sobota, 19 sierpnia 2017

The Last Chance.

LARA

    Ostatni dzień roku. Sylwester. Ulubiony dzień. W szkole byłam od samego rana aby pomóc w przygotowaniach, poćwiczyć i ogólnie nie siedzieć w domu. Z moim stanem i tendencją do przemyśleń groziło to pogorszeniem. A tego nie chciałam. Od kilku dni nie kontaktowałam się z chłopakami chociaż oni uparcie próbowali. Odkąd Sehun mnie wykorzystał i obudziłam się z Jonginem u boku, potrzebowałam czasu aby to wszystko przemyśleć, poukładać sobie. Tęskniłam za Kaiem. Ta tęsknota paliła mnie niczym ogień od środka, na samo wspomnienie jego dźwięcznego śmiechu, moje serce przebierało to szybkie, pełne bólu bicie. To, co miłość potrafi zrobić z ludźmi, jest straszne. Nigdy nie planowałam się zakochać. Wiecie, tyle się naczytało tych smutnych historii. Ale to nie tylko o to chodzi. Miłość potrafi oślepić i popchnąć w złą stronę. Ja wolałam mieć wszystkie zmysły sprawne i nie polegać tylko na czymś ulotnym, zwanym uczuciem. A mimo to i tak w to wpadłam. I chciałam by był obok, by był mój. Ale tak nie było, bo wszystko spieprzyłam “związkiem” z Sehunem, swoją wstydliwością. Może gdybym powiedziała mu o swoich uczuciach wcześniej byłoby lepiej. W co wątpię, ale może wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Może.   
   
    Ogromna do granic możliwości sala wyglądała jak prawdziwa scena z koncertu. A za parę godzin to ja na niej będę. Uśmiechnęłam się do samej siebie na tę myśl. Ludzie będą zachwyceni. Co z tego, że setlista była zmieniana setki razy, bo wiele zespołów wydało w ciągu miesiąca tyle hitów. Wszystko mieliśmy opanowane. Nic nie pójdzie źle, głęboko w to wierzyłam. Zeskoczyłam z głośnika i przeczesałam dłonią czerwone włosy. Nie przyzwyczaiłam się jeszcze do tego okresu na głowie, ale to tylko kwestia kilku dni. Wraz z Changminem i Hinami poćwiczyliśmy jeszcze trochę, zwłaszcza te trudne układy. Nie chcieliśmy spieprzyć czegoś tak ważnego. Potem przyjechali charakteryzatorzy. Zerknęłam na zegarek na ścianie. Było przed 19. Już czas. Udaliśmy sie na backstage aby się przebrać. Ludzie zaczęli się już schodzić, a my musieliśmy się przygotować na występ. Na sam początek miało iść Overdose od EXO. Przebrałam się w luźne spodnie, buty w stylu Jungkooka z BTS i bluzę taką samą jaką miał Kai w teledysku. Potem miałam układane włosy na taki rozpiździel jaki też miał Kai. O ironio. Sprawdzałam wiadomości na telefonie, gdy Changmin miał robiony makijaż. Jak dobrze, że ja wyrobiłam się wcześniej. Rin życzyła mi powodzenia. Słodka jest.

Tuż przed występem mieliśmy podpinane mikrofony. Sprawdziliśmy czy wszystko działa. Nasza trójka stanęła razem i spojrzeliśmy na siebie, po czym jak na zawołanie przytuliliśmy się mocno, chcąc dodać sobie otuchy. Ja nie miałam tremy.
-  Uda się nam. Fighting! - wykrzyknęłam gdy już odsunęliśmy się od siebie. Oboje posłali mi uśmiechy, aż moje kąciki ust powędrowały ku górze. Do pomieszczenia weszła Elizabeth.
- Już czas. - powiedziała a chwilę po niej rozległo się znane wszystkim “Come In”. Na moje usta wpełzł szeroki uśmiech.
- Chodźmy zrobić rozróbę. - powiedziałam i zaśmiałam się wręcz psychopatycznie, po czym wybiegłam na scenę wraz z Chanem i Hiną. Ustawiliśmy się wraz z tancerzami. Przez fakt, że Hinami była z nas najdrobniejsza, została wrzucona na górę. Ja i Changmin staliśmy po bokach pilnując, aby nie zleciała.

    Występy się zaczęły, dawałam z siebie wszystko, w każdy ruch, wers wkładałam całe serce. Euforia, ekscytacja i coś ulotnego, czego nie umiem nazwać wypełniły mnie całą, pozwalając zapomnieć o wszystkich złych rzeczach, tkwiących we mnie. Czekałam na to cały rok, a w ostatnich dniach najbardziej. Aby wreszcie oddać się w całości muzyce i zapomnieć.




KAI


    Sylwester. Ranek. Zazwyczaj całe EXO chciało się wyspać, aby potem w nocy bez problemu siedzieć do rana opijając Nowy Rok. Tym razem było podobnie, poza jednym, małym szczegółem. Wcale nie szykowaliśmy się na melanż stulecia. Tylko na występ naszej Lary. Mojej Lary. Skarciłem się w myślach za nazywanie jej w taki sposób, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać, to było silniejsze ode mnie. Zwłaszcza gdy tęsknota rosła po kilku dniach bez chociażby jej głosu. Każdy z nas dzwonił po setki razy, ale nie odbierała. W sumie, nie ma co się jej dziwić. Chciała pewnie poukładać sobie pewne rzeczy. Oby nie było nią rozważanie o przekreśleniu nas przez tamtą pałę. Jak sobie przypomnę, co jej zrobił, krew mnie zalewa. Niby przepraszał, widać było, że jest mu wstyd w cholerę, ale jakoś nie umiałem o tym zapomnieć. Jak mógł coś takiego zrobić naszemu aniołkowi?

    Rin napisała nam kiedy i gdzie ma miejsce ten event. Wszyscy dostali jakiegoś szału, ubraliśmy się tak, aby nikt nie rozpoznał, że EXO to EXO. I tutaj jest ten problem, że niektórych zbyt poniosła wyobraźnia. I mówiąc zbyt, mam na myśli w chuj kurewsko zbyt. No bo czy to jest normalne aby Baekhyun przebrał się za laskę, Chanyeol za typowego Sebixa, Sehun za kolesia po 40-stce, Suhy, Lay i Xiu z Dyo za jakichś nastolatków? Czy tylko ja jestem tutaj normalny? Im się chyba Sylwester z balem przebierańców pomylił. Ale może przynajmniej nikt ich nie rozpozna. Chyba. Nie no, na pewno nie. Ja założyłem tylko czapkę i maskę. Wcześniej przefarbowali mnie na blond, aby zmniejszyć szansę na rozpoznanie. Nie przeszkadzał mi ten kolor, nawet go lubiłem.

    Zapakowaliśmy się do vana, biorąc przy okazji Rin. Chen chciał ją władować do bagażnika, ale tam wylądował Myeon. Jako lider musi być gotowy na poświęcenia. Poza tym, jest taki mały, że idealnie się wpasował. Wszystko ogółem było super. Tylko jak jechaliśmy po wybojach to coś tam krzyczał. Jeszcze nas złapią i zatrzymają za przewożenie ludzi w bagażniku. No i chuj, wykrakałem.

    Dobre pół godziny zajęło nam przekonywanie funkcjonariuszy, że to nie niewolnik z drugiego końca świata sprowadzony do nieczystych celów okultystycznych jakimi byłaby kastracja go widelcem od grilla i potem palenie tego cholerstwa na stosie zrobionym z Biblii. Daliśmy mu w łapę i się odwalił. Zabawne, jak szybko można przekonać ludzi zielonymi papierkami. Ale teraz działało to na naszą korzyść. Wszyscy byliśmy spóźnieni, pewnie najlepsze już za nami. Oby nie. Nie mogę tego przegapić.

    Wlecieliśmy na salę prawie potykając się o własne nogi. Rozejrzałem się szukając jej wzrokiem, ale pewnie miała przerwę. Stanąłem w rogu hali, ale tak, że miałem wręcz idealny wgląd na to miejsce. Że też nikt go sobie wcześniej nie zajął. Ich strata. Dołączyła do mnie reszta EXO i Rin, która siedziała na ramionach Chanowi, aby widziała cokolwiek. Bo była z nas najniższa, prawie połowa Yeola.
- No to fajnie, pewnie już po najfajniejszym. Mówiłem ci Xiu, jedź szybciej, walić policje, to ty nie, bo bycie przykładnym obywatelem jest ważniejsze. - zaczął narzekać Dae a reszta zaśmiała się na jego jęki.
- Ja nie wiem o czym ty myślałeś, nie widzi mi się siedzieć w więzieniu. Z tobą. - odpowiedział Xiumin. Chen miał mu odpyskować ale wtedy światła zgasły.
- Oho, zaczyna się. Chyba Monster. - rzuciła Rin a my spojrzeliśmy na nią. Monster? O nie, moje serce tego nie wytrzyma. Ale nic nie będzie w stanie wyrazić mojej ciekawości.

    W hali rozbrzmiały pierwsze dźwięki a na tancerzy padło mocne, czerwone światło. Odszukałem moją ukochaną wzrokiem i poczułem jak moje żebra zaciskają się, uniemożliwiając wzięcie kolejnego oddechu. Zaczął śpiewać jakiś chłopak. Znałem go, to ten sam spod szkoły, gdy byłem po nią motorem.
- Jesteś przepiękna, ma bogini. Lecz twe serce jest zamknięte, yeah yeah. - usłyszałem najpiękniejszy głos na świecie, a Dyo, stojący obok mnie, jęknął z zachwytu.
- Ona jest.. - powiedział ledwo słyszalnie w tym tłumie ale nie skupiłem się na dalszej części jego wypowiedzi, byłem zbyt zajęty tasowaniem wzrokiem jej tańczącej sylwetki i wsłuchiwaniem się w jej głos. Moje serce biło szybko jak nigdy. Jak można być tak niesamowitym, seksownym, cudownym? Chciałem tam pobiec, wspiąć się na scenę, zabrać ją gdzieś, wyznać to co czuję, by na koniec wpić się w jej wargi, o czym marzę od dawna.

