LARA
Ostatni dzień roku. Sylwester. Ulubiony dzień. W szkole byłam od samego rana aby pomóc w przygotowaniach, poćwiczyć i ogólnie nie siedzieć w domu. Z moim stanem i tendencją do przemyśleń groziło to pogorszeniem. A tego nie chciałam. Od kilku dni nie kontaktowałam się z chłopakami chociaż oni uparcie próbowali. Odkąd Sehun mnie wykorzystał i obudziłam się z Jonginem u boku, potrzebowałam czasu aby to wszystko przemyśleć, poukładać sobie. Tęskniłam za Kaiem. Ta tęsknota paliła mnie niczym ogień od środka, na samo wspomnienie jego dźwięcznego śmiechu, moje serce przebierało to szybkie, pełne bólu bicie. To, co miłość potrafi zrobić z ludźmi, jest straszne. Nigdy nie planowałam się zakochać. Wiecie, tyle się naczytało tych smutnych historii. Ale to nie tylko o to chodzi. Miłość potrafi oślepić i popchnąć w złą stronę. Ja wolałam mieć wszystkie zmysły sprawne i nie polegać tylko na czymś ulotnym, zwanym uczuciem. A mimo to i tak w to wpadłam. I chciałam by był obok, by był mój. Ale tak nie było, bo wszystko spieprzyłam “związkiem” z Sehunem, swoją wstydliwością. Może gdybym powiedziała mu o swoich uczuciach wcześniej byłoby lepiej. W co wątpię, ale może wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Może.
Ogromna do granic możliwości sala wyglądała jak prawdziwa scena z koncertu. A za parę godzin to ja na niej będę. Uśmiechnęłam się do samej siebie na tę myśl. Ludzie będą zachwyceni. Co z tego, że setlista była zmieniana setki razy, bo wiele zespołów wydało w ciągu miesiąca tyle hitów. Wszystko mieliśmy opanowane. Nic nie pójdzie źle, głęboko w to wierzyłam. Zeskoczyłam z głośnika i przeczesałam dłonią czerwone włosy. Nie przyzwyczaiłam się jeszcze do tego okresu na głowie, ale to tylko kwestia kilku dni. Wraz z Changminem i Hinami poćwiczyliśmy jeszcze trochę, zwłaszcza te trudne układy. Nie chcieliśmy spieprzyć czegoś tak ważnego. Potem przyjechali charakteryzatorzy. Zerknęłam na zegarek na ścianie. Było przed 19. Już czas. Udaliśmy sie na backstage aby się przebrać. Ludzie zaczęli się już schodzić, a my musieliśmy się przygotować na występ. Na sam początek miało iść Overdose od EXO. Przebrałam się w luźne spodnie, buty w stylu Jungkooka z BTS i bluzę taką samą jaką miał Kai w teledysku. Potem miałam układane włosy na taki rozpiździel jaki też miał Kai. O ironio. Sprawdzałam wiadomości na telefonie, gdy Changmin miał robiony makijaż. Jak dobrze, że ja wyrobiłam się wcześniej. Rin życzyła mi powodzenia. Słodka jest.
Tuż przed występem mieliśmy podpinane mikrofony. Sprawdziliśmy czy wszystko działa. Nasza trójka stanęła razem i spojrzeliśmy na siebie, po czym jak na zawołanie przytuliliśmy się mocno, chcąc dodać sobie otuchy. Ja nie miałam tremy.
- Uda się nam. Fighting! - wykrzyknęłam gdy już odsunęliśmy się od siebie. Oboje posłali mi uśmiechy, aż moje kąciki ust powędrowały ku górze. Do pomieszczenia weszła Elizabeth.
- Już czas. - powiedziała a chwilę po niej rozległo się znane wszystkim “Come In”. Na moje usta wpełzł szeroki uśmiech.
- Chodźmy zrobić rozróbę. - powiedziałam i zaśmiałam się wręcz psychopatycznie, po czym wybiegłam na scenę wraz z Chanem i Hiną. Ustawiliśmy się wraz z tancerzami. Przez fakt, że Hinami była z nas najdrobniejsza, została wrzucona na górę. Ja i Changmin staliśmy po bokach pilnując, aby nie zleciała.
