sobota, 23 kwietnia 2016

Pułapka Na Życzenie

                             LARA
Był już późny wieczór. Po rozmowie z Sehunem nie czułam jakiejś znacznej poprawy humoru, mimo to, cieszyłam się, że zadzwonił i spytał się, jak się czuję. Nie powiedziałam mu oczywiście, że płakałam nim się ze mną skontaktował. Moje huśtawki nastrojów są wręcz komiczne, nie wiem nawet, jak im zaradzić. Cały czas myślałam o tym występie Kaia. O tym, dla kogo to konkretniej było. Mówił że dla dziewczyny od mochi.. Do mnie niby? Dlaczego miało to być do mnie? Przecież zwyzywałam go, uderzyłam. Nawet związałam się z Sehunem by mu dopiec. Dlaczego to zrobił? Pytań tyle, a odpowiedzi - jak zwykle zero. Jakimś cudem umyłam się a potem wróciłam do pokoju i ćwiczyłam śpiewanie piosenek na ten event w gimnazjum. Jutro po raz kolejny jadę do tej szkoły na próby, ćwiczenie w domu to nie wszystko. Położyłam się spać, mając na sobie bluzę z imieniem Kaia. Akurat znajdowało się tam, gdzie serce. Usnęłam z nadzieją, że może w magiczny dowiem się co to całe zajście miało znaczyć.
 
        Wstałam wcześnie rano wraz z Rin, by jechać do jej szkoły. Próby trwały do południa, wróciłam wraz z nią. Stojąc przed domem, zauważyłam, że EXO już wrócili do domu. Rin i ja pobiegłyśmy uradowane do nich. Bez pukania weszłyśmy do domu. Większość z nich siedziała w salonie. Gdy nas ujrzeli, od razu rozpromienieli, co wywołało u mnie miłe ciepełko w sercu. Sehun podszedł do mnie i przytulił mocno, przy okazji muskając moją szyję swymi ustami. Drgnęłam lekko. Odsunęłam się od niego by powitać resztę zespołu i zauważyłam jak Rin uwiesiła się do Chanyeola który praktycznie płakał ze śmiechu. Czyżby Rinuś zmieniła ub? Możliwe. Tuliłam po kolei pozostałą piątkę, chciałam jeszcze powitać Dyo, Suhego i.. i Kaia, ale nie było ich tu.
- Yixing, gdzie reszta? - spytałam rozglądając się wokół. Lay wstał i poszedł pod schody, by zajrzeć do sali tanecznej.
- Tutaj jest Kai, a Suhy i Kyungsoo pewnie na górze. - powiedział. Kiwnęłam głową na znak zrozumienia, po czym skierowałam się na górę. Weszłam do pokoju lidera i uściskałam go mocno. Suho zaśmiał się i pogłaskał mnie po głowie.
- Jak tam siostrzyczko? - spytał z uśmiechem. Odwzajemniłam go i wzruszyłam niewinnie ramionami.
- A bez szału.. Stęskniłam się - powiedziałam po czym znów przytuliłam Suho, na co ten zareagował śmiechem. Po chwili tulania udałam się do Kyungsoo. Zapukałam w drzwi, a słysząc pozwolenie, weszłam do pokoju. Kyu siedział na łóżku, a słysząc, że ktoś wszedł do pomieszczenia, odwrócił się. Na mój widok wstał i podszedł do mnie szybko. Przytulił mnie mocno, a ja odwzajemniłam uścisk. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
- Tęskniłem, Lu.. - szepnął. Kiwnęłam nieznacznie głową, odpowiadając cicho, że ja też. W końcu Kyu odsunął się nieznacznie i spojrzał mi w oczy.
- Widziałaś się już z Kaiem? - spytał. Przygryzłam wargę i zrobiłam krokw tył.
- Właśnie się na to zbieram.. Potem pogadamy - powiedziałam zakłopotana po czym zeszłam na dół. Sprawdziłam, czy Sehun jest w pobliżu. Na szczęście chyba był w kuchni, więc mogłam bez problemu iść do sali treningowej. Zeszłam po schodach i zatrzymałam się w progu.

       Kai tańczył akurat do Hurt. Był w czarnych rurkach rozciętych na kolanach i w białej, luźnej koszulce bez rękawów odkrywającej jego mięśnie. Podczas tańca wyglądał niesamowicie, taki zatopiony w swoim świecie, pozbawiony innych emocji. Jego taniec był piękny. Jako człowiek wrażliwy na piękno utonęłam w jego talencie, osobowości, wyglądzie. Człowiek ideał. Tak jakby.Piosenka dobiegła końca, a Kai odwrócił się w stronę lodówki, jakby chciał do niej podejść. Zauważył mnie. Przez jego twarz przebiegł wachlarz różnych emocji. Od radości po ból. Zrobiłam krok w jego stronę.
- I znowu się tutaj widzimy. - powiedziałam cicho. Kai uśmiechnął się nieznacznie. Jak na zawołanie oboje ruszyliśmy do siebie, by na koniec złączyć się w mocnym uścisku. Jego ramiona mocno oplotły moją talię, a głowa spoczęła na ramieniu. tak bardzo mi tego brakowało. W tym momencie cała złość jaką żywiłam do niego przeminęła. łzy zaszły mi lekko łzami, zamrugałam kilkukrotnie by nie pozwolić im opuścić mych oczu. Byliśmy tak blisko, czułam bicie jego serca. Było bardzo szybkie, jak i zapewne moje.
- Tęskniłem.. Tak cholernie tęskniłem.. - szepnął niezrozumiale, a moje serce zawirowało z radości. Objęłam go jeszcze mocniej, ignorując to, co powiedział. Powinnam przestać robić rzeczy wbrew sobie.
- To dlaczego nie pisałeś? - spytałam. Kai przytulił mnie jeszcze mocniej. Byłam wtedy tak szczęśliwa..
- Bo wiedziałem, że nie odpiszesz.. - rzekł, a mi zrobiło się wstyd. Jestem głupia. Odsunęliśmy się od siebie nieznacznie. Choć nie byliśmy już w swych objęciach, staliśmy przed sobą. Zażenowani patrzeliśmy gdzieś w boki.
- Przepraszam.. Za to wszystko.. Że cię uderzyłam.. Że powiedziałam to, o czym nie musiałeś wiedzieć - powiedziałam niepewnie. Poczułam na sobie jego wzrok.
- Nie masz za co przepraszać. A ten plaskacz.. Zasłużyłem na niego - powiedział. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się. Westchnęłam cicho i spuściłam smętnie głowę. Wtem poczułam jak Kai dotknął dłonią mojego policzka, na którym była ta okropna blizna . W oka mgnieniu uniosłam głowę. Nasze spojrzenia spotkały się. To było jak jakiś impuls elektryczny. Wszystko inne wokół zniknęło. Jongin  uśmiechnął się subtelnie.


     -Zabieraj łapy Jongin, nie Twoje - rozległo się pełne złości warknięcie. Odskoczyłam od Kaia i odwróciłam się w panice w stronę schodów. Na nich, oparty o poręcz, stał Sehun. Był zdenerwowany. I to mocno. Przełknęłam ślinę i zerknęłam na Kaia. Stał tuż za mną. Dłonie miał zaciśnięte w pięści, wzrok pełen furii, wbity w sylwetkę Sehuna.
- Tylko spokojnie chłopcy.. Bez bójek.. - zaczęłam mówić, lecz Sehun uciszył mnie gestem dłoni. Westchnęłam cicho wystraszona. Sehun zszedł na dół, po czym, będąc obok, spojrzał na mnie.
- Idź do mnie do pokoju. - powiedział. Nie chcąc kłopotów udałam się w stronę schodków. Tuż przed nimi odwróciłam sie w stronę chłopców. Spojrzałam na Kaia, który akurat na mnie patrzył. Wyszeptałam  "nie rób nic złego" ale on tylko kiwnął niemrawo głową.

        Poszłam do salonu, gdzie siedziała już reszta. Rozmawiali o czymś zawzięcie, ale przerwali gdy weszłam. usiadłam obok Chena na kanapie i uśmiechnęłam się lekko.
- Jak tam koncert? - spytałam a chłopcy od razu się ożywili. Zaczęli opowiadać jak to było na przygotowaniach, na próbach i na samym występie. Opowiadali z takim szczęściem w głosie, to było cudowne.
- W ogóle, mam prezent dla ciebie, Rin - powiedział Chanyeol po czym pobiegł na górę zostawiając na moment moją siostrą z 'wtf face'. Wrócił z ozdobnym czerwonym pudełeczkiem w dłoni, które wręczył Rin z szerokim uśmiechem. Ta otwarła je i omal nie zachłysnęła się tlenem. W pudełeczku była cienka srebrna bransoletka i symbolem gołębia. Oczy Rin zaszły łzami. Uradowana rzuciła się na Chanyeola i zaczęła go ściskać. Ten zaśmiał się radośnie i poklepał ją po plecach.
- Bo mnie udusisz - wymamrotał . Moja siostra odsunęła się od niego i od razu założyła bransoletkę.
- Jest piękna - westchnęła patrząc na ozdobę. Chan klasnął w dłonie.
- Wiedziałem że ci się spodoba, Baekhyun mi pomógł w wyborze - rzekł z uśmiechem. Oparłam się głową o ramie Chena a ten objął mnie po przyjacielsku.
- Co wy na to by jakoś uczcić ten koncert? - spytał chłopak zaciekawionym tonem. Przygryzłam lekko wargę w zamyśleniu. Przez głowę przeleciał mi dziwny pomysł.
- Co gdyby tak iść do klubu? - spytałam patrząc na resztę. W momencie wlepili we mnie te swoje ciemne oczy.
- To nie jest zły pomysł.. Ale wiesz że nie idziesz z nami? - spytał Suhy. Zrobiłam urażoną minkę.
- Przestańcie traktować mnie jak Rin. Za ponad miesiąc będę miała 17 lat - mruknęłam.
- Rin nie idzie ja tak. Nie zostawię was samych, jeszcze się zachlacie na śmierć i będę musiała po was jechać taczką i dotyrać do domu. - dodałam z uśmiechem. EXO zaśmiali się jednakże Rin miała doła.
- Sorry mała, ale masz nauke a ja fairant do końca roku - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Co z tego, że zamiast upijania się powinnam ćwiczyć przed występem. Musiałam sobie jakoś odreagować po tych zajściach z Kaiem, Kyungsoo i Sehunem. WŁAŚNIE! SEHUN I KAI! Mina zupełnie mi zrzedła. W panice wyswobodziłam się z objęć Chena.
- Emm.. Muszę.. Muszę spytać się o coś Kaia, zaraz wracam -rzuciłam i w pośpiechu zbiegłam do sali treningowej. W samą porę! Albo i nie..