    Z każdym kolejnym utworem całą dziewiątką przekonywaliśmy się o tym, jak ogromny talent ma. Jej ruchy w tańcu były pełne gracji, precyzji, były idealne. Oceniam to nie tylko jako osoba, która kocha ją na zabój, ale jako Kai z EXO, tancerz. Byłem z niej dumny. To dlatego wtedy tańczyła u nas w salce. Gdybym tylko o tym wszystkim wiedział dużo wcześniej. Ale teraz przynajmniej miałem bardzo miłą niespodziankę.

    Było kilka solówek, ale my czekaliśmy tylko na te jej. Niestety przed jej solówką taneczną, na którą czekałem z upragnieniem, była przerwa.
- Na co będziemy tu stać jak jest przerwa.. Lecę poszukać czegoś do picia. Byun, lecisz ze mną? - spytał Chanyeol. Starszy pokiwał głową, poprawił perukę i poszli. Rin została z nami. Ja wolałem zostać, bo jeszcze nam podbiorą miejsca jacyś gówniarze. A wtedy posypałyby się zęby.
- Dać ci spoiler? Wiesz, do czego będzie tańczyła? - zapytała Rin pochylając się nieco abym lepiej ją słyszał. Pokiwałem przecząco głową.
- Nie mów mi. - powiedziałem a ona zaśmiała się. Widać, że to dziecko. Nie żebym miał jej to za złe, ale śmieje się ze wszystkiego.
- Powiem tylko tyle, że tańczy do piosenki twojego przyjaciela. - powiedziała, a ja zmarszczyłem brwi. Ale którego? Dobra, aż tak wielu ich nie mam spoza EXO. Tae? Nie wiem, zobaczymy.

    Nie wiem czy minęło dziesięć minut, może mniej, a pojawili się obok nas roześmiani Baekhyun, a raczej Baekhyunnita i Chan. Śmiali się do łez. Czy oni na pewno byli po picie? przynajmniej, po to co potrzeba?
- A wam to co? - spytał lider podchodząc do nich. Pociagnął nosem i aż musiał się odsunąć. Jebało jak z Polmolu, aż mnie cofnęło.
- Napruli się. No co za dzieciory, pojebało was? Skąd wy w ogóle macie alkohol? - spytał Suho a Chan zaśmiał się głupio, wzruszając ramionami. A to ja jestem dziecinny.
- A znaleźliśmy. Wiecie, szkoda nie wykorzystać okazji. - odpowiedział Baek, poprawiając włosy niczym typowa dziewczyna. Bycie nią za mocno mu weszło. Zdecydowanie.
- Odejdźcie gdzieś dalej a wyrwę wam nogi z dupy.- zagroził Myeon i ustawił ich obok siebie, choć chichrali jak nienormalni. Jeśli gdzieś sobie pójdą będzie problem, bo mogą nas zdradzić, a nasza kariera pójdzie się namiętnie pierdolić. A tego nie chcemy.

    Czekaliśmy sobie w spokoju, ja nie do końca, na koniec przerwy. Kilka osób miało swoje, Lara z jakiegoś powodu była jednak na końcu, może coś się stało? mniejsza z tym, wszystkie myśli zniknęły, gdy wyszła na scenę ubrana na biało, w za dużej, luźnej koszuli. Ułożyła się płasko na parkiecie, a gdy rozbrzmiało Sayonara Hitori.. Wszystkim opadły szczęki. To trudny układ, bardzo.
- Tae spadnie z kibla jak to zobaczy. - mruknął Chen i wyciągnął telefon zaczynając to nagrywać, gdy ja jak zaczarowany patrzyłem na to, jak w skupieniu tańczy, poruszając wargami, jakby śpiewała, a do mnie docierało jeszcze dobitniej to, jak piękną ma duszę, pełną artystycznej delikatności, czystej magii. Chciałbym móc odtwarzać ten moment w głowie już do końca mojego życia, ale nie mogłem. Świat tak nie działa. Ale byłem coraz pewniejszy tego, co chcę zrobić. Nie zaprzepaszczę tej szansy.

    Gdy jej solo dobiegło końca, tak samo jak reszta występów, a zaczęła się zwykła impreza, wszyscy sie rozeszli po obiecaniu ostrożności i unikania tłumów. Ja musiałem coś załatwić, zacząłem iść na ślepo w stronę ich garderoby, ale poczułem jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwórciłem zdezorientowany wzrok, ciekaw kto to, ale widząc Sehuna nie byłem zbytnio zachwycony. Niechęć do niego chyba zostanie we mnie na bardzo długi czas.
- Kai.. Powodzenia. - powiedział ze spuszczoną głową, nim uniósł smutne spojrzenie na mnie, gdy ja stałem jak niemalże zamurowany.
- Wiem, że ją kochasz i domyślam się, co chcesz zrobić. Ja wszystko zniszczyłem, byłem egoistą, ale teraz, po tym co się stało, chcę tylko jej szczęścia. Nie strać tej szansy. - powiedział, gdy ja patrzyłem na niego w szoku, nie dowierzając do końca w to, co właśnie powiedział. Wiem, że żałował swoich czynów, domyślam się. Ale wiem też, że jemu także na niej zależało, a on teraz życzył mi powodzenia w wyznaniu jej uczuć. Nie spodziewałem sie tego za nic. Dlatego przytuliłem go do siebie na moment i posłałem w odpowiedzi uśmiech. Potem z nim pogadam, a teraz wybiegłem z hali, chodząc szybkim, nerwowym krokiem po tym piętrze, szukając jej. Zauważyłem jak w swojej czarnej bluzie z kapturem na głowie wychodzi z garderoby, dając potem całusa i dziewczynie i chłopakowi, z którym występowała, po czym zaczęła iść.. Chciała stąd iść. Nie może, nie teraz.

    Zacząłem biec za nią, starając się nie staranować nikogo po drodze, a gdy byłem blisko, złapałem ją za rękę i wciągnąłem do ot
wartej klasy, zamykając za nami drzwi na klucz. Spojrzałem na nią, była wystraszona, chciała zacząć krzyczeć dlatego szybko zakryłem jej usta dłonią, przyszpilając jej ciało do ściany, aby mi nie uciekła. Wolną ręką zsunąłem maskę a ona widząc mnie, była w takim szoku, jakby zobaczyła nagiego prezydenta Chin. Zabrała moją dłoń ze swoich ust, biorąc głębszy oddech, dalej analizując całą sytuację.
- Jongin? Co ty tutaj robisz? Nie powinno cię tutaj być, skąd w ogóle wiedziałeś? - zadawała pytanie za pytaniem, a ja zaśmiałem się na to, przez co się zbulwersowała. Słodka.
- Spokojnie spokojnie, Rin się wkopała ale nie bądź na nią zła, bardzo chcieliśmy to zobaczyć. Zwłaszcza ja. Lara, ja.. ja muszę ci coś powiedzieć. - powiedziałem czując, jak zaczynam się coraz mocniej stresować, a jej spojrzenie nie ułatwiało nic. Wziąłem jej twarz w dłonie, patrząc w jej oczy, jeszcze z makijażem scenicznym. Ślicznie jej. Z resztą, zawsze jest śliczna.
- O co ci chodzi? - spytała poddenerwowana, chcąc się wyswobodzić z tej niezręcznej sytuacji, ale nie pozwoliłem jej, tylko posłałem poważniejsze spojrzenie aby dała mi dojść do słowa i mnie wysłuchała.
- Wiem doskonale co o mnie myślisz, jak bardzo cię zraniłem, co zrobił ci Sehun. Ale dopiero po tym wszystkim dotarła do mnie pewna rzecz. Musiałem dostać tym niemal w twarz aby to do mnie dotarło, jestem tak ślepy. Ja.. zakochałem się w tobie. Po prostu, od tak. Jesteś cudowną i wartościową dziewczyną, wiem, że mnie już nie chcesz, ale proszę, wiedz, że dla mnie jesteś najwspanialsza. - powiedziałem w końcu, czując jak z każdym słowem z mojego serca spada kamień, ale potem pojawia się nowy, ze strachu przed jej reakcją. Nie odrywałem wzroku od jej oczu, choć pojawiły się w nich łzy, gdy otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale nie umiała, jakby zastygła w bezruchu. Mimo to po chwili zarzuciła mi ramiona na szyję, przytulając się do mnie mocno.
- Jak mogłabym cię znienawidzić, gdy masz moje serce od dawna? - spytała zaciskając dłonie na mojej bluzie, a ja przytuliłem ją do siebie mocno, kryjąc w swoich ramionach, jedynym miejscu w którym powinna być. Nie dam jej już nikomu skrzywdzić, nie zasłużyła na to. Wolę cierpieć za nią. Złapałem ją za biodra i odsunąłem nią nieznacznie od siebie, aby oprzeć o siebie nasze czoła, uśmiechając się szeroko, gdy ona zrobiła to samo.
- Ja ciebie też kocham, kretynie. - powiedziała z lekkim śmiechem, a ja nie wytrzymałem i po prostu złączyłem nasze usta w pocałunku, czując jak wagon fajerwerków wybucha we mnie przez tą euforię. Poruszyłem lekko wargami, ocierając się delikatnie o te jej, a ona odpowiedziała tym samym, przez co poczułem się pewniej i naparłem na jej ciało w efekcie czego znowu przyległa do ściany. Musnąłem językiem jej dolną wargę, a gdy umożliwiła mi pogłębienie pocałunku, przesunąłem nim po jej podniebieniu, na co drgnęła zadowolona, wsuwając dłoń w moje włosy, zaczynając się nimi bawić, tak jak ja jej językiem, zaczepiając go i łącząc z moim w namiętnym tańcu, który przybierał na tempie, ale nagle usłyszeliśmy wejście do sali i wrzaski.
- Ouuuuuu! Gorącoooo! - krzyknął Chen, a my przerwaliśmy i spojrzeliśmy na nim z bitch facem, a oni zaśmiali się, bijąc nam brawo, przez co Lara zawstydzona zakryła twarz dłońmi, odwracając się do nich tyłem ale ja tylko przytuliłem ją ze śmiechem, nie wierząc do końca w to, co się stało.
- Ej, ale gdzie Baek i Yeol? - spytała Lara, a my wszyscy spojrzeliśmy na siebie wystraszeni. O kurwa.


