LARA
Był już późny wieczór. Po rozmowie z Sehunem nie czułam jakiejś znacznej poprawy humoru, mimo to, cieszyłam się, że zadzwonił i spytał się, jak się czuję. Nie powiedziałam mu oczywiście, że płakałam nim się ze mną skontaktował. Moje huśtawki nastrojów są wręcz komiczne, nie wiem nawet, jak im zaradzić. Cały czas myślałam o tym występie Kaia. O tym, dla kogo to konkretniej było. Mówił że dla dziewczyny od mochi.. Do mnie niby? Dlaczego miało to być do mnie? Przecież zwyzywałam go, uderzyłam. Nawet związałam się z Sehunem by mu dopiec. Dlaczego to zrobił? Pytań tyle, a odpowiedzi - jak zwykle zero. Jakimś cudem umyłam się a potem wróciłam do pokoju i ćwiczyłam śpiewanie piosenek na ten event w gimnazjum. Jutro po raz kolejny jadę do tej szkoły na próby, ćwiczenie w domu to nie wszystko. Położyłam się spać, mając na sobie bluzę z imieniem Kaia. Akurat znajdowało się tam, gdzie serce. Usnęłam z nadzieją, że może w magiczny dowiem się co to całe zajście miało znaczyć.
Wstałam wcześnie rano wraz z Rin, by jechać do jej szkoły. Próby trwały do południa, wróciłam wraz z nią. Stojąc przed domem, zauważyłam, że EXO już wrócili do domu. Rin i ja pobiegłyśmy uradowane do nich. Bez pukania weszłyśmy do domu. Większość z nich siedziała w salonie. Gdy nas ujrzeli, od razu rozpromienieli, co wywołało u mnie miłe ciepełko w sercu. Sehun podszedł do mnie i przytulił mocno, przy okazji muskając moją szyję swymi ustami. Drgnęłam lekko. Odsunęłam się od niego by powitać resztę zespołu i zauważyłam jak Rin uwiesiła się do Chanyeola który praktycznie płakał ze śmiechu. Czyżby Rinuś zmieniła ub? Możliwe. Tuliłam po kolei pozostałą piątkę, chciałam jeszcze powitać Dyo, Suhego i.. i Kaia, ale nie było ich tu.
- Yixing, gdzie reszta? - spytałam rozglądając się wokół. Lay wstał i poszedł pod schody, by zajrzeć do sali tanecznej.
- Tutaj jest Kai, a Suhy i Kyungsoo pewnie na górze. - powiedział. Kiwnęłam głową na znak zrozumienia, po czym skierowałam się na górę. Weszłam do pokoju lidera i uściskałam go mocno. Suho zaśmiał się i pogłaskał mnie po głowie.
- Jak tam siostrzyczko? - spytał z uśmiechem. Odwzajemniłam go i wzruszyłam niewinnie ramionami.
- A bez szału.. Stęskniłam się - powiedziałam po czym znów przytuliłam Suho, na co ten zareagował śmiechem. Po chwili tulania udałam się do Kyungsoo. Zapukałam w drzwi, a słysząc pozwolenie, weszłam do pokoju. Kyu siedział na łóżku, a słysząc, że ktoś wszedł do pomieszczenia, odwrócił się. Na mój widok wstał i podszedł do mnie szybko. Przytulił mnie mocno, a ja odwzajemniłam uścisk. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
- Tęskniłem, Lu.. - szepnął. Kiwnęłam nieznacznie głową, odpowiadając cicho, że ja też. W końcu Kyu odsunął się nieznacznie i spojrzał mi w oczy.
- Widziałaś się już z Kaiem? - spytał. Przygryzłam wargę i zrobiłam krokw tył.
- Właśnie się na to zbieram.. Potem pogadamy - powiedziałam zakłopotana po czym zeszłam na dół. Sprawdziłam, czy Sehun jest w pobliżu. Na szczęście chyba był w kuchni, więc mogłam bez problemu iść do sali treningowej. Zeszłam po schodach i zatrzymałam się w progu.