Sehun brał zamach by uderzyć Kaia w twarz. Rzuciłam się w ich stronę ale za późno. Jongin dostał w twarz i upadł na ziemię. Omal nie krzyknęłam ze strachu. Klęknęłam przed nim i wzięłam jego twarz w swe ręce.
- Kai, wszystko okej? Słyszysz mnie? - spytałam spanikowana widząc jego otłumanione spojrzenie. Niemrawo kiwnął głową i wierzchem dłoni otarł krew z ust. Miał rozciętą wargę. W tym momencie wbiłam wzrok w Sehuna. Wyglądam na dumnego z siebie i wkurzonego jednocześnie.
- Odbiło ci do reszty?! Po kiego chuja to zrobiłeś co?! - wrzasnęłam ledwo powstrzymując gniew. Sehun przygryzł wargę i wziął oddech. Wiedziałam że grabie sobie mocno, ale miałam to gdzieś.
- Myślisz że skoro jesteśmy razem to możesz urządzać awantury z byle powodu?! Jak przytulałam reszte to ich nie biłeś! Ogarnij dupe Sehun! Mam cie coraz bardziej dość - warknęłam głośno.  Spojrzałam na Kaia przepraszająco. Pomogłam mu wstać i złapałam jego dłoń.
- Chodź do Suhego.. - mruknęłam cicho i udałam się z nim na górę po drodze rzucając gniewne spojrzenie Sehunowi który ledwo trzymał nerwy na wodzy. Lider był zdziwiony że Kai został uderzony przez Sehuna, ale nie wnikał na szczęście w szczegóły.
 
           Siedziałam obok Jongina gdy Suho opatrywał jego ranę. Okazało sie że to nic groźnego i za kilka dni nie będzie po tym śladu. Sehun ma szczęście, bo inaczej wyrwałabym mu chuja. W momencie gdy zabijałam go po raz setny w myślach, wszedł właśnie do salonu.
- Lara - zaczął poważnym tonem, zmuszając mnie do spojrzenia na niego - Chodź do mojego pokoju. Musimy pogadać - dokończył. Poczułam na sobie spojrzenie Kaia lecz zignorowałam to i pewnym krokiem wyminęłam Sehuna i poszłam na górę a on za mną. Nim się zorientowałam, maknae zamknął za sobą drzwi na klucz i popchnął mnie mocno w wyniku czego wylądowałam na łóżku.
- Co ty odpierdalasz co? - wywarczałam. Sehun prychnął pod nosem i szybko usiadł między moimi nogami.
- Mam ochotę zadać to samo pytanie. najpierw nienawidzisz go a teraz kleisz sie do niego i bronisz? Spójrz na siebie. Jesteś ze mną. On ma cie za zabawkę - rzekł poważnie. Prychnęłam pod nosem.
- Nie wierz w nic co mówi. Pieprzy ci że tęskni a w Tokio ganiał za laskami po klubach. - powiedział. Serce stanęło mi na moment. Zabolało. Ale nie tak jak kiedyś.
- A skąd mam wiedzieć że to prawda? Widziałeś jak migdalił się z jakąś dziunią? A może to nie on latał za laskami tylko ty, huh? - spytałam a Sehun w mig złapał mnie mocno za nadgarstki i przybił je bardzo mocno do materaca łóżka. Pochylił się nade mną i patrzył w oczy pełnym złości spojrzeniem.
- Jesteś moja. Spóźnił się. Nie oddam cie tak łatwo, za bardzo mi na tobie zależy - wymamrotał po czym musnął swoimi wargami moje usta. Przeszył mnie lekki dreszcz, ale tym razem ze strachu. Szarpnęłam się mocno by wyrwać się z tego uścisku.
- Puść mnie debilu, mam kontuzję i zero chęci na jakiekolwiek gruchanie sobie z tobą. - warknęłam ale maknae był za silny i moje próby skończyły się tylko mocniejszym uściskiem na moich nadgarstkach. Uśmiechnął się triumfalnie i przysunął twarz do mojej szyi.
- Jeszcze zobaczymy.. - szepnął mi na ucho, po czym liznął je delikatnie. Zsunął twarz niżej i zaczął agresywnie całować moją szyję. Wbrew sobie jęknęłam cicho. Co za palant..
- Se-Sehun.. Przestań.. - sapnęłam, a on w odpowiedzi ugryzł mnie. Szarpnęłam się, przypadkiem ocierając udem o jego krocze. Wyczułam w jego spodniach duże uwypuklenie. Fuck, niedobrze. Jego uścisk, o ile to możliwe, stał się na moment jeszcze mocniejszy. Będę miała siniaki.. Ledwo mogłam ruszać palcami. Sehun nadal całował mnie po szyi, aż w końcu puścił moją mało sprawną, prawą rękę, tylko po to by móc wsunąć dłoń po materiał mojej koszulki. Na szyi miałam pewnie z 10 mocnych malinek, jeśli nie więcej. Bałam się. Jego dłoń wodziła po moim brzuchu, ale po chwili poczułam jak zbliżała się do linii materiału mojej bielizny. Moje tętno przyśpieszyło ze strachu, krew wrzała z powodu dużej ilości adrenaliny. Nie chciałam tego, ale miałam tylko jeden sposób, by się uwolnić.

         Prawą ręką złapałam go za włosy ignorując napięcie szwów. Odciągnęłam jego twarz od mojej szyi, tylko po to by wpić się agresywnie w jego usta. Zdumiony maknae zaczął oddawać pocałunki. Aby było mu wygodniej, siadł na moim  podbrzuszu, co było ogromnym ułatwieniem dla mnie. Złapałam mocnym ruchem pakunek w jego spodniach. Pocałunek zawibrował od jego mocnego jęku. Zaczęłam niechętnie, ale jak najlepiej masować tamto miejsce. Sehun mruczał rozkosznie i puścił moją lewą dłoń. Sukces. Teraz pora na mini zemstę. Coraz sprawniej go pobudzałam, miałam świadomość tego, że jego spodnie są teraz zdecydowanie za ciasne. Rozpięłam je i wsunęłam w nie lewą rękę, nie przerywając pocałunku. Sehun drgnął mocno gdy zaczęłam masować jego przyjaciela przez cienki materiał jego bokserek. Mimo, że cieszyło mnie gdzieś tam, że tak na niego działam, to i tak nie zapominałam o celu tego ekscesu. Maknae jęczał coraz częściej, wiedziałam że jest bliski szczytu. Zamieniłam dłonie, i teraz mając wolną lewą, zdrową rękę, ułożyłam ją na piersi Sehuna. I bum. Zepchnęłam go z siebie i z prędkością światła zlazłam z łóżka. Podbiegłam do drzwi i otworzyłam je.  Na odchodnym spojrzałam na oniemiałego i wściekłego Sehuna.

            - Napisz jak sie uspokoisz. Ze mną się nie zadziera - powiedziałam z dumnym uśmiechem, po czym wybiegłam z pokoju. Schodząc po schodach poprawiłam  szalik aby nie było widać tych pieprzonych malinek i naciągnęłam rękawy aż po palce, by nie było widać tworzących się siniaków. Zeszłam na dół, gdzie reszta miała jakieś tajemnicze miny. Kai wpatrywał się we mnie uważnie.
- Wyjaśniliśmy sobie kilka rzeczy. Ma napisać jak sie ogarnie. Przykro mi misiaczki, ale ja ide bo mam dość na dzisiaj. Chen, uzgodnij z resztą datę i miejsce melanżu i przekaż mi potem info. Kai, napisz potem jak sie czujesz. Ja mykam, bo nie wytrzymam tu dłużej ze świadomością że Hunnie jest nabuzowany w trzy dupy. Kocham was. Rin możesz jeszcze zostać jak chcesz, tylko nie za długo. - powiedziałam patrząc na nich i siląc się na promienny uśmiech. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z domu.

         Wróciłam do siebie, pobiegłam do pokoju i zamknęłam się w nim. Co odjebało Hunniemu? Nigdy tak się nie zachowywał, ma za swoje. Niech wie, że nie toleruje takiego okazywania sobie uczuć i takiej brutalności. Mam tylko nadzieję, że nie wpakowałam się w większe gówno. Spojrzałam w lustro i zdjęłam szalik. Omal nie krzyknęłam.

       Na mojej szyi, od ucha po obojczyk po lewej stronie była masa malinek o kolorze dżemu jagodowego. Bolały bardzo, ale to nic w porównaniu z nadgarstkami, które już teraz były granatowe. Usiadłam przy biurku. Aby zająć jakoś myśli, zaczęłam czytać jakąś książkę. Na moich rękach już budowały się opuchlizny i siniaki które pewnie nie znkną przez co najmniej tydzień, lub więcej. Fuck my life.