TYM CZASEM GDZIEŚ W ŁAZIENCE…

RIN

    Byłam zmęczona tym całym zamieszaniem, chciałam już tylko wrócić do domu z myślą, że wszystko poszło tak jak należy i wyznali sobie to co trzeba. Czekałam na nich, mieliśmy spotkać się przy aucie, ale nie przychodzili. Na co ja liczyłam.. Siedziałam tak i siedziałam, aż w końcu zdecydowałam się ich szukać. Chodziłam po budynku, sprawdzając każdą salę, ale w jednej usłyszałam dziwne dźwięki, przez co moje oczy były wielkości chyba spodków od filiżanek. Czy Lara i Kai coś ten tego.. Nie, wątpię, przecież Lara ma pewnie wstręt do zbliżeń po akcji z Sehunem. Ale oni serio tam chyba..

    Kierowana ciekawością i chęcią ocalenia mojej siostry przed ewentulanym uprawianiem kwitnącej miłości na szkolnej ławce, po cichutku uchyliłam drzwi a to co ujrzały moje oczy.. Każda fangirl może mi zazdrościć, moje shipperskie serce chyba umarło, bo to czego byłam świadkiem, było spełnieniem marzeń każdego shippera ChanBaeka. Otóż na jednej z ławek siedział Baekhyun z Chanem stojącym między jego nogami, gdy całowali się namiętnie,a Yeol buszował dłonią pod spódniczką Hyuna, o czym świadczyły rytmiczne ruchy ręki młodszego. Złapałam się za serce, czując jak szaleje i nawet nie wiem kiedy wyciągnęłam telefon aby nagrać dla samej siebie fragmencik tego cudu. jak widać, każdy po odpowiedniej ilości alkoholu staje się homo. Z resztą, kto nie byłby gejem dla Baekhyuna w takim wydaniu? Odpowiedź jest oczywista.

    Zamknęłam drzwi i udałam się dalej z czerwoną twarzą, szukając reszty i modląc się w duszy o to, aby jednak się pieprzyli.. Znalazłam w końcu resztę i udawałam, że zawzięcie szukam z nimi Yolo i Kluski, ale uparcie zmuszałam ich do omijania tej sali, aż w końcu oni sami do nas dołączyli, widocznie zawstydzeni, ale nie mówili czemu,. Wystarczy, że ja wiem, ale zabiorę ze sobą ten sekret do grobu. No, może podzielę się tym z Larą..

