Przez
sen czułam czyjeś ramiona obejmujące mnie, oraz dłoń pieszczotliwie głaskającą
mnie po włosach. Dawno nie było mi tak dobrze, przez ten wypadek zapomniałam po
części jak to jest spać normalnie, bez bólu. Jednakże to uczucie nie było aż tak cudne, jak to, gdy była tulona
przez Kaia. Moje serce na samo wspomnienie chłopaka chyba przyśpieszyło. Nie
chciałam takiej reakcji. Wtuliłam twarz w szyję tej osoby i mruknęłam
zadowolona. Usłyszałam cichy śmiech, oraz jakiś ruch przy moim policzku.
Leniwie otwarłam oczy. Pierwsze co zobaczyłam, to smukła szyja oraz biały
kołnierz od koszuli. Uniosłam głowę wyżej i zauważyłam Sehuna patrzącego na
mnie z lekkim uśmiechem.
- W końcu się
obudziłaś - wyszeptał. Pokiwałam lekko
głową i wzięłam głębszy oddech. Głupio mi, nie wiem czemu..
-
Długo spałam? Która jest godzina..
- wymamrotałam kładąc z powrotem głowę na jego torsie.
- Bodajże 10 w nocy
- odpowiedział poruszając się nieznacznie. Jęknęłam cicho.
- Jutro szkoła.. Ja
nie chce.. - mruknęłam niezadowolona. Będę musiała dzisiaj wracać do domu, nie
ma bata. Znowu dostane ochrzan od mamy. Czy mogło być gorzej? W domu na pewno
nie będzie już tak dobrze, wolę już być tu i pogarszać swoją sytuację niż wracać
i bić się z myślami.
- To nie idź, wielki
mi problem - odpowiedział Sehun wzruszając ramionami.
-
Łatwo ci tak mówić.. Musze iść -
rzekłam zrezygnowana. Szkoła to zło, na serio. Nauka, do tego za dużo ludzi i
wredni nauczyciele. W dodatku mój
stan, niechęć oraz pewna tęsknota za chłopcami.
- Do
której szkoły chodzisz? - spytał
opierając się brodą o moją głowę.
- Do liceum na
obrzeżach tego miasta.. Zwykle liceum. - odpowiedziałam przymykając oczka.
- No okej, rozumiem
- odparł maknae. Przez kilka chwil towarzyszyła nam tylko cisza, przerywana
naszymi oddechami. Było mi ciepło i wygodnie, nie chciałam nawet wstawać. Mimo
że nie był on moim ub, nadal bardzo mi sie podobał.
- Co łączy ciebie i
Jongina? - spytał po dłuższej chwili. Zmarszczyłam brwi i uniosłam głowę aby
spojrzeć mu w oczy. Wiedziałam że poruszy ten temat, każdy chyba by o to
spytał.
- Za
każdym razem jak Kai widzi cie z innym dostaje furii, a jak był przy tej sesji,
o mało nie zaczął krzyczeć z nerwów.
Jak spałaś na mnie a przechodził do sali treningowej to omal nie zabił mnie
wzrokiem. To na serio dziwne - wytłumaczył patrząc mi się w oczy. Spojrzałam w dół, gdzieś na jego szyję. Serio on tak się zachowuje? Fakt,
przebywamy ze sobą sporo, ale on jest tylko moim ub, a ja tylko zwykłą fanką.
Tylko..
- Łączy nas to co
łączy mnie z tobą, Dyo, i resztą. - odpowiedziałam spokojnie.
-
Kai.. On lubi sie nade mną znęcać, wie że jest moim ub i podle to wykorzystuje.
Nie lubie czegoś takiego.. Nikt by nie lubił.. - dodałam. Po co ja mu to mówię? Co mi to da? Czuje na ten moment złość do Kaia o to co robi,
tak się nie postępuje, nie ważne kim się jest.
- Jak? Co masz na
myśli - spytał obejmując mnie ciaśniej ramionami, chcąc dodać mi otuchy.
- W łazience..
Poślizgnął sie na podłodze i poleciał na mnie.. - wyszeptałam przywołując w myślach jego mokry tors i ten promienny
uśmiech. Tak piękny i nierealny..
- I co w tym
takiego? Tylko się pośliznął. - mruknął Sehun.
- No ale, jakby coś
to by od razu wstał, a nie wisiał nade mną i doprowadzał mnie do palpitacji
serca - odparłam tuląc sie do niego.
- Pocałował cie czy
co? - spytał zaciekawiony. Omal nie zakrztusiłam się powietrzem.