                                                         KAI
Bałem się o Larę. Sehun  był na serio wkurwiony, a gdy usłyszałem jak zamyka się z nią w pokoju, mój strach o nia wzrósł do granic możliwości. Gdy zeszła sama na dół, ucieszyłem się w duchu. Jednak nic jej na szczęście nie jest. Szkoda, że musiała iść, chciałem z nią porozmawiać. Ale nie dziwię się jej, Sehuj na serio ją wkurzył. Stanęła po mojej stronie. Ten moment, gdy wzięła moja twarz w swoje drobne dłonie.. Szkoda,że nie mogło to trwać wiecznie. I wydarzyło się w takich okolicznościach. Szkoda że Lara nie słyszała wcześniej co ten złamas gadał. Dziwie sie że to nie ja pierwszy mu dowaliłem.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stali na przeciw siebie, każdy zdenerwowany obecnością drugiego. Kai zacisnął dłonie w pięści i spojrzał na Sehuna.
- Zostaw ją.  To nie zabawka - powiedział Jongin, gdy tylko Lara opuściła salę. Maknae zaśmiał się i zrobił krok w stronę starszego.
- A co? Może jest? Nie twój interes. Należy do mnie a ty masz się trzymać z daleka,  czaisz? - spytał uśmiechając się dumnie. Kai prychnął pod nosem.
- Aż tak bardzo cieszy cię fakt że ufa ci na ślepo? - spytał. Sehun uśmiechnął się. Zamierzał dobić Jongina tak bardzo, jak to tylko możliwe.
- Aż tak bardzo wkurwia cie fakt że to nie tobie ufa? - spytał z bananem na twarzy. Krew w żyłach Kaia zawrzała. Co ten gnojek sobie myśli. Wziął oddech by choć minimalnie się uspokoić.
- Ufała mi bezgranicznie póki ty sie nie wpierdzieliłeś między nas. Na serio chcesz w tak żałosny sposób się na mnie odegrać? - spytał Kai przechylając głowę w geście zaciekawienia.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz - skłamał Sehun, który obawiał się że Chanyeol wygadał się Jonginowi o jego planach i zamiarach wobec dziewczyny.
- Masz. Słyszałem co gadałeś w vanie. Masz ogromny ból dupy o to, że woli mnie, że jestem lepszy. Nie możesz zboleć że nie jesteś mną - powiedział z uśmiechem Kai. Sehun resztkami sił trzymał ręce przy sobie, miał ochotę rozerwać Jongina na strzępy. Jednak nerwy wygrały. Wziął potężny zamach i uderzył go z pięści w twarz. Nagle znikąd pojawiła się przed nim Lara.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sehun nawet nie zszedł na dół. I dobrze, miałem chęć go zabić. Siedzieliśmy razem z Rin w salonie i gadaliśmy o pierdołach.
- A wy co robiłyście bez nas przez ten tydzień? - spytał Kyungsoo który dopiero co zszedł z góry. Rin uśmiechnęła się lekko.
- Ja chodziłam do szkoły i uczyłam się, bo miałam dużo sprawdzianów.. A Lara jeździła do mnie do gimnazjum na próby na występ.. - odpowiedziała, ale gdy skapła się co właśnie powiedziała, zakryła usta. Momentalnie się ożywiłem.
- Co? Występ? Jaki występ? Gdzie? Jakie próby? - zacząłem gorączkowo pytać. Dziewczynka zarumieniła się mocno i wbiła wzrok w swoje trampki.
- N-Nie mogę powiedzieć.. Lara zabroniła - mruknęła smutno. Chnyeol jęknął podirytowany, reszta również. Co to ma być? Coś musi być na rzeczy.
- Mów, przecież się nie dowie, że wiemy to od ciebie. - rzekł Xiumin poklepując ją po plecach. Wzięła głęboki oddech i zaczęła opowiadać.
- Słyszeliście o tej słynnej imprezie sylwestrowej w najlepszym gimnazjum w okolicy? - spytała patrząc na każdego po kolei. Kiwnęliśmy głowami.
- Pewnie, ponoć co roku zbiera się tam masa ludzi bo to duże wydarzenie. Pomaga to uzbierać szkole ogromną kasę, bo to płatny event. Ale co to ma o rzeczy? - spytał Suho. Rin poprawiła okulary w identyczny sposób, w jaki robi to Lara i westchnęła.
- Lara bierze w tym udział. Jako jedna z trzech głównych wokalistów. - wypowiedziała szybko. Moje oczy były też chyba wielkości spodków od filiżanek. Że co?
- Będzie na nim śpiewała wraz z jej przyjacielem Changminem oraz znajomą Hinami. Przez to, że zeszłoroczna impreza z jej udziałem była sukcesem i szkoła uzbierała na serio grubą kasę, ta impreza w tym roku ma być zupełną petardą. Są instrumenty, profesjonalny sprzęt nagłaśniający, kostiumy, reflektory, nawet grupa taneczna i chórek - dodała po chwili. Lara będzie śpiewać? Muszę to zobaczyć! Muszę usłyszeć jej śpiew!
- Wow.. - tylko to dało radę opuścić moje usta w tym momencie.
- Co tam jeszcze będzie? Jak to ma wyglądać? Mów co wiesz - poprosił Dyo. Dziewczynka poprawiła przydługą blond grzywkę i zaczęła nawijać.
- Mają swoje solówki, duety, tria oraz występy z udziałem grupy tanecznej. Mają też coverować wasze piosenki. Lara ma kilka solówek, wiem tylko o wokalnych, jak stoi z tanecznymi to nie wiem. Duetów ma kilka, dwa na pewno z Changminem. Co to za piosenki? Nie mam pojęcia. Dużo jest tych występów z tancerzami. Lara jeździ do mnie do szkoły na próby, ale aby być jak najlepsza, ćwiczy i w domu. Ćwiczyła nawet tutaj, jak was nie było. Śpiewa na okrągło, słyszałam tylko od niej Overdose, Hurt i chyba jeszcze War Of Hormone od Bangtanów i tyle. Więc pewnie te piosenki będą na tym koncercie. Bardzo jej na tym zależy, mimo kontuzji dalej popierdala po parkiecie. Nie może się doczekać zdjęcia szwów, bo ułatwi jej to treningi.. - opowiedziała, a ja słuchałem jej nie dowierzając z lekka. Lu ma występ? Ma tańczyć i śpiewać? Przecież nie możemy tego pzegapić, JA nie mogę tego przegapić.
- Kiedy to będzie? - spytał ciekawy Baekhyun, a po chwili dostał w głowę od Chana.
- Ty to głupi jesteś, kiedy może być impreza sylwestrowa? W sylwestra głąbie - mruknął Chanyeol rozbawiony durnotą Boczka. Zaśmieliśmy się, ale po chwili i tak rozmowa zeszła znowu na temat Lu.
- Idziemy na to, nie ma bata - zarządziłem. Wszyscy jednogłośnie o tym zadecydowaliśmy. Warunkiem było tylko pozostanie w tajemnicy. Nikt nie może wiedzieć, że tam będziemy,a zwłaszcza Lara.
Po jakimś czasie Yeol odprowadził Rin do domu, a ja poszedłem się umyć. Późnym wieczorem leżałem już w łóżku. Do pokoju akurat wszedł Kyungsoo. Poprawił poduszki na łóżku i również się położył. Zastanawiałem się, czy nie powinienem z nim pogadać. Stwierdziłem jednak że to bezsensowne w tym stadium, więc po prostu odwróciłem się do niego tyłem i próbowałem usnąć. Sen przyszedł szybciej niż myślałem. Obudziłem się wcześnie rano. Sprawdzając na telefonie godzinę, zauważyłem przy okazji, że mam nieprzeczytaną wiadomość od Rin
"OPPA JEST PROBLEM!!!!"
"Dziewczyno, jest 6 rano.. Daj mi spać.. >,<"
"CHODZI O LARE"
"GADAJ"
"ALBO PISZ, WHATEVER"
" Dzisiaj rano widziałam jak się ubiera. Widziałam jej szyje.. Nie wiem od czego to i co to tak w ogóle, ale ma na szyi około 15 takich aż fioletowych plam. I kilka.. ugryzień? O.O Mało tego.. Ma sine nadgrstki ;_;"
Serce mi stanęło. Co to miało znaczyć? Zacisnąłem dłonie na telefonie i jakimś cudem napisałem odpowiedź.
"Jesteś pewna?"
"Tak. Te cosie na szyi zakryła szalikiem w kratke, a na nadgarstki założyła po kilka bransoletek i bandany."
Sehun. On jej to zrobił. Jestem pewien! Niech no ja go tylko dorwę,to go zabije. Czy on jest nienormalny? Przez mocne malinki może zrobić komuś krzywdę. A ugryzienia? Pojebało go do cna, mógł jej coś poważnego zrobić. A te nadgarstki.. Pewnie przyszpilił ją do łóżka i próbowała się bronić. Trzymał za mocno. Jak ona w ogóle się wydostała z tamtego pokoju? Ughh, zabije skurwiela.

"Zabije Sehuja.. Rin, pilnuj jej. Błagam" 

Odpisałem szybko, po czym wstałem po cichu i udałem się do łazienki by się ogarnąć. Ubrałem się i zszedłem na dół by zrobić śniadanie dla wszystkich. Zastanawiałem się, jak ona się czuje. Właśnie, miałem do niej napisać. Wyciągnąłem z kieszeni rurek telefon i napisałem do niej szybko.

"Hej Lu. Czuje się nawet okej, warga boli jeszcze, ale przejdzie mi. Ty jak sie czujesz?"
"Dzień dobry! ^^ Ja czuję się świetnie :D Cieszę się, że z Tobą lepiej, nie darowałabym Sehunowi jeżeli za bardzo by Cie poturbował -.- "

Potrafi kłamać. Pewnie gdybym nic nie wiedział to bym w to uwierzył.

"Kiedy masz ściągane szwy? ^^"
"27 grudnia, czyli jutro chyba, a co?"
"Chciałabyś potańczyć ze mną? :) "
"Emm.. No okej. To co, jutro?"
"Oczywiście ^^"
"Huehue ^^ ja musze lecieć już.. Trzymaj się Nini ^^"