Występy się zaczęły, dawałam z siebie wszystko, w każdy ruch, wers wkładałam całe serce. Euforia, ekscytacja i coś ulotnego, czego nie umiem nazwać wypełniły mnie całą, pozwalając zapomnieć o wszystkich złych rzeczach, tkwiących we mnie. Czekałam na to cały rok, a w ostatnich dniach najbardziej. Aby wreszcie oddać się w całości muzyce i zapomnieć.
KAI
Sylwester. Ranek. Zazwyczaj całe EXO chciało się wyspać, aby potem w nocy bez problemu siedzieć do rana opijając Nowy Rok. Tym razem było podobnie, poza jednym, małym szczegółem. Wcale nie szykowaliśmy się na melanż stulecia. Tylko na występ naszej Lary. Mojej Lary. Skarciłem się w myślach za nazywanie jej w taki sposób, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać, to było silniejsze ode mnie. Zwłaszcza gdy tęsknota rosła po kilku dniach bez chociażby jej głosu. Każdy z nas dzwonił po setki razy, ale nie odbierała. W sumie, nie ma co się jej dziwić. Chciała pewnie poukładać sobie pewne rzeczy. Oby nie było nią rozważanie o przekreśleniu nas przez tamtą pałę. Jak sobie przypomnę, co jej zrobił, krew mnie zalewa. Niby przepraszał, widać było, że jest mu wstyd w cholerę, ale jakoś nie umiałem o tym zapomnieć. Jak mógł coś takiego zrobić naszemu aniołkowi?
Rin napisała nam kiedy i gdzie ma miejsce ten event. Wszyscy dostali jakiegoś szału, ubraliśmy się tak, aby nikt nie rozpoznał, że EXO to EXO. I tutaj jest ten problem, że niektórych zbyt poniosła wyobraźnia. I mówiąc zbyt, mam na myśli w chuj kurewsko zbyt. No bo czy to jest normalne aby Baekhyun przebrał się za laskę, Chanyeol za typowego Sebixa, Sehun za kolesia po 40-stce, Suhy, Lay i Xiu z Dyo za jakichś nastolatków? Czy tylko ja jestem tutaj normalny? Im się chyba Sylwester z balem przebierańców pomylił. Ale może przynajmniej nikt ich nie rozpozna. Chyba. Nie no, na pewno nie. Ja założyłem tylko czapkę i maskę. Wcześniej przefarbowali mnie na blond, aby zmniejszyć szansę na rozpoznanie. Nie przeszkadzał mi ten kolor, nawet go lubiłem.
Zapakowaliśmy się do vana, biorąc przy okazji Rin. Chen chciał ją władować do bagażnika, ale tam wylądował Myeon. Jako lider musi być gotowy na poświęcenia. Poza tym, jest taki mały, że idealnie się wpasował. Wszystko ogółem było super. Tylko jak jechaliśmy po wybojach to coś tam krzyczał. Jeszcze nas złapią i zatrzymają za przewożenie ludzi w bagażniku. No i chuj, wykrakałem.
Dobre pół godziny zajęło nam przekonywanie funkcjonariuszy, że to nie niewolnik z drugiego końca świata sprowadzony do nieczystych celów okultystycznych jakimi byłaby kastracja go widelcem od grilla i potem palenie tego cholerstwa na stosie zrobionym z Biblii. Daliśmy mu w łapę i się odwalił. Zabawne, jak szybko można przekonać ludzi zielonymi papierkami. Ale teraz działało to na naszą korzyść. Wszyscy byliśmy spóźnieni, pewnie najlepsze już za nami. Oby nie. Nie mogę tego przegapić.
Wlecieliśmy na salę prawie potykając się o własne nogi. Rozejrzałem się szukając jej wzrokiem, ale pewnie miała przerwę. Stanąłem w rogu hali, ale tak, że miałem wręcz idealny wgląd na to miejsce. Że też nikt go sobie wcześniej nie zajął. Ich strata. Dołączyła do mnie reszta EXO i Rin, która siedziała na ramionach Chanowi, aby widziała cokolwiek. Bo była z nas najniższa, prawie połowa Yeola.
