, słyszałam. Pewnie wiedzą o wypadku. Ignorowałam wszystkich, patrzyłam na szybko zmieniające się obrazy za oknem. Zabolały mnie oczy. Wysiadłam z busa, poszłam do szkoły, przebrałam się. Szukałam kogoś so spisania lekcji. Jakaś dziewczyna zgodziła się dać mi zeszyty. Uzupełniłam brakujące notatki po czym oddałam wszystko właścicielce. Zaszyłam się gdzieś w kącie. Znowu wszystko wraca. W nocy mi się śnił. Nie chce tego. Podkuliłam nogi i przymknęłam powieki. Co ja teraz zrobię? Boje się tego, co to może być. Dzwonek zadzwonił. Udałam się do klasy biologicznej. Wszyscy z zaangażowaniem słuchali nauczycielki, ja natomiast skupiona byłam na ozdabianiu marginesów ornamentami. Westchnęłam jak najciszej, brakuje mi go, ale jednak wole trzymać się od niego z daleka. Sehun.. Co z nim? Wczoraj na moment pozwolił i zapomnieć, ale co dalej? On mnie tylko rozumie. Będę dalej kontynuowała tą chorą grę, przynajmniej może Jongin będzie trzymał się z daleka.

     Dlaczego mojej życie tak się spartaczyło? Lekcje mijały, wybiła 15:10. Ubrana w płaszcz i swoje glany ponownie wsiadłam do busa i wróciłam do domu. W drodze powrotnej z przystanku sprawdziłam telefon i liczbę smsów. Nie było ich wiele. Dwa, każdy od innego nadawcy. Pierwszy był od maknae. Otworzyłam wiadomość. "Hejka.. Wiem, że jesteś w szkole, ale nie daje mi spokoju Twój wczorajszy stan i to, że tak zniknęłaś. Mam nadzieję, że wszystko okej. Chciałbym Ci pomóc, zawsze możesz mi się wygadać. Wiem, że byłem mendą, ale to się zmieniło. Wczorajszy wieczór.. Nie mogę zapomnieć. Jak coś, to utrzymam Jongina z dala od Ciebie, tylko przyjdź. Pamiętasz o planie? ~ Hunnie". Otrzymane o 12:14. Sehun.. Teraz tylko ty mi możesz pomóc. Chyba że jest jeszcze ktoś, kto mnie wysłucha. Dyo odpada bo to przyjaciel Kaia. Suho też, bo jako lider opierdzieli Sehuna. Chan, Baek i Chen.. Nie zrozumieją. Xiumin? Nie wiem, mam obiekcje co do tego. Do Laya też, chociaż nie wiem czemu. Co mi sie dzieje.. Im mniej osób wie, tym lepiej.  Otworzyłam drugiego smsa, który był oczywiście od Kaia. "Co Ci się wczoraj stało? Dlaczego płakałaś? Nie lubię jak płaczesz, smutno mi było potem :c ooodpisz ^.^" Uśmiechnęłam się mimowolnie do siebie. Troszczy się.. A może to zwykła grzeczność. Tak, raczej to drugie. Chyba..

