piątek, 4 marca 2016

Jak Się Nie Ma Co Się Lubi,To Się Lubi Co Się Ma

Szum wody, trzask fal rozbijających się o skały u podnóża klifu, majestatycznie wznoszącego się nad kobaltowym morzem. A na nim ja, stojąca na brzegu, wpatrująca się w fale. Wiatr smagał mą twarz, przymknęłam oczy. Na usta wpełzł mi niemrawy uśmiech. Czułam się wolna, pozbawiona zmartwień. Spojrzałam odważnie na morze, kończące się gdzieś za horyzontem. Rozłożyłam ramiona by poczuć ten dreszcz emocji. Gdybym tak spadła? Spadnę, czy uniosę się w górę niczym anioł? Ponownie przymknęłam oczy. Poczułam za sobą czyjąś obecność. Nie byłam jednak sama. Tajemnicza osoba przesunęła dłońmi po mych ramionach, by na koniec spleść nasze palce. To był mężczyzna. Przylgnął do mych pleców, jego głowa spoczęła na mym ramieniu, usta musnęły szyję. Znam ten dotyk. Kai tulił mnie na swój sposób, a ja czułam w brzuchu stado motyli i coś zwanego potocznie szczęściem. Czym ono w ogóle jest? To nietypowe uczucie, spotykane przy odniesieniu sukcesu, spełnienia zachcianki. I tyle? Napawa nas euforią, rozświetla dzień. Gonimy za nim, bez myślenia o konsekwencjach. Szczęście jest blisko spokrewnione z miłością. Komu nie raduje się dusza na minimalny dotyk, słowo kochanej osoby? Miłość to szczęście, szczęście to miłość, to proste. Westchnęłam cicho, czując błogość w sercu. Gdy był obok, wszystko  nabierało innego koloru, drugiego dna.Dziwne, prawda? Co taka miłość umie zrobić z człowiekiem. Wyswobodziłam się z uścisku, tylko po to by odwrócić się i spojrzeć na jego twarz. Uśmiechał się tak promiennie, że moje serce szalało, a me usta wykrzywiły się w podobny uśmiech, policzki pokryły różem. Zbliżył się bardziej, oparł czoło o moje, a twarz wziął w swe dłonie. Patrzeliśmy w swoje oczy, dostrzegliśmy duszę, każdy jej zakamarek. Przechylił głowę na prawy bok, przybliżając swe usta do moich. Tak, pocałuj mnie. Dzieliły nas tylko centymetry, nasze oddechy mieszały się. Przypuszczam, że był wtedy w stanie czuć moje szybkie tętno. Jego dłonie zsunęły się na me wątłe ramiona. Uśmiechnął się szeroko, lecz w jego uśmiechu było coś innego, coś czego nie znałam.
 Zepchnął mnie w tył.
          Nie wiem co było głośniejsze. Mój krzyk, czy trzask łamanego serca. Śmiał się. A ja spadałam w dół, tracąc wspomnienia dobrych chwil. Rozbiłam się jak porcelanowa lalka na skałach rzeczywistości.

-Nie! - krzyknęłam zlana zimnym potem, podnosząc się szybko do siadu. Mój oddech był szybki, jak po przebiegnięciu maratonu. Nie byłam nad morzem. Zamiast wody widziałam biurko z zeszytami i przyborami do rysowania.Przetarłam twarz dłonią, po czym podkuliłam kolana. Śnił mi się. Nawet śpiąc nie mam spokoju. Sięgnęłam telefon, by sprawdzić godzinę. Była dopiero 19:38. Wcześnie, mimo to na dworze było ciemno, jak to bywa zimą. Wzięłam drżący oddech, po czym usiadłam na łóżku, twarzą do okna. Na tym miejscu, kilka dni temu, siedział Kai. Tulił mnie, pocieszając przy okazji. Pamiętam, jak złączyliśmy swe dłonie. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Spuściłam smętnie głowę, a mój wzrok spoczął na bandażu. . Nie będę mogła rysować. Tańczyć na występie też nie. A jeżeli przez to nie będę mogła też śpiewać.. Co zrobię? Zabiję się? Kto by płakał? Rin? Sehun? Kyungsoo? Ktoś więcej? Nikt. A przecież ułatwiło by mi to wiele spraw. Nie musiałabym już zawadzać rodzicom, EXO pozbyli by się problemów. Dawno nie myślałam o śmierci w tak pozytywny sposób. Co mi się stało..
- To wszystko jest tak żałosne.. - szepnęłam do siebie, a po chwili słychać było w małym pokoju cichy szloch. Po raz kolejny tego dnia dałam upust emocjom. Usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Rin pewnie sobie o mnie przypomniała. Szybko otarłam łzy rękawem bluzy należącej do Xiumina i odwróciłam głowę w stronę drzwi, spodziewając się ujrzeć w nich okrągłą, uroczą buzię młodszej siostrzyczki. To co zobaczyłam, w ogóle jej nie przypominało.