- No to fajnie, pewnie już po najfajniejszym. Mówiłem ci Xiu, jedź szybciej, walić policje, to ty nie, bo bycie przykładnym obywatelem jest ważniejsze. - zaczął narzekać Dae a reszta zaśmiała się na jego jęki.
- Ja nie wiem o czym ty myślałeś, nie widzi mi się siedzieć w więzieniu. Z tobą. - odpowiedział Xiumin. Chen miał mu odpyskować ale wtedy światła zgasły.
- Oho, zaczyna się. Chyba Monster. - rzuciła Rin a my spojrzeliśmy na nią. Monster? O nie, moje serce tego nie wytrzyma. Ale nic nie będzie w stanie wyrazić mojej ciekawości.
W hali rozbrzmiały pierwsze dźwięki a na tancerzy padło mocne, czerwone światło. Odszukałem moją ukochaną wzrokiem i poczułem jak moje żebra zaciskają się, uniemożliwiając wzięcie kolejnego oddechu. Zaczął śpiewać jakiś chłopak. Znałem go, to ten sam spod szkoły, gdy byłem po nią motorem.
- Jesteś przepiękna, ma bogini. Lecz twe serce jest zamknięte, yeah yeah. - usłyszałem najpiękniejszy głos na świecie, a Dyo, stojący obok mnie, jęknął z zachwytu.
- Ona jest.. - powiedział ledwo słyszalnie w tym tłumie ale nie skupiłem się na dalszej części jego wypowiedzi, byłem zbyt zajęty tasowaniem wzrokiem jej tańczącej sylwetki i wsłuchiwaniem się w jej głos. Moje serce biło szybko jak nigdy. Jak można być tak niesamowitym, seksownym, cudownym? Chciałem tam pobiec, wspiąć się na scenę, zabrać ją gdzieś, wyznać to co czuję, by na koniec wpić się w jej wargi, o czym marzę od dawna.
Z każdym kolejnym utworem całą dziewiątką przekonywaliśmy się o tym, jak ogromny talent ma. Jej ruchy w tańcu były pełne gracji, precyzji, były idealne. Oceniam to nie tylko jako osoba, która kocha ją na zabój, ale jako Kai z EXO, tancerz. Byłem z niej dumny. To dlatego wtedy tańczyła u nas w salce. Gdybym tylko o tym wszystkim wiedział dużo wcześniej. Ale teraz przynajmniej miałem bardzo miłą niespodziankę.
Było kilka solówek, ale my czekaliśmy tylko na te jej. Niestety przed jej solówką taneczną, na którą czekałem z upragnieniem, była przerwa.
- Na co będziemy tu stać jak jest przerwa.. Lecę poszukać czegoś do picia. Byun, lecisz ze mną? - spytał Chanyeol. Starszy pokiwał głową, poprawił perukę i poszli. Rin została z nami. Ja wolałem zostać, bo jeszcze nam podbiorą miejsca jacyś gówniarze. A wtedy posypałyby się zęby.
- Dać ci spoiler? Wiesz, do czego będzie tańczyła? - zapytała Rin pochylając się nieco abym lepiej ją słyszał. Pokiwałem przecząco głową.
- Nie mów mi. - powiedziałem a ona zaśmiała się. Widać, że to dziecko. Nie żebym miał jej to za złe, ale śmieje się ze wszystkiego.
- Powiem tylko tyle, że tańczy do piosenki twojego przyjaciela. - powiedziała, a ja zmarszczyłem brwi. Ale którego? Dobra, aż tak wielu ich nie mam spoza EXO. Tae? Nie wiem, zobaczymy.
Nie wiem czy minęło dziesięć minut, może mniej, a pojawili się obok nas roześmiani Baekhyun, a raczej Baekhyunnita i Chan. Śmiali się do łez. Czy oni na pewno byli po picie? przynajmniej, po to co potrzeba?
- A wam to co? - spytał lider podchodząc do nich. Pociagnął nosem i aż musiał się odsunąć. Jebało jak z Polmolu, aż mnie cofnęło.