-
C-co? Nie.. Ale po prostu.. Facet jesteś, nie zrozumiesz.. Jeszcze Chan
ostatnio mówił że jakiś chaos wprowadziłam swoją
egzystencją - rzekłam patrząc na kropki na kocu. Sehun zaśmiał sie.
- Eh Lulu, nie myśl
o tym, tylko pomyśl jak sie odegrać na nim. - odpowiedział po czym ugiął jedną
nogę. Odegrać? Na nim?
- Już
to zrobiłam. Specjalnie zgłosiłam się do pomocy Dyo - odparłam z dumnym
uśmiechem, mającym zakryć moją niepewność. Sehun znowu zarechotał.
- Ty szatanie.. Ale
czy nie uważasz, że powinniśmy jeszcze go powkurzać? Użyć tej samej techniki co
na twojej głupiutkiej siostrze? - spytał patrząc mi w oczka. Przygryzłam wargę
i uśmiechnęłam sie szyderczo. Dobrze kombinuje. Ale.. Po co to? W sumie, ma
rację. Musze mu udowodnić, że nie dam się tak sobą bawić.
- Zależy co masz
konkretniej na myśli. - odpowiedziałam. Sehun zbliżył twarz do mojej i
uśmiechnął sie lekko. Znam skądś to..
-
Poudaje twojego chłopaka Lulu - odpowiedział zadowolony. Zamurowało mnie. Mimo
to, stwierdziłam że jest dobry.. Bardzo dobry.. Odegram sie na nim, zrobię po
części wbrew sobie, ale przynajmniej będę miała spokój.
- I to
ja jestem szatanem? - spytałam zaciekawiona. Dźgnęłam go palcem w policzek a on
znów zaśmiał się pod nosem. Plan
był chory, ale w tamtym momencie tak bardzo mi sie podobał, że nic innego nie
przychodziło mi do głowy oprócz
tego, że Sehun jest geniuszem. A
- To od czego
zaczynamy nasz plan? - spytałam kładąc się na nim wygodnej.
-
Najpierw trzeba iść na dół. I ogłosić im naszą decyzję.
- powiedział bez zastanowienia. Czy on upadł na głowę i mu mózg umarł? To bez sensu..
- Niee, nie tak od
razu. Połapali by sie że ściemniamy. Najpierw trzeba tylko poudawać wzajemne
zainteresowanie, jakieś drobne gesty, zwłaszcza przy Kaiu - wytłumaczyłam.
Gdzieś tam we mnie były obawy, ale on tak sie mną bawi, że po tym wszystkim
pewnie mu się odwidzi.
-
Geniusz - wyszeptał. - To co idziemy na dół? Pewnie
jesteś głodna. - dodał głośniej. Pokiwałam twierdząco głową po czym podniosłam
się do siadu. Wszystkie mięśnie zabolały na moment, potem było lepiej. Sehun
nagle zaczął się śmiać. Odwróciłam się twarzą w jego stronę i rzuciłam
niezrozumiałe spojrzenie.
- Spójrz gdzie siedzisz, tępa pało - rzekł śmiejąc
się. Pełna obaw ruszyłam biodrami. Zakryłam usta dłońmi aby sie krzyknąć.
Siedziałam mu miedzy nogami. Ja. Siedziałam. Sehunowi. Między. Nogami.
Ludzie!!!
-
Zabijcie mnie nim sie rozmnożę.. - szepnęłam. Sehun zaśmiał się po czym również podniósł do siadu i oparł głowę na moim ramieniu. Drgnęłam
mocno, ale po wzięciu oddechu uspokoiłam sie.
- Dlaczego nie masz
opatrunku na ranach? - spytał. Co? Ale jak to? Dłonią dotknęłam rany na szyi,
miał racje. Zapomniałam zupełnie o tym.
-
Poczekaj, mam pomysł. Pójdziemy na
dół, zjemy coś i potem poprosimy Suho o apteczkę i w
salonie opatrzę ci rany siedząc o tak właśnie. - odparł. Zaśmiałam sie cicho,
ale sobie znalazłam kompana.
- To
chodź - powiedziałam po czym stuknęłam go w kolano i zlazłam z kanapy.
Obciągnęłam bluzę w dół i poczekałam na maknae.
Zeszliśmy na dół. W salonie był tylko Chan i Baekhyun, grali na konsoli. Reszta
pewnie gdzieś w domu. Poszliśmy do kuchni gdzie popijając kawkę siedział Baozi.
Widząc mnie uśmiechnął się.
- Oo, już nie śpisz.
Dyo powiedział że znalazłaś misia do tulenia i spałaś jak dziecko. - powiedział
odstawiając kubek na blat. Zaśmiałam sie cicho.