Kai tańczył akurat do Hurt. Był w czarnych rurkach rozciętych na kolanach i w białej, luźnej koszulce bez rękawów odkrywającej jego mięśnie. Podczas tańca wyglądał niesamowicie, taki zatopiony w swoim świecie, pozbawiony innych emocji. Jego taniec był piękny. Jako człowiek wrażliwy na piękno utonęłam w jego talencie, osobowości, wyglądzie. Człowiek ideał. Tak jakby.Piosenka dobiegła końca, a Kai odwrócił się w stronę lodówki, jakby chciał do niej podejść. Zauważył mnie. Przez jego twarz przebiegł wachlarz różnych emocji. Od radości po ból. Zrobiłam krok w jego stronę.
- I znowu się tutaj widzimy. - powiedziałam cicho. Kai uśmiechnął się nieznacznie. Jak na zawołanie oboje ruszyliśmy do siebie, by na koniec złączyć się w mocnym uścisku. Jego ramiona mocno oplotły moją talię, a głowa spoczęła na ramieniu. tak bardzo mi tego brakowało. W tym momencie cała złość jaką żywiłam do niego przeminęła. łzy zaszły mi lekko łzami, zamrugałam kilkukrotnie by nie pozwolić im opuścić mych oczu. Byliśmy tak blisko, czułam bicie jego serca. Było bardzo szybkie, jak i zapewne moje.
- Tęskniłem.. Tak cholernie tęskniłem.. - szepnął niezrozumiale, a moje serce zawirowało z radości. Objęłam go jeszcze mocniej, ignorując to, co powiedział. Powinnam przestać robić rzeczy wbrew sobie.
- To dlaczego nie pisałeś? - spytałam. Kai przytulił mnie jeszcze mocniej. Byłam wtedy tak szczęśliwa..
- Bo wiedziałem, że nie odpiszesz.. - rzekł, a mi zrobiło się wstyd. Jestem głupia. Odsunęliśmy się od siebie nieznacznie. Choć nie byliśmy już w swych objęciach, staliśmy przed sobą. Zażenowani patrzeliśmy gdzieś w boki.
- Przepraszam.. Za to wszystko.. Że cię uderzyłam.. Że powiedziałam to, o czym nie musiałeś wiedzieć - powiedziałam niepewnie. Poczułam na sobie jego wzrok.
- Nie masz za co przepraszać. A ten plaskacz.. Zasłużyłem na niego - powiedział. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się. Westchnęłam cicho i spuściłam smętnie głowę. Wtem poczułam jak Kai dotknął dłonią mojego policzka, na którym była ta okropna blizna . W oka mgnieniu uniosłam głowę. Nasze spojrzenia spotkały się. To było jak jakiś impuls elektryczny. Wszystko inne wokół zniknęło. Jongin uśmiechnął się subtelnie.
-Zabieraj łapy Jongin, nie Twoje - rozległo się pełne złości warknięcie. Odskoczyłam od Kaia i odwróciłam się w panice w stronę schodów. Na nich, oparty o poręcz, stał Sehun. Był zdenerwowany. I to mocno. Przełknęłam ślinę i zerknęłam na Kaia. Stał tuż za mną. Dłonie miał zaciśnięte w pięści, wzrok pełen furii, wbity w sylwetkę Sehuna.
- Tylko spokojnie chłopcy.. Bez bójek.. - zaczęłam mówić, lecz Sehun uciszył mnie gestem dłoni. Westchnęłam cicho wystraszona. Sehun zszedł na dół, po czym, będąc obok, spojrzał na mnie.
- Idź do mnie do pokoju. - powiedział. Nie chcąc kłopotów udałam się w stronę schodków. Tuż przed nimi odwróciłam sie w stronę chłopców. Spojrzałam na Kaia, który akurat na mnie patrzył. Wyszeptałam "nie rób nic złego" ale on tylko kiwnął niemrawo głową.
Poszłam do salonu, gdzie siedziała już reszta. Rozmawiali o czymś zawzięcie, ale przerwali gdy weszłam. usiadłam obok Chena na kanapie i uśmiechnęłam się lekko.
- Jak tam koncert? - spytałam a chłopcy od razu się ożywili. Zaczęli opowiadać jak to było na przygotowaniach, na próbach i na samym występie. Opowiadali z takim szczęściem w głosie, to było cudowne.