- Napruli się. No co za dzieciory, pojebało was? Skąd wy w ogóle macie alkohol? - spytał Suho a Chan zaśmiał się głupio, wzruszając ramionami. A to ja jestem dziecinny.
- A znaleźliśmy. Wiecie, szkoda nie wykorzystać okazji. - odpowiedział Baek, poprawiając włosy niczym typowa dziewczyna. Bycie nią za mocno mu weszło. Zdecydowanie.
- Odejdźcie gdzieś dalej a wyrwę wam nogi z dupy.- zagroził Myeon i ustawił ich obok siebie, choć chichrali jak nienormalni. Jeśli gdzieś sobie pójdą będzie problem, bo mogą nas zdradzić, a nasza kariera pójdzie się namiętnie pierdolić. A tego nie chcemy.
Czekaliśmy sobie w spokoju, ja nie do końca, na koniec przerwy. Kilka osób miało swoje, Lara z jakiegoś powodu była jednak na końcu, może coś się stało? mniejsza z tym, wszystkie myśli zniknęły, gdy wyszła na scenę ubrana na biało, w za dużej, luźnej koszuli. Ułożyła się płasko na parkiecie, a gdy rozbrzmiało Sayonara Hitori.. Wszystkim opadły szczęki. To trudny układ, bardzo.
- Tae spadnie z kibla jak to zobaczy. - mruknął Chen i wyciągnął telefon zaczynając to nagrywać, gdy ja jak zaczarowany patrzyłem na to, jak w skupieniu tańczy, poruszając wargami, jakby śpiewała, a do mnie docierało jeszcze dobitniej to, jak piękną ma duszę, pełną artystycznej delikatności, czystej magii. Chciałbym móc odtwarzać ten moment w głowie już do końca mojego życia, ale nie mogłem. Świat tak nie działa. Ale byłem coraz pewniejszy tego, co chcę zrobić. Nie zaprzepaszczę tej szansy.
Gdy jej solo dobiegło końca, tak samo jak reszta występów, a zaczęła się zwykła impreza, wszyscy sie rozeszli po obiecaniu ostrożności i unikania tłumów. Ja musiałem coś załatwić, zacząłem iść na ślepo w stronę ich garderoby, ale poczułem jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwórciłem zdezorientowany wzrok, ciekaw kto to, ale widząc Sehuna nie byłem zbytnio zachwycony. Niechęć do niego chyba zostanie we mnie na bardzo długi czas.
- Kai.. Powodzenia. - powiedział ze spuszczoną głową, nim uniósł smutne spojrzenie na mnie, gdy ja stałem jak niemalże zamurowany.
- Wiem, że ją kochasz i domyślam się, co chcesz zrobić. Ja wszystko zniszczyłem, byłem egoistą, ale teraz, po tym co się stało, chcę tylko jej szczęścia. Nie strać tej szansy. - powiedział, gdy ja patrzyłem na niego w szoku, nie dowierzając do końca w to, co właśnie powiedział. Wiem, że żałował swoich czynów, domyślam się. Ale wiem też, że jemu także na niej zależało, a on teraz życzył mi powodzenia w wyznaniu jej uczuć. Nie spodziewałem sie tego za nic. Dlatego przytuliłem go do siebie na moment i posłałem w odpowiedzi uśmiech. Potem z nim pogadam, a teraz wybiegłem z hali, chodząc szybkim, nerwowym krokiem po tym piętrze, szukając jej. Zauważyłem jak w swojej czarnej bluzie z kapturem na głowie wychodzi z garderoby, dając potem całusa i dziewczynie i chłopakowi, z którym występowała, po czym zaczęła iść.. Chciała stąd iść. Nie może, nie teraz.
Zacząłem biec za nią, starając się nie staranować nikogo po drodze, a gdy byłem blisko, złapałem ją za rękę i wciągnąłem do ot
wartej klasy, zamykając za nami drzwi na klucz. Spojrzałem na nią, była wystraszona, chciała zacząć krzyczeć dlatego szybko zakryłem jej usta dłonią, przyszpilając jej ciało do ściany, aby mi nie uciekła. Wolną ręką zsunąłem maskę a ona widząc mnie, była w takim szoku, jakby zobaczyła nagiego prezydenta Chin. Zabrała moją dłoń ze swoich ust, biorąc głębszy oddech, dalej analizując całą sytuację.