Ta noc jest cudem.  Kai i Lara w końcu są razem, ChanBaeki okazały się chyba prawdą, bo nie wiem, czy to było jedno razowe. Teraz może być tylko lepiej. I będzie, wiem to.


~~~~~~

No i mamy chyba koniec tego fanfica. Osobiście uważam, że to dobry moment aby je zakończyć. Chciałam wszystkich serdecznie przeprosić za przeogromną zwłokę. Nie miałam weny, miałam pewne problemy z tym opowiadaniem, ale pisałam ten rozdział po kawałkach, aż w końcu dosiadłam do niego tego wieczoru z zapasem weny i skończyłam je. Przepraszam za literówki, ale nie mam bety a mój komputer nie podkreśla mi błędów, sama tak bardzo chcę to dodać, że nie chcę  nawet tego zbytnio sprawdzać.
Chcę podziękować za to wszystkim czytelnikom i co najważniejsze - mojej siostrze, za pchanie mnie dalej i publikację zbetowanej wersji na wattapdzie. Gdyby nie ty, to pewnie bym tego nie skończyła. Zapraszam na jej wattpada - @elizaaa-14  ale i też na mojego @LaraLuKriTao  
    Zastanawiam się nad Q&A z bohaterami i ze mną, więc piszcie swoje pytania. Na Wattpadzie jest was więcej, więc piszcie je tam pod tym rozdziałem, a w kolejnym pojawią się odpowiedzi, wstawię je też tutaj. A teraz dobranoc, kocham Was, dziękuję i przepraszam.

             Lara.
   

poniedziałek, 27 czerwca 2016

INFO

     Wiem, jestem zła, bo nowego rozdziału nie ma już tyyyyyyle czasu no ale.. Znielubiło mnie życie i to srogo. Rozdział się pisze i jeśli net mi się nie zbuntuje, to dodam go w ten piątek, w ramach rekompensaty dodam jakieś fakty o sobie czy coś.. I wstawię kilka fanartów.
Trzymajcie się ciepło. Jeszcze raz przepraszam..

Kaie, why are you so damn hot.. Jak tam przeżycia po EX'ACT?

poniedziałek, 23 maja 2016

Let's Make Things Straight Before It's Not Too Late

Hej! Witam z nieco (no dobra, bardzo) opóźnionym odcinkiem. tym razem jest dłuższy (+4100 słów) i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.
Łapcie mema ode mnie:

(FANI KAISOO ŁĄCZYMY SIĘ! XD to jest zajebiste x"DDD)


Lara.

Mocny zapach męskich perfum.

Zapach tak mocny, że przyprawiał mnie o ból głowy. Nie to było ostatnia rzeczą, którą pamiętam. Tamten zapach był subtelny, przynoszący na myśl tylko jedną osobę.

Silne dłonie na mojej talii.

Uścisk był mocny, władczy. A taki nie był, nim usnęłam. Tamten był czuły, lekki. Tylko on tulił mnie do siebie w taki sposób. Coś jest nie tak.

Otwarłam oczy ale nie byłam w stanie niczego dostrzec, gdyż w pokoju było ciemno. Mimo to rozpoznałam pokój w którym byłam. Był to pokój, który Suho dzielił z Yixingiem i Sehunem. Jak ja się tutaj w ogóle znalazłam?

Tors maknae przylegał ciasno do moich pleców. Czułam jego mocne bicie serca. Zmarszczyłam brwi i odwróciłam się twarzą do niego. Nie spał. Patrzył się na mnie uważnie, jakby chciał ujrzeć moje myśli. Miał poważny wyraz twarzy, jak zwykle.
- Dlaczego to robisz? -spytał obojętnym tonem, ale ewidentnie słychać w nim było nutkę złości. Wywróciłam oczami i westchnęłam podirytowana.  Miałam ochotę zapytać go o to samo.
- Chodzi ci o to dlaczego chcę spędzić czas z przyjacielem nie pytając się ciebie o zgodę? - spytałam retorycznie. Zaczynałam mieć go serdecznie dosyć. Całej tej chorej sytuacji.
- Gdyby to był Kyungsoo czy Jongdae nie miałbym nic przeciwko temu. Ale nie mam zamiaru udawać, że nic nie widzę, gdy siedzisz z tym złamasem. - warknął patrząc mi w oczy. Zacisnęłam dłonie w pięści.
- Ten złamas, to chłopak którego kocham. Jeszcze jedno złe słowo pod jego adresem, to pogadamy inaczej. - zagroziłam mu mierząc w niego oskarżycielsko palcem. A on się tylko zaśmiał i zbliżył swoją twarz do mojej. Wyczułam od niego woń alkoholu. Skurwysyn.
- Urocza jesteś, jak się złościsz. To mnie właśnie w tobie pociąga.. Ten niewyparzony jęzor. I pewność siebie.. I osobowość.. - wymieniał coraz bardziej przybliżając swe usta do moich.
- Ale wiesz co? Chciałbym zobaczyć ciebie w innej sytuacji.. - mruknął uśmiechając się tajemniczo.

Odwróciłam głowę, ale on w jednej sekundzie chwycił mnie za podbródek i wpił się w moje wargi, od razu wsuwając w nie język, pogłębiając tym samym pocałunek. Pisnęłam cicho zaskoczenia po czym położyłam dłonie na jego torsie, usiłując go odepchnąć. Na nic, był za silny, a alkohol prawdopodobnie wyzbył go wszelkich hamulców. W ciągu paru sekund rozchylił ręką moje nogi i klęknął pomiędzy nimi. Warknęłam wkurzona, ale to nic nie dało. W końcu Sehun przerwał pocałunek i spojrzał na mnie z góry, uśmiechając się dumnie. Sięgnął dłonią do tylnej kieszeni swoich czarnych jeansów i wyciągnął coś z nich. Była to czerwona, gruba wstążka.

Podniosłam się gwałtownie do siadu ale Oh popchnął mnie z powrotem na łóżko, po czym złapał mnie za nadgarstki i związał je sprawnie. Szarpnęłam się mocno ale były związane tak mocno, że nie byłam w stanie nic zrobić. Mimo moich protestów przywiązał moje ręce do jakiegoś drewnianego bolca czy czegoś za łóżkiem. Wbiłam w niego wściekłe spojrzenie.
- Rozwiąż mnie kretynie, albo pożałujesz. - warknęłam szarpiąc się.  Sehun zaśmiał się i pochylił nade mną.
- A co takiego zrobisz? Zaczniesz krzyczeć? Nikogo tutaj nie ma. Poszli na melanż o którym miałem cię powiadomić, ale tego nie zrobiłem. - szepnął zadowolony zw swojego czynu. Moje źrenice rozszerzyły się w zdumieniu.
- Pieprz się, Sehun. - warknęłam. Maknae zbliżył się do mojej szyi i ściągnął z niej szalik.
- Dlaczego je zakrywasz? Powinnaś być z nich dumna. Przecież symbolizują to, że należysz do mnie. - szepnął przesuwając językiem po malinkach zostawionych tam dzień wcześniej. Jego dłonie błądziły na ślepo po mojej klatce piersiowej. Zaczynałam się na serio go bać.
Jedna ręka sięgnęła do kołnierzyka mojego białego tshirta. Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk rozpruwanego materiału a na skórze poczułam chłodny powiew. Rozerwał koszulkę do końca, obnażając górne partie mojego ciała. Moje policzki momentalnie pokryły się czerwienią, a łzy zaszły łzami. Sehun odsunął twarz od mojej szyi. Chwycił  mój podbródek znów zmuszając mnie do spojrzenia mu w oczy.
- O to mi chodziło. Ten przerażony i wściekły wzrok. - szepnął głosem przesączonym pożądaniem i ekscytacją. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiegł dreszcz strachu i odrazy.
- Zostaw mnie, błagam.. - szepnęłam błagalnie ale on nie słuchał. Musnął ustami linię mojej szczęki, szyję. W końcu poczułam jego gorące wargi na mostku. Zacisnęłam usta aby nie pisąć ze strachu. Nie chciałam dać mu tej satysfakcji. Zamknęłam oczy i modliłam sie w duchu by któryś z chłopaków wrócił wcześniej. To i tak niemożliwe. Nikt mi nie pomoże.

Po chwili jego język zaczął drażnić mojego sutka. Wygięłam się w lekki łuk, ale gdy przygryzł go, opadłam na materac zaciskając oczy. Zaczął go ssać, drażnić zębami, wargami. Przeszyła mnie fala dreszczy oraz ciepła, skupiająca się w jednym konkretnym miejscu. Szlag by to wszystko, nie ważne jak tego nie chciałam, moje ciało zaczynało reagować. Szarpnęłam się mocno.
- Błagam, przestań. - jęknęłam ale on puszczał moje prośby mimo uszu. Jego dłonie zsunęły się niżej, aż do moich spodni. Złapał je oburącz i zamaszystym ruchem ściągnął mi je do kolan, zostawiając na swoim miejscu tylko bieliznę. Poczułam na swojej skórze jak jego usta wykrzywiają się w szeroki uśmiech. To  było okropne. Chciałam zniknąć. Zasnąć i się nie obudzić.

Jego lewa dłoń zaczęła masować mnie między nogami, a gdy wyczuł, że jest tam nieco mokro, zaśmiał się dumnie.
- Podoba ci się , nie ukrywaj tego kochanie.. Sprawię, że nigdy już nie spojrzysz na Jongina. - powiedział oschle, coraz intensywniej mnie pieszcząc.  Moje zaciśnięte usta opuścił  zduszony jęk. Moje ciało i umysł działały wbrew sobie. Nie ważne jak bardzo się bałam i byłam wściekła, dolne partie i tak robiły swoje zupełnie ignorując myśli i uczucia. Sehun odsunął się nieco w tył i złapał za brzegi moich czarnych fig, by po chwili ściągnąć je, tak jak i spodnie. Potem złapał moje uda i rozchylił z impetem, by po chwili patrzeć się wygłodniałem wzrokiem na mnie w całej okazałości.  Pochylił się nad moim brzuchem i zaczął go całować, co chwilę przenosząc się z pocałunkami niżej i niżej. Czułam jego gorący oddech między udami. Serce biło mi jak oszalałe a z oczy płynęły łzy. Myślałam, że na tym się skończy. Bullshit. Jego ciepły język zaczął z pasją lizać tamto miejsce, doprowadzając mnie do przeciągłego jęku rozkoszy i wściekłości. Słyszałam jego pomruki zadowolenia. Pieścił mnie tak intensywnie, że zaczynałam tracić zmysły. Natrafił językiem na moje wejście i to na nim przez chwilę się skupił. Starałam sie myśleć o czymś innym i cierpliwie doczekać końca, ale nie mogłam się na niczym skupić. Błagałam by przestał, ale on chyba oguchł. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego, nie wiem nawet czemu. Widok ciemnej głowy między moimi udami wywołał na mnie dreszcze. Mój wzrok zarejestrował potem tylko to, jak wsuwał trzy palce do ust.

