środa, 11 maja 2016

It's Getting More Dangerous

Wiem, jestem wredotą, mendą, kanalią, niekompetentną autorką etc etc, ale WAIT~

Ostatnio życie mnie znielubiło, miałam dużo spraw na głowie a teraz wcale nie jest lepiej. Szkoła, konkurs, brak czasu na cokolwiek w zupełności odebrały mi możliwość pisania na ten moment. Nie chciałam dawać Wam zupełnego badziewia, czegoś co pisałam z przymusu, pod presją. Dlatego ten rozdział długością nie grzeszy, ale no tak wyszło. Mam nadzieję, że jednak mnie nie zadźgacie cyrklami.. Gomennasai~!

W najbliższym czasie podrzucę Wam kilka fanartów do fanficka. A teraz łapcie mema:







Kocham to! xD

LARA
  Kolejny dzień. kolejne próby.

Wczoraj w nocy musiałam przysnąć przy biurku. tak bardzo bolał mnie kark. Wstałam, przeciągnęłam się trochę. Mój wzrok mimowolnie spoczął na moich sinych nadgarstkach. Zrezygnowana podeszłam do lustra, by sprawdzić, jak z tymi pieprzonymi malinkami. Czego ja oczekiwałam, ze znikną? Nadal tam były i szpeciły moją szyję. Bez zastanowienia wyciągnęłam z szafy szalik w czarno białą kratkę i owinęłam go wokół szyi. Na ręce pozakładałam bandany i chyba wszystkie bransoletki jakie miałam. To na nic, Ale przynajmniej nikt tego nie ujrzy, a na tym mi najbardziej zależało.

Wraz z Rin zjadłyśmy śniadanie i udałyśmy się busem do jej szkoły. Byłam cały ten czas cicho, co z pewnością nie uciekło uwadze mojej siostry. Wysiadłyśmy z autobusu i udałyśmy się w stronę budynku.
- Lara, idziesz dzisiaj tańczyć z Kaiem, co nie? - spytała przerywając ciszę między nami. Zerknęłam na nia na ułamek sekundy, by potem znów zwrócić głowę na chodnik.
- Tak.. Idę.. - odpowiedziałam cicho. Tak bardzo chciałabym, by to wszystko się odkręciło. Dlaczego ja zawsze wszystko tak komplikuje?
- To supcio! - wykrzyknęła - A jak tam z Sehunem? Dobrze wam razem? - spytała po chwili. Moje wszystkie mięśnie spięły się.
- T-Tak.. Wszystko.. Jest okej - mruknęłam starając się brzmieć jak najbardziej przekonująco. Rin westchnęła pod nosem.
- Na pewno? Chyba się wczoraj pokłóciliście - stwierdziła. Kiwnęłam lekko głową i spojrzałam na nią.
- Tak.. To przez ten eksces w sali.. Czepiał się o to, że wzięłam stronę Kaia i że w ogóle byłam z nim w jednym pomieszczeniu sam na sam. Nie rozumiem go. Nie może mi mieć za złe, że z nim też chcę pogadać czy coś, nawet jeśli wiemy oboje, jak nasze relacje wyglądają.Nie może mi tego zabronić. - odpowiedziałam pewnym siebie tonem. Nie było sensu, by kontynuować tę rozmowę, bo Rin pisała z kimś na telefonie. Weszłyśmy do budynku, przebrałyśmy się. Ona pobiegła na lekcje, a ja na salę, która już w pełni przypominała halę koncertową. Wyobraźcie sobie, że nawet wyburzono jedną ze ścian, by móc ją znacznie powiększyć. Znajdowała się tam scena, reflektory, jakieś rusztowania, masa sprzętu i kabli. To były tylko najważniejsze rzeczy, trzeba będzie to potem podekorować i tak dalej. Weszłam do szatni, gdzie czekała na mnie już Hinami i Changmin. Przywitałam się z nimi i od razu popędziliśmy na próby. 


Na pierwszy ogień poleciały zwykłe solówki. Po przewałkowaniu każdego utworu chyba po 5 razy, nadszedł czas na próby taneczne. Jutro mam mieć ściągane szwy, więc mogłam sobie pozwolić na więcej. Tutaj treningi zajęły już więcej czasu, mimo to czułam się szczęśliwa, bo robiłam to co kocham. Spocona, zmęczona, ale zadowolona siedziałam właśnie w szatni z Changminem leżącym na moich nogach.
- Nie za wygodnie ci? - spytałam z uśmiechem, na co ten położył się wygodniej.
- Teraz jest supcio - wymruczał z bananem na twarzy. Co za dziecko. Fakt, jest starszy, ale wydaje mi się, że to ja jestem dojrzalsza. Chyba. Rozmasowałam lekko bolące ręce, co niewiele dało, bo siniaki nadal bolały. tak samo, jeśli nie bardziej. Nagle do szatni wparowała podekscytowana Hinami.
- Lara, Changie, chodźcie szybko! Kostiumy i ciuchy przyjechały! I jeszcze tony kosmetyków na sylwestra! - wykrzyknęła. Yaaas, w końcu! Nie zwracając uwagi na to, że poturbuję Changmina, wstałam szybko i wbiegłam do męskiej szatni, gdzie na bank były rzeczy o których mówiła Hinami.

I tak było. Wieszaki kostiumów szytych na miarę, ubrania, buty, kosmetyki do charakteryzacji. Wszysciutko czekało tylko, by być użyte za pięć dni. Sama nie mogłam sie doczekać tego momentu. Cała nasza trójka z iskierkami w oczach oglądała wszystko, gdy do pokoju weszła pani Elizabeth.
- To wszystko dla was. W zeszłym roku uzbieraliśmy tyle funduszy, że stać nas na imprezę godną takiego grona osób. A jeśli w tym roku też się uda, to będzie jeszcze więcej pieniędzy. - odparła zadowolona kobieta.
- A teraz mykajcie dekorować salę, wszystkie światełka, łańcuchy, ozdóbki są w tych kartonowych pudłach przy schodach na scenę. - dodała na odchodnym, a my poszliśmy wypełnić polecenie. Długo nam zeszło, fakt, ale zabawa była przednia. Changmin wlazł ze mną na rusztowanie i zaczął się popisywać swoimi bickami, bo trzymał się rusztowania i mając gdzieś że wisi nad ziemią zaczął się podciągać, ale coś mu nie wyszło, bo zleciał na ziemię, wprost do kartonu z łańcuchami, rozwalając go na części. Myślałam że popłaczę się ze śmiechu, przez co omal nie podzieliłam jego losu. Potem już w normalny sposób porozwieszaliśmy wszystko, pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domów. Ja oczywiście po drodze zabrałam Rin.

W autobusie znowu towarzyszyła nam cisza. Moje myśli krążyły wokół tego występu. Przeczesałam włosy ręką i westchnęłam pod nosem. tak mi te kłaczyska urosły.. Mam te obleśne odrosty.. Chyba pójdę do fryzjera. I farbnę się na czerwono. Tak, to jest to! Zawsze marzyłam o czerwonych włosach. Już postanowiła, lecę do fryzjera 31, przed występem. Nim się obejrzałam, musiałam juz z Rin wysiadać.Autobus juz odjechał, a ja poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon.

"Heeeeej, jak tam? Widzimy się dzisiaj ^^"
"Eeeee... A nie jutro czasem? o.o"
"Co? Aaaa... No tak.. Ale chwila, możemy i dzisiaj ^^"
"No nie wiem.."
"PROOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOSZEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!! ;______;"

  
  No i jak mu mam niby odmówić? Przecież się nie da.