- Jongin? Co ty tutaj robisz? Nie powinno cię tutaj być, skąd w ogóle wiedziałeś? - zadawała pytanie za pytaniem, a ja zaśmiałem się na to, przez co się zbulwersowała. Słodka.
- Spokojnie spokojnie, Rin się wkopała ale nie bądź na nią zła, bardzo chcieliśmy to zobaczyć. Zwłaszcza ja. Lara, ja.. ja muszę ci coś powiedzieć. - powiedziałem czując, jak zaczynam się coraz mocniej stresować, a jej spojrzenie nie ułatwiało nic. Wziąłem jej twarz w dłonie, patrząc w jej oczy, jeszcze z makijażem scenicznym. Ślicznie jej. Z resztą, zawsze jest śliczna.
- O co ci chodzi? - spytała poddenerwowana, chcąc się wyswobodzić z tej niezręcznej sytuacji, ale nie pozwoliłem jej, tylko posłałem poważniejsze spojrzenie aby dała mi dojść do słowa i mnie wysłuchała.
- Wiem doskonale co o mnie myślisz, jak bardzo cię zraniłem, co zrobił ci Sehun. Ale dopiero po tym wszystkim dotarła do mnie pewna rzecz. Musiałem dostać tym niemal w twarz aby to do mnie dotarło, jestem tak ślepy. Ja.. zakochałem się w tobie. Po prostu, od tak. Jesteś cudowną i wartościową dziewczyną, wiem, że mnie już nie chcesz, ale proszę, wiedz, że dla mnie jesteś najwspanialsza. - powiedziałem w końcu, czując jak z każdym słowem z mojego serca spada kamień, ale potem pojawia się nowy, ze strachu przed jej reakcją. Nie odrywałem wzroku od jej oczu, choć pojawiły się w nich łzy, gdy otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale nie umiała, jakby zastygła w bezruchu. Mimo to po chwili zarzuciła mi ramiona na szyję, przytulając się do mnie mocno.
- Jak mogłabym cię znienawidzić, gdy masz moje serce od dawna? - spytała zaciskając dłonie na mojej bluzie, a ja przytuliłem ją do siebie mocno, kryjąc w swoich ramionach, jedynym miejscu w którym powinna być. Nie dam jej już nikomu skrzywdzić, nie zasłużyła na to. Wolę cierpieć za nią. Złapałem ją za biodra i odsunąłem nią nieznacznie od siebie, aby oprzeć o siebie nasze czoła, uśmiechając się szeroko, gdy ona zrobiła to samo.
- Ja ciebie też kocham, kretynie. - powiedziała z lekkim śmiechem, a ja nie wytrzymałem i po prostu złączyłem nasze usta w pocałunku, czując jak wagon fajerwerków wybucha we mnie przez tą euforię. Poruszyłem lekko wargami, ocierając się delikatnie o te jej, a ona odpowiedziała tym samym, przez co poczułem się pewniej i naparłem na jej ciało w efekcie czego znowu przyległa do ściany. Musnąłem językiem jej dolną wargę, a gdy umożliwiła mi pogłębienie pocałunku, przesunąłem nim po jej podniebieniu, na co drgnęła zadowolona, wsuwając dłoń w moje włosy, zaczynając się nimi bawić, tak jak ja jej językiem, zaczepiając go i łącząc z moim w namiętnym tańcu, który przybierał na tempie, ale nagle usłyszeliśmy wejście do sali i wrzaski.
- Ouuuuuu! Gorącoooo! - krzyknął Chen, a my przerwaliśmy i spojrzeliśmy na nim z bitch facem, a oni zaśmiali się, bijąc nam brawo, przez co Lara zawstydzona zakryła twarz dłońmi, odwracając się do nich tyłem ale ja tylko przytuliłem ją ze śmiechem, nie wierząc do końca w to, co się stało.