      W końcu dodreptałam do domu. W przedpokoju ściągnęłam płaszcz i buty, poszłam do kuchni. Zajrzałam do lodówki. Mimo, że była pełna a ja nic nie jadłam od rana to i tak nie miałam ochoty jeść. Zamknęłam nią, podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej kubek, do którego potem wlałam herbatę. Do kuchni weszła Rin. Spojrzała na mnie krzywo.
- Lara, znowu jesteś zapisana na występ na sylwestrowej imprezie.  - rzekła siadając przy stole. Kiwnęłam głową na znak zrozumienia. Najlepszy czas w roku. Kolejny występ, kocham to. Tylko tam tolerują mój talent.
- Dyo zmienił orientacje.. - powiedziała ledwo słyszalnie. Spojrzałam na nią udając zaskoczenie.
- Po czym wnioskujesz? Po tym zdjęciu? To tylko dla zabawy ponoć - odpowiedziałam wstawiając kubek do zlewu. Odwróciłam się w jej stronę, była na prawdę smutna. Podeszłam do niej i poklaskałam po włosach.
- Skąd mamy wiedzieć? Jaką mamy pewność? Nie widziałam tego, ale wszystkie media o tym trąbią.. I jeszcze ten chłopak.. Jest blisko z wieloma chłopakami z EXO, był nawet widziany w barze z Chanyeolem. - spytała patrząc na dzbanek. Westchnęłam cicho.
- Skoro przy tym byłam to chyba wiem.. - mruknęłam a ona poderwała się nagle.
- Co ty powiedziałaś? - spytała mnie zaskoczona. Podniosłam ręce w obronnym geście.
- Ja? Nic takiego, tylko głośno myślę. - wytłumaczyłam sie, a ona warknęła obrażona.
- Od kilku dni dziwnie się zachowujesz. Cały czas cie nie ma, wpakowałaś sie w wypadek. Co ci jest? - spytała patrząc na mnie. Przygryzłam wargę i spojrzałam w bok. Musi się dowiedzieć.
- Nie mogę ci powiedzieć. Z resztą i tak się dowiesz. Poza tym musisz być na serio ślepa. - odpowiedziałam po czym wyszłam z kuchni. Jak to ja znów poszłam do korytarza, założyłam trampki. Chciałam wyjść, ale Rin złapała mnie za rękę.
- Nie pakuj się w nic złego Laruś. Coś złego ci się dzieje, widzę to. Jak coś to możemy pogadać zawsze - powiedziała patrząc mi smutno w oczy. Zamurowało mnie. Wyswobodziłam rękę z jej uścisku, tylko po to by objąć nią mocno.
- Wiem o tym. Przymierzałaś sukienkę? Podoba się? - spytałam. Rin pokiwała głową.
- Bardzo. I dziękuje za naszyjnik, jest śliczny. - odpowiedziała po czym odkleiła sie ode mnie.
- A teraz już idź jak musisz.. Powiem mamie że poszłaś do znajomej po resztę lekcji. - odpowiedziała i poszła od razu do siebie. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyszłam z domu. Przeszłam przez drogę, po czym weszłam na werandę i zapukałam kilka razy do drzwi. Usłyszałam czyjeś kroki, następnie dźwięk przekręcanego klucza.

      Drzwi się otwarły, a moim oczom ukazał się Sehun. Uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za rękę i wciągnął do środka. Staliśmy przed sobą przez moment. To był mój jedyny przyjaciel, moja ucieczka. Dziwny układ, chory wręcz. Bez słowa przytulił mnie, a ja wtuliłam się w niego. Był wyższy ode mnie, prawie JEGO wzrostu.. Nie, nie myśl o nim Lara. W me nozdrza uderzył znajomy zapach, a ja poczułam coś na wzór spokoju.
- Cieszę się że przyszłaś.. - usłyszałam jego głos. Uśmiechnęłam sie lekko.
- No proszę proszę. Czyli jednak nasz maknae. - rozległ się śmiech Yixinga. Odskoczyłam przestraszona od Sehuna, przez co uderzyłam głową w wieszak. Złapałam sie za obolałe miejsce, a Lay podszedł do mnie.
- Przepraszam, nie chciałem was wystraszyć. Wszystko okej? Może uleczę cie swoimi mocami? - spytał głaszcząc mnie po głowie. Posłałam mu lekki uśmiech.
- Nie, jest okej Lay. Nie przejmuj sie - odpowiedziałam poklepując go po ramieniu.
- No dobrze. - odparł odsuwając się. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się. Jego dołeczki są wręcz urocze.
- Powiedzieć reszcie, że przyszłaś? - spytał wycofując się do kuchni. Miałam już się odezwać, lecz zrobił to Sehun.
- Ewentualnie niech Suho wie, reszta nie musi - odpowiedział zerkając na mnie. Lay zaśmiał się, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie. Co on sobie musi teraz myśleć..
- No dobrze, jak tam chcecie - odpowiedział po czym poszedł do kuchni, a ja stałam i patrzyłam tępo na miejsce, w którym był chwilę temu. Westchnęłam cicho i przetarłam twarz dłonią.
- Idziesz na górę? Chcesz pogadać czy coś? - spytał maknae podchodząc bliżej. No tak, nie będziemy przecież stać w miejscu. Spojrzałam na niego.
- No okej, chodź do twojego pokoju.. - mruknęłam chwytając rękaw jego bluzy po czym zaciągnęłam go do pokoju, w którym był lider.

