poniedziałek, 14 marca 2016

Life Is Strange [ONESHOT]

    Witam! Tym razem mam dla Was luźny oneshot, który nie wprowadza nic do fabuły bloga. Taki tam wynik mojej nudy ^^ Enjoy!


           Letnie wieczory nad rzeką Han bywały chłodne, lecz ta delikatna, mroźna bryza przynosiła ludziom upragniony spokój i chwilowe odcięcie od dziennego skwaru. Tego dnia wszystko było takie jak zwykle. Ludzie śpieszący się donikąd, przejeżdżające auta, żadna nowość. Lara oparła się bezwiednie o jeszcze ciepłą poręcz bariery na moście nad rzeką. Patrzyła się tępo w mętną wodę rzeki, odbijającą neonowe światła miasta. Było cicho, spokojnie. Przymknęła powieki, chcąc chłonąć ten moment całą sobą. W ostatnim czasie zapomniała jak to jest się wyciszyć, uspokoić się szumem wody i drzew. Przeczesała miętowe, przydługie już włosy na bok, odkrywając tym znaczną część twarzy. Uśmiechnęła się do siebie, robiąc krok w tył, po czym pochyliwszy się, podparła brodę o złączone palce jej dłoni, spoczywających na barierce.
- Nieźle, co nie? Tam, za rzeką wydaje się być inny świat, taki głośny, szybki. Nie to co tutaj. Tak spokojnie, z dala od harmidru.. - powiedziała z nutką fascynacji w jej głosie.
       
         Kai oparł się plecami o tę samą barierkę tuż obok niej, po czym spojrzał w ciemniejące już niebo. Miała rację.
- Zgadzam się. Cieszę się, że mnie tu przyprowadziłaś. Dawno nie doświadczyłem tak dużej ilości ciszy. W domu chłopaki cały czas coś robią, jest hałas.. Dobrze jest tak się wyciszyć. - powiedział przenosząc swój wzrok na smukłą figurę swojej ukochanej. W tym świetle jej skóra wyglądała na jeszcze bledszą, a włosy błyszczały, jakby były zrobione ze złota. Piękna.
- Popieram - odpowiedziała krótko po czym wyprostowała się i przeciągnęła lekko, mrucząc coś pod nosem, wywołując tym na ustach Jongina lekki uśmiech. Lara stanęła przed nim, a jej usta wygięły się w subtelny uśmiech. Kai złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie, by po chwili zamknąć jej drobne ciało w ciasnym uścisku. Ta od razu wtuliła się ufnie w jego tors skryty pod materiałem czarnego t-shirta.
- To wszystko jest takie dziwne.. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że to jednak prawda.. - powiedziała bardziej do siebie, niż do niego. Kai zaśmiał się uroczo.
- Ja również. Ale to ma swoje dobre strony. Masz trzy moce, nie jedną, jak reszta. - rzekł wsuwając dłoń w jej farbowane włosy. Dziewczyna uśmiechnęła się po raz kolejny.
- Im większa moc, tym gorsze konsekwencje. - odpowiedziała. Kai wiedział, że ma rację i nawet tego nie kwestionował. Nie każdy odkrywa po takim czasie, że fikcja z teledysku może stać się prawdziwym cudem.
- Czuję się zazdrosny. Teraz możesz polecieć dokąd zechcesz, zatrzymać czas w każdym momencie, ruszyć każdy przedmiot, osobę, gdy ja tylko mogę przenosić się z miejsca na miejsce w ułamku sekundy.. - powiedział ze śmiechem.

       Lara odsunęła się od niego nieznacznie, by móc spojrzeć mu w oczy. Nadal zastanawiała się, jakim cudem on zakochał się w niej, takiej ofierze losu.
- A gdzie chciałbyś się przenieść teraz? - spytała, po czym stanęła na palcach i musnęła jego kuszące usta swoimi wargami. Oboje przeszył elektryzujący dreszcz, jak przy każdym najmniejszym dotyku. Ku zaskoczeniu Lary, Kai położył dłoń na jej tali, po czym przyciągnął mocnym ruchem do siebie. Pochylił się nieco i wpił się zachłannie w jej usta, wywołując u niej jęk zaskoczenia.Zadowolona rozchyliła ochoczo usta, pozwalając chłopakowi na pogłębienie pocałunku, co ten od razu wykorzystał. Mimo, że wiedzieli, że w razie końca świata, Lara mogłaby zatrzymać czas, całowali się tak, jakby była to ich ostatnia chwila. Jej policzki pokryły się lekkim różem, a gdy Kai przerwał pocałunek, zapłonęły czerwienią. Jongin pogłaskał ją po policzku, a ta wtuliła twarz w jego dłoń.
- Oh, you're beautiful, beautiful.. - Kai zaśpiewał fragment piosenki, po czym ucałował jej czoło, po czym spojrzał jej głęboko w oczy. Była piękna.
- Jestem w miejscu, w którym pragnę być do końca. Obok ciebie - odpowiedział, wywołując tym u Lary szeroki uśmiech. Szczęśliwa zarzuciła mu ramiona na szyję, a on objął ją w pasie i przytulił. Takie małe rzeczy, gesty cieszą i stają się bezcennymi wspomnieniami.
- Lu.. Zamknij oczy. I nie puszczaj mnie - szepnął jej na ucho, po czym zamknął oczy, gdy uścisk Lary na jego koszulce stał się nieco mocniejszy. W myślach przywołał obraz swojego pokoju w ich villi. Po chwili poczuł jak jego i Lary ciało zamienia się w lśniący, drobny pył, niesiony po chwili przez wiatr do upragnionego miejsca.

        Po chwili znaleźli się w skąpanym w mroku pokoju Jongina. Lara puściła go i odsunęła się, lecz nie zrobiła nawet jednego kroku, gdyż Kai znów przyciągnął ją do siebie i pocałował. Czas jakby stanął w miejscu. Jongin wziął Larę na ręce, następnie, niczym najdroższy skarb położył na miękkim materacu jego łóżka. Położył się tuż za nią. Lara czuła ciepło jego ciała tuż przy swoich plecach. Uśmiechnęła się lekko, wpatrzona w rozgwieżdżone niebo. Poczuła, jak Kai obejmuje ją w pasie i przylega do niej. Nie chcieli nawet myśląc o tym, co może być jutro, za dwa lata. Mieli siebie, chcieli się sobą cieszyć. Kai ucałował jej smukłą szyję, potem ramię, i znów szyję, wywołując tym drgnięcie u ukochanej. Uśmiechnął się nieco. Była idealna.
- Kocham cię, Lu.. - szepnął jej na ucho, po czym po raz setny tego dnia przytulił mocno do siebie, a ona wtuliła się w niego, czując w sercu spokój i szczęście. Przynajmniej na tamten moment. Życie jest dziwne.

Life is strange.