czwartek, 3 grudnia 2015

Mochi, tulaski i przesłuchanie

Spojrzałam na niego zawstydzona. D.O uśmiechnął sie subtelnie.
- To może.. To może weźmiemy mochi które przyniosłam? Jest w kuchni na stole.. - powiedziałam niepewnie.
- Mochi?! Gdzie mochi?! - rozległ się donośny krzyk a po chwili ktoś zeskoczył ze schodów i popruł do kuchni. Wyszedł z kuchni jedząc ciastka.
- Kai.. Nie jedz tyle na raz bo.. - zaczął Chen. W tym momencie Kai zrobił dziwną minę.
- ... Bo sie zapchasz. - dokończył po czym pobiegł do kuchni po butelkę wody. Wręczył mu ją, a ten od razu wypił połowę jej zawartości. Wziął głęboki oddech i spojrzał na mnie w taki sposób że.. Że aż zrobiło mi się tak błogo, że o mało nie zemdlałam.
- Są pyszne. Robione w domu czy kupne? - rzekł Kai zadowolony.
- Nie, robione w domu wczoraj.. Przeze mnie - odpowiedziałam. Ten wytrzeszczył oczy, wskazał na mnie palcem i spojrzał na resztę chłopaków.
- Zaadoptujemy nią? Proszę! - powiedział błagalnym tonem. Sehun strzelił kolejnego facepalma, a reszta oprócz mnie, wybuchła śmiechem. Cieszyłam się, że mu smakowało. Miałam obiekcje co do tego czy moje mochi sie nadają w ogóle do jedzenia, ale skoro samemu Kaiowi smakowały, to może nie były takie złe.
- To chodźmy już na górę. Kai, zostaw nam troche - powiedział Chanyeol ze śmiechem. D.O zaprowadził mnie na górę. Nie spodziewałam się że przyjmą mnie w taki sposób. Przecież ja im po chałupie łaziłam! Poza tym.. Oni są sławni, a mnie nienawidzą ludzie wokół. To nie skończy się dobrze, ale nie mogłam im odmówić. To przecież EXO, sens mego pogmatwanego życia. Chłopaki usiedli na kanapie na której siedzieli wcześniej. Rozejrzałam sie szybko. To chyba będzie sala treningowa, bo są tu lustra i sprzęt nagłaśniający. Przygryzłam lekko wargę. Gdzie by tu usiąść.. Yolo, usiadłam na miejscu w którym przed chwilą jeszcze stałam, czyli przed EXO. Wszyscy patrzyli na mnie jak na ufo, co bardzo mnie krępowało. Znów sie zarumieniłam, zaczęłam patrzeć na swoje pomazane długopisem łapki. Pierwszy głos zabrał Chanyeol.
- Więc.. Jak masz na imię? Nasze mniej więcej znasz. - powiedział uśmiechając się lekko. Wzięłam oddech, czułam sie jak na rozprawie sądowej.
- Nazywam się Lara Yhonee. - powiedziałam patrząc nadal na swe dłonie.
- Lara.. Piękne imię
 - rzekł Kai, na co zareagowałam lekkim uśmiechem i mocniejszym rumieńcem.
- Czym sie interesujesz? - spytał Lay. Zastanowiłam sie.
- W sumie wszystkim.. - powiedziałam patrząc na Laya. Ten uniósł brwi w zdziwieniu.
- Da się to jakoś sprecyzować? - spytał podpierając łokcie na kolanach.
- Śpiewam, tańczę, gotuje, rysuje.. Denerwuje ludzi, robię głupie rzeczy.. - zaczęłam wyliczać. Gdy skończyłam, spojrzałam na nich.
- No to na prawdę dużo, masz coś wspólnego z każdym z nas. - powiedział zadowolony.
- Jej mochi są na prawdę świetne - wymamrotał Kai wsuwając ciacha. Wszyscy podeszli do niego i poczęstowali sie.
- No, zgadzam sie. Są boskie - powiedział Lay. Inni też zaczęli je chwalić, nawet z obrażony Sehun. Uśmiechnęłam się szeroko, po raz pierwszy od bardzo dawna szczerze sie uśmiechałam. Kai zerknął na mnie
- Jej, ale masz piękny uśmiech.. Znaczy sie.. Emm - zaczął sie plątać, a D.O walnął go w głowę.
- Kai, weź sie ogarnij. Nawet komplementów nie umiesz prawić. - rzekł patrząc na mnie z subtelnym uśmiechem. Oni sobie muszą jaja ze mnie robić. Tak, to dla zabawy. Posmutniałam trochę.
- Tak więc, masz jakieś zwierzęta? - spytał Kai.
- Tak, psa.. Ale siostra też sie liczy? - spytałam. Chłopaki zaczęli się śmiać.
- Nie, raczej nie. - powiedział Chen.
- Więc, co to za zwierz? - spytał ponownie Kai patrząc na mnie z uroczym uśmiechem.