        Gdy mnie zauważył, uśmiechnął się szeroko, ale nie wiadomo dlaczego, mina po chwili mu zrzedła. Spojrzałam na niego pytająco, a on wstał i położył dłonie na moich ramionach.
- Wyglądasz strasznie, co ci jest? Masz podkrążone oczy i jesteś strasznie blada - powiedział dotykając moje czoło. Jakie on miał ciepłe dłonie..
- To przez szkołę.. Nie wyspałam się, poza tym stres i te sprawy - odpowiedziałam, po części kłamiąc. Suho pokiwał głową i uśmiechnął sie niepewnie.
- Rozumiem.. Uważaj na siebie. Jadłaś coś w ogóle? - spytał. Właśnie. Czy ja coś jadłam? Rano nic, w szkole też, w domu po szkole też nic..
- No właśnie.. - mruknął Suho. - Sehun, zejdziesz za jakiś czas na dół po jedzenie i witaminy dla niej. - dodał patrząc na maknae. Miałam już zaprotestować, ale Suho mnie uciszył.
- Nie możesz tak siebie zaniedbywać. - odparł, po czym wyszedł z pokoju. Sehun podparł ręce na biodrach i spojrzał na mnie z politowaniem.
- Na serio nic nie jadłaś? Głupia jesteś - powiedział. Wzruszyłam ramionami. Wiem o tym aż za dobrze, panie Oh. Usiadłam na jego łóżku, a on usiadł obok. Przez dłuższy moment towarzyszyła nam cisza, której nie chciałam przerywać, ale uczynił to Sehun.
- Dlaczego stałaś się taka nieobecna, zdołowana? Ktoś zrobił ci przykrość? Jongin znowu coś odpalił? - spytał patrząc na mnie. Westchnęłam cicho. No tak, Kai..
- Nie.. Tak jakby nie - odpowiedziałam zaczesując włosy do tyłu, przez co teraz prawdopodobnie stały we wszystkich kierunkach świata.
- To o co chodzi? Jak chcesz to mi powiedz, ja nie naciskam - odparł kładąc się na łóżku. Mimo, że siedziałam plecami do niego, czułam na sobie jego wzrok.
- No bo.. To przez Kaia. Cały czas o nim myślę i tak jakoś.. - zaczęłam ględzić bez sensu. Sehun zaśmiał sie.
- W końcu to twój bias, to normalne chyba - odpowiedział. Westchnęłam cicho. No właśnie nie, Sehunku.
- Może i tak.. Ale i tak to dziwne. Jak ograniczę z nim kontakt może mi przejdzie. - rzekłam odwracając się w jego stronę.
- Ja też mam taką nadzieję. Chodź tutaj.. - mruknął łapiąc mnie za ramie i przyciągając do siebie. Położyłam się na nim i wtuliłam w niego, a on objął mnie, dając tym samym wsparcie.

      Do tej pory nie mogę uwierzyć, że tak szybko się do siebie zbliżyliśmy. Wtuliłam twarz w jego szyję, a jego dłoń gładziła mnie pieszczotliwie po włosach.
- Mam pytanie. A raczej kilka.- oznajmił przerywając ciszę. Kiwnęłam głową na znak tego, by kontynuował.
- Kim dla ciebie jestem? - spytał. Zmarszczyłam brwi i zaczęłam sie zastanawiać na d odpowiednią odpowiedzią. A może po prostu powiem prawdę?
- Nim was poznałam, byłeś dla mnie drugim ub, zaraz po Kaiu. A teraz.. Jesteś przyjacielem i ucieczką od problemów... Dzięki tobie nie myślę o tym całym.. - zaczęłam, ale nie miałam siły skończyć. Jego imie nie chciało mi teraz nawet przez gardło przejść. Źle ze mną.
- Nie myśl o nim. A teraz pytanie numer dwa - zaczął. Wziął głębszy oddech i zaśmiał się nerwowo.
- Dziwnie sie czuje pytając o to, ale zapytam wprost. Zostaniesz moją dziewczyną? - spytał, a mnie dorwał paraliż. C-co? Ale..
- Wiem, że i tak udajemy przed innymi parę, ale.. To pomoże ci pozbyć sie tych dziwnych uczuć, zapomnisz o nim. A ja.. Zależy mi na tobie Lara - powiedział, a każde jego słowo wbijało sie w mój umysł jak nóż. Zależy mu na mnie. Powiedział to w prost. Mój ub numer dwa, przyjaciel.. Powiedział w prost to, co większości facetów nie może nawet przez gardło przejść. Ale co z Kaiem..