Opadłam na poduszki a potem poczułam jak wsuwa we mnie jednego z nich, wracając tym samym do pieszczot językiem. Po dłuższej chwili dołączył drugi palec i potem trzeci. Zabolało mnie to nieco, ale przez fakt, że moje jebane ciało żyło własnym życiem, nie bolało mnie to długo, bo byłam najwyraźniej gotowa na coś takiego. Jego palce penetrowały mnie z szybko i dogłębnie a język pieścił każdy zakamarek. Biłam się z myślami. Nie chciałam nic czuć. Nic a nic. Mimo moich największych protestów czułam, że zbliżam się do orgazmu.
- Hun.. Mmmm.. Prze- Przestań.. - wyjęczałam odchylając głowę do tyłu, ale maknae zaśmiał się w odpowiedzi i zwiększył szybkość obu pieszczot. Po kilku jego ruchach doszłam z przeciągłym, głośnym jękiem. Mój kręgosłup wygiął się w łuk a po chwili opadłam z hukiem na materac. Wbiłam w Sehuna otłumanione spojrzenie. Oblizał lubieżnie palce a potem usta. Wspiął się wyżej i pocałował mnie w szyję.
- To było nic.. Następnym razem nie skończy się tylko na tym. - ostrzegł po czym założył mi moją bieliznę i położył się obok. Rozwiązał moje ręce, ale ja nie miałam sił by uciec, by się wyrwać. Wstyd, złość i obrzydzenie odebrały mi siły. Maknae ucałował mój policzek i objął w talii. Oddychałam ciężko. Czekałam cierpliwie aż uśnie. Nie musiałam na to czekać nie wiadomo ile, musiał dużo wypić, skoro odpłynął tak szybko.

         Wyrwałam się z jego ramion, po czym założyłam spodnie, chociaż nie było to łatwe, przez moje drżące dłonie. Zdjęłam z siebie bluzę i potem rozdartą koszulkę. Podkopnęłam ją pod łóżko Oha , założyłam bluzę i zasunęłam ją. Otarłam łzy ręką po czym wyszłam z pokoju. Nikogo tu nie było. Opuściłam pospiesznie dom. Rzuciłam się biegiem przez ulicę, o mało nie wpadając pod koła jakiegoś auta. Spojrzałam na kierowcę. Zamarłam. Za kierownicą siedział Kyungsoo. A obok  niego Jongdae. Gdy odzyskałam możliwość ruchu pobiegłam jak najszybciej do domu a potem od razu do pokoju, zamykając się w nim. Zrzuciłam z siebie wszystkie ubrania i wbiegłam do łazienki. Władowałam się resztkami sił pod prysznic, odkręcając gorącą wodę. Usiadłam w brodziku i rozpłakałam się. Czułam się okropnie. Wykorzystana i obnażona. Nieczysta. Siedziałam pod strumieniem wręcz wrzącej wody, jakbym chciała wyzbyć się tej hańby. Moje łzy mieszały się z kroplami spływającymi po mojej twarzy.

Co to miało w ogóle być? Dlaczego on mi to zrobił? Dlaczego posunął się do takiego czegoś? I to ma sprawić, że przy nim zostanę. Z nami koniec. Z całym EXO. Nie dam rady już tam iść. Nigdy więcej. Muszę o nich zapomnieć. Poznanie ich przysporzyło mi tylko ból. Po kilku godzinach opuściłam łazienkę w bluzie Jongina. Nadal płacząc położyłam się na łóżku i zakopałam się w pościeli, chcąc schować przed całym światem. Miałam wrażenie, że wszyscy wokół wiedzą, co się stało w tamtym pokoju.

Następnego dnia rano, a właściwie to dwie godziny potem w pokoju rozbrzmiał dźwięk budzika. Jebnęłam w niego ręką, aż spadł z szafki i roztrzaskał się na kilka kawałków. Nie spałam nic a nic. Wiem, że cztery dni mam występ i muszę iść na próby. Ale nie,nie byłam w stanie nikomu pokazać się na oczy. Naciągnęłam kołdrę aż na głowę, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Lara? Co to był za rumor u ciebie? Wszystko jest okej? Nie idziesz na próby? - spytała Rin. Spojrzałam na drzwi. Nie mam na to sił.
- Wszystko okej, aniołku. To tylko budzik. Nie idę.. Boli mnie.. Boli mnie brzuch. - skłamałam. Rin wróciła do siebie a ja odwróciłam się tyłem do drzwi. Nienawidzę jej okłamywać. Nienawidzę siebie.
- Kai mi napisał, że przyjdzie. - powiedziała przechodząc obok mojego pokoju. Poderwałam się do siadu w napadzie paniki. Nie. On nie może.
- Nie! Napisz mu aby nie przychodził. Mam się dobrze, a dzisiaj i tak mnie nie będzie bo mam ściągane szwy z ręki. Niech się nie fatyguje tutaj. - poprosiłam starając się brzmieć jak najpewniej.
- No dobrze, jak uważasz. - mruknęła i zeszła po schodach na dół. Westchnęłam z ulgą.  Położyłam się z powrotem na łóżku i spróbowałam po raz kolejny usnąć. Trudno było, ale udało się. Obudziłam się po 13. Idealnie, bo na 14;30 miałam jechać do szpitala na ściągnięcie tego ustrojstwa. Wstałam i ominęłam wzrokiem lustro. Nie byłam w stanie na siebie patrzeć. Założyłam czarne jeansy, długą, czarną koszulkę z krótkim rękawem i na to bluzę. Założyłam inny szalik, bo tamten został u Sehuja w pokoju. Makijażem zakryłam wory pod oczami. Wzięłam telefon i słuchawki. Zignorowałam kilka smsów i włączyłam odtwarzacz muzyki. Słuchając coveru Jungkook'a Paper Hearts, zeszłam na dół i bez jedzenia śniadania opuściłam dom, uprzednio zakładając płaszcz i czapkę. Wsunęłam dłonie w kieszenie i udałam się na przystanek.

           Autobus przyjechał prawie wtedy, gdy doszłam na miejsce. Wsiadłam do niego, kupiłam bilet i usiadłam na pierwszym miejscu. Po jakichś 20 minutach byłam w mieście. Dojście do szpitala zajęło tylko  kilka minut. Potem wypełniłam jakieś papiery i wraz z lekarzem udałam się na odpowiednią salę. Szwy były ściągnięte w przeciągu 15 minut, potem tylko zalecenia i rękawiczka terapeutyczna w prezencie. Założyłam ją od razu i siląc się na promienny uśmiech pożegnałam się z lekarzem i opuściłam szpital. Idąc na przystanek, wstąpiłam do salonu fryzjerskiego. Nie było tam ludzi. Zdjęłam płaszcz i usiadłam na fotelu fryzjerskim.
- Wygolić boki na w miarę krótkie. Środek głowy zostawić tej długości jaki jest teraz i przefarbować na krwistą czerwień. Boki zostawić ciemno brązowe. - wyjaśniłam, a fryzjerka uśmiechnęła się tylko i przystąpiła do dzieła.

           Minęły dwie godziny i opuściłam salon z nową fryzurą. Facetka ścięła mi trochę przód, ale to po to aby włosy układały się w uroczą krzywkę na prawy bok. Założyłam czapkę i ruszyłam w kierunku przystanku. Wyglądałam jak emo chłopczyk. Po niespełna godzinie byłam w domu. Był już wieczór. Weszłam do domu, zjadłam co nieco na kolację, bo mama nalegała. Powiedziałam jej jak było u lekarza.
- Był u nas jeden z sąsiadów i pytał się o ciebie. - powiedziała mama popijając herbatę. Uniosłam głowę znad talerza i zmarszczyłam brwi.
- Który konkretniej? - spytałam podejrzliwie. Rodzicielka odstawiła kubek i zastanowiła się dłuższą chwilę.
- Nie pamiętam jego imienia, był wysoki i miał ciemne włosy. - powiedziała. Bo mi to wiele mówi. Co jak co  ale jest różnica między tym, że przyszedł Jongin a między tym, że przyszedł Sehun.
- Karnacja. Jaki miał odcień skóry? Jasny czy ciemny? - spytałam przyglądając się jej. Kobieta podrapała się w tył głowy i westchnęła.
- Jasny. W ogóle miał taki poważny wyraz twarzy. Powiedziałam mu, że ciebie nie ma. A on poprosił tylko abym tobie przekazała przeprosiny i abyś przyszła do nich, bo musi z tobą porozmawiać. - wyjaśniła, a ja parsknęłam śmiechem na jej słowa. Serio, Sehun? Jesteś wręcz żałosny.
- Coś zaszło między wami? - spytała zaciekawiona moją reakcją. Wzruszyłam ramionami i wstałam od stołu
- Nic, to nie ważne. Dziękuję, że mnie o tym powiadomiłaś. - rzekłam całując ją we włosy i idąc na górę. Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Usiadłam na brzegu łóżka i wyciągnęłam telefon z kieszeni. Miałam smsy od kilku osób. Dwadzieścia od Sehuja, tyle samo od Kyungiego a od Kaia.. Było ich 146 i przychodziły kolejne. Najpierw przeczytałam te od tego złamasa. Nie wiem nawet dlaczego.

"Nie wiesz jak mi głupio.. Nigdy bym na trzeźwo tego nie zrobił."
"Przepraszam skarbie"
"Gdzie jesteś? Martwię się"
"Wybaczysz mi? Nie chciałem aby tak wyszło."
"Co mam zrobić, abyś mi wybaczyła?"

Nie chciało mi się czytać reszty. Zamknęłam rozmowę i odczytałam rozmowę z Kyungiem.

"Co miało znaczyć wczorajsze zajście? Omal Ciebie nie rozjechałem!"
"Dlaczego byłaś tak nierozważna? Mogłem zrobić Ci krzywdę.. Dlaczego płakałaś?"
"Martwię się, Lara"
"Błagam, odpisz."

        Serce mnie zabolało. Pamiętam jego wzrok przepełniony strachem, wbity w moją osobę. Źle zrobiłam, przebiegając przez drogę. Ale skąd mogłam wiedzieć, że tak to się skończy? Że pojawią się znikąd i nagle znajdę się tuż przed maską ich auta? Nie zrobiłam tego celowo. Zamknęłam rozmowę i przeszłam do kolejnej, w której liczna nieprzeczytanych smsów rosła.

"ZAPIERDOLE GO"
"LARA BŁAGAM POWIEDZ ŻE NIC CI NIE JEST"
"NIE DARUJĘ MU JAK ZNÓW COŚ CI SIĘ STANIE"
"Błagam, odpisz.." x 9
"Nie wiem jak mogłem pozwolić mu zabrać Cię wtedy z pokoju.."
"Jestem kretynem"
"Odpisz" x 70
"OOOOOOOOOOOOOOOOODPISZ"
"Wszystko okej?" x 30
"Jak szwy?"
"Dlaczego mi nie przypomniałaś o tym, pojechałbym z Tobą"
"I kupił ciastka"
"Bo wiem, że lubisz wszystkie"
"ODPISZ!!!!!!!" x 25
"Mam się do Ciebie przejść?"