- W ogóle, mam prezent dla ciebie, Rin - powiedział Chanyeol po czym pobiegł na górę zostawiając na moment moją siostrą z 'wtf face'. Wrócił z ozdobnym czerwonym pudełeczkiem w dłoni, które wręczył Rin z szerokim uśmiechem. Ta otwarła je i omal nie zachłysnęła się tlenem. W pudełeczku była cienka srebrna bransoletka i symbolem gołębia. Oczy Rin zaszły łzami. Uradowana rzuciła się na Chanyeola i zaczęła go ściskać. Ten zaśmiał się radośnie i poklepał ją po plecach.
- Bo mnie udusisz - wymamrotał . Moja siostra odsunęła się od niego i od razu założyła bransoletkę.
- Jest piękna - westchnęła patrząc na ozdobę. Chan klasnął w dłonie.
- Wiedziałem że ci się spodoba, Baekhyun mi pomógł w wyborze - rzekł z uśmiechem. Oparłam się głową o ramie Chena a ten objął mnie po przyjacielsku.
- Co wy na to by jakoś uczcić ten koncert? - spytał chłopak zaciekawionym tonem. Przygryzłam lekko wargę w zamyśleniu. Przez głowę przeleciał mi dziwny pomysł.
- Co gdyby tak iść do klubu? - spytałam patrząc na resztę. W momencie wlepili we mnie te swoje ciemne oczy.
- To nie jest zły pomysł.. Ale wiesz że nie idziesz z nami? - spytał Suhy. Zrobiłam urażoną minkę.
- Przestańcie traktować mnie jak Rin. Za ponad miesiąc będę miała 17 lat - mruknęłam.
- Rin nie idzie ja tak. Nie zostawię was samych, jeszcze się zachlacie na śmierć i będę musiała po was jechać taczką i dotyrać do domu. - dodałam z uśmiechem. EXO zaśmiali się jednakże Rin miała doła.
- Sorry mała, ale masz nauke a ja fairant do końca roku - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Co z tego, że zamiast upijania się powinnam ćwiczyć przed występem. Musiałam sobie jakoś odreagować po tych zajściach z Kaiem, Kyungsoo i Sehunem. WŁAŚNIE! SEHUN I KAI! Mina zupełnie mi zrzedła. W panice wyswobodziłam się z objęć Chena.
- Emm.. Muszę.. Muszę spytać się o coś Kaia, zaraz wracam -rzuciłam i w pośpiechu zbiegłam do sali treningowej. W samą porę! Albo i nie..
Sehun brał zamach by uderzyć Kaia w twarz. Rzuciłam się w ich stronę ale za późno. Jongin dostał w twarz i upadł na ziemię. Omal nie krzyknęłam ze strachu. Klęknęłam przed nim i wzięłam jego twarz w swe ręce.
- Kai, wszystko okej? Słyszysz mnie? - spytałam spanikowana widząc jego otłumanione spojrzenie. Niemrawo kiwnął głową i wierzchem dłoni otarł krew z ust. Miał rozciętą wargę. W tym momencie wbiłam wzrok w Sehuna. Wyglądam na dumnego z siebie i wkurzonego jednocześnie.
- Odbiło ci do reszty?! Po kiego chuja to zrobiłeś co?! - wrzasnęłam ledwo powstrzymując gniew. Sehun przygryzł wargę i wziął oddech. Wiedziałam że grabie sobie mocno, ale miałam to gdzieś.
- Myślisz że skoro jesteśmy razem to możesz urządzać awantury z byle powodu?! Jak przytulałam reszte to ich nie biłeś! Ogarnij dupe Sehun! Mam cie coraz bardziej dość - warknęłam głośno. Spojrzałam na Kaia przepraszająco. Pomogłam mu wstać i złapałam jego dłoń.
- Chodź do Suhego.. - mruknęłam cicho i udałam się z nim na górę po drodze rzucając gniewne spojrzenie Sehunowi który ledwo trzymał nerwy na wodzy. Lider był zdziwiony że Kai został uderzony przez Sehuna, ale nie wnikał na szczęście w szczegóły.
Siedziałam obok Jongina gdy Suho opatrywał jego ranę. Okazało sie że to nic groźnego i za kilka dni nie będzie po tym śladu. Sehun ma szczęście, bo inaczej wyrwałabym mu chuja. W momencie gdy zabijałam go po raz setny w myślach, wszedł właśnie do salonu.
- Lara - zaczął poważnym tonem, zmuszając mnie do spojrzenia na niego - Chodź do mojego pokoju. Musimy pogadać - dokończył. Poczułam na sobie spojrzenie Kaia lecz zignorowałam to i pewnym krokiem wyminęłam Sehuna i poszłam na górę a on za mną. Nim się zorientowałam, maknae zamknął za sobą drzwi na klucz i popchnął mnie mocno w wyniku czego wylądowałam na łóżku.
- Co ty odpierdalasz co? - wywarczałam. Sehun prychnął pod nosem i szybko usiadł między moimi nogami.
- Mam ochotę zadać to samo pytanie. najpierw nienawidzisz go a teraz kleisz sie do niego i bronisz? Spójrz na siebie. Jesteś ze mną. On ma cie za zabawkę - rzekł poważnie. Prychnęłam pod nosem.
- Nie wierz w nic co mówi. Pieprzy ci że tęskni a w Tokio ganiał za laskami po klubach. - powiedział. Serce stanęło mi na moment. Zabolało. Ale nie tak jak kiedyś.
- A skąd mam wiedzieć że to prawda? Widziałeś jak migdalił się z jakąś dziunią? A może to nie on latał za laskami tylko ty, huh? - spytałam a Sehun w mig złapał mnie mocno za nadgarstki i przybił je bardzo mocno do materaca łóżka. Pochylił się nade mną i patrzył w oczy pełnym złości spojrzeniem.
- Jesteś moja. Spóźnił się. Nie oddam cie tak łatwo, za bardzo mi na tobie zależy - wymamrotał po czym musnął swoimi wargami moje usta. Przeszył mnie lekki dreszcz, ale tym razem ze strachu. Szarpnęłam się mocno by wyrwać się z tego uścisku.
- Puść mnie debilu, mam kontuzję i zero chęci na jakiekolwiek gruchanie sobie z tobą. - warknęłam ale maknae był za silny i moje próby skończyły się tylko mocniejszym uściskiem na moich nadgarstkach. Uśmiechnął się triumfalnie i przysunął twarz do mojej szyi.
- Jeszcze zobaczymy.. - szepnął mi na ucho, po czym liznął je delikatnie. Zsunął twarz niżej i zaczął agresywnie całować moją szyję. Wbrew sobie jęknęłam cicho. Co za palant..
- Se-Sehun.. Przestań.. - sapnęłam, a on w odpowiedzi ugryzł mnie. Szarpnęłam się, przypadkiem ocierając udem o jego krocze. Wyczułam w jego spodniach duże uwypuklenie. Fuck, niedobrze. Jego uścisk, o ile to możliwe, stał się na moment jeszcze mocniejszy. Będę miała siniaki.. Ledwo mogłam ruszać palcami. Sehun nadal całował mnie po szyi, aż w końcu puścił moją mało sprawną, prawą rękę, tylko po to by móc wsunąć dłoń po materiał mojej koszulki. Na szyi miałam pewnie z 10 mocnych malinek, jeśli nie więcej. Bałam się. Jego dłoń wodziła po moim brzuchu, ale po chwili poczułam jak zbliżała się do linii materiału mojej bielizny. Moje tętno przyśpieszyło ze strachu, krew wrzała z powodu dużej ilości adrenaliny. Nie chciałam tego, ale miałam tylko jeden sposób, by się uwolnić.
Prawą ręką złapałam go za włosy ignorując napięcie szwów. Odciągnęłam jego twarz od mojej szyi, tylko po to by wpić się agresywnie w jego usta. Zdumiony maknae zaczął oddawać pocałunki. Aby było mu wygodniej, siadł na moim podbrzuszu, co było ogromnym ułatwieniem dla mnie. Złapałam mocnym ruchem pakunek w jego spodniach. Pocałunek zawibrował od jego mocnego jęku. Zaczęłam niechętnie, ale jak najlepiej masować tamto miejsce. Sehun mruczał rozkosznie i puścił moją lewą dłoń. Sukces. Teraz pora na mini zemstę. Coraz sprawniej go pobudzałam, miałam świadomość tego, że jego spodnie są teraz zdecydowanie za ciasne. Rozpięłam je i wsunęłam w nie lewą rękę, nie przerywając pocałunku. Sehun drgnął mocno gdy zaczęłam masować jego przyjaciela przez cienki materiał jego bokserek. Mimo, że cieszyło mnie gdzieś tam, że tak na niego działam, to i tak nie zapominałam o celu tego ekscesu. Maknae jęczał coraz częściej, wiedziałam że jest bliski szczytu. Zamieniłam dłonie, i teraz mając wolną lewą, zdrową rękę, ułożyłam ją na piersi Sehuna. I bum. Zepchnęłam go z siebie i z prędkością światła zlazłam z łóżka. Podbiegłam do drzwi i otworzyłam je. Na odchodnym spojrzałam na oniemiałego i wściekłego Sehuna.
- Napisz jak sie uspokoisz. Ze mną się nie zadziera - powiedziałam z dumnym uśmiechem, po czym wybiegłam z pokoju. Schodząc po schodach poprawiłam szalik aby nie było widać tych pieprzonych malinek i naciągnęłam rękawy aż po palce, by nie było widać tworzących się siniaków. Zeszłam na dół, gdzie reszta miała jakieś tajemnicze miny. Kai wpatrywał się we mnie uważnie.
- Wyjaśniliśmy sobie kilka rzeczy. Ma napisać jak sie ogarnie. Przykro mi misiaczki, ale ja ide bo mam dość na dzisiaj. Chen, uzgodnij z resztą datę i miejsce melanżu i przekaż mi potem info. Kai, napisz potem jak sie czujesz. Ja mykam, bo nie wytrzymam tu dłużej ze świadomością że Hunnie jest nabuzowany w trzy dupy. Kocham was. Rin możesz jeszcze zostać jak chcesz, tylko nie za długo. - powiedziałam patrząc na nich i siląc się na promienny uśmiech. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z domu.
Wróciłam do siebie, pobiegłam do pokoju i zamknęłam się w nim. Co odjebało Hunniemu? Nigdy tak się nie zachowywał, ma za swoje. Niech wie, że nie toleruje takiego okazywania sobie uczuć i takiej brutalności. Mam tylko nadzieję, że nie wpakowałam się w większe gówno. Spojrzałam w lustro i zdjęłam szalik. Omal nie krzyknęłam.
Na mojej szyi, od ucha po obojczyk po lewej stronie była masa malinek o kolorze dżemu jagodowego. Bolały bardzo, ale to nic w porównaniu z nadgarstkami, które już teraz były granatowe. Usiadłam przy biurku. Aby zająć jakoś myśli, zaczęłam czytać jakąś książkę. Na moich rękach już budowały się opuchlizny i siniaki które pewnie nie znkną przez co najmniej tydzień, lub więcej. Fuck my life.
KAI
Bałem się o Larę. Sehun był na serio wkurwiony, a gdy usłyszałem jak zamyka się z nią w pokoju, mój strach o nia wzrósł do granic możliwości. Gdy zeszła sama na dół, ucieszyłem się w duchu. Jednak nic jej na szczęście nie jest. Szkoda, że musiała iść, chciałem z nią porozmawiać. Ale nie dziwię się jej, Sehuj na serio ją wkurzył. Stanęła po mojej stronie. Ten moment, gdy wzięła moja twarz w swoje drobne dłonie.. Szkoda,że nie mogło to trwać wiecznie. I wydarzyło się w takich okolicznościach. Szkoda że Lara nie słyszała wcześniej co ten złamas gadał. Dziwie sie że to nie ja pierwszy mu dowaliłem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stali na przeciw siebie, każdy zdenerwowany obecnością drugiego. Kai zacisnął dłonie w pięści i spojrzał na Sehuna.
- Zostaw ją. To nie zabawka - powiedział Jongin, gdy tylko Lara opuściła salę. Maknae zaśmiał się i zrobił krok w stronę starszego.
- A co? Może jest? Nie twój interes. Należy do mnie a ty masz się trzymać z daleka, czaisz? - spytał uśmiechając się dumnie. Kai prychnął pod nosem.
- Aż tak bardzo cieszy cię fakt że ufa ci na ślepo? - spytał. Sehun uśmiechnął się. Zamierzał dobić Jongina tak bardzo, jak to tylko możliwe.
- Aż tak bardzo wkurwia cie fakt że to nie tobie ufa? - spytał z bananem na twarzy. Krew w żyłach Kaia zawrzała. Co ten gnojek sobie myśli. Wziął oddech by choć minimalnie się uspokoić.
- Ufała mi bezgranicznie póki ty sie nie wpierdzieliłeś między nas. Na serio chcesz w tak żałosny sposób się na mnie odegrać? - spytał Kai przechylając głowę w geście zaciekawienia.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz - skłamał Sehun, który obawiał się że Chanyeol wygadał się Jonginowi o jego planach i zamiarach wobec dziewczyny.
- Masz. Słyszałem co gadałeś w vanie. Masz ogromny ból dupy o to, że woli mnie, że jestem lepszy. Nie możesz zboleć że nie jesteś mną - powiedział z uśmiechem Kai. Sehun resztkami sił trzymał ręce przy sobie, miał ochotę rozerwać Jongina na strzępy. Jednak nerwy wygrały. Wziął potężny zamach i uderzył go z pięści w twarz. Nagle znikąd pojawiła się przed nim Lara.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sehun nawet nie zszedł na dół. I dobrze, miałem chęć go zabić. Siedzieliśmy razem z Rin w salonie i gadaliśmy o pierdołach.
- A wy co robiłyście bez nas przez ten tydzień? - spytał Kyungsoo który dopiero co zszedł z góry. Rin uśmiechnęła się lekko.
- Ja chodziłam do szkoły i uczyłam się, bo miałam dużo sprawdzianów.. A Lara jeździła do mnie do gimnazjum na próby na występ.. - odpowiedziała, ale gdy skapła się co właśnie powiedziała, zakryła usta. Momentalnie się ożywiłem.
- Co? Występ? Jaki występ? Gdzie? Jakie próby? - zacząłem gorączkowo pytać. Dziewczynka zarumieniła się mocno i wbiła wzrok w swoje trampki.
- N-Nie mogę powiedzieć.. Lara zabroniła - mruknęła smutno. Chnyeol jęknął podirytowany, reszta również. Co to ma być? Coś musi być na rzeczy.
- Mów, przecież się nie dowie, że wiemy to od ciebie. - rzekł Xiumin poklepując ją po plecach. Wzięła głęboki oddech i zaczęła opowiadać.
- Słyszeliście o tej słynnej imprezie sylwestrowej w najlepszym gimnazjum w okolicy? - spytała patrząc na każdego po kolei. Kiwnęliśmy głowami.
- Pewnie, ponoć co roku zbiera się tam masa ludzi bo to duże wydarzenie. Pomaga to uzbierać szkole ogromną kasę, bo to płatny event. Ale co to ma o rzeczy? - spytał Suho. Rin poprawiła okulary w identyczny sposób, w jaki robi to Lara i westchnęła.
- Lara bierze w tym udział. Jako jedna z trzech głównych wokalistów. - wypowiedziała szybko. Moje oczy były też chyba wielkości spodków od filiżanek. Że co?
- Będzie na nim śpiewała wraz z jej przyjacielem Changminem oraz znajomą Hinami. Przez to, że zeszłoroczna impreza z jej udziałem była sukcesem i szkoła uzbierała na serio grubą kasę, ta impreza w tym roku ma być zupełną petardą. Są instrumenty, profesjonalny sprzęt nagłaśniający, kostiumy, reflektory, nawet grupa taneczna i chórek - dodała po chwili. Lara będzie śpiewać? Muszę to zobaczyć! Muszę usłyszeć jej śpiew!
- Wow.. - tylko to dało radę opuścić moje usta w tym momencie.
- Co tam jeszcze będzie? Jak to ma wyglądać? Mów co wiesz - poprosił Dyo. Dziewczynka poprawiła przydługą blond grzywkę i zaczęła nawijać.
- Mają swoje solówki, duety, tria oraz występy z udziałem grupy tanecznej. Mają też coverować wasze piosenki. Lara ma kilka solówek, wiem tylko o wokalnych, jak stoi z tanecznymi to nie wiem. Duetów ma kilka, dwa na pewno z Changminem. Co to za piosenki? Nie mam pojęcia. Dużo jest tych występów z tancerzami. Lara jeździ do mnie do szkoły na próby, ale aby być jak najlepsza, ćwiczy i w domu. Ćwiczyła nawet tutaj, jak was nie było. Śpiewa na okrągło, słyszałam tylko od niej Overdose, Hurt i chyba jeszcze War Of Hormone od Bangtanów i tyle. Więc pewnie te piosenki będą na tym koncercie. Bardzo jej na tym zależy, mimo kontuzji dalej popierdala po parkiecie. Nie może się doczekać zdjęcia szwów, bo ułatwi jej to treningi.. - opowiedziała, a ja słuchałem jej nie dowierzając z lekka. Lu ma występ? Ma tańczyć i śpiewać? Przecież nie możemy tego pzegapić, JA nie mogę tego przegapić.