Zgodziła się. Muszę jej powiedzieć co czuję, póki Sehun nie zrobił jej jeszcze gorszych rzeczy. Im szybciej się od niego uwolni, tym lepiej dla niej. Nie pozwolę żadnemu zbokowi by ją tak maltretował. Za mną nic by jej nie groziło. Chroniłbym ją przed wszystkim. Szkoda tylko, że tak późno to do mnie dotarło. Nim się obejrzałem, reszta zespołu wstała i zjawiła się w kuchni. W tym również Sehun, który na mój widok stał się gburowaty. Nawet mnie to nie dziwi. Popijałem kawę, gdy reszta zespołu wtajemniczała Sehuna w plan związany z występem Lu. Sehun oczywiście zgodził się by iść z nami. Obawiałem się tego. Przeczesałem włosy dłonią, po czym sięgnąłem po jedną z kanapek. Zjadłem ją szybko po czym poszedłem do sali treningowej by ćwiczyć układy. Najpierw poprzeciągałem się trochę, dopiero po tym zacząłem tańczyć. Po kilku układach, na salę wszedł Dyo. Wybrał najlepszy moment.
- hyung, musimy pogadać - zatrzymałem go gdy juz miał wychodzić. Kyungsoo odwrócił się w moją stronę i podszedł bliżej.
- O co chodzi? - spytał obojętnym tonem. Przygryzłem wargę.
- O Larę- odpowiedziałem, a ten gdy usłyszał jej imię obrócił się na pięcie i chciał wyjść. Podbiegłem do niego i złapałem go za przegub ręki.
- To ważne. Jest w poważnych tarapatach. bez ciebie nie dam rady jej pomóc - powiedziałem. Dyo zwrócił swą twarz w moją stronę i wyrwał rękę z uścisku.
- Co to takiego? - spytał zmartwiony. Westchnąłem cicho i opowiedziałem mu o wszystkim. O rozmowie Sehuna z Chanem w vanie, o wczorajszej bójce i o odkryciu Rin. Na początku nie chciał wierzyć, ale gdy dotarło do niego, że on po części wepchnął ją w ramiona Sehuna, załamał się i schował twarz w dłoniach. Objąłem go lekko, a on wtulił się we mnie.
- Jaki ja byłem głupi.. - wymamrotał. Poklepałem go pocieszająco po plecach.
- Nie pora na użalanie się nad sobą. Trzeba pomyśleć nad tym, jak ja z tego wyciągnąć. - stwierdziłem puszczając Kyungsoo. Ten przetarł twarz dłonią i spojrzał na mnie.
- Ona kocha ciebie. Wiesz o tym. Ale jest z nim, bo nie odwzajemniasz jej uczuć - powiedział. Oj  Dyo, masz nieaktualne informacje. No ale cóż, wiedziała o tym tylko Rin i Taemin.
- No właśnie nie.. Kocham ją.. Bardzo.. - powiedziałem cicho, spuszczając wzrok na swoje dłonie. Kyungsoo patrzył się na mnie zszokowany.
- C-Co? Serio? Dlaczego jej tego nie powiedziałeś? To mogło by zapobiec całej tej chorej sytuacji - rzekł zbulwersowany.
- Dopiero od niedawna jestem tego świadomy.. Już było wtedy za późno. Ona by mi nie uwierzyła, Sehun ją buntuje. Ale przeczuwam, że ona coraz bardziej dusi się w tym ich chorym układzie. Jest jak anioł, który został przykuty do ziemi i nie może wznieść się w górę. On ją zniszczy.. Ona jest przecież tak delikatna.. - wyszeptałem. Kyungsoo westchnął. Wiem,że on uważał tak samo. Kochaliśmy tę samą osobę. Dziwny zbieg okoliczności. Ale nie dziwię mu sie. Lara była wyjątkowa i oboje wiedzieliśmy o tym doskonale. Jednakże ona kochała tylko jednego. To byłem ja. Kim Jongin, głąb nie znający własnych uczuć, osoba która ją raniła. To byłem ja. Nie miałem zamiaru tego zniszczyć jeszcze bardziej. Zdobędę ją nieważne ile miałoby to mnie kosztować. jest warta każdego poświęcenia.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Krótkie Info

PRZEPRAAAASZAAAAM!!!
  Wiem,że czekacie na next od piątku a jego nie ma i nie ma. Zawaliła sprawę ale mam mu temu powód.

   Otóż od czwartku zawzięcie uczę się na egzaminy gimnazjalne. Dziś nas najważniejszy dla mnie dzień,ponieważ idę na bio-chem. Na pisanie rozdziałów niby miałam chwilę ale wiecie.. Ten blog jest dla mnie bardzo ważny,nie chce pisać rozdziałów będąc zestresowaną. Po egzaminach będzie już z górki,mój tryb życia wróci do normy a co za tym idzie, pisanie też. Aż ramach rekompensaty przeszukuje Wam coś długiego i może jakieś fakty o sobie?

  Ja już kończę.  Mam nadzieję że zrozumiecie. Wszystkim piszącym egzaminy życzę powodzenia! Kocham Was <3

piątek, 8 kwietnia 2016

Beautiful Goodbye

                                                                    LARA


         Przez kolejne dni wyglądały identycznie. Spanie u siebie w domu, próby w gimnazjum, trening u domku EXO, podlewanie roślinek, kolejny trening, powrót do domu, spanie u siebie etc etc etc. Ręka nadal utrudnia wszystko, ale jeszcze mam jakieś ponad dwa tygodnie do występu, a szwy ściągną mi za ponad tydzień. Do tej pory mogę skupić się bardziej na moim głosie. Od dnia wyjazdu chłopców, żaden się ze mną nie kontaktował. Pewnie byli zajęci albo coś, jednakże smutno mi było z tego powodu. Byłam właśnie w ich sali i tańczyłam 5 raz Overdose. Pot lał się ze mnie chyba litrami. Mimo to efekty było widać. Po skończeniu układu dowlekłam się do czarnej sofy i padłam na nią wycieńczona. Patrzyłam się w kremowy sufit, podczas gdy moje serce zwalniało tempo swego bicia. Przymknęłam oczy i oddychałam głęboko.


Nagle do mych uszu dobiegł dźwięk dzwonka mojego telefonu. Jęknęłam cicho rozczarowana faktem, że muszę się znów ruszyć, po czym sięgnęłam telefon z torby leżącej obok sofy. Zerknęłam na ekran. Dzwonił Sehun. Odebrałam bez zastanowienia.
- Hej kochanie, jak tam? - usłyszałam jego niski głos. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Hej Hunnie.. A nawet okej, jestem u was w domu i zbieram się do podlewania tych chaszczy co macie - powiedziałam podnosząc się do siadu.
- Haha, no dobrze. Pamiętaj, że dzisiaj koncert. - powiedział a mnie zamurowało. Serio? Jak mogłam zapomnieć? Ale bym miała wtopę, nie wybaczyłabym sobie chyba do końca życia.
- Pamiętam pamiętam. A nie powinieneś czasem być na próbie? I szykować sie na ten koncert? - spytałam wstając z kanapy. Sehun zaśmiał się.
- No powonieniem, ale musiałem cię usłyszeć.. - szepnął zmysłowo, a mnie przeszył dreszczyk. Opuściłam salę uprzednio biorąc moją torbę.
- Nie mogę się doczekać aż wrócę do domu.. I znów będę mógł cie pocałować.. I nie tylko - powiedział, a ja aż zatrzymałam sie w pół drogi na górę.
- Oj Sehun Sehun~ - szepnęłam z politowaniem. Wzięłam spod umywalki w łazience pustą butelkę i nalałam do niej wody.
- No cio, tęsknie za tobą.. Właśnie, mam pytanko. Co zrobiłaś Jonginowi? - spytał, a ja przygryzłam wargę.
- Nie ważne. - odpowiedziałam krótko i zaczęłam chodzić po domu i podlewać roślinki.
- No weź mi powiedz.. Chodzi taki struty i cały czas z kimś pisze - powiedział ja zastygłam w bezruchu, klęcząc przed doniczką. Ma kogoś? Co jeśli tak? Pff, dlaczego mnie to w ogóle obchodzi!? On musi kogoś mieć.. Nawet nie zauważyłam, jak butelka z wodą stała się pusta, a z doniczki wylewała się woda.  Przeklnęłam  pod nosem , co nie umknęło uwadze Sehuna.
- Co jest? - spytał zaciekawiony, a ja pobiegłam do kuchni po ręcznik papierowy.
- Nic takiego, wodę rozlałam - powiedziałam wycierając kałużę. Sehun zaśmiał sie uroczo.
- Oj ty ciamajdo. Uważaj trochu chociaż  - powiedział. Wyrzuciłam mokry papier do kosza po czym zeszłam na dół.
- Sehun, muszę kończyć. Mam jeszcze coś do zrobienia. Powodzenia na koncercie - rzekłam wchodząc znowu do sali treningowej.
- Dzięki, to do zobaczenia tak jakby za jakieś 30 minut. Kocham cie - odparł, lecz ja szybko rozłączyłam się. Nie chciałam mu kłamać, że ja go też. Westchnęłam smutno i schowałam telefon do torby. Stwierdziłam że nie będę znów ćwiczyć. Wyszłam z sali i opuściłam ich dom, następnie zamknęłam go na klucz, który po chwili znalazł się w mojej kieszeni dresów. Podreptałam do domu, wparowałam do kuchni i zabrałam szybko z lodówki jakąś sałatkę. Wzięłam też łychę i poprułam do pokoju. Postawiłam papu na biurku, a torbę rzuciłam w kąt. Zawołałam Rin aby przyszła oglądać razem ze mną. Odpaliłam kompa, wyszukałam odpowiedni link i czekałam z siostrą na rozpoczęcie koncertu. Zaczęłam jeść sałatkę,a ona wysłała jakiegoś smsa do tajemniczego ktosia. Czasu minął i koncert się zaczął. Chłopcy wyszli na scenę, przywitali się. Potem śpiewali różne piosenki, aż przyszedł czas na solówkę Kaia. Byłam pewna że będzie to tradycyjnie Kai-psychol, ale jakie było moje zdziwienie, gdy ujrzałam go w kremowym sweterku i rurkach. Gdy wyszedł na scenę, fanki zaczęły piszczeć. Muzyka zaczęła grać.
- Tą piosenkę.. Tą piosenkę dedykuję pewnej dziewczynie.. - powiedział uśmiechając się pod koniec. Wrzaski fanek były pełne zachwytu, ale też złości i zazdrości. Ja natomiast zakrztusiłam się sałatką. Rin zdzieliła mnie kilka razy w plecy i zaśmiała się. Gdy było mi tak jakby lepiej, zaczęłam powoli ogarniać to, co tam śpiewał. A śpiewał coś, co zmroziło mi krew w żyłach.
- Powiedz mi, że mnie kochasz.. Wiem że nie.. Wiem, że nie.. - rozbrzmiał jego głos. Był pochylony, jego twarz zakrywały ciemne włosy. Patrzyłam na niego z rozwartą gębą, nie wierząc w to co widzę i słyszę.
- Powiedz mi, że mnie pragniesz.. Ohh~ wiem że nie.. Wiem że już nie.. - jego głos wwiercał mi się w umysł. Serce zaczęło szybciej pompować krew do otumanionego ciała. Niczym zahipnotyzowana, oglądałam jego występ. Jego głos to coś niesamowitego, był jak balsam dla mej pokaleczonej duszy. To on ją pokaleczył. I ja. Na własne życzenie.
-  Wiem że jest za pózno.. Oh~ po raz kolejny..  Pozostał mi tylko żal! Rozmawiam sam ze sobą, mówiąc słowa na które za późno.. Ale mam nadzieję, że wysłuchasz mej ostatniej prośby.. Piękne pożegnanie.. - śpiewał głosem pełnym smutku, a ja wyszeptałam ostatnie słowa, zwracając na siebie uwagę Rin. Kai potem tylko tańczył, mimo to nadal siedziałam skamieniała. To było.. Co to miało znaczyć.. Poczułam pieczenie pod powiekami, zaczęłam szybko mrugać by nie pozwolić łzom spłynąć po mych policzkach. Nie wiedziałam już nic. No prawie. Wiedziałam tylko, że nieważne co mi zrobił, nadal cholernie mocno go kochałam. Każdy jego oddech sprawiał że tonęłam w tym uczuciu jeszcze bardziej. Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, to było bezpowrotne. Występ Kaia dobiegł końca, potem EXO śpiewali resztę utworów. Na scenie byli jak małe dzieci, radośni, beztroscy, pełni energi. Podczas jednego przemówienia pozdrowili mnie i Rin, a Lay zrobił rękoma serduszko. Było to bardzo urocze, uwielbiam ich. Po ponad dwóch godzinach koncert się skończył. Wyłączyłam komputer,sałatkę odstawiłam na biurko. Przeniosłam sie na łóżko, a Rin zamiast iść do siebie, została obok.
- I jak? Solówka Kaia to mistrzostwo.- powiedziała zadowolona. Kiwnęła niemrawo głową i mruknęłam coś pod nosem.
- I piosenka taka ładna.. Śpiewał tak, jakby na serio cierpiał - powiedziała, a ja spojrzałam na nią.
- Tsa, pewnie ta laska z którą pisze cały czas nie odpisała mu na smsa - warknęłam. Rin spięła sie lekko.
- O co ci chodzi? Kai sie stara, nie widzisz tego? - spytała. Odwróciłam sie plecami do niej.
- Za późno. Niech spierdala, nienawidzę go - skłamałam. Rin wstała i udała się w stronę drzwi.
- Nie oszukuj się. Kochasz go i to bardzo. To siebie nienawidzisz. Za to że tak spierdzielasz wszystko na własne życzenie. - odpowiedziała dobitnie i wyszła. Zacisnęłam dłoń na pościeli i zamknęłam oczy. Miała racje. Jestem głupia, tak bardzo głupia. Skuliłam sie na łóżku i utopiłam sie w myślach. Za oknem padał deszcz, dźwięk kropel rozbijających się o szybę działał na mnie uspokajająco. Mimo to i tak myśli nie dawały spokoju. Co to miało być, co chciał przez to pokazać? Nie wiem. Wstałam z łóżka i udałam się  na dół. Zjadłam coś i poszłam do domu EXOsi. Nieco zmokłam ale to nic. Zdjęłam buty w przedpokoju i odwiesiłam mokrą bluzę na wieszak.  W luźnym podkoszulku - nie oszukujmy sie, nie byłby luźny gdybym miała cycki - pobiegłam na górę. Weszłam do pokoju w którym kimał Kai. Bez wahania podeszłam do szafki z jego ubraniami. Wyciągnęłam z niej jedną z jego koszul. Jej czerń przywołała na myśl dzień, w którym to zapoznałam sie z nimi. Przysunęłam ją do twarzy. Pachniała nim. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Tęskniłam za tamtymi dniami. Szkoda że tak to zniszczyłam. Schowałam koszulę z powrotem do szafki i zbiegłam do sali treningowej. Ćwiczyłam do upadłego, nawet jak moje siły były na wyczerpaniu. Musiałam zapomnieć. Ręka bolała coraz mniej, mogłam pozwalać sobie na więcej. Umordowana położyłam sie na czarnej sofie. W mgnieniu oka usnęłam.