          NIE, CHWILA. Sehun.. Bycie jego dziewczyną.. To nie głupie. On przynajmniej się nie bawi, jak Jongin. Ma racje, zapomnę o nim. To nie zmienia faktu że i tak zawsze będzie moim numerem jeden.. Albo to się zmieni. Muszę przestać być milusia. Dostanie za to że tak mnie traktował. Niech sie zdecyduje czy ze mną flirtuje i chce coś pokazać, czy tylko testuje moją cierpliwość.
- Miło mi, że tak mówisz. Masz rację, nie mogę myśleć o nim.. Ty przynajmniej się nie bawisz.. - odpowiedziałam cicho. Jego uścisk stał się na moment mocniejszy. Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.
- Tylko nie wiadomo co z tego wyjdzie, może równie.. -  zaczęłam mówić, ale Hunnie, tak jak wczoraj, uciszył mnie pocałunkiem. Było to krótkie cmoknięcie, ale i tak nie miałam ochoty dalej paplać. Jak wyjdzie to wyjdzie. Jak nie - to nic wielkiego. Maknae uśmiechnął się lekko, po czym zsunął mnie z siebie.
- A teraz wybacz Lu, ale idę po to jedzenie - odpowiedział wstając z łóżka. Kiwnęłam głową, a on wyszedł, zamykając za sobą drzwi na klamkę. Westchnęłam cicho i zastanawiałam się, czy czasem nie postąpiłam zbyt pochopnie. W końcu.. Hej, tu chodzi o bycie w związku. On jest gwiazdą, ja zwykłą osobą. Ale skoro sam o to zapytał, to chyba wie co robi.. Poza tym, teraz Jongin sie ogarnie. Położyłam się swobodniej na łóżku. Wtedy nie myślałam o tym, ż jednak takie decyzje mogą kogokolwiek ranić. Patrzyłam sie na sufit, aż usłyszałam otwierające się drzwi. Podniosłam się do siadu, a do pokoju wszedł Sehun.


      Miał w rękach tacę z górą tostów. Wypatrzyłam tam też miseczkę z keczupem i prawdopodobnie sosem czosnkowym. Były tam też witaminy i dwa kubki z herbatą. Ostrożnie podszedł do łóżka i usiadł, kładąc tacę na swoich kolanach. Spojrzałam na jedzenie. Mój brzuch wydał z siebie odgłos umierającego walenia, co wywołało śmiech u maknae.
- A teraz wcinaj, ja też będe jadł, jeśli nie masz mi za złe. - rzekł biorąc tosta i maczając jego kawałek w keczupie. Uczyniłam to samo i oboje zaczęliśmy jeść. Tosty okazały się genialne, miały chyba wszystko, co musi mieć tost idealny, czyli ser, szynkę, pieczarki. Ale chyba było tam coś jeszcze, bo moje nigdy nie były aż tak dobre.
- Kto je zrobił? - spytałam między kęsami. Sehun upił łyk swojej herbaty.
- Kyungsoo - odpowiedział krótko. No tak, mistrz kuchni. Muszę mu potem podziękować. Jedliśmy dalej. Sięgałam po kolejnego tosta, dla odmiany doprawiłam go sosem czosnkowym. Już miałam wpakować go do paszczy, gdyby sos nie postanowił ubrudzić mi kącik ust i dolną wargę.  Zaczęłam machać ręką, jak niedorozwinięte dziecko.
- Neee, chusteczki chusteczki! - zaczęłam krzyczeć ze śmiechem. Sehun odstawił tacę na bok, i myślałam, że skądś tam wyciągnie chusteczki. Nic bardziej mylnego.