- Co
prawda już po kolacji, ale w lodówce masz jeszcze kanapki - rzekł wskazując na lodówkę.
Podeszłam do niej i wyciągnęłam talerz z papu. Wzięłam jedną i zaczęłam jeść ,
potem poszła druga, trzecia. Gdy się najadłam, odstawiłam pusty talerz do
zlewu.
- Wiesz może gdzie
Suho-hyung ma apteczkę? Musze sobie opatrzyć rany.. - powiedziałam do Xiumina.
Baozi wyciągnął z jakiejś szafki małą walizeczkę z czerwonym krzyżykiem.
-
Proszę. Pomóc ci? - spytał
wręczając mi apteczkę. Już miałam się odezwać, ale wtrącił sie Sehun.
- Hyung, ja to
zrobię - odparł maknae. Xiumin uśmiechnął się dziwnie, ale zgodził się.
- To
idźcie do salonu - odpowiedział najstarszy po czym wziął się za zmywanie
naczyń. Wyszłam z kuchni wraz z Sehunem i weszliśmy do salonu. Chanyeol i
Baekhyun już chyba poszli na górę, więc usiadłam sobie
na sofie. Sehun usiadł obok. Przeniosłam nogi na kanapę, maknae uczynił to
samo. Teraz, gdy siedziałam między jego imponująco długimi nogami, zaczął
przeglądać zawartość apteczki.
-
Kark, szyja, twarz, dłoń i ramiona? - spytał. Kiwnęłam głową, a maknae odchylił
ostrożnie kaptur bluzy, po czym opuszkami palców musnął mają szyję. Uśmiechnęłam się lekko, to było na serio miłe.
Chłopak otworzył jakieś opakowanie, a po chwili poczułam jak zakleja rany
opatrunkiem. Nadszedł moment gdy musiałam usiąść twarzą do niego. Nadal byłam
miedzy jego nogami, tylko w drugą stronę. Musiało to dziwnie wyglądać , ale w
tamtym momencie właśnie o to nam chodziło. Speszona spuściłam głowę. Sehun
zaśmiał się pod nosem. Poczułam jak chwyta mój podbródek i zmusza do
spojrzenia mu w oczy. Aż mnie ciarki przeszły.
Usłyszałam skrzypienie schodów. Na ułamek sekundy zerknęłam na nie. Z góry schodził właśnie Kai. Cała zesztywniałam.
Ewidentnie ćwiczył, i to dużo. Zerknął na mnie, a potem na maknae. Zapatrzyłam
sie na niego, Sehun wyczuł, że to on szedł. Maknae kiwnął niezauważalnie głową
po czym pogładził mnie po policzku.
- Masz
piękne oczy, Lulu - powiedział cicho, ale na tyle głośno by Kai to usłyszał. Znów na niego spojrzałam. Wyglądał na obrażonego.
Chciał coś powiedzieć, ale jego usta opuściło tylko ciche prychnięcie.
- Aj tam, takie
zwykle.. - odpowiedziałam zawstydzona. Kai poszedł do kuchni, a ja uśmiechnęłam
sie lekko do Sehuna.
-
Wielbię cie kanalio - odpowiedziałam szeptem. On tylko się uśmiechnął i
opatrzył resztę ran. Po tym wszystkim zeszliśmy z tej kanapy, a Sehun poszedł
do kuchni aby odłożyć apteczkę na jej miejsce. Oparłam się o poręcz schodów i obserwowałam, co sie tam dzieje. Ku mojemu
zdziwieniu, Kai złapał Sehuna za ramię gdy ten opuszczał pomieszczenie. Coś mówił do niego, ale nie słyszałam co. Sehun uśmiechnął się i zrobił
"resting bitch face", po czym wyrwał rękę z uścisku i podszedł do
mnie. Co on chciał? Co mu powiedział? Czemu jestem aż tak ciekawa?
-
Idziesz do pokoju który dzielę z
Suho i Layem. - powiedział po czym chwycił mą dłoń i dosłownie siłą zaciągnął
po schodach do pokoju. Nikogo tam nie było. Wepchał mnie do pokoju i zatrzasnął
za sobą drzwi. Zamknął je na klucz po czym powolnym krokiem zbliżył się do
mnie. Gdy on robił krok w przód,
ja robiłam krok w tył, aż moje plecy natknęły się na chłód ściany. Poczułam się zagrożona. Niedobrze.
- Co
Jongin mówił? - spytałam chcąc przerwać dziwną ciszę.
On uśmiechnął sie i spojrzał gdzieś w bok.