     
                     
                                                          KAI

       Na  próbach dawałem z siebie wszystko. Wiedziałem już, jaką solówkę chcę mieć. Jakimś cudem menadżer zgodził się na ten pomysł, za co byłem mu wdzięczny. Ćwiczyłem układ i piosenkę do znudzenia, by móc jak najlepiej przed nią wypaść. Byłem pewien, że to zobaczy, miała przecież oglądać live stream'a. Do koncertu było jeszcze jakieś pół godziny. Stałem na backstage'u i przeciągałem się lekko. Wszyscy byli czymś zajęci. Dyo śpiewał, Chan gadał z Baekhyunem,  Xiu, Chen i Lay jeszcze spali a reszta pewnie siedziała w łazience. No nie, został jeszcze Sehun. Rozmawiał przez telefon. Z Larą. Ten baran nie ma za grosz litości. Cieszyłem się przynajmniej, że nie słyszę co jej tam trajkocze, jeszcze bardziej by mnie to pewnie wkurzyło. Pół godziny minęło w oka mgnieniu i koncert się zaczął. Tańczyliśmy i śpiewaliśmy utwór za utworem bez chwili przerwy. Dopiero potem, mieliśmy chwilę by Suho mógł pogadać z fanami. Kocham to, EXO-L's są cudowne. Nawet po odejściu tamtej trójki pozostały z nami. Czyż to nie wspaniałe? Nadszedł czas mojej solówki. Fanki nie były pewnie wniebowzięte faktem, że śpiewam to dla dziewczyny ale.. Nie obchodziło mnie to w tamtym momencie. Śpiewałem angażując w to całe emocje. Tańczyłem najlepiej jak umiałem. Moje oczy pod koniec zaszły lekko łzami. Zbiegłem na backstage jak najszybciej, a na scenę wyszedł Chanyeol. Bałem się że sie rozkleję, ale tak się nie stało. Podszedłem do swojej torby i wyciągnąłem telefon. Czekał na mnie sms od Rin.
"Kai.. Ruszyło ją. I to bardzo x.x"
Uśmiechnąłem się szeroko i zabrałem się za pisanie odpowiedzi.
"Co mówiła?"
"Niewiele. Że Cie nienawidzi i żebyś spierdalał.. Od razu po tym pobiegła w deszcz do Was do domu.. Widziałam przez okno, że była w Twoim pokoju. Do tej pory chyba tam jest"
Zabolało mnie serce. Westchnąłem cicho.
"Rozumiem.. Ja się tak łatwo nie poddam. Muszę lecieć. Pa~"
Odpisałem szybko i schowałem telefon. Mimo, iż miałem ochotę być teraz sam, wróciłem na scenę i wraz z resztą kontynuowaliśmy koncert. Po jego skończeniu, już w garderobie, zaczęliśmy snuć plany na spędzenie tego wieczoru i nocy.
- Może wypijemy coś mocniejszego? Albo pójdziemy do klubu czy coś? - spytał Chen zakładając luźną bluzę. Suho spojrzał na niego z politowaniem.
- Serio, chce ci się? Ja padam ze zmęczenia, najchętniej wziął bym prysznic i poszedł kimać. - powiedział pakując swoje rzeczy do torby. Sehun usiadł na podparciu kanapy i uśmiechnął się lekko.
- To może ci, którzy chcą iść to niech idą, a ci co chcą zostać, niech zostaną. - powiedział, a Chen klasnął w dłonie.
- No właśnie, nie wszyscy muszą iść - rzekł patrząc na lidera. Ten, westchnąwszy pod nosem zgodził się. Koniec końców do klubu poszli wszyscy, oprócz mnie i lidera. Wraz z Suho wróciliśmy do hotelu. Wpierw to on poszedł się wykąpać, podczas gdy ja robiłem nam coś do jedzenia. Suho wyszedł umyty, łazienkę zająłem ja. Zrzuciłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic. Odkręciłem gorącą wodę, która powoli koiła moje zszargane nerwy. Słyszeliście o tym, że to pod prysznicem się najwięcej myśli? To prawda. Nie ważne, jak bardzo chciałem nie myśleć o niej, Lara i tak pojawiała się w moich myślach. Co jeżeli wszystko tylko pogorszyłem i straciłem nią na zawsze? Co jeżeli wybierze tego sukinsyna zamiast mnie? W życiu bym nie nazwał tak Sehuna, ale myśl, jakie ma wobec niej zamiary napawa mnie do niego odrazą. Pozostało mi tylko próbować i mieć nadzieję, że kiedyś będzie moja. Nie poddam się tak łatwo. Wyszedłem z łazienki ubrany w luźne dresy. w pokoju było ciepło, więc nie było mi zimno bez koszulki. Usiadłem na swoim łóżku i sięgnąłem do torby po komórkę. Miałem kilka smsów. Wszystkie od Rin.
Rin: Ejj, kkamjong! Lara wróciła do domu. Problem w tym, że zamknęła się w pokoju. I.. chyba płacze"
Rin:"Kai? HALO!!!"
Rin:"Weź odpisz no.. -.-"
Ja:"Ciii, już jestem. Nadal płacze? Próbowałaś z nią pogadać?"
Rin:"Tak, ale mówi że jest okej i żebym wracała do siebie x.x"
Ja:" Gdybym tylko tam był.."
Rin:".. To byś i tak nic nie zrobił, bo chyba Ciebie by też nie wpuściła"
Ja".... .___."
Rin:" Sorry, musiałam. Tak czy inaczej.. Nie wiem co z tym fantem zrobić"
Ja:" Powiedz jej, że jutro wracamy do domu i że.. Że w końcu zobaczy Sehuna"
Rin:"... Pff.. Nie mam innego wyjścia. Ból dupy soł macz.. Ej! GADAJO PRZEZ TELEFON! O.O"
Ja:"Co? 0.0 Mów, o czym!"
Rin:"Czekaj.. Gdzie Sehuja wywiało?"
Ja:"Jest w klubie"
Rn:" To czemu niej pieprzy, że na mieście i przez to jest głośno?"
Ja:" Gdybyś nie znała tej sytuacji, to mogłabyś się pytać no ale.. Rin, ogar"
Rin:" Co to si robi z tego Sehuna.."
Ja" Nie wiem. Jest okej, ale jeżeli chodzi o dziewczyny to ma na serio chore jazdy i fantazje"
Rin:"Zaśmiała się, pewnie ją czymś rozbawił.. Kekeke, zajął Twoje miejsce XD"
Ja:" Możesz przestać? To nie jest śmieszne.."
Rin:"Sorry .__."
Rin:" Powiedział jej teraz, że wracacie jutro. Chyba nie skacze z radości"
Ja:" No tak, bo ja przecież też wracam.. Ech, nic, tylko się wieszać"
Rin:" BEZ TAKICH MI TU"
Ja:"Sorrka"
Rin:" Skończyli gadać. Nic ciekawego"
Ja:" No oke, to już nie przeszkadzam. Do napisania~"
        Zdołowany odłożyłem telefon na szafkę i położyłem się na łóżku. Suho odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął lekko.
- Pokłóciłeś się z Krystal? - spytał a ja zrobiłem wtf face. Co? Krystal?
- No nie udawaj greka, widzimy wszyscy jak cały czas z kimś romansujesz. To musi być Krystal, bo przecież kto inny. - powiedział poszerzając swój uśmiech. westchnąłem cicho, nie wiedząc za bardzo co zrobić.
- Nie, to nie Krystal. Suhy, daj mi spokój.. Padnięty jestem - powiedziałem i zakopałem się po uszy w kołdrze. Lider zaśmiał się pod nosem i położył na plecach. Zgasił lampkę stojącą na szafce nocnej pomiędzy naszymi łóżkami i odwrócił się z powrotem w stronę okna. Zamknąłem oczy i próbowałem zasnąć. Na szczęście zmęczenie pomogło i po dłuższej chwili spałem sobie smacznie, zapominając o tych wszystkich rzeczach związanych z Larą. Ciężko mi było na sercu, wiedząc, że jestem zastępowany przez kogoś z zespołu. I jeszcze swatany ze znajomą. I nienawidzony przez przyjaciela. I zakochany na zabój w dziewczynie, którą odepchnąłem od siebie własną głupotą.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Ślepym Można Być Nawet Widząc