- Przyszedłem wcześniej.. Ale twoja siostra powiedziała, że zamknęłaś się w pokoju i śpisz.. Byłem u niej w pokoju i rozmawialiśmy.. Dopóki nie usłyszałem twojego wrzasku.. - powiedział niepewnie Sehun, patrząc gdzieś na swoje trampki. Przyszedł do mnie, troszczy się.. Patrzyłam na niego szklanymi oczyma.
- Mogę wejść? - spytał nieco pewniej. Kiwnęłam lekko głową, a on wszedł do pokoju, zamykając za sobą drzwi na klamkę. Podszedł do łóżka, wgramolił się na nie, by po chwili usiąść obok mnie. Bałam się na niego spojrzeć, wzrok miałam utkwiony na limonkowym prześcieradle.
- Płakałaś, prawda? - spytał cicho, jakby jakiekolwiek głośniejsze słowo miało doprowadzić mnie do furii. Wzruszyłam lekko ramionami.
- A czy to ma jakieś znaczenie? - spytałam obojętnym tonem patrząc tym razem na okno, za którym teraz prószył śnieg. Sehun westchnął cicho.
- Ma, dla mnie ma. I to duże.. - odpowiedział poważnie. Między nami zapadła głucha cisza, jednak maknae postanowił ją przerwać.
- Spójrz na mnie Lara. - szepnął błagalnym tonem. Przygryzłam na moment wargę, po czym spojrzałam na niego. Był wyraźnie smutny. Przeze mnie.
- Nie chcę abyś była zdołowana przez tego kretyna.. Wiem, że to na nim ci bardziej zależy ale.. Słyszałaś co powiedział. Ja bym nigdy tak nie zrobił. - powiedział patrząc mi się w oczy, jego spojrzenie było tak intensywne, że byłby w stanie móc czytać w mych myślach. Miał rację.
- Czujesz w ogóle do mnie coś więcej niż przyjaźń? Czy zgodziłaś się być ze mną tylko z grzeczności? - spytał, a to pytanie wbiło się w me serce jak odłamek szkła. Wzięłam większy oddech. Nie skłamię.
- Sehun.. Nie lubie cie. Nie kocham.. To coś pomiędzy tym.. Nie wiem jak to zdefiniować. Chcę być z tobą, bo wiem, że z tobą jestem bezpieczna i nie muszę się niczego bać. Ale.. - zaczęłam mówić dobierając dokładnie słowa, lecz pod koniec wypowiedzi wymiękłam.
- Ale nie jestem Kaiem - dokończył z cichym, smutnych westchnięciem.
- Nie jesteś. Bo jesteś Sehunem. Troskliwym, często wrednym, uroczym Sehunem, którego ja i moja siostra wielbimy ponad życie - rzekłam z lekkim uśmiechem, chwytając jego dłoń i ścisnęłam nią lekko. Maknae uśmiechnął się lekko zawstydzony. Był słodki. Przysunęłam się nieco bliżej jego, po czym oparłam się o jego tors, a on objął mnie lekko, cmokając we włosy.
- Awww, jakie to urocze! Zaraz rzygnę! - usłyszeliśmy pisk Rin.
Odskoczyliśmy od siebie wystraszeni i spojrzeliśmy na drzwi, w których stała moja siostra. Stała to złe określenie. Skakała jak dziecko. Zarumieniłam się do granic możliwości, a Sehun wybuchł niekontrolowanym śmiechem. Gdy się nieco uspokoił, machnął w stronę Rin ręką.
- Ej, młoda. Chodź tu - powiedział śmiejąc się. Zabije ich oboje kiedyś. Zadowolona Rin specjalnie usiadła między mną a maknae i usiadła dosłownie DUPĄ w moją stronę. Ją zabije najpierw, przysięgam!
- Ładnie to tak podsłuchiwać starszych? - spytał Sehun stukając ją palcem w czoło. Ta zaczęła się śmiać, co wywołało u mnie przypływ irytacji.
- Ale no nie mogłam się powstrzymać noo.. - jęknęła smutno. Czy to na pewno moja siostra? jak tak, to czemu jest taka głupia?
- No okej, wybaczam ci teraz. Ale następnym razem nie będę tak miły - rzekł Sehun uśmiechając się do niej lekko. Nawiązali dobry kontakt, to nawet okej ale.. Dlaczego teraz poświęcał jej uwagę? Hej, Oh Sehunie! To ja jestem twoją dziewczyną!
- No dobziu dobziu. Jak tam? O czym rozmawialiście? - spytała patrząc na maknae. Ręka w bandażu jest twardsza, prawda? Zaboli jak dostanie nią w łep?
- O niczym takim, co musiałabyś wiedzieć - rzekł stukając nią znowu w czoło. Prychnęłam cicho i zerknęłam na okno.
- Wiesz, Hunnie powiedział mi że dużo o mnie im mówiłaś. Stwierdził też, że jestem nawet okej. I obiecał, że zagra ze mną na konsoli! - zaczęła się ekscytować. Wiedziała doskonale, że mnie to denerwuje i czekała tylko aż wybuchnę. Sehun z zaciekawieniem patrzył się na mnie ledwo trzymającą nerwy na wodzy. Ona mimo to nie przestawała. Siadła bokiem przez co teraz widziałam jej pieprzony profil.
- W ogóle.. Znając dzisiejsze czasy, może któryś z nich był by ze mną? - palnęła głupstwo. Wybuchłam śmiechem po czym spojrzałam na nią.
- W jakim ty świecie żyjesz dziewczynko? Śpisz z misiem, boisz się pająków i nie masz żadnego doświadczenia. Masz dopiero 13 lat  - powiedziałam dumnie mając nadzieję, że się przymknie. To co zrobiła potem, na zawsze odmieniło mój stosunek do niej.
- No i? Ty masz niedługo 17 urodziny, a też nie masz żadnego doświadczenia, nawet sie nie całowałaś! Nadal śpisz sama, boisz się czegoś tak żałosnego jak samotność. I w dodatku jesteś deską, nie to co ja - powiedziała zadowolona wypinając klatkę piersiową do przodu, chcąc tak uparcie pokazać swe cycki rozmiaru B. Suka. W oczach na chwilę pewnie pojawiły się mi łzy, lecz zastąpiło je tak wściekłe spojrzenie, że nawet Sehun się wzdrgnął.
- Poprawka. Ma doświadczenie. Całowała się - powiedział Sehun podpierając ramię na kolanie. Odwróciłam wzrok, a Rin zaśmiała się.
- Skąd wiesz? Powiedziała ci? W takim razie kto był tym biedakiem? Albo.. Biedaczką? - spytała chcąc jeszcze bardziej popisać się swoją niewyparzoną gębą. Nienawidzę jej.
- Na prawdę chcesz wiedzieć? - spytał zerkając na nią. Ta kiwnęła energicznie głową.
- Jak odsuniesz się od niej i przestaniesz na moment bardziej ją wkurzać, to ci powiem - powiedział puszczając jej oczko. Po co ten kaszalot ma się odsuwać? Mimo to ona odsunęła się i przyglądała maknae z zaciekawieniem. Sehun zajął jej wcześniejsze miejsce obok mnie, po czym złapał mnie szybko za podbródek, zmuszając do spojrzenia mu w oczy. Szybko przechylił głowę w lewo, nie chcąc blokować widoków mojej siostrze. Tak Sehun, zrób to. Maknae wpił się zachłannie w moje usta, a Rin o mało nie zachłysnęła się tlenem. Nie pozostawałam dłużna. Rozwarłam wargi w ułamku sekundy, pozwalając mu pogłębić pocałunek. Przypomniał mi się tamten wieczór, gdy złamał tą niewidoczną barierę i pocałował mnie. Teraz było podobnie, lecz tym razem bardziej na pokaz. Całowaliśmy się na jej oczach agresywnie, angażując całe uczucia żywione do siebie. Jego język pieścił delikatnie me podniebienie, słychać było nasze ciche mruknięcia oraz dziwne dźwięki wydawane przez Rin. Teraz chyba zabrakło jej pyskatego komentarza. Brakowało nam tchu, Sehun przerwał pocałunek, by zaczerpnąć powietrza. Dyszeliśmy cicho, a on cmoknął po raz kolejny me usta i uśmiechnął się szyderczo, po czym oboje spojrzeliśmy na Rin. Oczy o mało jej nie wypadły, szczęka obwisła totalnie, oddech przyśpieszył, ręce zacisnęły się na pościeli.
- To ja byłem tym.. Heh, biedakiem. Albo raczej farciarzem. Twoja siostra zajebiście całuje - powiedział zadowolony patrząc na mnie pod koniec swej wypowiedzi. Zarumieniłam się lekko i przygryzłam wargę. Rin w końcu "odetkała się" i przemówiła.
- A-ale.. Dlaczego ty nią pocałowałeś? - spytała drżącym głosem. Sehun zaśmiał się cicho.
- Każdy chłopak może całować swoją dziewczynę, prawda? - spytał zaczesując swe brązowe włosy do tyłu. Rin patrzyła to na niego, to na mnie.
- Mówiłam ci, to nie wierzyłaś. - powiedziałam wzruszając ramionami. Rin bez słowa wyszła z pokoju i trzasnęła drzwiami. Znowu będę miała spokój na kilka dni. Piękne.
- Niezłe ziółko.. Mam nadzieję, że nie bierzesz sobie do serca jej słów. To, że.. Jak by to ująć.. Ma większe krągłości od ciebie, nie robi z ciebie kogoś gorszego - powiedział patrząc na mnie. Prychnęłam cicho.
- Daj spokój Sehun, przyzwyczaiłam się. Każdy mi to wypomina. Nigdy nie będę taka jak inne laski - powiedziałam siląc się na uśmiech. Sehun przysiadł się jeszcze bliżej.
- I to właśnie mnie cieszy, nie jesteś taka jak inne. Poza tym, skąd wiesz, że tak zawsze będzie? Jesteś młodziutka, możesz jeszcze kiedyś żałować, że nie jesteś taka jaka jesteś teraz - powiedział odgarniając mi z policzka pasemko włosów. Uśmiechnęłam się słabo.
- To nie tak, że mi z tym źle. Mi z tym dobrze. Faceci nie lampią się jak sroka w gnat, wygodniej się śpi, nie trzeba się użerać ze stanikiem.. - wyliczałam na palcach, a maknae zaśmiał się uroczo.
- Jesteś cudowna - powiedział. Zerknęłam na niego, unosząc lewą brew ku górze.
- Eee tam, pierdoły gadasz. - mruknęłam, a on objął mnie mocno. Od razu wtuliłam się w niego i mruknęłam zadowolona. To nie był Kai ale.. Cii! Nie mogę o nim myśleć.
- Ponoć masz wolne do końca roku. - powiedział tuląc mnie. Ucieszyłam się w głębi. Będę mogła widzieć się z nimi i przygotowywać do występu.. Jeżeli w ogóle mnie dopuszczą. Przypomniało mi się, że muszę wybrać tracklistę na ten występ. I utwory które umiem tańczyć. Muszę to spisać i dać Rin by dała swojej nauczycielce od tańca, która zajmuje się organizacją tego eventu.
- O czym tak myślisz? - spytał zaciekawiony maknae.
- Emm.. O pewnym evencie czekającym mnie niedługo. Ale pewnie przez szwy nie dam rady wziąć w nim udziału - powiedziałam cicho. Jego dłoń powędrowała na moją głowę. Zaczął głaskać mnie po włosach.
- No okej okej - powiedział cmokając moją szarawą czuprynkę. Siedzieliśmy tak w ciszy, która była wyjątkowo przyjemna. Za oknem sypał sobie śnieg, a my wyciszaliśmy się w spokoju.
- Dlaczego tak mnie nie lubiłeś na początku? - spytałam nagle. Sehun zaśmiał się cicho.
- W sumie.. To nie lubię jak ktoś nagle wtrynia się w nasze towarzystwo. A jak jeszcze dostałaś nick LuKriTao, to stwierdziłem, że na siłę chcesz nam ich zastąpić. Tęsknię za Lu, ale fakt że odszedł napawa mnie pewnego rodzaju obrzydzeniem. Obiecywał zostać na zawsze, "We are one" i te sprawy, a odszedł. - powiedział spokojnie. Czyli tak to było.
- Pamiętam to.. Ale to wy w sumie zadecydowaliście o tym, że zostałam. W sumie to Dyo, bo wpadłam na niego gdy wychodziłam z domu, a potem wy przyszliście. I ścięliście mi włosy! - powiedziałam ze śmiechem pod koniec. tak, to było niezłe. Poznajesz sąsiadów, wpadasz na jednego z nich, a oni potem ścinają ci kłaki, farbują cie, nadają imie i ubierają w swoje ubrania. Takie rzeczy tylko w Azji.
- Pamiętam to, pamiętam - powiedział ze śmiechem. Czułam wtedy coś na wzór szczęścia, jednak to nie był szczyt mych marzeń. Kto powiedział, że w życiu zawsze masz to co zechcesz? Jak się nia ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wtuliłam się w niego mocniej, jakbym chciała przykleić się do niego, albo najzwyczajniej schować się przed światem. Jakie ja głupie rzeczy robiłam. Gdyby ktoś mi powiedział, że będę w jakimś dziwnym układzie z Sehunem, to bym mu doradziła iść do lekarza specjalisty. Życie jest jednak zaskakujące.
- Lara, ja będę musiał już iść. Niestety nie mogę zostać na noc, a ze mną nie możesz iść. Jakby co, zadzwonię albo napiszę. - powiedział odsuwając się ode mnie nieznacznie i spojrzał mi smutno w oczy. Kiwnęłam lekko głową na znak zrozumienia. Szkoda..
- Rozumiem.. - szepnęłam i spuściłam smętnie głowę. Wzrok skupiłam na bluzie Sehuna z jakimś napisem chyba po niemiecku. Obserwowałam jego unoszącą się klatkę piersiową, lecz nagle poczułam jak chwyta mój podbródek i zmusza do spojrzenia w oczy. Uczyniłam to.
- Nie smuć się już. I nie bój sie samotności. Z nami jej nie zaznasz już nigdy - powiedział po czym po raz kolejny pocałował mnie. Był to subtelny pocałunek, bez żadnej namiętności. Westchnęłam cicho, żałując, że musi już iść. Nie chciałam zostać sama w tych czterech ścianach. Maknae wstał po czym stojąc nade mną objął mnie po raz ostatni i cmoknął w czubek głowy. Posłałam mu niepewny uśmiech, a on wyszedł z pokoju, mówiąc po drodze '' dobranoc". Drzwi się zamknęły, a ja szybko zakopałam się w kołdrze i patrzyłam na okno, póki nie zasnęłam. Tym razem nie miałam koszmarów. Śniło mi się coś bez sensu, jakieś randomowe wydarzenie.
Spałam długo, obudziłam się dopiero po 9 rano. Przeciągnęłam się ostrożnie, by czasem nie ruszyć szwów na ręce. Podniosłam się do siadu, a potem wstałam. Zastanawiałam się, jak ja się teraz wykąpę. W ogóle.. Muszą mieć mnie tu za jakąś świnie niemytą, bo w domu myłam się.. Dawno temu. Parsknęłam śmiechem na myśl o tym , co muszą myśleć rodzice. Wzięłam swoje stare poprzecierane jeansy, luźny tshirt z krótkim rękawem. Moje starsze rany zagoiły się prawie, ale blizny zostaną. Najgorsza będzie na karku, szyi, prawym ramieniu i policzku. A po zdjęciu szwów pewnie też na prawej dłoni. Fuck my life. Udałam się do łazienki, jakimś magicznym cudem rozebrałam, po czym wskoczyłam pod dawno nie widziany prysznic i umyłam się, uważając by nie zmoczyć bandażu. Jakoś się udało, choć nie było łatwo. W każdym bądź razie, łazienkę opuściłam po jakichś 40 minutach, ale przynajmniej ubrana i w stanie użytkowym. Poszłam do kuchni, gdzie tradycyjnie nikogo nie było. Zastałam tylko stół z kanapkami i herbatą. Czyli jednak nie będę musiała się mordować lewą łapą i robić sobie jedzenie sama. Jak miło. Zabrałam się do jedzenia. popiłam wszystko ledwo ciepłą herbatką, po czym pusty talerz i kubek wstawiłam do zlewu. Przy okazji pochowałam do szafek i lodówki pozostawione na blatach rzeczy, przez co kuchnia nie była już tak zawalona. Czy ktoś tutaj coś w ogóle sprzątał, gdy mnie nie było? Najwyraźniej nie, zawsze sama muszę wszystko sprzątać. Kyungsoo był by ze mnie dumny, Baozi pewnie też. Ale dostałabym ochrzan za sprzątanie w takim stanie. Uśmiechnęłam się lekko wyobrażając sobie jak skaczą bulwersując się z powodu tego, że się ich  nie słucham. Wróciłam się do siebie do pokoju i usiadłam przy biurku. Włączyłam jakoś komputer i wzięłam się za pisanie tej listy piosenek do tańczenia i śpiewania. Ciekawe, czy w tym roku dostanę dodatkowo 4 osoby jako resztę tancerzy, czy będzie chórek i czy przewidują duety. Potem się zgadam z nauczycielką, muszę tylko odwiedzić to gimnazjum. Ta impreza to na prawdę duże wydarzenie. Zejdą się ludzie z wszystkich 7 gimnazjów. Przygotowania muszą być zaczęte wcześnie. Przecież sylwestrowe imprezy są tylko raz w roku. To będzie petarda. Zaczęłam przeglądać piosenki na komputerze, oceniając, które z nich jestem  wstanie wykonać idealnie. Wliczam w to anglojęzyczne. Mimo tego, że jestem koreanką to angielski jest u mnie na wysokim poziomie, wymowa i gramatyka też. Jako jedyna na tym evencie śpiewałam w obcym języku, co bardzo spodobało się ludziom odwiedzającym tamto gimnazjum, do którego uczęszczałam jeszcze w zeszłym roku. Doszłam do wniosku, że kilka piosenek będzie miało mocno imprezowy charakter i zaśpiewam je solowo. Było to Lay Me Down Adama Lamberta i Avicii, do tego jeszcze Never Close Our Eyes i Pop That Lock, również Lamberta. Teraz piosenki o nieco bardziej kontrowersyjnym tekście, z ewentualną choreografią. Lady Gaga - Judas, Katerine - Ayo Technology. I tyle. Ze spokojnych, bardziej popisowych.. Hmm, na pewno Moonlight i Baby Dont Cry od EXO i ewentualnie Beautiful Baekhyna. . Teraz piosenki z choreografią, zespołowe. Tu bez dyskusji idzie Overdose, Hurt, History, MAMA od EXO, Ring Ding Dong od Shinee. Dodam jeszcze ewentualne duety. Na pewno będzie to What Is Love od EXO i Rumors Lamberta z Tove Lo. Lista skończona. Nagle mnie olśniło. Mogę to wysłać tej kobietce na maila, a nie posługiwać się Rin, do której nie mam zamiaru się odzywać. Odkopałam adres nauczycielki po czym wysłałam jej listę. Wyłączyłam komputer, po czym przeciągnęłam się. Nie mam co robić. Gdyby nie te szwy to porysowałabym. Ale gdyby nie te szwy byłabym teraz w szkole. Trzeba się cieszyć, ale jak, skoro nie ma się żadnego użytku ze swojej prawej ręki? Wstałam i zaczęłam jakoś sprzątać w pokoju. Pościelałam z trudem łóżko, pochowałam kosmetyki do kosmetyczki, brudne ubrania zniosłam do łazienki, zeszyty i książki poukładałam na półkach. Miałam zetrzeć też kurz z ramek na komodzie, ale zatrzymałam się przy zdjęciach. Jedno było z małym Felixem na rękach, na początku tego roku, drugie z sylwestrowego występu rok temu. Wszystkie były z tą "starą mną". Potem ścięłam włosy, zaczęłam bardziej no-life'ić, oddałam się sztuce i oddalaniu od społeczności. Przetarłam czarne ramki jakimś cudem i odstawiłam je na ich miejsce. Znudzona usiadłam na łóżku. Sięgnęłam telefon by sprawdzić godzinę. Była 12:29. Umrę do wieczora. Nie wiem czemu, ale sprawdziłam skrzynkę odbiorczą. Napisał do mnie Sehun, tak jak obiecał. " Dzień dobry Lu ^^ :*" Uśmiechnęłam się lekko, po czym odpisałam mu dzień dobry z buziaczkiem. Wyszłam z konwersacji, po czym dalej przeglądałam nieodczytane smsy. Jeden był od Suho, z pytaniem jak ręka. Napisałam, że jest nawet dobrze. Potem był Kyungsoo. "Hej Lara. Mam kilka pytań.. Najpierw to, jak się czujesz. Jak ręka? Mam nadzieję, że dobrze. Hmm.. Co się stało między Tobą a Kaiem? Od tamtej pory z nikim nie gada, omija Sehuna jak ogień. Ale przynajmniej dla mnie nie jest już tak wredny.. Dziwne. Powiesz mi, co zaszło?" No tak.. Ale.. Dlaczego Kai tak się zachowuje? Powinien być dumny z siebie! "Z ręką jest dobrze, boli trochę i nie mogę normalnie funkcjonować.. A jeżeli chodzi o Jongina.. Powiedział za dużo i myślał, że puszczę to mimo uszu. Zrobił ze mnie puszczalską. Ba, wypominał mi jak moja głupia siostra że jestem deską. Dostał w jape z liścia. " Odpisałam mu szybko i czytałam dalej nowe wiadomości. Tradycyjnie i tak jak przypuszczałam, dostałam spam od tej tępej pały. Miałam z 30 smsów typu "Przepraszam!", "Nie chciałem, wybacz mi" i "Przyjdź i potwierdź to, że nie jesteś z Sehunem. Nie wierzę w to". Prychnęłam cicho i wyszłam z rozmowy. Wróciłam do tej z Sehunem, bo odpisał mi. Pisaliśmy chwilę o tym co robiliśmy, co jedliśmy, jak się czuje, o tym co głupiego zrobił dziś Chen i Baekhyun wraz z Chanyeolem. Potem Sehun musiał iść pomóc Kyungsoo z obiadem. Właśnie, od Dyo też dostałam odpowiedź. "Na serio? W sumie.. Gdybym tam był, też by dostał ode mnie. Takich rzeczy się nie mówi". Racja Kyungsoo. "Zgadzam się Pingwinku. Nie mów nikomu, że wiesz. Ufam Ci i dlatego Ci to powiedziałam". Wysłałam odpowiedź i czekałam na kolejną wiadomość. Po chwili nadeszła. "Cieszę się z tego. I nie martw się, nie powiem nikomu. A teraz wybacz, ale robię obiad z Sehunem. Do napisania lub zobaczenia Lara". Odpisałam szybkie "Pa". Po czym schowałam telefon do kieszeni jeansów. Kolejny nudny dzień. Do wieczora słuchałam muzyki, oglądałam jakieś dziwne filmy na YouTubie. Potem sprawdziłam pocztę. Okazało się, że dostałam odpowiedź od nauczycielki. Zgodziła się na wszystko, ale wprowadziła kilka zmian. Moonlight zaśpiewam z jakimś chłopakiem, z którym zaśpiewam też What Is Love i Rumors. W Moonlight i What Is Love śpiewam jako Baekhyun, a w Rumors jako Tove Lo. No okej, rozumiem. Jako beatową piosenkę dodała jeszcze "Lu" od LuHana. LuKriTao będzie śpiewać Lu.. CHWILA! Ja mam śpiewać takie jęczydło? W sumie.. YOLO! You Only Love Oppa.. Hehehe, wiecie o co chodzi. Napisała też, że znowu będzie chórek i tancerze. To supcio, to ułatwi sprawę. Napisała też, czyje wokale przejmuję w grupowych wykonach. Dodałam też jakieś inne piosenki, które zasugerował tajemniczy chłopak. W Overdose mam Beakhyuna i Chanyeola. Łooo, rap! Kocham tą kobitekę! W Hurt mam mieć Dyo i Kaia. Serio? W Hurt? Kaia? W History mam mieć znowu Jongina i tym razem Suho. Yehet! Mam ten zarąbisty moment! Kocham koooocham! W wykonie MAMA wcielę się znowu w tą pałe, ale też znowu w Dyo, dodatkowo w Sehuna. W Ring Ding Dong w Taemina. Dodała też BTS - Danger, mam śpiewać jako Kookie. Yeyy. Moim oczom umknęło coś istotnego. Skapowałam się, że jako duet dołączone też jest Pink - Just Give Me A Reason. Wow, nie wiem czy dam rade, Pink to wyższa szkoła jazdy. Innym utworem śpiewanym w grupie było Run od EXO, mam śpiewać momenty Kyungsoo i Kaia. Znowu? Pff.. No okej, jest tragicznie, ale też super. Nic, tylko się wieszać na wieszaku w szafie. Westchnęłam cicho, po czym wyłączyłam komputer. Trzeba zacząć ćwiczyć piosenki i układy. Jutro tam pojadę, dowiem się kiedy są terminy prób i będzie super. Czy powiem EXO o tym? Nie. Dlaczego? Bo po co mają oglądać mnie wyjącą i kaleczącą ich utwory wraz z choreografiami? Poza tym.. Świadomość że tam są by mnie tylko stresowała, a tego chcę sobie oszczędzić. Wpadłabym w panikę, zapomniałabym tekstów i ruchów i wyszłabym na idiotkę, co jest dla mnie chyba normalne. Zeszłam na dół i bez słowa zjadłam zapiekanki zrobione przez mamę na kolację. Próbowała ze mną pogadać na temat mojego wczorajszego wybuchu złości, ale udawałam, że jej nie słyszę. Nie mam zamiaru przepraszać, to oni powinni. Wzięłam ponownie długachny prysznic, który byłby szybki, gdyby nie ta ręka, po czym w kraciastych spodniach od piżamy i czerwonej koszuli na guziczki polazłam na górę, położyłam się na łóżku i poszłam spać o dziwnie wczesnej porze. Była dopiero 20:57, a ja już w łóżku. Dziwne, na serio. Ale co miałam zrobić? Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Ktoś do mnie dzwonił na LINE. Sięgnęłam telefon po czym odblokowałam go i sprawdziłam, komu się o mnie przypomniało. To był oczywiście mój Sehun. Tak, mam zamiar nazywać go MOIM bo w końcu jest co nie? Jak ja chciałabym mówić tak o Kaiu..
- Dobry wieczór Lu - usłyszałam jego niski głos, a na ekranie pojawił się Sehun w czarnej koszuli mocno kontrastującej z jego mleczną skórą. Zauważyłam, że kilka guzików było odpiętych. Niezły Bad Boy. Uśmiechnęłam się niemrawo.
- Dobry dobry Hunnie - powiedziałam kładąc się wygodniej na łóżku. Sehun przechylił głowę na bok, okazując zaciekawienie.
- Idziesz już spać? Jest wcześnie - powiedział zdziwiony. Kiwnęłam lekko głową.
- Wiem, ale nie mam nic do roboty. Przez tą rękę nic prawie nie mogę robić, a mimo to i tak posprzątałam w pokoju. Porysowałabym, ale nie mogę, popisałabym coś ale nie mogę, ugotowałabym coś ale nie mogę - powiedziałam pełna frustracji. Sehun zaśmiał się. No co za kanalia!
- Oj, biedactwo. Może przyjdziesz jutro? - spytał uśmiechając się lekko. Jutro? Kurcze, jutro muszę jechać do starego gimnazjum.. Co zrobić?
- Jutro nie mogę za bardzo. Mama stwierdziła że jeszcze mam posiedzieć z jeden dzień w domu z tą ręką, muszę się przyzwyczaić do tego że na ten czas jestem lewo ręczna. - skłamałam czując obrzydzenie do siebie. Nie chciałam go okłamywać, ale musiałam.
- No dobrze, rozumiem. To nawet dobrze, ze zostajesz. - powiedział. Sehuna nagle zainteresowało coś przed nim, ktoś chyba wlazł do pokoju. Po chwili obok Sehuna usiadł Kyungsoo. Widząc mnie uśmiechnął się szeroko. Boziu, jak ja bym chciała mieć taki uśmiech.
- Hej Lara, jak tam? - spytał Dyo machając mi. Zaśmiałam się cicho.
- A nawet okej. Odmachałabym ci ale nie mogę za bardzo. - powdeziałam smutno, na co  chłopcy zaśmiali się.
- Przykro mi. Nie mogę się doczekać jak przyjdziesz. Chciałbym jeszcze raz z tobą zrobić te ciastka. Dzisiaj nasze Beagle Line prawie wysadziło piecyk jak im się nudziło - powiedział ze śmiechem.
- Wiem, Sehun mi pisał o tym. Ale dobrze, że nikomu nic się nie stało. Przyjdę jak tylko będę mogła - powiedziałam uśmiechając się lekko. Dyo musiał już iść, więc zostałam z Sehunem.
- Szkoda że nie mogłem cie dzisiaj przytulić - powiedział wsuwając przedramię pod głowę. Nie macie pojęcia, jak sexownie wyglądał. Jeszcze ta rozpięta koszula.. Czemu to nie był Kai!? Jak ja siebie nienawidzę. Moje policzki pokryły się lekkim różem.
- Nom.. Nudno mi było strasznie i tak pusto.. - powiedziałam cicho wpatrując się w ekran. Sehun uśmiechnął się.
- Zarumieniłaś się. Ciekawe czemu.. Poczekaj chwilkę - powiedział po czym wyłączył kamerkę, a potem słyszałam, że gdzieś szedł. Potem słychać było zamknięcie drzwi i odgłos telefonu kładzonego na jakiejś twardej powierzchni. Potem słyszałam jakieś szumy. Po chwili maknae znów włączył kamerkę. Trzymał telefon bokiem, więc widziałam tylko jego twarz, która wydawała się jeszcze jaśniejsza przez mocne światło. Był w łazience, poznałam po białych płytkach na ścianie. Na ustach Sehuna błąkał się lekki uśmiech.
- Co tak się szczerzysz? - spytałam zaciekawiona. Sehun uśmiechnął się szerzej.
- Bo ciekaw jestem twojej reakcji. - powiedział zadowolony. Zmarszczyłam brwi.
- Reakcji na co? - spytałam zdziwiona. Sehun znów wyłączył kamerkę.
- Reakcji na to.. - szepnął po czym włączył dla odmiany tylą kamerkę. Moje usta opuścił cichy jęk zaskoczenia. Sehun stał przed tym ogromnym lustrem zajmującym fragment ściany. Był w czarnych obcisłych rurkach, tradycyjnie boso. Ale to nie to wywołało u mnie zawał i kisiel w gaciach. Stał przed tym lustrem, telefon trzymał na wysokości twarzy.  Druga dłoń spoczywała na jego biodrze. Był bez koszuli. Tak, właśnie podziwiałam go bez koszuli. Był topless. W mojej głowie coś się darło, że chcę tak oglądać nie jego, ale Kaia. To było nieznośne, ale ten widok skutecznie odciągał moją uwagę od tego głosiku w głowie. ABS Sehuna było.. Ugh, tego nie da się opisać. Szczupły brzuch z wyraźnym sześciopakiem, umięśniony tors w który dane było mi się wtulać oraz umięśnione ramiona tulące mnie, gdy tego potrzebowałam. Tak się zagapiłam, że aż zapomniałam, że on mnie jednak widzi. Usłyszałam jego śmiech.
- Tak jak się spodziewałem. Mega rumieńce i rozdziawiona buźka - powiedział a ja od razu zamknęłam paszczę.
- No już, nie ekscytuj się. Już jest mi lepiej, przeżyłam to jakoś - powiedziałam starając się brzmieć jak najbardziej pewnie, ale oczyma nadal pożerałam ten widok. Jeszcze chwila, a na serio dostanę kisielku w gatkach.
- Oj, na serio? To co powiesz na to.. - mruknął po czym jego wolna ręka powędrowała z jego biodra na jego.. Jego... Jego.. Jego krocze! Pisnęłam cicho, gdy jego dłoń zacisnęła się lekko na jego kroczu, a z jego ust wydobył się cichy pomruk. Teraz na serio zaczynało sie robić gorąco. Nie mogłam oderwać oczu od tego co tam wyczyniał, a niestety moje złe przeczucia się spełniły. Czy ja się właśnie napaliłam na Sehuna? Co mam zrobić.. Chciałam tak bardzo by zamienił się w Jongina. Tylko on by to zrobił dla beki a Sehun.. On to co innego. Sehun, błagam. Wybij mi go z głowy i serca, ja go nie chce. On mnie rani. Nie to, co ty.