- Kiedy to będzie? - spytał ciekawy Baekhyun, a po chwili dostał w głowę od Chana.
- Ty to głupi jesteś, kiedy może być impreza sylwestrowa? W sylwestra głąbie - mruknął Chanyeol rozbawiony durnotą Boczka. Zaśmieliśmy się, ale po chwili i tak rozmowa zeszła znowu na temat Lu.
- Idziemy na to, nie ma bata - zarządziłem. Wszyscy jednogłośnie o tym zadecydowaliśmy. Warunkiem było tylko pozostanie w tajemnicy. Nikt nie może wiedzieć, że tam będziemy,a zwłaszcza Lara.
Po jakimś czasie Yeol odprowadził Rin do domu, a ja poszedłem się umyć. Późnym wieczorem leżałem już w łóżku. Do pokoju akurat wszedł Kyungsoo. Poprawił poduszki na łóżku i również się położył. Zastanawiałem się, czy nie powinienem z nim pogadać. Stwierdziłem jednak że to bezsensowne w tym stadium, więc po prostu odwróciłem się do niego tyłem i próbowałem usnąć. Sen przyszedł szybciej niż myślałem. Obudziłem się wcześnie rano. Sprawdzając na telefonie godzinę, zauważyłem przy okazji, że mam nieprzeczytaną wiadomość od Rin
"OPPA JEST PROBLEM!!!!"
"Dziewczyno, jest 6 rano.. Daj mi spać.. >,<"
"CHODZI O LARE"
"GADAJ"
"ALBO PISZ, WHATEVER"
" Dzisiaj rano widziałam jak się ubiera. Widziałam jej szyje.. Nie wiem od czego to i co to tak w ogóle, ale ma na szyi około 15 takich aż fioletowych plam. I kilka.. ugryzień? O.O Mało tego.. Ma sine nadgrstki ;_;"
Serce mi stanęło. Co to miało znaczyć? Zacisnąłem dłonie na telefonie i jakimś cudem napisałem odpowiedź.
"Jesteś pewna?"
"Tak. Te cosie na szyi zakryła szalikiem w kratke, a na nadgarstki założyła po kilka bransoletek i bandany."
Sehun. On jej to zrobił. Jestem pewien! Niech no ja go tylko dorwę,to go zabije. Czy on jest nienormalny? Przez mocne malinki może zrobić komuś krzywdę. A ugryzienia? Pojebało go do cna, mógł jej coś poważnego zrobić. A te nadgarstki.. Pewnie przyszpilił ją do łóżka i próbowała się bronić. Trzymał za mocno. Jak ona w ogóle się wydostała z tamtego pokoju? Ughh, zabije skurwiela.
"Zabije Sehuja.. Rin, pilnuj jej. Błagam"
Odpisałem szybko, po czym wstałem po cichu i udałem się do łazienki by się ogarnąć. Ubrałem się i zszedłem na dół by zrobić śniadanie dla wszystkich. Zastanawiałem się, jak ona się czuje. Właśnie, miałem do niej napisać. Wyciągnąłem z kieszeni rurek telefon i napisałem do niej szybko.
"Hej Lu. Czuje się nawet okej, warga boli jeszcze, ale przejdzie mi. Ty jak sie czujesz?"
"Dzień dobry! ^^ Ja czuję się świetnie :D Cieszę się, że z Tobą lepiej, nie darowałabym Sehunowi jeżeli za bardzo by Cie poturbował -.- "
Potrafi kłamać. Pewnie gdybym nic nie wiedział to bym w to uwierzył.
"Kiedy masz ściągane szwy? ^^"
"27 grudnia, czyli jutro chyba, a co?"
"Chciałabyś potańczyć ze mną? :) "
"Emm.. No okej. To co, jutro?"