    Szybko pochylił się w moją stronę. To co sie wydarzyło zapamiętam chyba na długo. Złapał mnie za ręke i czubkiem języka zlizał biały sos z moich ust. Drgnęłam mocno, a moje usta opuścił cichy, niechciany jęk. Sehun spojrzał odważnie mi w oczy. Przeszył mnie kolejny dreszcz. Czysta charyzma. Uśmiechnął sie lekko i cmoknął mnie w usta, po czym odsunął się.
- Nie potrzebne już - odpowiedział, biorąc tacę z powrotem na swe kolana. Nadal otępiała patrzyłam na niego. Wow, co to było.. Gdy się odwiesiłam, wróciłam do jedzenia. Tosty się skończyły, a ja wzięłam witaminy i dopiłam herbatę. Wstałam po czym wzięłam tacę z nóg maknae.
- Teraz ty czekaj, ja to zniosę - odparłam i bez czekania na odpowiedź wyszłam z pokoju i zeszłam na dół po czarnych schodach. W salonie na kanapie leżał Chen. Nawet mnie nie zobaczył. Poszłam do kuchni, w której był Dyo, Lay i Kai. Ups, niedobrze. Nie zaszczycając Jongina mym szlachetnym spojrzeniem wstawiłam wszystko do zlewu. Podeszłam do Kyungsoo, który w tym momencie kroił cebulę. Przytuliłam się do niego od tyłu, przez co ten o mało nie odciął sobie palców.
- Jak się czujesz? Zjedliście wszystko? - spytał z uśmiechem. Kiwnęłam głową i odwzajemniłam uśmiech.
- Tak, były pyszne. Dziękuje pingwinku - odpowiedziałam po czym cmoknęłam go w policzek. Odsunęłam się od niego, po czym stanęłam obok i przyglądałam sie jego czynnościom.
- Kiedy przyszłaś? - usłyszałam pytanie. Wiedziałam kto je zadał.
- Niedawno, nie wiedziałeś? - Yixing odpowiedział za mnie. Chwała ci jednorożcu!
- No nie, gdzie była? - spytał po raz kolejny. Uśmiechnęłam się lekko i położyłam dłoń na ramieniu Dyo.
- Z Sehunem, w jego pokoju. - odpowiedział Dyo zerkając na mnie z dziwnym, chytrym uśmiechem. Kaia zamurowało, czułam to. Odwróciłam się w stronę Laya i Kaia.
- No nieźle.. - warknął Kai patrząc na mnie wrogo. Część mnie cieszyła się z tego, że był zły, część mnie czuła się z tym źle, a ostatnia część była ciekawa, czemu tak zareagował. Jongin na serio jest dziwny.
- Nom bardzo - mruknęłam po czym opuściłam kuchnię. Weszłam do salonu i przysiadłam się z uśmiechem do Chena. Ten spojrzał na mnie zaskoczony.
- O, hej Lulu. Kiedy przyszłaś? - spytał z uśmiechem. Poczochrałam jego włoski, po czym przeciągnęłam się lekko.
- Niedawno, spokojnie. Jak tam? - spytałam. Rozmawiałam z Chenem przez chwilę, chcąc zapomnieć o wydarzeniu w kuchni. Po schodach zszedł Sehun. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech, co nie uciekło uwadze Chena.
- Uuuu, coś się dzieje! - wykrzyknął klaszcząc w dłonie. Zaśmiałam się i zakryłam mu paszczaka dłonią.
- Ciii, nic nie wiesz a się cieszysz - powiedziałam ze śmiechem, po czym zabrałam rękę. Jaki on jest uroczy, jak dziecko. Sehun poszedł do kuchni, więc postanowiłam, że tam wrócę. Pobiegłam za nim i wbiegłam do kuchni. Nalewał sobie kawy do kubka.
 
    Stwierdziłam, że zmyję naczynia, bo troszku ich było. Podwinęłam rękawy bluzy i założyłam długie rękawiczki w kwiatki.
- Ej, kto to kupił? Męskich nie było? - spytałam ze śmiechem.
- A, to.. To nowa zdobycz Suho. - odpowiedział Dyo podchodząc do mnie. Zaśmiałam się cicho. Za dużo sie chichram, to dziwne. Ale mam dziwnie dobry humor. Dziwne. Bardzo.
- Jadę z Chenem do sklepu po kilka rzeczy na kolację - powiedział wychodząc z kuchni.
- A ja idę poćwiczyć, poza tym, mam pytanko do Suho. - rzekł wybiegając z pomieszczenia. Zostaliśmy tylko ja, Kai i Sehun . To sie źle skończy, mówię wam. Zaczęłam zmywać, aż poczułam czyjeś dłonie na mej tali. Znam ten dotyk, to Sehun przytulał mnie od tyłu.
- Mógłbyś przestać nią macać? To nie twoja laska - warknął Kai. Omal nie zgniotłam szklanki własną dłonią. Za kogo on się ma? Niech sie odjebie, kto niby całował mnie po szyi i przygniatał do podłogi? Ups, ale wulgarna się zrobiłam. Poczułam, jak dłonie maknae zaciskają się na materiale mojej bluzy.  To sie nie skończy dobrze. I miałam rację. Rozpętała się burza z piorunami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz