piątek, 8 kwietnia 2016

Beautiful Goodbye

                                                                    LARA


         Przez kolejne dni wyglądały identycznie. Spanie u siebie w domu, próby w gimnazjum, trening u domku EXO, podlewanie roślinek, kolejny trening, powrót do domu, spanie u siebie etc etc etc. Ręka nadal utrudnia wszystko, ale jeszcze mam jakieś ponad dwa tygodnie do występu, a szwy ściągną mi za ponad tydzień. Do tej pory mogę skupić się bardziej na moim głosie. Od dnia wyjazdu chłopców, żaden się ze mną nie kontaktował. Pewnie byli zajęci albo coś, jednakże smutno mi było z tego powodu. Byłam właśnie w ich sali i tańczyłam 5 raz Overdose. Pot lał się ze mnie chyba litrami. Mimo to efekty było widać. Po skończeniu układu dowlekłam się do czarnej sofy i padłam na nią wycieńczona. Patrzyłam się w kremowy sufit, podczas gdy moje serce zwalniało tempo swego bicia. Przymknęłam oczy i oddychałam głęboko.


Nagle do mych uszu dobiegł dźwięk dzwonka mojego telefonu. Jęknęłam cicho rozczarowana faktem, że muszę się znów ruszyć, po czym sięgnęłam telefon z torby leżącej obok sofy. Zerknęłam na ekran. Dzwonił Sehun. Odebrałam bez zastanowienia.
- Hej kochanie, jak tam? - usłyszałam jego niski głos. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Hej Hunnie.. A nawet okej, jestem u was w domu i zbieram się do podlewania tych chaszczy co macie - powiedziałam podnosząc się do siadu.
- Haha, no dobrze. Pamiętaj, że dzisiaj koncert. - powiedział a mnie zamurowało. Serio? Jak mogłam zapomnieć? Ale bym miała wtopę, nie wybaczyłabym sobie chyba do końca życia.
- Pamiętam pamiętam. A nie powinieneś czasem być na próbie? I szykować sie na ten koncert? - spytałam wstając z kanapy. Sehun zaśmiał się.
- No powonieniem, ale musiałem cię usłyszeć.. - szepnął zmysłowo, a mnie przeszył dreszczyk. Opuściłam salę uprzednio biorąc moją torbę.
- Nie mogę się doczekać aż wrócę do domu.. I znów będę mógł cie pocałować.. I nie tylko - powiedział, a ja aż zatrzymałam sie w pół drogi na górę.
- Oj Sehun Sehun~ - szepnęłam z politowaniem. Wzięłam spod umywalki w łazience pustą butelkę i nalałam do niej wody.
- No cio, tęsknie za tobą.. Właśnie, mam pytanko. Co zrobiłaś Jonginowi? - spytał, a ja przygryzłam wargę.
- Nie ważne. - odpowiedziałam krótko i zaczęłam chodzić po domu i podlewać roślinki.
- No weź mi powiedz.. Chodzi taki struty i cały czas z kimś pisze - powiedział ja zastygłam w bezruchu, klęcząc przed doniczką. Ma kogoś? Co jeśli tak? Pff, dlaczego mnie to w ogóle obchodzi!? On musi kogoś mieć.. Nawet nie zauważyłam, jak butelka z wodą stała się pusta, a z doniczki wylewała się woda.  Przeklnęłam  pod nosem , co nie umknęło uwadze Sehuna.
- Co jest? - spytał zaciekawiony, a ja pobiegłam do kuchni po ręcznik papierowy.
- Nic takiego, wodę rozlałam - powiedziałam wycierając kałużę. Sehun zaśmiał sie uroczo.
- Oj ty ciamajdo. Uważaj trochu chociaż  - powiedział. Wyrzuciłam mokry papier do kosza po czym zeszłam na dół.
- Sehun, muszę kończyć. Mam jeszcze coś do zrobienia. Powodzenia na koncercie - rzekłam wchodząc znowu do sali treningowej.
- Dzięki, to do zobaczenia tak jakby za jakieś 30 minut. Kocham cie - odparł, lecz ja szybko rozłączyłam się. Nie chciałam mu kłamać, że ja go też. Westchnęłam smutno i schowałam telefon do torby. Stwierdziłam że nie będę znów ćwiczyć. Wyszłam z sali i opuściłam ich dom, następnie zamknęłam go na klucz, który po chwili znalazł się w mojej kieszeni dresów. Podreptałam do domu, wparowałam do kuchni i zabrałam szybko z lodówki jakąś sałatkę. Wzięłam też łychę i poprułam do pokoju. Postawiłam papu na biurku, a torbę rzuciłam w kąt. Zawołałam Rin aby przyszła oglądać razem ze mną. Odpaliłam kompa, wyszukałam odpowiedni link i czekałam z siostrą na rozpoczęcie koncertu. Zaczęłam jeść sałatkę,a ona wysłała jakiegoś smsa do tajemniczego ktosia. Czasu minął i koncert się zaczął. Chłopcy wyszli na scenę, przywitali się. Potem śpiewali różne piosenki, aż przyszedł czas na solówkę Kaia. Byłam pewna że będzie to tradycyjnie Kai-psychol, ale jakie było moje zdziwienie, gdy ujrzałam go w kremowym sweterku i rurkach. Gdy wyszedł na scenę, fanki zaczęły piszczeć. Muzyka zaczęła grać.
- Tą piosenkę.. Tą piosenkę dedykuję pewnej dziewczynie.. - powiedział uśmiechając się pod koniec. Wrzaski fanek były pełne zachwytu, ale też złości i zazdrości. Ja natomiast zakrztusiłam się sałatką. Rin zdzieliła mnie kilka razy w plecy i zaśmiała się. Gdy było mi tak jakby lepiej, zaczęłam powoli ogarniać to, co tam śpiewał. A śpiewał coś, co zmroziło mi krew w żyłach.
- Powiedz mi, że mnie kochasz.. Wiem że nie.. Wiem, że nie.. - rozbrzmiał jego głos. Był pochylony, jego twarz zakrywały ciemne włosy. Patrzyłam na niego z rozwartą gębą, nie wierząc w to co widzę i słyszę.
- Powiedz mi, że mnie pragniesz.. Ohh~ wiem że nie.. Wiem że już nie.. - jego głos wwiercał mi się w umysł. Serce zaczęło szybciej pompować krew do otumanionego ciała. Niczym zahipnotyzowana, oglądałam jego występ. Jego głos to coś niesamowitego, był jak balsam dla mej pokaleczonej duszy. To on ją pokaleczył. I ja. Na własne życzenie.
-  Wiem że jest za pózno.. Oh~ po raz kolejny..  Pozostał mi tylko żal! Rozmawiam sam ze sobą, mówiąc słowa na które za późno.. Ale mam nadzieję, że wysłuchasz mej ostatniej prośby.. Piękne pożegnanie.. - śpiewał głosem pełnym smutku, a ja wyszeptałam ostatnie słowa, zwracając na siebie uwagę Rin. Kai potem tylko tańczył, mimo to nadal siedziałam skamieniała. To było.. Co to miało znaczyć.. Poczułam pieczenie pod powiekami, zaczęłam szybko mrugać by nie pozwolić łzom spłynąć po mych policzkach. Nie wiedziałam już nic. No prawie. Wiedziałam tylko, że nieważne co mi zrobił, nadal cholernie mocno go kochałam. Każdy jego oddech sprawiał że tonęłam w tym uczuciu jeszcze bardziej. Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, to było bezpowrotne. Występ Kaia dobiegł końca, potem EXO śpiewali resztę utworów. Na scenie byli jak małe dzieci, radośni, beztroscy, pełni energi. Podczas jednego przemówienia pozdrowili mnie i Rin, a Lay zrobił rękoma serduszko. Było to bardzo urocze, uwielbiam ich. Po ponad dwóch godzinach koncert się skończył. Wyłączyłam komputer,sałatkę odstawiłam na biurko. Przeniosłam sie na łóżko, a Rin zamiast iść do siebie, została obok.
- I jak? Solówka Kaia to mistrzostwo.- powiedziała zadowolona. Kiwnęła niemrawo głową i mruknęłam coś pod nosem.
- I piosenka taka ładna.. Śpiewał tak, jakby na serio cierpiał - powiedziała, a ja spojrzałam na nią.
- Tsa, pewnie ta laska z którą pisze cały czas nie odpisała mu na smsa - warknęłam. Rin spięła sie lekko.
- O co ci chodzi? Kai sie stara, nie widzisz tego? - spytała. Odwróciłam sie plecami do niej.
- Za późno. Niech spierdala, nienawidzę go - skłamałam. Rin wstała i udała się w stronę drzwi.
- Nie oszukuj się. Kochasz go i to bardzo. To siebie nienawidzisz. Za to że tak spierdzielasz wszystko na własne życzenie. - odpowiedziała dobitnie i wyszła. Zacisnęłam dłoń na pościeli i zamknęłam oczy. Miała racje. Jestem głupia, tak bardzo głupia. Skuliłam sie na łóżku i utopiłam sie w myślach. Za oknem padał deszcz, dźwięk kropel rozbijających się o szybę działał na mnie uspokajająco. Mimo to i tak myśli nie dawały spokoju. Co to miało być, co chciał przez to pokazać? Nie wiem. Wstałam z łóżka i udałam się  na dół. Zjadłam coś i poszłam do domu EXOsi. Nieco zmokłam ale to nic. Zdjęłam buty w przedpokoju i odwiesiłam mokrą bluzę na wieszak.  W luźnym podkoszulku - nie oszukujmy sie, nie byłby luźny gdybym miała cycki - pobiegłam na górę. Weszłam do pokoju w którym kimał Kai. Bez wahania podeszłam do szafki z jego ubraniami. Wyciągnęłam z niej jedną z jego koszul. Jej czerń przywołała na myśl dzień, w którym to zapoznałam sie z nimi. Przysunęłam ją do twarzy. Pachniała nim. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Tęskniłam za tamtymi dniami. Szkoda że tak to zniszczyłam. Schowałam koszulę z powrotem do szafki i zbiegłam do sali treningowej. Ćwiczyłam do upadłego, nawet jak moje siły były na wyczerpaniu. Musiałam zapomnieć. Ręka bolała coraz mniej, mogłam pozwalać sobie na więcej. Umordowana położyłam sie na czarnej sofie. W mgnieniu oka usnęłam.

     
                     
                                                          KAI

       Na  próbach dawałem z siebie wszystko. Wiedziałem już, jaką solówkę chcę mieć. Jakimś cudem menadżer zgodził się na ten pomysł, za co byłem mu wdzięczny. Ćwiczyłem układ i piosenkę do znudzenia, by móc jak najlepiej przed nią wypaść. Byłem pewien, że to zobaczy, miała przecież oglądać live stream'a. Do koncertu było jeszcze jakieś pół godziny. Stałem na backstage'u i przeciągałem się lekko. Wszyscy byli czymś zajęci. Dyo śpiewał, Chan gadał z Baekhyunem,  Xiu, Chen i Lay jeszcze spali a reszta pewnie siedziała w łazience. No nie, został jeszcze Sehun. Rozmawiał przez telefon. Z Larą. Ten baran nie ma za grosz litości. Cieszyłem się przynajmniej, że nie słyszę co jej tam trajkocze, jeszcze bardziej by mnie to pewnie wkurzyło. Pół godziny minęło w oka mgnieniu i koncert się zaczął. Tańczyliśmy i śpiewaliśmy utwór za utworem bez chwili przerwy. Dopiero potem, mieliśmy chwilę by Suho mógł pogadać z fanami. Kocham to, EXO-L's są cudowne. Nawet po odejściu tamtej trójki pozostały z nami. Czyż to nie wspaniałe? Nadszedł czas mojej solówki. Fanki nie były pewnie wniebowzięte faktem, że śpiewam to dla dziewczyny ale.. Nie obchodziło mnie to w tamtym momencie. Śpiewałem angażując w to całe emocje. Tańczyłem najlepiej jak umiałem. Moje oczy pod koniec zaszły lekko łzami. Zbiegłem na backstage jak najszybciej, a na scenę wyszedł Chanyeol. Bałem się że sie rozkleję, ale tak się nie stało. Podszedłem do swojej torby i wyciągnąłem telefon. Czekał na mnie sms od Rin.
"Kai.. Ruszyło ją. I to bardzo x.x"
Uśmiechnąłem się szeroko i zabrałem się za pisanie odpowiedzi.
"Co mówiła?"
"Niewiele. Że Cie nienawidzi i żebyś spierdalał.. Od razu po tym pobiegła w deszcz do Was do domu.. Widziałam przez okno, że była w Twoim pokoju. Do tej pory chyba tam jest"
Zabolało mnie serce. Westchnąłem cicho.
"Rozumiem.. Ja się tak łatwo nie poddam. Muszę lecieć. Pa~"
Odpisałem szybko i schowałem telefon. Mimo, iż miałem ochotę być teraz sam, wróciłem na scenę i wraz z resztą kontynuowaliśmy koncert. Po jego skończeniu, już w garderobie, zaczęliśmy snuć plany na spędzenie tego wieczoru i nocy.
- Może wypijemy coś mocniejszego? Albo pójdziemy do klubu czy coś? - spytał Chen zakładając luźną bluzę. Suho spojrzał na niego z politowaniem.
- Serio, chce ci się? Ja padam ze zmęczenia, najchętniej wziął bym prysznic i poszedł kimać. - powiedział pakując swoje rzeczy do torby. Sehun usiadł na podparciu kanapy i uśmiechnął się lekko.
- To może ci, którzy chcą iść to niech idą, a ci co chcą zostać, niech zostaną. - powiedział, a Chen klasnął w dłonie.
- No właśnie, nie wszyscy muszą iść - rzekł patrząc na lidera. Ten, westchnąwszy pod nosem zgodził się. Koniec końców do klubu poszli wszyscy, oprócz mnie i lidera. Wraz z Suho wróciliśmy do hotelu. Wpierw to on poszedł się wykąpać, podczas gdy ja robiłem nam coś do jedzenia. Suho wyszedł umyty, łazienkę zająłem ja. Zrzuciłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem gorącą wodę, która powoli koiła moje zszargane nerwy. Słyszeliście o tym, że to pod prysznicem się najwięcej myśli? To prawda. Nie ważne, jak bardzo chciałem nie myśleć o niej, Lara i tak pojawiała się w moich myślach. Co jeżeli wszystko tylko pogorszyłem i straciłem nią na zawsze? Co jeżeli wybierze tego sukinsyna zamiast mnie? W życiu bym nie nazwał tak Sehuna, ale myśl, jakie ma wobec niej zamiary napawa mnie do niego odrazą. Pozostało mi tylko próbować i mieć nadzieję, że kiedyś będzie moja. Nie poddam się tak łatwo. Wyszedłem z łazienki ubrany w luźne dresy. w pokoju było ciepło, więc nie było mi zimno bez koszulki. Usiadłem na swoim łóżku i sięgnąłem do torby po komórkę. Miałem kilka smsów. Wszystkie od Rin.
Rin: Ejj, kkamjong! Lara wróciła do domu. Problem w tym, że zamknęła się w pokoju. I.. chyba płacze"
Rin:"Kai? HALO!!!"
Rin:"Weź odpisz no.. -.-"
Ja:"Ciii, już jestem. Nadal płacze? Próbowałaś z nią pogadać?"
Rin:"Tak, ale mówi że jest okej i żebym wracała do siebie x.x"
Ja:" Gdybym tylko tam był.."
Rin:".. To byś i tak nic nie zrobił, bo chyba Ciebie by też nie wpuściła"
Ja".... .___."
Rin:" Sorry, musiałam. Tak czy inaczej.. Nie wiem co z tym fantem zrobić"
Ja:" Powiedz jej, że jutro wracamy do domu i że.. Że w końcu zobaczy Sehuna"
Rin:"... Pff.. Nie mam innego wyjścia. Ból dupy soł macz.. Ej! GADAJO PRZEZ TELEFON! O.O"
Ja:"Co? 0.0 Mów, o czym!"
Rin:"Czekaj.. Gdzie Sehuja wywiało?"
Ja:"Jest w klubie"
Rn:" To czemu niej pieprzy, że na mieście i przez to jest głośno?"
Ja:" Gdybyś nie znała tej sytuacji, to mogłabyś się pytać no ale.. Rin, ogar"
Rin:" Co to si robi z tego Sehuna.."
Ja" Nie wiem. Jest okej, ale jeżeli chodzi o dziewczyny to ma na serio chore jazdy i fantazje"
Rin:"Zaśmiała się, pewnie ją czymś rozbawił.. Kekeke, zajął Twoje miejsce XD"
Ja:" Możesz przestać? To nie jest śmieszne.."
Rin:"Sorry .__."
Rin:" Powiedział jej teraz, że wracacie jutro. Chyba nie skacze z radości"
Ja:" No tak, bo ja przecież też wracam.. Ech, nic, tylko się wieszać"
Rin:" BEZ TAKICH MI TU"
Ja:"Sorrka"
Rin:" Skończyli gadać. Nic ciekawego"
Ja:" No oke, to już nie przeszkadzam. Do napisania~"
        Zdołowany odłożyłem telefon na szafkę i położyłem się na łóżku. Suho odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął lekko.
- Pokłóciłeś się z Krystal? - spytał a ja zrobiłem wtf face. Co? Krystal?
- No nie udawaj greka, widzimy wszyscy jak cały czas z kimś romansujesz. To musi być Krystal, bo przecież kto inny. - powiedział poszerzając swój uśmiech. westchnąłem cicho, nie wiedząc za bardzo co zrobić.
- Nie, to nie Krystal. Suhy, daj mi spokój.. Padnięty jestem - powiedziałem i zakopałem się po uszy w kołdrze. Lider zaśmiał się pod nosem i położył na plecach. Zgasił lampkę stojącą na szafce nocnej pomiędzy naszymi łóżkami i odwrócił się z powrotem w stronę okna. Zamknąłem oczy i próbowałem zasnąć. Na szczęście zmęczenie pomogło i po dłuższej chwili spałem sobie smacznie, zapominając o tych wszystkich rzeczach związanych z Larą. Ciężko mi było na sercu, wiedząc, że jestem zastępowany przez kogoś z zespołu. I jeszcze swatany ze znajomą. I nienawidzony przez przyjaciela. I zakochany na zabój w dziewczynie, którą odepchnąłem od siebie własną głupotą.