            Zacisnęłam dłoń na obudowie komórki. Nie chciałam aby tu przyszedł. Chciałam aby mnie przytulił i powiedział że Sehun już mnie nie skrzywdzi. Chciałam o nim zapomnieć. Chciałam aby powiedział, że mnie nie zostawi. Biłam się z myślami, nie wiedziałam co zrobić. Ale nie byłam w stanie się z nim widzieć. Poza tym.. Skąd on wie? Był wtedy w domu? O co chodzi? Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam pisać odpowiedź.

"Wszystko jest okej. Nie przychodź. Jakim cudem możesz wiedzieć co się wtedy stało?"

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.

"BOŻE, W KOŃCU!!! Tak się bałem.. Lara.. Ja byłem u siebie w pokoju. Cały ten czas. Ale on mnie tam zamknął. Chciałem Ci pomóc ale nie mogłem. Słyszałem jak krzyczałaś, ale nie mogłem nic z tym zrobić. A jak potem Kyungsoo powiedział, że prawie wpadłaś pod koła naszego auta.. Cały czas siedzi ze mną i on i Suho, pilnują mnie abym nie wpierdolił Sehujowi. I tak to zrobię. Prędzej czy później. Zapłaci za swoje czyny"

Trudno było doczytać tego smsa do końca, łzy mi to utrudniały. On tam był. Musiał tego słuchać. Odłożyłam telefon na szafkę, ignorując kolejne przychodzące wiadomości. Nie miałam już siły by to czytać. On tam był. Wstałam i ledwo utrzymując się na nogach udałam się do łazienki. Spojrzałam w lustro. Tak oto wygląda wykorzystana dziewczyna, potraktowana jak obiekt spełnień fantazji erotycznych. Moją twarz i szyję zdobiły blizny. Oczy podkreślał mocny makijaż. Włosy o kolorze krwi sprawiały że skóra wyglądała na jeszcze bledszą. Odwróciłam się tyłem do lustra, rozebrałam się i wzięłam prysznic. Wróciłam do pokoju w piżamie. Położyłam się spać z nadzieją, że jutro będzie lepiej. Tak bardzo chciałabym, by tak było.

Kai.

Siedziałem na łóżku z kolanami podkulonymi aż pod brodę. Obok mnie siedział Kyungsoo, pogrążony w myślach. Ta noc i dzień były okropne. Mimo, że pokój lidera był na końcu korytarza, nawet tutaj słyszeliśmy, jak drze się na Sehuna. W końcu poszedł, by go opierdolić. Jak można się upić i praktycznie zgwałcić własną dziewczynę? W dodatku wykradając ją z ramion komuś innemu i zamknąć go w pokoju tym samym zmuszając go do słuchania błagalnych krzyków tej dziewczyny? Trzeba być bezmózgim skurwielem.

         Zacisnąłem dłonie na pościeli. Nie odpisywała mi potem. To moja wina.
- Kai.. Musisz się pośpieszyć. Ona długo nie wytrzyma. - powiedział Dyo wyrywając mnie z zamyślenia. Kiwnąłem niemrawo głową.
-Chciałem już wczoraj. Ale nagle wy wróciliście i Lu wpadła w panikę. Całe wyznanie chuj strzelił.. - odpowiedziałem cicho przecierając twarz dłonią.
- Co jeśli.. Co jeśli po tym wszystkim ona nie będzie chciała mnie znać? Jeżeli w ogóle przekreśli pozostałą ósemkę przez tego kretyna? Jak tak się stanie to nic i nikt mnie powstrzyma przed zabiciem go. - dodałem patrząc na Kyungsoo.
- Wiem o tym, Jongin. Nie dopuścimy do tego. Ona ciebie kocha. Nie zapomni o tobie. - powiedział siląc się na lekki uśmiech. Westchnąłem cicho patrząc się na ścianę. Najchętniej poszedłbym do niej. Ale i tak nie będzie chciała rozmawiać. Albo wcale mnie nie wpuści. To wszystko jest bez sensu. Chciałem tyle zrobić, a nie mogłem nic.

          Wstałem z łóżka i zszedłem na dół do kuchni. Wyciągnąłem z lodówki butelkę wody i napiłem się. Przy stole siedział Jongdae z Xiuminem. Obaj też mieli zjebane humory.
- Myślałem że zacznę wrzeszczeć, jak tak nagle wbiegła przed auto.. - mruknął Chen. Xiu poklepał go pocieszająco po plecach.
- Ale na szczęście nic jej się nie stało. Teraz trzeba tylko zmusić Sehuna do gadania. - powiedział Minseok. Ostawiłem butelkę na blat i wróciłem na górę, tym razem kierując się na koniec korytarza, gdzie trwało przesłuchiwanie tej pały. Bez pukania wkroczyłem do pokoju. ignorując spojrzenie Suhego i Yeola podszedłem do siedzącego na łóżku maknae i złapałem go za gardło, przybijając do ściany. próbowali mnie od niego odciągnąć, ale byłem tak na niego wściekły, że nic nie byłoby wstanie ruszyć mnie z miejsca.
- Mów, co jej zrobiłeś. -  wywarczałem a Sehun złapał mnie za nadgarstki usiłując rozluźnić uścisk na swoim gardle.
- Nie daruję ci tego, rozumiesz? Nie daruję! - krzyknąłem mu wprost w twarz po czym puściłem go. Sehun zakaszlał kilka razy i spojrzał na mnie załzawionymi oczami.
- Ja nie chciałem.. - powiedział cicho, ale nie chcąc słuchać jego kłamstw, przyjebałem mu w twarz, aż runął na materac.
- Jongin, opanuj się do kurwy nędzy! - krzyknął Yeol łapiąc mnie za kołnież koszuli. Odwróciłem się w jego stronę, rzucając mu mordercze spojrzenie.
- Ty się zamknij bo o wszystkim widziałeś, skurwielu. Chwalił ci się w vanie zamiarami co do niej i nikomu nie powiedziałeś o tym, chociaż powinieneś. gdyby nie fakt, że wtedy was podsłuchałem, to wszystko mogłoby skończyć się gorzej. - wywarczałem a Suho spojrzał pytająco na Chana.
- Serio? Czy ty sobie kurwa jaja robisz? Chanyeol, no ja pierdole. Odjebało ci? - spytał wściekły Junmyeon. Nie dziwiłem mu się. Musiał być na skraju załamania nerwowego.

         Usiadłem na skraju łóżka i wbiłem wzrok w podłogę. Moją uwagę przykuło coś leżącego pod łóżkiem maknae.
- Czekajcie chwilę. - mruknąłem przerywając kłótnie Yeola i Suhego, po cym schyliłem się i wyciągnąłem tajemniczą rzecz spod łóżka. Pokazałem ją wszystkim i zacisnąłem na niej dłonie. Zajebe jak psa.

          Była to rozdarta koszulka Lary, którą miała na sobie wczoraj. Puściłem koszulę, by po raz kolejny przyjebać Ohowi.
- Jak mogłeś jej to zrobić!? I to wiedząc że jestem niedaleko? Dlaczego zmusiłeś mnie do słuchania jej krzyków, gdy byłem zamknięty w pokoju? Jesteś nikim! - wrzeszczałem na jego. Maknae rozpłakał się i schował twarz w dłoniach.
- Ja nic nie pamiętam.. Wypiłem dużo i ostatnie co mam w pamięci to to, że przeniosłem ją od ciebie tutaj.. A dalej już nic.. Ja nie chciałem tego.. Nie chciałem jej zranić. Fakt, byłem zazdrosny, ale nie byłbym w stanie zrobić jej krzywdy. Przysięgam.. - zaczął się tłumaczyć. Czyli jeszcze się napruł, aby było zabawniej? Sehun po alko traci wszelkie hamulce, kto wie, co  mógł jej zrobić. Nie mogąc już siedzieć dłużej z nim w jednym pokoju, wybiegłem stamtąd.

Zbiegłem na dół i nie dbając o kurtkę czy cokolwiek przeszedłem przez ulicę bo po chwili stanąć przed jej domem. Zapukałem w drzwi i otworzyła mi Rin. Była zdziwiona widząc mnie. Nie dziwię się jej, nikt nie widzi codziennie płaczącego Kim Jongina przed drzwiami.
- Gdzie ona jest? Jak z nią? - spytałem ocierając łzy rękawem. Dziewczynka stanęła na palcach i objęła mnie na krótką chwilę.
- Jest u siebie, zamknięta na klucz. Cóż.. jeszcze nigdy nie widziałam jej tak wyprutej z uczuć i woli do życia. - wyznała patrząc na mnie ze łzami w oczach. Jak ona musiała się czuć, Lara to przecież jej rodzona siostra.

        Wszedłem do środka i ściągnąłem w przedpokoju buty. Wraz z Rin udałem się na górę, do jej pokoju. Usiadłem na brzegu łóżka, a ona obok mnie.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że to się stało.. Że on był w stanie jej to zrobić. - westchnęła cicho. Pogłaskałem ją po głowie, usiłując jakoś ją pocieszyć tym gestem.
- Ja też.. - mruknąłem cicho.
- Rinuś, dlaczego ty nie śpisz tylko.. - rozległ się tak dobrze znany mi głos. Podniosłem szybko głowę a mym oczom ukazała się Lara. Zupełnie inna. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, Lara zamilkła. Była cała ubrana na czarno. Na szyi szalik, na rękach bandany, włosy o kolorze krwi. I ten wzrok. Przepełniony bólem. Zerwałem się z łóżka i podbiegłem do niej. Objąłem ją mocno, opierając głowę o jej ramie.
- Tak się bałem.. - szepnąłem gładząc ją po włosach. Dziewczyna stała w miejscu jak kołek ale po chwili również mnie objęła i wtuliła twarz w moją szyję. Staliśmy tak dłuższą chwilę. W końcu puściłem ją aby bliżej jej się przyjrzeć.
- Kai.. Wracaj do domu.. - powiedziała unikając mojego wzroku. Wziąłem jej twarz w swe dłonie, zmuszając jednocześnie do nawiązania kontaktu wzrokowego.
- Nigdzie się nie ruszam. Musimy porozmawiać. - powiedziałem. Lara spojrzała na swoją siostrę. Westchnęła cicho i odsunęła się ode mnie.
- Jak tak bardzo chcesz, to chodź do mnie.. - powiedziała i zaprowadziła mnie do siebie.

       Usiedliśmy oboje na łóżku, ona jednak nieco dalej, zachowując dystans.
- Co chcesz? - spytała unikając mojego wzroku. Wziąłem oddech. Właśnie, po co przyszedłem? Nie powiem jej przecież, że musiałem się z nią zobaczyć, ze nie miałem gdzie uciec przed uczuciami, że musiałem się upewnić że wszystko jest okej.
- Wiem o wszystkim. Nie musisz zaprzeczać. Chcę byś wiedziała jedno. On już cię nie dotknie. Dopilnuję tego. tylko błagam.. Nie przekreślaj całej reszty przez tego idiotę.. - powiedziałem niemalże błagalnie. Dziewczyna wzrok miała utkwiony w swoich dłoniach.
- Ciężko mi z tym. Staram się. Nie wiem czy dam radę. - powiedziała niepewnie.