Hej~! Jak tam? Jak żyjecie po newsie z 1 kwietnia? Ja ledwo egzystuje.. Wspieram ich, ale smutno bardzo, bo Kai to mój ub.. Zastanawiałam się nawet nad zawieszeniem bloga.. Ale chyba tego nie zrobię.
Tak czy inaczej.. Komentujcie coś, cokolwiek.. To zawsze daje motywację do pisania, a u mnie ostatnio jej coraz mniej, mimo iż kocham to pisać. Bez przedłużania - miłej lektury <3


~~~~~~

            Jeszcze będąc po części w objęciach Morfeusza, rozejrzałam się starając się przypomnieć sobie, czy tutaj przychodziłam i czy czasem nie pomyliłam pokoi. Jednak ostatnie co pamiętałam, to zawalone papierami biurko Suho, nie możliwym jest bym pomyliła pokoje. Więc jak tutaj się znalazłam? Wtuliłam twarz w poduszkę po czym zerknęłam na łóżko Kaia. Spał twarzą w stronę reszty pokoju, więc mogłam spokojnie obserwować, jak spokojnie śpi. Jest tak idealny.. Jego brązowawa skóra wydawała się teraz dużo jaśniejsza. Jego usta, delikatnie rozwarte, opuszczały małe wdechy i wydechy. Długie rzęsy rzucały cień na jego policzki. Momentalnie przeniosłam wzrok na to lekko sine miejsce. Przepraszam Kai, ja po prostu.. No co właśnie? Co ja zrobiłam, co mi to dało? Nie musiał o tym wiedzieć, nie musiałam się na nim wyżywać. Ale ja nie mogłam tak dłużej. Mam nadzieję, że mi to wybaczy.. Chociaż nie zdziwię się, jeśli nie. Czy można jeszcze bardziej spieprzyć sobie życie?
Odwróciłam się ostrożnie w stronę Kyungsoo, który też już nie spał, tylko obserwował moje plecy. Pewnie widział jak gapiłam się na Kaia. Zmieszana spuściłam wzrok z jego oczu na nadruk na jego tshircie. Dyo przysunął się nieco bliżej, teraz moje czoło opierało się o jego tors. Czułam, jak szybko bije jego serce.
- Nic się nie stało.. To nic złego. - szepnął pocieszającym tonem. Westchnęłam cicho zupełnie zrezygnowana.
- Nim spytasz.. Przeniosłem cię tutaj, gdy usnęłaś, a Sehun gdzieś polazł z Chanem i Baekiem. Była tak jakby moja kolej na to, by z tobą spać.. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, po prostu.. Nie mogłem się powstrzymać. Nie martw się, nic ci nie zrobiłem. - szepnął jak najciszej potrafił. A więc tak się tutaj znalazłam.. Uniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.
- Nie myślałam nawet o czymś takim, ufam ci Kyu.. - odpowiedziałam szeptem. Dyo kiwnął nieznacznie głową. Widać było po nim, że coś go gryzie, że coś chce powiedzieć. Po momencie ciszy nabrał odwagi.
- Lara.. Mogę cie przytulić? - spytał, a ja drgnęłam nieco. Ale tego chyba na ten moment potrzebuję. Kiwnęłam twierdząco głową, a Dyo przysunął się jeszcze bliżej, po czym objął mnie mocno. Bez zastanowienia wtuliłam się w niego.
- Dyo.. Dlaczego wciąż robię rzeczy których nie chcę robić? - spytałam cicho. Kyu westchnął.
- Tak bywa w życiu.. Lara.. Powiedziałaś mu co czujesz, teraz to jego problem. Nie jest ciebie wart, gdyby mu zależało na tobie, powiedział by to od razu, znam go. Jestem w stanie odróżnić, kiedy mu lata to co czuje ktoś inny, a kiedy mu zależy. Musisz przestać o nim myśleć, bo tylko będziesz cierpieć, a tego bym nie chciał. Sehun też. - szepnął mi na ucho. Przymknęłam oczy i myślałam nad tym, co powiedział. Ma rację, ale co z tego? Kai wręcz zakleszczył się w moich myślach i myślę o nim cały czas. I jak tu mam się odkochać, gdy sam fakt, że żyje, oddycha, jest obok, sprawia, że zakochuję się w nim jeszcze bardziej? To jest wręcz żałosne. Leżeliśmy tak z Dyo w swych objęciach, aż rozbrzmiał dźwięk alarmu z telefonu Xiumina. Dyo z niechęcią odsunął się ode mnie, a ja odwróciłam się w stronę Kaia, by po raz ostatni ujrzeć, jak spokojnie śpi. On otworzył oczy, a jego wzrok momentalnie spoczął na mnie. Jak oparzona wbiłam wzrok w podłogę. Wstałam i szybko pobiegłam do łazienki, by przemyć twarz zimną wodą. Spojrzałam na swe lustrzane odbicie. Widziałam w nim przegraną, zakochaną na zabój, zdesperowaną nastolatkę z bliznami na ciele i mokrą twarzą. Zniesmaczona wytarłam twarz o bluzę, po czym zbiegłam po schodach na dół by zacząć robić chłopcom śniadanie. Pewnie biedaczki jeszcze się wybudzają. Szybko wstawiłam wodę na kawę, następnie zaczęłam robić kanapki. Zrobiłam różniaste, trochu na słono, trochu na słodko. Część była z dżemem, nutella i białym serkiem , a druga z żółtym serem i keczupem, z szynką oraz z pastą rybną. Zrobiłam wszystkim kawę, a po skończeniu wszystkiego, porozstawiałam kubki na stole, po czym postawiłam talerze z kanapkami na stole, a obok po chwili obok nich znalazła się kupka czystych, by mogli sobie je wziąć.  Ledwo to zrobiłam, a do kuchni przyszła gromadka zaspanych, chyba będących jeszcze w krainie snów chłopców. Poczuwszy zapach kawy, ożywili się nieco. Zasiedli do stołu, uprzednio dziękując mi chyba ze sto razy. Uśmiechnęłam się tylko lekko, po czym oparłam się o blat kuchenny i piłam powoli swoją kawę. Było chyba przed 7 rano. Jedli powoli, dyskutując o koncercie, a ja patrzyłam się na obraz za oknem. Z natłoku myśli wyrwał mnie głos Baekhyuna.
- Lukri, a ty którego z nas lubisz najbardziej? - spytał zaciekawiony, wlepiając we mnie swe oczka. Zdezorientowana spojrzałam na niego.
- Emm.. Ja wszystkich was uwielbiam, wiesz to Baekkie. - odpowiedziałam bezpiecznie. Ale on chyba nie był zadowolony z tej odpowiedzi.
- Aigoo, nie to miałem na myśli. Chodziło mi o to który ci się najbardziej podoba. - poprawił się susząc ząbki. Poczułam na sobie wzrok ich wszystkich. Niedobrze.
- Przecież to Kai, to oczywiste. - odpowiedział za mnie Suho. Wait, co?!
- Aaaa, no tak, teraz to ma sens. Pamiętam jak kiedyś widziałem u niej całą ścianę w jego plakatach, a Rin nawet mi mówiła, że ma bluzę z jego imieniem na klacie. - rzekł Chanyeol. Zabiję Rin kiedyś. Moje policzki zapłonęły różem. Chcąc jakoś się ukryć, upiłam troszku kawy z dużego kubka w kropki. Najchętniej bym stąd wyszła.
- Dobra, koniec tematu. Wszyscy teraz już wiecie, jesteście już zadowoleni. - powiedział chłodno Sehun, przyciągając spojrzenia innych, w tym moje. I teraz zaczęło się bagienko.
- Co jak co, ale ty chyba nie, prawda Sehun? - spytał Kai zerkając na niego ponuro. Maknae od razu wbił w niego gniewne spojrzenie.
- Ja jestem akurat bardzo zadowolony. A wiesz czemu? Bo niedługo wskoczę na twoje miejsce. - rzekł triumfalnie. Kai wściekł się, zauważyłam jak zacisnął dłonie na kubku.
- Nie był bym tego taki pewien.. - mruknął. Suho od razu ich uspokoił.
- Panowie, spokojnie. Jedziemy na koncert, pobędziecie trochę bez Lu to wam się odmieni. Żadnych rywalizacji, nie bawimy się w grę "Kto wyrwie pierwszy" - powiedział lider.
- Chyba na "Kto zarucha pierwszy" - poprawił go maknae, a ja skamieniałam.
- Lolz, taki żarcik - dodał po chwili, a ja odetchnęłam z ulgą, wywołując tym śmiech u kilku członków zespołu. On nie mógłby mi czegoś takiego zrobić. Po śniadaniu wraz z Layem i Chenem posprzątaliśmy wszystko, gdy reszta była na górze i szykowała się. Potem dołączyła do nich ta dwójka, a ja siedziałam sobie na kanapie w salonie. Nagle po schodach zbiegł maknae. Podbiegłszy do mnie, usiadł obok i cmoknął mnie w usta. Ja, mając na niego lekkiego focha, spojrzałam w inną stronę.
- Musiałeś, co nie? - spytałam urażona, a on tylko się zaśmiał. Pacan.
- Oj kicia, to tylko taki żart, nie obrażaj się - rzekł przysuwając się do mnie by mnie objąć, lecz ja odsunęłam się od niego nadal mając na niego focha. Wtem.. On.. On popchnął mnie mocno na kanapę, tak że leżałam na niej płasko, a on wisiał nade mną z jakimś dziwnym uśmiechem.
- Ode mnie się nie ucieka, Lu - szepnął tonem tak chłodnym, że aż drgnęłam lekko wystraszona. Po upływie kilku sekund, Sehun wrócił na górę, a ja skamieniała nadal leżałam na kanapie, dopiero po dłuższej chwili byłam w stanie podnieść się do siadu. Nie wiem co zaszło, ale to było dziwne.