- Ej, ale gdzie Baek i Yeol? - spytała Lara, a my wszyscy spojrzeliśmy na siebie wystraszeni. O kurwa.
TYM CZASEM GDZIEŚ W ŁAZIENCE…
RIN
Byłam zmęczona tym całym zamieszaniem, chciałam już tylko wrócić do domu z myślą, że wszystko poszło tak jak należy i wyznali sobie to co trzeba. Czekałam na nich, mieliśmy spotkać się przy aucie, ale nie przychodzili. Na co ja liczyłam.. Siedziałam tak i siedziałam, aż w końcu zdecydowałam się ich szukać. Chodziłam po budynku, sprawdzając każdą salę, ale w jednej usłyszałam dziwne dźwięki, przez co moje oczy były wielkości chyba spodków od filiżanek. Czy Lara i Kai coś ten tego.. Nie, wątpię, przecież Lara ma pewnie wstręt do zbliżeń po akcji z Sehunem. Ale oni serio tam chyba..
Kierowana ciekawością i chęcią ocalenia mojej siostry przed ewentulanym uprawianiem kwitnącej miłości na szkolnej ławce, po cichutku uchyliłam drzwi a to co ujrzały moje oczy.. Każda fangirl może mi zazdrościć, moje shipperskie serce chyba umarło, bo to czego byłam świadkiem, było spełnieniem marzeń każdego shippera ChanBaeka. Otóż na jednej z ławek siedział Baekhyun z Chanem stojącym między jego nogami, gdy całowali się namiętnie,a Yeol buszował dłonią pod spódniczką Hyuna, o czym świadczyły rytmiczne ruchy ręki młodszego. Złapałam się za serce, czując jak szaleje i nawet nie wiem kiedy wyciągnęłam telefon aby nagrać dla samej siebie fragmencik tego cudu. jak widać, każdy po odpowiedniej ilości alkoholu staje się homo. Z resztą, kto nie byłby gejem dla Baekhyuna w takim wydaniu? Odpowiedź jest oczywista.
Zamknęłam drzwi i udałam się dalej z czerwoną twarzą, szukając reszty i modląc się w duszy o to, aby jednak się pieprzyli.. Znalazłam w końcu resztę i udawałam, że zawzięcie szukam z nimi Yolo i Kluski, ale uparcie zmuszałam ich do omijania tej sali, aż w końcu oni sami do nas dołączyli, widocznie zawstydzeni, ale nie mówili czemu,. Wystarczy, że ja wiem, ale zabiorę ze sobą ten sekret do grobu. No, może podzielę się tym z Larą..
Ta noc jest cudem. Kai i Lara w końcu są razem, ChanBaeki okazały się chyba prawdą, bo nie wiem, czy to było jedno razowe. Teraz może być tylko lepiej. I będzie, wiem to.
~~~~~~
No i mamy chyba koniec tego fanfica. Osobiście uważam, że to dobry moment aby je zakończyć. Chciałam wszystkich serdecznie przeprosić za przeogromną zwłokę. Nie miałam weny, miałam pewne problemy z tym opowiadaniem, ale pisałam ten rozdział po kawałkach, aż w końcu dosiadłam do niego tego wieczoru z zapasem weny i skończyłam je. Przepraszam za literówki, ale nie mam bety a mój komputer nie podkreśla mi błędów, sama tak bardzo chcę to dodać, że nie chcę nawet tego zbytnio sprawdzać.
Chcę podziękować za to wszystkim czytelnikom i co najważniejsze - mojej siostrze, za pchanie mnie dalej i publikację zbetowanej wersji na wattapdzie. Gdyby nie ty, to pewnie bym tego nie skończyła. Zapraszam na jej wattpada - @elizaaa-14 ale i też na mojego @LaraLuKriTao
Zastanawiam się nad Q&A z bohaterami i ze mną, więc piszcie swoje pytania. Na Wattpadzie jest was więcej, więc piszcie je tam pod tym rozdziałem, a w kolejnym pojawią się odpowiedzi, wstawię je też tutaj. A teraz dobranoc, kocham Was, dziękuję i przepraszam.
Lara.