- Nie spodziewałam się po nim czegoś takiego. Bałam się tak bardzo. W ciągu tej nocy zniszczył całą naszą przyjaźń. I te jego słowa w stylu "sprawię, że o nim zapomnisz", "będziesz kochać tylko mnie". Już wcześniej miałam go dość. Ale teraz przegiął. Nie zaufam mu już nigdy. Nie wybaczę tego. Potraktował mnie jak jakąś dziwkę. - dodała, a ostatnie słowo wywołało u mnie dreszcze. Nie daruję mu tego. Lara schowała twarz w dłoniach i najzwyczajniej w świecie się rozpłakała.

       Poczułem się tak, jakbym dostał w klatkę piersiową kilka potężnych ciosów. Przysiadłem się bliżej niej i przytuliłem do siebie po czym zacząłem lekko kołysać na boki.
- Nie płacz, Lulu.. Nikt cię już nie skrzywdzi. Nie pozwolę na to. Pamiętaj o tym. Zawsze będę obok. - wyszeptałem całując ją we włosy. Moja ręka gładziła ją uspokajająco po plecach. Wyciągnę ją z tego. Muszę tylko zebrać się na odwagę i wyznać jej wszystko. I odizolować ją od tamtej pały. Chociaż sam pewnie da jej spokój, po tym co jej zrobił.

        Siedziałem tak z nią w ramionach przez dłuższy czas, aż do moich uszu dobiegło ciche, urocze pochrapywanie. Nie mogłem się nie uśmiechnąć. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku i nakryłem ją kołdrą. Ułożyłem się obok niej i podziwiałem jej twarz oświetlaną teraz przez blask księżyca. Gdy spała wydawała się taka spokojna, w zupełności odcięta od problemów i od smutku. Pamiętam te czasy jak była radosna. Teraz to wydawało się tak odległe.

        Pochyliłem się nieco i musnąłem jej wargi swoimi. Nie mogłem się powstrzymać. Ucałowałem jej czoło i objąłem czule, a ona przez sen przytuliła się do mnie. Chyba też tak ma, że jak wyczuje źródło ciepła, to się do niego klei. Uśmiechnąłem się mimowolnie i zamknąłem oczy. Sen przyszedł dość szybko. W końcu była przy mnie. Chociaż sprawy nadal były skomplikowane, pełne niedomówień. Ale i tak cieszyłem się tą chwilą.

środa, 11 maja 2016

It's Getting More Dangerous

Wiem, jestem wredotą, mendą, kanalią, niekompetentną autorką etc etc, ale WAIT~

Ostatnio życie mnie znielubiło, miałam dużo spraw na głowie a teraz wcale nie jest lepiej. Szkoła, konkurs, brak czasu na cokolwiek w zupełności odebrały mi możliwość pisania na ten moment. Nie chciałam dawać Wam zupełnego badziewia, czegoś co pisałam z przymusu, pod presją. Dlatego ten rozdział długością nie grzeszy, ale no tak wyszło. Mam nadzieję, że jednak mnie nie zadźgacie cyrklami.. Gomennasai~!

W najbliższym czasie podrzucę Wam kilka fanartów do fanficka. A teraz łapcie mema:







Kocham to! xD

LARA
  Kolejny dzień. kolejne próby.

Wczoraj w nocy musiałam przysnąć przy biurku. tak bardzo bolał mnie kark. Wstałam, przeciągnęłam się trochę. Mój wzrok mimowolnie spoczął na moich sinych nadgarstkach. Zrezygnowana podeszłam do lustra, by sprawdzić, jak z tymi pieprzonymi malinkami. Czego ja oczekiwałam, ze znikną? Nadal tam były i szpeciły moją szyję. Bez zastanowienia wyciągnęłam z szafy szalik w czarno białą kratkę i owinęłam go wokół szyi. Na ręce pozakładałam bandany i chyba wszystkie bransoletki jakie miałam. To na nic, Ale przynajmniej nikt tego nie ujrzy, a na tym mi najbardziej zależało.

Wraz z Rin zjadłyśmy śniadanie i udałyśmy się busem do jej szkoły. Byłam cały ten czas cicho, co z pewnością nie uciekło uwadze mojej siostry. Wysiadłyśmy z autobusu i udałyśmy się w stronę budynku.
- Lara, idziesz dzisiaj tańczyć z Kaiem, co nie? - spytała przerywając ciszę między nami. Zerknęłam na nia na ułamek sekundy, by potem znów zwrócić głowę na chodnik.
- Tak.. Idę.. - odpowiedziałam cicho. Tak bardzo chciałabym, by to wszystko się odkręciło. Dlaczego ja zawsze wszystko tak komplikuje?
- To supcio! - wykrzyknęła - A jak tam z Sehunem? Dobrze wam razem? - spytała po chwili. Moje wszystkie mięśnie spięły się.
- T-Tak.. Wszystko.. Jest okej - mruknęłam starając się brzmieć jak najbardziej przekonująco. Rin westchnęła pod nosem.
- Na pewno? Chyba się wczoraj pokłóciliście - stwierdziła. Kiwnęłam lekko głową i spojrzałam na nią.
- Tak.. To przez ten eksces w sali.. Czepiał się o to, że wzięłam stronę Kaia i że w ogóle byłam z nim w jednym pomieszczeniu sam na sam. Nie rozumiem go. Nie może mi mieć za złe, że z nim też chcę pogadać czy coś, nawet jeśli wiemy oboje, jak nasze relacje wyglądają.Nie może mi tego zabronić. - odpowiedziałam pewnym siebie tonem. Nie było sensu, by kontynuować tę rozmowę, bo Rin pisała z kimś na telefonie. Weszłyśmy do budynku, przebrałyśmy się. Ona pobiegła na lekcje, a ja na salę, która już w pełni przypominała halę koncertową. Wyobraźcie sobie, że nawet wyburzono jedną ze ścian, by móc ją znacznie powiększyć. Znajdowała się tam scena, reflektory, jakieś rusztowania, masa sprzętu i kabli. To były tylko najważniejsze rzeczy, trzeba będzie to potem podekorować i tak dalej. Weszłam do szatni, gdzie czekała na mnie już Hinami i Changmin. Przywitałam się z nimi i od razu popędziliśmy na próby. 


Na pierwszy ogień poleciały zwykłe solówki. Po przewałkowaniu każdego utworu chyba po 5 razy, nadszedł czas na próby taneczne. Jutro mam mieć ściągane szwy, więc mogłam sobie pozwolić na więcej. Tutaj treningi zajęły już więcej czasu, mimo to czułam się szczęśliwa, bo robiłam to co kocham. Spocona, zmęczona, ale zadowolona siedziałam właśnie w szatni z Changminem leżącym na moich nogach.
- Nie za wygodnie ci? - spytałam z uśmiechem, na co ten położył się wygodniej.
- Teraz jest supcio - wymruczał z bananem na twarzy. Co za dziecko. Fakt, jest starszy, ale wydaje mi się, że to ja jestem dojrzalsza. Chyba. Rozmasowałam lekko bolące ręce, co niewiele dało, bo siniaki nadal bolały. tak samo, jeśli nie bardziej. Nagle do szatni wparowała podekscytowana Hinami.
- Lara, Changie, chodźcie szybko! Kostiumy i ciuchy przyjechały! I jeszcze tony kosmetyków na sylwestra! - wykrzyknęła. Yaaas, w końcu! Nie zwracając uwagi na to, że poturbuję Changmina, wstałam szybko i wbiegłam do męskiej szatni, gdzie na bank były rzeczy o których mówiła Hinami.

I tak było. Wieszaki kostiumów szytych na miarę, ubrania, buty, kosmetyki do charakteryzacji. Wszysciutko czekało tylko, by być użyte za pięć dni. Sama nie mogłam sie doczekać tego momentu. Cała nasza trójka z iskierkami w oczach oglądała wszystko, gdy do pokoju weszła pani Elizabeth.
- To wszystko dla was. W zeszłym roku uzbieraliśmy tyle funduszy, że stać nas na imprezę godną takiego grona osób. A jeśli w tym roku też się uda, to będzie jeszcze więcej pieniędzy. - odparła zadowolona kobieta.
- A teraz mykajcie dekorować salę, wszystkie światełka, łańcuchy, ozdóbki są w tych kartonowych pudłach przy schodach na scenę. - dodała na odchodnym, a my poszliśmy wypełnić polecenie. Długo nam zeszło, fakt, ale zabawa była przednia. Changmin wlazł ze mną na rusztowanie i zaczął się popisywać swoimi bickami, bo trzymał się rusztowania i mając gdzieś że wisi nad ziemią zaczął się podciągać, ale coś mu nie wyszło, bo zleciał na ziemię, wprost do kartonu z łańcuchami, rozwalając go na części. Myślałam że popłaczę się ze śmiechu, przez co omal nie podzieliłam jego losu. Potem już w normalny sposób porozwieszaliśmy wszystko, pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domów. Ja oczywiście po drodze zabrałam Rin.

W autobusie znowu towarzyszyła nam cisza. Moje myśli krążyły wokół tego występu. Przeczesałam włosy ręką i westchnęłam pod nosem. tak mi te kłaczyska urosły.. Mam te obleśne odrosty.. Chyba pójdę do fryzjera. I farbnę się na czerwono. Tak, to jest to! Zawsze marzyłam o czerwonych włosach. Już postanowiła, lecę do fryzjera 31, przed występem. Nim się obejrzałam, musiałam juz z Rin wysiadać.Autobus juz odjechał, a ja poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon.

"Heeeeej, jak tam? Widzimy się dzisiaj ^^"
"Eeeee... A nie jutro czasem? o.o"
"Co? Aaaa... No tak.. Ale chwila, możemy i dzisiaj ^^"
"No nie wiem.."
"PROOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOSZEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!! ;______;"

  
  No i jak mu mam niby odmówić? Przecież się nie da.

" Pfff.. No okej. Już idę tam do was ^^"

   Nie wiem, czy dobrze robię. Sehun może znowu mieć wąty do mnie i nie wykaraskam się juz z tego. Znowu mnie jakoś ukarze tak jak wczoraj, a ja tego nie chcę z całego serca. Już dość mam tych malinek i siniaków.
- Rin, ja idę do chłopaków, Kai uparł się, że dzisiaj też chce densić. Przyjdź do nas dopiero jak odrobisz lekcje. - powiedziałam a Rin przytuliła mnie i pobiegła do domu. Ja weszłam do villi EXO bez pukania, bo szczerze to mój drugi dom od dłuższego czasu, a chłopcy nie mieli mi tego za złe. Zdjęłam w przedpokoju buty, torbę położyłam na półeczce i weszłam w głąb mi domu. Wszyscy chyba siedzieli w salonie i coś oglądali.