                Czekałam na moją kochaną dziewiąteczkę, aż zeszli na dół z walizkami. Musieli już jechać na lotnisko. Zrobiło mi się momentalnie tak smutno, że aż szkoda gadać. Począwszy od najstarszego, wyściskałam każdego. Przy Kyungsoo zatrzymałam się na moment, po czym przytuliłam go jak najmocniej potrafiłam. Teraz Kai.. Nie chcę, by inni myśleli, że coś jest nie tak więc.. Zarzuciłam mu ramiona na szyję, przytuliłam go mocno. Kai objął mnie w talii.
- Przepraszam.. - szepnęłam mu na ucho bez zastanowienia, ale nim zdążył zadać jakiekolwiek pytanie, odkleiłam się od niego i podeszłam do Sehuna. Przytuliłam go , a on objął mnie mocno, chyba nawet za mocno.. Coś mi strzykło w żebrach, lecz zignorowałam to. Sehun podniósł mnie i obrócił się ze mną kilka razy, po czym postawił z powrotem na ziemi, uśmiechnąwszy się uroczo. Odwzajemniłam niepewnie uśmiech.
- Uważajcie na siebie na próbach i koncertach. Ja na pewno będę was oglądała na live streamach, będę z wami duchowo. Piszcie i dzwońcie kiedy chcecie. - powiedziałam patrząc na kilku z nich. Ci wychodzili po kolei z domu, a Chen, Baozi i Lay nawet posłali mi całuska. Uśmiechnęłam się szeroko. Będę za nimi tęsknić, zanudzę się na śmierć. Ale może to i lepiej, będę mogła ćwiczyć w ich sali, zostawili mi klucze przecież.

           Gdy wyszli pobiegłam na górę. Weszłam do pokoju Kaia, Dyo i Xiumina. Usiadłam na łóżku Kaia, by po chwili wziąć jedną z poduszek i przytulić ją mocno. W myślach przywołałam ten dzień, gdy spaliśmy sobie razem, a obudziłam się czując jak śpi na mnie, tuląc mnie jak pluszowego misia. Uśmiechnęłam się mimowolnie, a po chwili opadłam na łóżko i usnęłam czując jego zapach.


                                                                             KAI

Wszyscy byliśmy już w drodze na lotnisko. Jak na złość, ja Sehun i Chanyeol musieliśmy jechać w jednym vanie. Siedziałem z przodu i słuchałem muzyki przez słuchawki, jednak na tyle cicho, by słyszeć o czym gadają. Od wczoraj czułem się jak skończony idiota. Skąd mogłem wiedzieć, że się we mnie zakochała? Gdybym wiedział, w życiu nie robiłbym takich rzeczy w stosunku do niej. Ale no stało się i znowu dostałem w ryj. Zasłużyłem na to, wiem. Tylko.. Dlaczego Sehun wmawia jej takie pierdoły? I Kyungsoo też? Tak, tego ranka, gdy Lara już się obudziła, ja również nie spałem. Obudziłem się jeszcze wcześniej i patrzyłem się, jak Dyo się do niej łasi. Potem udawałem, że kimam. Czułem, jak Lu się na mnie patrzy, nie wiem jakim cudem wytrzymałem. Gdy odwróciła się twarzą do Kyu było mi lepiej, bo nie musiałem tak się starać. Ale to, co on jej powiedział, to przegięcie. Skąd on niby może wiedzieć, kiedy mi zależy a kiedy nie? Tego nie wie nikt, oprócz mnie. Jeszcze ten idiota Sehun. Pamiętam jak wtedy w kuchni zaczepiłem go tuż po tym, jak skończył opatrywać rany Lu. Myślałem, że mu przywalę.
                                                                        ~~~~
Maknae zostawił Larę w salonie, po czym, wziąwszy apteczkę, udał się do kuchni gdzie był już Kai. Sehun schował do jednej z szafek apteczkę i miał już wychodzić, gdy Jongin złapał go za rękę. Przyciągnął go do siebie mocnym ruchem i rzucił gniewne spojrzenie. Nie zamierzał udawać, że niczego nie wie i nie widzi.
- Stary, co ty odwalasz? Miziasz się do niej a potem pieprzysz jaka jest żałosna? Weź się ogarnij i zostaw nią w spokoju. - szepnął wkurzony. Maknae tylko uśmiechnął się triumfalnie i wyrwał rękę z uścisku.
- Będę pierwszy, zobaczysz. - szepnął po czym pognał do dziewczyny i na oczach Kaia zaciągnął ją na górę do jego pokoju. Kai z furią uderzył w blat stołu. Poszedł na górę do łazienki, by wziąć długą kąpiel, by zapomnieć o tym co usłyszał.
                                                                        ~~~~

Tak, tak właśnie było. Już powoli odpływałem do krainy snów, gdy nagle Chanyeol zaczął ciekawy temat. Tak, to był sarkazm.
- Sehun, co sądzisz na temat Lu? Na początku chciałeś zadźgać ją wykałaczką, a teraz jesteście strasznie blisko. Coś między wami jest? - spytał ze śmiechem, po czym szturchnął go w bok. Maknae też się zachichrał pod nosem.
- A żebyś wiedział. Jest moją dziewczyną. A co lepsze, utarłem nosa Jonginowi. W końcu to ja jestem lepszy. - powiedział dumnie, a we mnie zawrzała krew.
- Ciągle tylko Kai to i Kai tamto. Zabujała się w nim na zabój, ale wkrótce to się zmieni, zobaczysz. Zalicze wpierw niż on. - dodał, a Chan chyba zakrztusił się wodą, którą popijał w tamtym momencie. Na serio, też bym sie zakrztusił. Zacisnąłem dłoń na obudowie telefonu, po czym wyciszyłem zupełnie muzykę, lecz dla pozoru nie ściągałem słuchawek.
- Sehun, wiesz co ty wyprawiasz? To nasza fanka,młoda i dodatkowo z nieciekawą sytuacją z rodzicami. Pogięło cie? - spytał zszokowany wyznaniem młodszego chłopaka.
- Spoko luzik, wiem co robię. Taka okazja się nie powtórzy, a skoro ona jest aż tak łatwowierna, to nie moja wina akurat. - rzekł obojętnym tonem.  - Ale pamiętaj, mówię tobie o tym jako przyjacielowi. Masz nie mówić nikomu, albo też za to ci się oberwie. - dodał po chwili. Chan zapewne przytaknął mu.
- Mówię ci, to będzie szybciej niż myślisz. Gdybyś wiedział jak ona zajebiście całuje. Wczoraj chyba Jongin coś odwalił, bo przybiegła do mnie i rzuciła się na mnie jak na wygłodniałe zwierzę. Coś genialnego, ale i tak bym wolał, by to ona była na dole i błagała o litość. - odrzekł pewnym siebie tonem. Zagryzłem wargę mocno, by się nie odezwać. Ona musi się o tym dowiedzieć, tylko jak? Nie uwierzy mi, a Chanyeol nie potwierdzi bo dostanie wciry od Sehuja. No super po prostu. Przyrzekłem sobie, że nie pozwolę by stała jej się krzywda i dotrzymam słowa. Zależy mi na niej, choć nie okazywałem tego. Nie pozwolę na to, by ta cipa zrobiła jej coś złego tylko dlatego że mi zazdrości. Idiota, jest tyle sposobów by się wykazać. Gdybym tylko miał jakieś wsparcie..

Nim się obejrzałem, byliśmy już w samolocie. Siedziałem na szczęście z Baekhyunem, a Sehuja nie było w pobliżu.Zerknąłem na Boczka, po czym szturchnąłem go w bok.
- Ej, Baekkie. Sprawa się rypła. - powiedziałem, gdy już na mnie spojrzał. On kiwnął głową, pozwalając mi kontynuować. Podrapałem się po karku.
- No bo.. Masz numer do Rin, siostry Lu, co nie? Mam do niej, znaczy się do Rin, sprawę. Dasz mi jej numer? - spytałem. Baekhyun bez słowa odszukał numer i podyktował mi go. Nie chcąc gadać o tym przez telefon, napisałem jej smsa. "Cześć, tu Kai z EXO. Nie pytaj skąd mam Twój numer, to nie ważne w tym momencie. Chodzi o Larę. Wpakowała się w poważne problemy" napisałem i wysłałem wiadomość. Nie musiałem czekać długo na odpowiedź. "No hej. A co się stało, znowu jakiś wypadek? " Ta to ma wiarę w siostrę, pisze o problemie, a ta już że coś odwaliła i sie pokiereszowała. "Nie niee. Jesteśmy w samolocie, w drodze do Tokio. Nie będzie nas przez jakiś tydzień, coś koło tego. Więc masz się nią opiekować, okej? tak czy inaczej, nim ci powiem o co cho, musisz przyżec, że nie powiesz nikomu o tym. NIKOMU" Naszrajbowałem i wysłałem odpowiedź.
"Mam powiedzieć Hunniemu? No dobra, przyrzekam. Mów co się dzieje ._. "
"WŁAŚNIE O SEHUJA CHODZI! >.< Wiesz, że Lu z nim jest, co nie? No, tak więc Sehun nie ma wobec niej dobrych zamiarów. Mi w to nie uwierzy, musisz mi pomóc"
"Nie dziwię się jej, mówiła mi o tym, co robisz. Ale to tylko Twoje domysły, czy masz jakieś dowody?"
"Słyszałem jak Sehun sie przechwalał, co to on zamierza jej zrobić.. Ja.. Ja nie mogę tak tego zostawić. Wiem, że ona mnie teraz nienawidzi, że mi nie wierzy, ale jak to się stanie, to będzie za późno."
"Łoooohoho, no oke oke. Ale co JA mam zrobić? Mi też nie uwierzy. "
"Nie wiem.. Chcę tylko byś pytała nią ewentualnie o to, jak ich.. Związek.. I pisała mi o tym. On nie jest dobrym człowiekiem, nie no, może i jest trochę, ale to cholerny sadysta."