- Jest to mieszaniec, cocker spaniel i golden retriever. Ma imionko Felix i mnie nie lubi. - powiedziałam. Kai zaśmiał sie.
- Dlaczego? - spytał nadal na mnie patrząc. On mnie zaraz oczami przewierci, na serio.
- No bo.. Ucieka gdy mnie widzi - powiedziałam ze skwaszoną miną. Wszyscy znów sie zaśmiali.
- To nie jest śmieszne, nie macie nawet pojęcia jakim wyrzutkiem ja jestem.. - dodałam cicho, ale jak na moje nieszczęście usłyszeli to. Suho spojrzał na mnie współczująco.
- Dlaczego tak jest? Na serio nikt cie nie lubi? - spytał smutno.
- Nie chce wam tu jęczeć o moich problemach, pewnie macie swoje.. - odpowiedziałam. Suho zszedł z kanapy i usiadł przede mną. Gestem dłoni zaprosił do tego również resztę EXO. Siedzieli obok mnie, patrząc na mnie smutno i wyczekująco. Nawet ta sexy menda Sehun.
- Gdybyśmy nie chcieli cie słuchać, już dawno byśmy cie wykopali przez okno. - powiedział Sehun. Wzięłam głębszy oddech i poprawiłam okulary.
- Na serio mnie nie lubią. Powodów jest wiele, gruntownie taki że za bardzo się wyróżniam. - odpowiedziałam. Baekhyun oparł sie o ramie Xumina.
- Z czym sie wyróżniasz? Jesteś lesbijką czy co? - spytał zdziwiony. Wszyscy wlepili we mnie swoje cudne oczy. Zarumieniłam sie jeszcze mocniej o ile to możliwe.
- Nie, no co wy.. Wiecie, w mojej szkole ludzie interesują się.. Sexem, dragami, alkoholem.. To typowe dresy z ulicy. A ja? Ja nie dość że jestem cicha, nie szukam problemów i wszystkich ignoruje, to jeszcze nie nosze kilogramów tapety.. - mówiłam ale Xumin mi przerwał.
- Ty nie masz na sobie makijażu?- spytał zdziwiony i wskazał palcem na moją twarz. Kiwnęłam twierdząco głową. Ten spojrzał na resztę.
- Czemu ja tak nie wyglądam bez tapety? - spytał zły. Zaśmiałam sie i podniosłam grzywkę do góry.
- Panie Xumin, widzi pan moje czoło i te piękne, niesamowicie sexowne pryszcze? Pan nie chce tak wyglądać. - powiedziałam po czym opuściłam grzywkę. Wszyscy sie zaśmiali.
- Eee tam, nie jest źle. Na prawdę dobrze wyglądasz. I nie mów nam na "pan". Zwracaj sie do nas po prostu w nickach scenicznych - powiedział z uśmiecham Chanyeol.
- No fajnie fajnie. Teraz kontynuuj to co zaczęłaś. - mruknął maknae. Łoo, czy on sie mną zainteresował? No nieźle Sehun, robisz postępy.
- Tak więc.. W szkole wiedzą o moich zainteresowaniach, które według nich są z kosmosu. Mało tego, nabijają sie ze mnie i uważają że fałszuje. A na domiar złego, mam zwyczaj to failowania. Przykład z dzisiaj, potknęłam sie o kamień przed autobusem pełnym kiepów ze szkoły - rzekłam czując że moja frustracja rośnie. Baekhyun przysunął sie i przytulił mnie na moment. Ludzie. Mogę umrzeć w spokoju. Widziałam czarnego, rudego chińczyka który był żydem, teraz przytulił mnie członek EXO. To jest takie sugoi! Zrobiłam smutną minkę gdy sie odsunął. Ten zaśmiał sie.
- Chłopaki.. - mruknął Lay z uśmiechem po czym wszyscy na raz zaczęli mnie tulić, odcinając tym możliwość oddychania. Jakaż to by była piękna śmierć. Umrzeć zatulonym przez EXO.. Piękne. Po jakichś 5 minutach puścili mnie. Każdy uśmiechał sie uroczo.
- Dziękuje chłopaki, jesteście cudowni - szepnęłam wzruszona.
- Nie masz za co Lara. Co powiesz na to aby zostać naszą przyszywaną siostrzyczką? - spytał D.O. Rozwarłam usta w zdziwieniu. Czy oni właśnie mi zaproponowali dołączenie do ich paczki? TAAAAK!!! ZGADZAM SIE NA WSZYSTKO!!! HAJTNIJCIE SIE ZE MNĄ, BĄDŹCIE MOIM HAREMEM!!!
- To by było cudowne - powiedziałam starając sie opanować szczęście. To się nie dzieje na prawdę.
- No i supcio! - zawołał zadowolony Baekhyun. Moje życie zmieni sie w najbliższym czasie o 180 stopni. Chce tego? Oczywiście. Mam dość rutyny i siedzenia na dupie cicho. Mam w końcu kogoś dla kogo żyć. Oni mi pomogą. Wiem to