- Dzień dobry wszystkim~ - powiedziałam melodyjnie, a ich spojrzenia po chwili były wbite w moją osobę. kamienne wyrazy twarzy po krótkiej chwili zamieniły się w szerokie uśmiechy. Sehun od razu wstał i podszedł do mnie, po czym objął mnie ramieniem w talii i mocnym ruchem przysunął do siebie i wpił się w moje usta. Wykorzystał element zaskoczenia i bez większego wstępu pogłębił pocałunek. Nie wiem ile to trwało, chyba zaledwie kilka sekund, ale słyszałam pogwizdywania reszty. Pieprz sie, Hun.


Gdy odkleił się ode mnie, rzuciłam mu pytające spojrzenie. Ten tylko uśmiechnął się i cmoknął w czoło. Nie ogarniam go wcale a wcale. Znaczy się, kiedyś to tak, ale teraz już nic nie rozumiem z jego zachowania.
- Witaj skarbie. - powiedział donośnie, jakby chciał by wszyscy to usłyszeli.
- Taaa.. Siemson. - mruknęłam w odpowiedzi po czym powoli wyswobodziłam się z jego uścisku i podeszłam do reszty, by przybić z nimi piątkę.
- Ej, czy mi się wydaje, czy Lara ma focha na Sehuna? Widzieliście w ogóle to jak odeszła od niego? - zapytał Chen, wskazując na mnie palcem.  Wzruszyłam nijako ramionami i usiadłam obok Dyo. On oparł swoją głowę o moje ramie i kontynuował oglądanie. Również ja chciałam skupić się na filmie, ale cały czas myślałam nad tym, dlaczego Sehun tak się zachowuje i czy czasem nie zrobi mi krzywdy. Nie powinien, tak sądzę przynajmniej. Jeżeli się nie uspokoi to z nim skończę. Będę znowu singlem i będzie super, będę miała spokój. Z moich zamyśleń wyrwał mnie szept Kyungsoo.
- Lara.. Ja wyciągam Sehuna na Bubble Tea. Możesz iść w tym czasie potańczyć z Kaiem. - spojrzałam na niego zaskoczona a on uśmiechnął się lekko. Przecież to anioł!
- Sehun, to co? Idziemy? - spytał Dyo zerkając na maknae.
- A co z Larą? - spytał najmłodszy. Od razu wymyśliłam jakąś bajeczkę w którą bez problemowo by uwierzył.
- O mnie się nie martw, wpadłam tylko na chwilę by spytać się o coś Lay’a. - odpowiedziałam wzruszając ramionami. I takim oto sposobem Kyungsoo ocalił mi wieczór z Kaiem. Gdy tylko opuścili dom, Kai złapał mnie za rękę i razem pobiegliśmy do sali tanecznej, pozostawiając resztę zespołu w zdziwieniu. Zeszliśmy na dół, udałam się w stronę wieży aby coś włączyć, ale coś mnie powstrzymało. Raczej ktoś.


Kai objął mnie w tali swymi silnymi ramionami i przylgnął do moich pleców. Na zewnątrz wyglądałam na podirytowaną, ale w środku krzyczałam z radości.
-  Kai.. Co ty robisz? - spytałam drżącym głosem. On zaśmiał się i wzmocnił uścisk. Poczułam w brzuchu stado szalonych motyli.
- Przytulam cię - odpowiedział beztroskim tonem. Wypuściłam powietrze z płuc z subtelnym uśmiechem. Pogładziłam jego dłonie spoczywające na mojej talli a on oparł głowę o moje ramie.
- Dlaczego nosisz szalik skoro już nie ma takiego mrozu? - spytał zaciekawionym tonem.
- A tak jakoś.. -  wymamrotałam. Przecież nie powiem mu, że Sehun wczoraj był tak nabuzowany i wyżywał się na mnie.
- To ściągnij, przecież będziemy tańczyć - stwierdził i puścił mnie aby móc podejść do sprzętu. Nie ma mowy, Nini.


        W sali rozbrzmiało Overdose. Rozciągnęłam się lekko a Kai stanął za mną. Zaczęliśmy tańczyć doskonale znany nam układ.


KAI


         W branży tanecznej siedziałem nie od dziś. Widziałem wiele osób tańczących Overdose na youtubie, ale nikt z tych osób nie miał tak pewnych i mocnych ruchów, jak Lara. Była tak skupiona, tak poważna ale mimo to i tak na jej twarzy czasem widniał promienny uśmiech, który sprawiał, że i ja się uśmiechałem. Choreografia dobiegła końca i rozbrzmiał kolejny utwór. Call Me Baby. Patrzyłem na nią tak uparcie, że sam niemalże myliłem kroki. Musi dużo ćwiczyć, ponoć na tym występie ma tańczyć do piosenek naszych i nie tylko. To tłumaczy jej kondycję i widoczny spadek wagi. Po tym sylwestrze muszę zadbać o nią, musi z powrotem przytyć bo niedługo zostanie z niej szkielet.


         Synchronizacja naszych ruchów była niesamowita, jakbyśmy tańczyli razem od kilku lat. Tańczyliśmy do tylu piosenek, aż w końcu stwierdziłem, że przyda nam się przerwa. Dziewczyna otarła pot z czoła i usiadła na kanapie. Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem z niej dwie butelki wody, z czego jedną podałem jej. Po zaspokojeniu pragnienia usiadłem obok jej.
- Świetnie tańczysz - skomplementowałem ją. Zaśmiała się i spojrzała na mnie z politowaniem. Nawet spocona była piękna.
- Eee tam, ty tańczysz lepiej. Poza tym, nie musisz mnie komplementować aby zwiększyć moją pewność siebie - rzekła upijając kolejny łyk wody.
- Mówię to jako profesjonalista. - odpowiedziałem. Przygryzłem nieco wargę po czym objąłem ją i przyciągnąłem do siebie tak, by jej głowa spoczęła na moich nogach. Widziałem, że nie była zadowolona, ale ja za to byłem i to bardzo.
- Ale masz ładne paczadła - mruknąłem pochylając się nad jej twarzą. Dzisiaj jej to powiem.
- Pieprzysz głupoty Kai.. - szepnęła rumieniąc się uroczo. Ugh, ona jest cudowna!
- Wcale bo nie - zacząłem się z nią przedrzeźniać. Dziewczyna zaśmiała się po czym dźgnęła mnie palcem w policzek.
- Oj Nini Nini.. - szepnęła z lekkim uśmiechem. Odwzajemniłem go i zacząłem powoli zmniejszać dystans między naszymi twarzami. Nasze oddechy mieszały się ze sobą, wprawiając mnie w ekscytację. Przymknąłem nieco powieki, nasze usta dzieliły milimetry.
- Już jesteśmy! - rozległ się krzyk na górze. Lara jak oparzona odepchnęła mnie.
- Sehun wrócił, o boże mam przesrane! - wykrzyknęła ze łzami w oczach. Wstałem i podszedłem do niej.
- Spokojnie, jakoś to będzie, nie panikuj - zacząłem ją uspokajać ale na daremno.
- Nie,on jak zobaczy mnie z tobą to znowu.. - zaczęła ale urwała w pół zdania, nie chcąc abym się dowiedział o tym co zaszło w pokoju. Ale wiedziałem i tak. I źle się czułem z tym że nie mogę noc z tym zrobić.
- Lu, uspokój sie. Przy mnie nic ci nie grozi - powiedziałem spokojnym tonem kładąc dłonie na jej ramionach. Ale ona odsunęła się ode mnie gwałtownie. Usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili na dole stał Sehun. Był wściekły.
- Nie ma mnie przez pół godziny a wy już sobie siedzicie razem? - spytał spokojnym tonem ale widać było gołym okiem że ma nerwy. Znowu ją naraziłem.
- Sehun, przestań. Tylko tańczyliśmy - powiedziałem poirytowanym tonem.
- Jasne. Jeżelibyście “tylko tańczyli” - zrobił cudzysłów palcami - to ona nie bałaby się tak jak teraz że ci dokopę. Bo szczerze mówiąc mam taką ochotę. - warknął podchodząc szybkim krokiem do mnie.
- Sehun.. Proszę zostaw go.. - Lara stanęła przede mną i osłoniła mnie. Sehun zignorował to co powiedziała i mocnym ruchem odepchnął ją na bok. Dziewczyna bez słowa opuściła salę chwilę po tym. Krew we mnie zawrzała. Tak bardzo chciałem ją w tym momencie przytulić.
- Zostaw ją w spokoju rozumiesz? Jest moja pod każdym względem. Byłem pierwszy. Źle ci, że to ja najpierw się do niej dobrałem? Wielki, boski Kai jednak nie jest taki boski, skoro nie umie nawet zwykłej małolaty wyrwać. Wsydź się Kai. Zapomniała o tobie. Teraz kocha mnie. - jego głos przesiąknięty był nienawiścią.


Moje serce zabolało mnie na krótki moment. Ona nie może go kochać. To potwór. Zwłaszcza gdy chodzi o dziewczyny. To dlatego zawsze z resztą trzymamy go z dala od dziewczyn. Bo mu przy nich odwala i zapomina o tym że ma serce.
- Sam w to nie wierzysz - mruknąłem. Sehun tylko zaśmiał się i wyszedł z sali. Od razu podążyłem jego śladem. Lara była w salonie, w objęciach Kyungsoo, który patrzył na mnie teraz przepraszającym wzrokiem. Obaj spieprzyliśmy sprawę. Sehun poszedł do siebie, a ja podbiegłem do kanapy by usiąść obok nich.
- Nie dałem rady trzymać go tam dłużej.. Przepraszam was oboje. - szepnął a Lu tylko mocniej się w niego wtuliła. Westchnąłem cicho. Dyo odsunął się nieco od Lary i otarł jej łzy.
- Nie płacz już.. On nie jest tego wart. Jeśli jest zbyt zaborczy to z nim zerwij. - powiedział cicho i ucałował jej czoło. Wstał i poszedł na górę, zapewne by pogadać z maknae. Bez zastanowienia wziąłem Larę i usadziłem sobie bokiem na kolanach. Nie opierała się, wtuliła się w  mój  tors. Byłem tak szczęśliwy że jest obok, ale czułem się podle że nie wyznałem jej wcześniej tego co czuję. Gładziłem ją po plecach uspokajająco, aż dziewczyna usnęła. Ucałowałem jej włosy i wziąłem na ręce,by po chwili wnieść ją na górę, do swojego pokoju. Położyłem ją na moim łóżku i nakryłem kołdrą. Stałem nad nią i podziwiałem to, jak piękna jest gdy śpi. Po chwili namysłu położyłem się obok niej i przytuliłem do siebie mocno. Lu wymamrotała coś przez sen, co uznałem za przeurocze. Ucałowałem jej czoło i przymknąłem oczy. Po dłuższej chwili i ja usnąłem, trzymając w ramionach cały mój świat.


         Nie spałem długo. Pewnie to przez obawę, że Lara po obudzeniu się znów pójdzie do tego przychlasta. Przetarłem twarz dłonią nim otwarłem oczy. Nagle zmroziło mi krew w żyłach.


Lary nie było.