"Mam sie tylko pytać o to? No oke.."
"I jeśli zobaczysz u niej jakieś siniaki, otarcia, cokolwiek. PISZ! Jeśli on zrobi cokolwiek wbrew jej woli, to przyrzekam że go zabiję"
"Spokojnie, kkamjong. Zrobię to, o co prosisz. Tylko odpowiedz mi na jedno pytanie"
"Na jakie? o.o"
"Czy Ty aby czasem jej nie kochasz?"
Zamurowało mnie. No właśnie, czy ja ją kocham? Nie, raczej nie. To moja przyjaciółka, ważna bardzo. To dlatego tak się wkurzam, jeśli tylko  wiem, że coś jej grozi. To jedno ale dlaczego gotuję sie ze złości, gdy widzę nią z innym z EXO? Tego już wytłumaczyć nie umiem.
"Nie wiem."
"Zastanów się. Ona świata poza Tobą nie widzi, baranie. Tak czy inaczej.. Dzięki że otwarłeś mi oczy. Teraz wiem, że Sehun to nieodpowiedni obiekt westchnień. Zmieniam biasa z EXO"
"Heh, nie ma za co. Pamiętaj o naszej umowie. Kupię Ci coś w Tokio, albo pozdrowię na koncercie"
"Huehue, okks. Muszę lecieć na lekcje, pa~!"
"Pa."
Schowałem telefon do kieszeni i do końca lotu patrzyłem się na gęste chmury za oknem. Jej pytanie tak wryło mi się w mózg, że już do końca zidiociałem. Muszę się kimnąć, może mi przejdzie.. Zamknąłem oczy i liczyłem w myślach baranki, by szybciej usnąć. Odpłynąłem chyba przy dwa tysiące osiemset dziewięćdziesiątym trzecim.
Po jakichś 6 godzinach byłem już w pokoju hotelowym. Miałem go dzielić z Suho i Chenem. Rzeczy z swojej walizki poukładałem jakoś na półkach, by mieć do nich lepszy dostęp.

          Gdy Chen i Suhy poleźli do reszty, ja zostałem w pokoju pod pretekstem zmęczenia lotem. Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do swojego przyjaciela. Dawno nie gadaliśmy. Po kilku sygnałach, usłyszałem jego głos.
- Siemson Kai! Jak tam? - spytał roześmiany. Westchnąłem cicho. Kiedy to myśmy ostatnio gadali..
- No hej Tae. A bez szału jakoś - powiedziałem kładąc się plackiem na łóżku. Taemin wydał z siebie smutne jęknięcie.
- Czo jest? Mów, ja wysłucham. I postaram się pomóc- powiedział siadając na kanapie w sali SM. Tylko tam kanapa tak trzeszczy. Wziąłem głęboki oddech.
- Miałeś kiedyś tak, że twoja przyjaciółka, która jest z twoim kolegą z zespołu, wyznała ci miłość, potem chlasnęła z liścia? I potem dowiadujesz się, że twój przyjaciel nastawią nią z tym jej chłopakiem przeciwko tobie? A potem jeszcze dowiadujesz się, że tej jej chłopak wcale nie jest z nią z miłości, tylko dlatego, że ci zazdrości i jest z nią by cie wkurzyć? A na koniec dowiadujesz się że chce ją przelecieć, bo okazja się rypła? - powiedziałem poddenerwowany. Tae zaśmiał się nerwowo.
- Slow down, Kai. Powolutku móc o co cho. I nie nie miałem tak. Chodzi ci o tą śliczną jak laleczka Larę? - spytał, a ja na serio się wkurzyłem.
- Nie mów tak, okej? Tak, to o nią. - odpowiedziałem starając się ogarnąć. Tae zaśmiał się.
- Oj, spokojnie. Tylko tak mówię no.. Mam ją na insta. No więc, co z nią? Z kim jest? I dlaczego Dyo ją buntuje? - pytał. Położyłem się wygodniej na łóżku, jakby to miało mi pomóc.
- Bo się w niej zakochał, dlatego. To przez niego wtedy wybiegła z domu i poleciała do lasu, co potem nią znalazłem i zaniosłem do jej domu.. - odpowiedziałem cicho. Taemin na pewno zrobił tą swoją skupioną minę.
- Hmm, takie buty.. A z kim jest? Mam nadzieję, że nie z Sehunem? - spytał z nadzieją w głosie. Milczałem.
- No bez jaj.. Przecież on jej zrobi krzywdę. Pamiętam, jak opowiadałeś jakie ma zapędy i jak wygląda jego historia przeglądania na RedTubie. - powiedział zszokowany tym newsem. Kiwnąłem głową, po chwili zdając sobie sprawę, że przez telefon on tego nie zobaczy. Brawo ja.
- Najgorsze jest to, że oprócz mnie wie to tylko jej siostra. I to nie wszystko wie, bo to jeszcze dziecko. Ale czuję, że ona też nie do końca mi wierzy. Tak czy inaczej, jeżeli zobaczy u Lu jakieś siniaki czy coś niepokojącego się od niej dowie, to mi powie. Ale w taki sposób to nic nie zdziałam, muszę ją odciągnąć od tego sadysty. Nie dam mu jej skrzywdzić - powiedziałem gapiąc się na sufit. Taemin zaśmiał się.
- Oj Kai, Kai. Wiesz, jeśli nie masz innego pomysłu, to nic więcej nie zrobisz... - rzekł. - Kurde, nie zdzierżę. Kochasz nią czy nie? Bo kurcze, mówisz zawsze "to moja przyjaciółka" etc etc, ale Jongin, zachowujesz się tak, jakbyś się w niej zadużył. I to mocno. Powiedz mi, kochasz nią czy nie? - spytał zbulwersoawny. Zamknąłem oczy.
- Nie wiem.. - szepnąłem. Taemin jęknął rozczarowany.
- Kuźwa, rozmowa chuja z butem. Weź sie ogarnij ! - wykrzyknął - Powiedz mi, co czujesz jak widzisz ją z Sehujem? Tylko szczerze.I oprócz tego, że masz ochotę wyrwać mu jaja za te jego zapędy. - spytał, a ja prychnąłem cicho słysząc te jego teksty. Ale miał rację co ja wtedy czuję? Opróc tego co mówił?
- Oprócz tego to.. Nie wiem, wolałbym, żebym to ja ją tulił, lub jak wtedy opatrywał jej rany, jak to ci mówiłem.. - odpowiedziałem najszczerzej jak umiałem.
- Jak wyglądały wasze ostatnie chwile razem? Oprócz tego że dostałeś plaskacza i darmowy makijaż permamentny w postaci siniaka? - spytał. Dotknąłem bolącego miejsca opuszkami palców i westchnąłem cicho.
- Mówiłem jej, że Sehun to frajer.. Była tak blisko, omal jej nie pocałowałem. Czułem się jak nastolatek na pierwszej randce, serce biło mi cholernie szybko, jakbym przebiegł maraton. - powiedziałem. Taemin zaśmiał się jakoś podejrzanie.
- Kai, ogłaszam wszem i wobec, że jesteś ślepy!- wykrzyknął uradowany. Zmarszczyłem brwi, nie rozumiejąc jego paplaniny. Naćpał się czegoś? A może jest pijany? A co jeśli z resztą SHINee ma melanż i właśnie ma mnie na głośno mówiącym i oni wszystko słyszą i mają ze mnie polewke? Zabiłbym go chyba. Coś ostatnio mam zbyt wiele kandydatów do bycia zabitym.
- Na serio. Ślepy jak krecik. Albo ta emerytka z Deadpool'a. Czy ty nie masz mózgu? - spytał. Mnie już skoczyło ciśnienie.
- Taemin, weź mów jaśniej bo mam już dość dzisiejszego dnia - warknąłem poddenerwowany. Taemin uspokoił chichot i wziął głębokachny oddech.
- Ty ją kochasz idioto. Nie możesz zdzierżyć gdy ktoś jest obok niej, bo to chcesz być ty. Szaleje ci pikawa gdy jest blisko. Z resztą, nawet twój bulwers gdy nazwałem ją słodką laleczką o tym świadczy. Ty ją kochasz! - zaczął krzyczeć. To we mnie udrzyło tak mocno, że aż wypadł mi telefon z ręki. Serio jestem ślepy. I głupi. I ślepy. Słyszałem jeszcze jak Taemin latał po pokoju i krzyczał "Kai sie zabujał, Kai się zabujał". Zjebałem sprawę po całości. Gdy Tae się uspokoił, znowu zaczął robić mi wywody.
- Słuchaj Kai, taka dziewczyna nie trafia się co i rusz. Bierz dupe w troki i ogarnij życie. Ale nim zaczniesz jej wyznawać wszystko to musisz odsunąć od niej Sehuna - powiedział, ale po chwili wydał z siebie na serio podejrzany dźwięk.
- Albo nieee! Wyznasz jej  to! Gdy dowie się że odwzajemniasz jej uczucia, kopnie Sehuna w dupe i pójdzie do ciebie! - wykrzyknął uradowany swoim geniuszem. To co mówił może i jakiś sens miało, ale.. Co jeśli mnie jednak odrzuci? Jeżeli w to nie uwierzy?
- Nie byłbym tego taki pewien - odpowiedziałem krótko. Przetarłem twarz dłonią i podniosłem się do siadu.
- Co ty możesz wiedzieć, nawet nie spróbowałeś. Nie spieprz tego bardziej ukrywaniem tego i zgrywając kołka bez uczuć. Kai, ja muszę już lecieć. Informuj mnie na bieżąco jak coś. Pa! - wykrzyknął, a ja mruknąłem coś tam na pożegnanie i rozłączyłem się. Położyłem telefon na szafce nocnej, po czym zacząłem myśleć, nad tym co mam zrobić.

              To przeze mnie Lara jest z tym pacanem, gdybym zachowywał się inaczej, nie było by takiego problemu. Wstałem i udałem się do łazienki. Wziąłem najdłuższy chyba prysznic w swoim życiu i poszedłem spać. Przynajmniej w snach mogłem widzieć, jak Lara uśmiecha się do mnie. Nie ironicznie, nie wymuszenie, nie tuż przez zdzieleniem mnie w pysk. Tylko szczerze. Z miłością.