- Nic
takiego, nie ważne. - odpowiedział chłodno. Westchnęłam cicho. Przymknęłam oczy
i spuściłam głowę. Mimo zena ten moment go nie widziałam, czułam każdy jego
najmniejszy ruch. Złapał mnie za dłoń i splótł nasze
palce. Nie opierałam się, nie wiem czemu. Czemu mój dobry
humor gdzieś uciekł?
- Laruś.. Co ci jest? - spytał szeptem Sehun.
Przechyliłam sie do przodu by oprzeć się głową o jego tors. Co mi jest do
cholery?
- Nic
- odpowiedziałam wzruszając ramionami. Co on mu powiedział? Czy to ma związek
ze mną? Co jeśli tak naprawdę to gówno go obchodzę? Chwila.. Czemu mi tak nagle na tym zależy? Lara,
ogarnij sie! To gwiazda a ty tylko zwykła fanka.
-
Zwykła fanka.. - szepnęłam ledwo słyszalnie. Nasze dłonie rozłączyły sie tylko
po to, by Sehun objął mnie mocno. Nie wiedząc, co mam zrobić ale desperacko
pragnąc wsparcia zarzuciłam mu ramiona na szyję i wtuliłam się w niego.
Staliśmy tak w tym pokoju pod ścianą, czas stanął w miejscu, wszystko ucichło,
oprócz myśli w głowie.
- Jak
mogę ci pomóc? - spytał szeptem
maknae.
- Nie chce myśleć
Sehun. Zabierz mi możliwość myślenia, zabij, zajmij czymkolwiek.. - mruknęłam
cicho. Gdybym tylko wiedziała w tamtym momencie jak dwuznacznie i żałośnie to
brzmiało. Jego uścisk stał się nieznacznie mocniejszy. Dlaczego on nie był nim?
Dlaczego to Kai mnie nie tuli? Dlaczego tak strasznie boję sie tego co na
prawdę o mnie myśli? Dlaczego on tylko się mną bawi?
-
Chodź.. - usłyszałam szept. Uchyliłam powieki i odsunęłam się nieznacznie od
Sehuna. Poczułam jak jego dłoń gładzi mnie po policzku, który nawet nie wiem kiedy, stał się mokry od
słonych łez. Chwycił mnie za podbródek i zmusił do spojrzenia mu w oczy.
Miał poważny wyraz twarzy. Obraz
rozmywał mi się przed oczyma przez łzy.
-
Pozwolisz sobie pomóc? - spytał
szeptem jednocześnie muskając mój
policzek kciukiem. Co on miał na myśli? Chyba nie..
- Ja nie chcę myśleć
o tym wszystkim.. Dlaczego to tak nagle.. - zaczęłam majaczyć bez sensu, lecz
ku mojemu przekleństwu, Sehun uciszył mnie subtelnym pocałunkiem. Co się
dzieje.. Przymknęłam oczy, a on odsunął sie nieznacznie.
- Nie
myśl.. - szepnął po czym złapał mą dłoń i zaczął iść w tył, pociągając mnie za
sobą. W tamtym momencie, mimo że chciałam uciec do domu, chciałam odmówić, i tak podążałam za nim. Chciałam tylko
przestać myśleć o tym idiocie. Nawet nie zauważyłam, gdy z Sehunem stanęliśmy
obok łóżka. Popchnął mnie na nie ostrożnie, a ja
opadłam na miękki materac niczym pozbawione uczuć piórko.
Patrzyłam na jego poczynania. Siedział obok, pochylał się nade mną. Westchnęłam
cicho i przymknęłam na moment powieki, pozwalając kolejnej fali łez spłynąć po
moich policzkach aby potem wtopiły się w materiał satynowych poduszek.
Patrzyłam mu w oczy jakbym chciała znaleźć w nich ukojenie. To nie był on, może
to i nawet lepiej. Muszę przestać myśleć o nim. Sehun pokonał dzielące nasze
twarze centymetry i delikatnie musnął wargami moje usta. Przymknęłam oczy i
skupiłam wszystkie zmysły na jego ustach. Maknae ponownie pocałował mnie, nie
mniej delikatnie niż wcześniej, jakby chciał tą delikatnością oderwać mnie od
natłoku myśli w głowie. Przesunął językiem po mojej dolnej wardze, domagając
się rozchylenia ust, co pozwalało by na pogłębienie pocałunku. Rozchyliłam je,
a Sehun wykorzystał to od razu. Moje serce ze zbyt wolnego bicia, przerzuciło
się na to szybsze, choć i tak przynoszące ból z każdym uderzeniem. Poczułam jego dłoń na swoim skaleczonym
policzku, sama wsunęłam dłoń w jego ciemne włosy. Jego ciepły język
pieszczotliwie muskał moje podniebienie, nasze usta opuszczały ciche pomruki.
Skupiłam sie na tym co sie dzieje, na tym jak jest blisko. Reszta myśli poszła
gdzieś w tył głowy, sprawiając uczucie delikatnej radości. Coś we mnie kazało
mi przestać ale.. Skoro dzięki niemu nie myślę o Kaiu, to dlaczego mam
przestać? Potrzebuję choć chwili odcięcia się od tego wszystkiego. Nasze języki
splotły się w przesączonym subtelnością tańcu, uległam mu. Kąsał moje usta,
gładził po twarzy i szyi, był jak coś w rodzaju gilotyny odcinającej
jakikolwiek dopływ rozsądku. Podobało mi się to. Przerwałam pocałunek tylko po
to by wziąć głęboki oddech. Oboje, wpatrzeni w swe oczy oddychaliśmy ciężko. Co
teraz? Sehun uśmiechnął się nieznacznie, jego dłoń powędrowała do mojej bluzy,
wsunął pod nią rękę. Jej chłód
spotkał sie z moją rozgrzaną skórą. Gładził mój brzuch, a jego usta ponownie naparły na moje, działając kojąco na mój umysł. Jak kolejna dawka narkotyku. Nasze
pocałunki były namiętne, lecz miały w sobie coś subtelnego. Tak jakby na serio
chciał tylko pomóc, a nie
wykorzystać. Bawiłam się kosmykami jego krótkich włosów, skupiałam
całą uwagę na jego osobie. Jego dłoń wodziła bezcelowo po mojej talii,
wprawiając moje ciało w lekkie dreszcze. Zdrową ręką złapałam go za materiał
koszuli i przyciągnęłam do siebie jeszcze bliżej. Przerwałam pocałunek po raz
kolejny. Po raz kolejny patrzeliśmy na siebie, oddychaliśmy ciężko. Sehun
położył się obok mnie. Otępiała patrzyłam sie na sufit. Spokój nie trwał długo. Zamknęłam oczy i
przygryzłam wargę. Sehun wstał i otworzył wcześniej zamknięte na klucz drzwi.
Położył się z powrotem obok, tym razem przyciągając moje pozbawione
jakiegokolwiek oporu ciało do siebie. Wtuliłam się w niego jak najmocniej,
chciałam sie schować. Teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo pogorszyło to mój stan. Mimo obojętności na twarzy, z oczu po
raz kolejny płynęły łzy. Leżeliśmy tak w ciszy, słyszałam jego przyśpieszone
bicie serca. Czekałam aż uśnie. Po dłuższej chwili to nastąpiło. Jak
najostrożniej wydostałam się z jego uścisku. Nakryłam go kocem by nie zmarzł w
nocy, po czym opuściłam pokój.
Zeszłam po schodach na dół, zwracając uwagę tylko na
swoje stopy.
-
Lara.. - usłyszałam jego głos. Momentalnie uniosłam głowę do góry. Stał z mokrymi włosami i ręcznikiem na
głowie. Uśmiechnęłam się lekko a po moich policzkach znowu zaczęły spływać łzy.
Bez słowa ruszyłam do przedpokoju. Szedł za mną, czułam to. Założyłam buty i
już miałam chwytać za klamkę drzwi.
- Co ci jest? -
usłyszałam pytanie. Zaśmiałam sie cicho. Jego głos był lekiem i jednocześnie
trucizną. Zostaw mnie i nie mąć mi w głowie jeszcze bardziej. Bez słowa
opuściłam dom, powolnym krokiem przeszłam przez drogę, weszłam do domu. W progu
naskoczyła na mnie Rin.
-
Kobieto, gdzie ty byłaś?! Czemu beczysz?
- pytała. Spojrzałam sie na nią. Nie odpowiedziałam. W przeciągu sekundy
znalazłam sie u siebie w pokoju. Zatrzasnęłam za sobą drzwi po czym zsunęłam
sie po nich na podłogę. Nie miałam już siły płakać. Zaśmiałam się tylko ze
swojej żałosności po czym mimo bólu
położyłam sie na łóżku. Patrzyłam sie na niebo. Był nów. Czułam wstręt do siebie o to, co zaczynało się rodzić w moim sercu i umyśle. Ja nie chcę
tego. Dlaczego to tak szybko się zmieniło? Jakim cudem jego widok doprowadza
mnie do szału, głos koi moje skołatane nerwy? Pytań było tyle, a odpowiedzi
żadnej. A może była, lecz nie chciałam jej znać. Usnęłam po raz kolejny, znowu
sama.