"Oczywiście ^^"
"Huehue ^^ ja musze lecieć już.. Trzymaj się Nini ^^"
Zgodziła się. Muszę jej powiedzieć co czuję, póki Sehun nie zrobił jej jeszcze gorszych rzeczy. Im szybciej się od niego uwolni, tym lepiej dla niej. Nie pozwolę żadnemu zbokowi by ją tak maltretował. Za mną nic by jej nie groziło. Chroniłbym ją przed wszystkim. Szkoda tylko, że tak późno to do mnie dotarło. Nim się obejrzałem, reszta zespołu wstała i zjawiła się w kuchni. W tym również Sehun, który na mój widok stał się gburowaty. Nawet mnie to nie dziwi. Popijałem kawę, gdy reszta zespołu wtajemniczała Sehuna w plan związany z występem Lu. Sehun oczywiście zgodził się by iść z nami. Obawiałem się tego. Przeczesałem włosy dłonią, po czym sięgnąłem po jedną z kanapek. Zjadłem ją szybko po czym poszedłem do sali treningowej by ćwiczyć układy. Najpierw poprzeciągałem się trochę, dopiero po tym zacząłem tańczyć. Po kilku układach, na salę wszedł Dyo. Wybrał najlepszy moment.
- hyung, musimy pogadać - zatrzymałem go gdy juz miał wychodzić. Kyungsoo odwrócił się w moją stronę i podszedł bliżej.
- O co chodzi? - spytał obojętnym tonem. Przygryzłem wargę.
- O Larę- odpowiedziałem, a ten gdy usłyszał jej imię obrócił się na pięcie i chciał wyjść. Podbiegłem do niego i złapałem go za przegub ręki.
- To ważne. Jest w poważnych tarapatach. bez ciebie nie dam rady jej pomóc - powiedziałem. Dyo zwrócił swą twarz w moją stronę i wyrwał rękę z uścisku.
- Co to takiego? - spytał zmartwiony. Westchnąłem cicho i opowiedziałem mu o wszystkim. O rozmowie Sehuna z Chanem w vanie, o wczorajszej bójce i o odkryciu Rin. Na początku nie chciał wierzyć, ale gdy dotarło do niego, że on po części wepchnął ją w ramiona Sehuna, załamał się i schował twarz w dłoniach. Objąłem go lekko, a on wtulił się we mnie.
- Jaki ja byłem głupi.. - wymamrotał. Poklepałem go pocieszająco po plecach.
- Nie pora na użalanie się nad sobą. Trzeba pomyśleć nad tym, jak ja z tego wyciągnąć. - stwierdziłem puszczając Kyungsoo. Ten przetarł twarz dłonią i spojrzał na mnie.
- Ona kocha ciebie. Wiesz o tym. Ale jest z nim, bo nie odwzajemniasz jej uczuć - powiedział. Oj Dyo, masz nieaktualne informacje. No ale cóż, wiedziała o tym tylko Rin i Taemin.
- No właśnie nie.. Kocham ją.. Bardzo.. - powiedziałem cicho, spuszczając wzrok na swoje dłonie. Kyungsoo patrzył się na mnie zszokowany.
- C-Co? Serio? Dlaczego jej tego nie powiedziałeś? To mogło by zapobiec całej tej chorej sytuacji - rzekł zbulwersowany.
- Dopiero od niedawna jestem tego świadomy.. Już było wtedy za późno. Ona by mi nie uwierzyła, Sehun ją buntuje. Ale przeczuwam, że ona coraz bardziej dusi się w tym ich chorym układzie. Jest jak anioł, który został przykuty do ziemi i nie może wznieść się w górę. On ją zniszczy.. Ona jest przecież tak delikatna.. - wyszeptałem. Kyungsoo westchnął. Wiem,że on uważał tak samo. Kochaliśmy tę samą osobę. Dziwny zbieg okoliczności. Ale nie dziwię mu sie. Lara była wyjątkowa i oboje wiedzieliśmy o tym doskonale. Jednakże ona kochała tylko jednego. To byłem ja. Kim Jongin, głąb nie znający własnych uczuć, osoba która ją raniła. To byłem ja. Nie miałem zamiaru tego zniszczyć jeszcze bardziej. Zdobędę ją nieważne ile miałoby to mnie kosztować. jest warta każdego poświęcenia.