" Pfff.. No okej. Już idę tam do was ^^"

   Nie wiem, czy dobrze robię. Sehun może znowu mieć wąty do mnie i nie wykaraskam się juz z tego. Znowu mnie jakoś ukarze tak jak wczoraj, a ja tego nie chcę z całego serca. Już dość mam tych malinek i siniaków.
- Rin, ja idę do chłopaków, Kai uparł się, że dzisiaj też chce densić. Przyjdź do nas dopiero jak odrobisz lekcje. - powiedziałam a Rin przytuliła mnie i pobiegła do domu. Ja weszłam do villi EXO bez pukania, bo szczerze to mój drugi dom od dłuższego czasu, a chłopcy nie mieli mi tego za złe. Zdjęłam w przedpokoju buty, torbę położyłam na półeczce i weszłam w głąb mi domu. Wszyscy chyba siedzieli w salonie i coś oglądali.
- Dzień dobry wszystkim~ - powiedziałam melodyjnie, a ich spojrzenia po chwili były wbite w moją osobę. kamienne wyrazy twarzy po krótkiej chwili zamieniły się w szerokie uśmiechy. Sehun od razu wstał i podszedł do mnie, po czym objął mnie ramieniem w talii i mocnym ruchem przysunął do siebie i wpił się w moje usta. Wykorzystał element zaskoczenia i bez większego wstępu pogłębił pocałunek. Nie wiem ile to trwało, chyba zaledwie kilka sekund, ale słyszałam pogwizdywania reszty. Pieprz sie, Hun.


Gdy odkleił się ode mnie, rzuciłam mu pytające spojrzenie. Ten tylko uśmiechnął się i cmoknął w czoło. Nie ogarniam go wcale a wcale. Znaczy się, kiedyś to tak, ale teraz już nic nie rozumiem z jego zachowania.
- Witaj skarbie. - powiedział donośnie, jakby chciał by wszyscy to usłyszeli.
- Taaa.. Siemson. - mruknęłam w odpowiedzi po czym powoli wyswobodziłam się z jego uścisku i podeszłam do reszty, by przybić z nimi piątkę.
- Ej, czy mi się wydaje, czy Lara ma focha na Sehuna? Widzieliście w ogóle to jak odeszła od niego? - zapytał Chen, wskazując na mnie palcem.  Wzruszyłam nijako ramionami i usiadłam obok Dyo. On oparł swoją głowę o moje ramie i kontynuował oglądanie. Również ja chciałam skupić się na filmie, ale cały czas myślałam nad tym, dlaczego Sehun tak się zachowuje i czy czasem nie zrobi mi krzywdy. Nie powinien, tak sądzę przynajmniej. Jeżeli się nie uspokoi to z nim skończę. Będę znowu singlem i będzie super, będę miała spokój. Z moich zamyśleń wyrwał mnie szept Kyungsoo.
- Lara.. Ja wyciągam Sehuna na Bubble Tea. Możesz iść w tym czasie potańczyć z Kaiem. - spojrzałam na niego zaskoczona a on uśmiechnął się lekko. Przecież to anioł!
- Sehun, to co? Idziemy? - spytał Dyo zerkając na maknae.
- A co z Larą? - spytał najmłodszy. Od razu wymyśliłam jakąś bajeczkę w którą bez problemowo by uwierzył.
- O mnie się nie martw, wpadłam tylko na chwilę by spytać się o coś Lay’a. - odpowiedziałam wzruszając ramionami. I takim oto sposobem Kyungsoo ocalił mi wieczór z Kaiem. Gdy tylko opuścili dom, Kai złapał mnie za rękę i razem pobiegliśmy do sali tanecznej, pozostawiając resztę zespołu w zdziwieniu. Zeszliśmy na dół, udałam się w stronę wieży aby coś włączyć, ale coś mnie powstrzymało. Raczej ktoś.


Kai objął mnie w tali swymi silnymi ramionami i przylgnął do moich pleców. Na zewnątrz wyglądałam na podirytowaną, ale w środku krzyczałam z radości.
-  Kai.. Co ty robisz? - spytałam drżącym głosem. On zaśmiał się i wzmocnił uścisk. Poczułam w brzuchu stado szalonych motyli.
- Przytulam cię - odpowiedział beztroskim tonem. Wypuściłam powietrze z płuc z subtelnym uśmiechem. Pogładziłam jego dłonie spoczywające na mojej talli a on oparł głowę o moje ramie.
- Dlaczego nosisz szalik skoro już nie ma takiego mrozu? - spytał zaciekawionym tonem.
- A tak jakoś.. -  wymamrotałam. Przecież nie powiem mu, że Sehun wczoraj był tak nabuzowany i wyżywał się na mnie.
- To ściągnij, przecież będziemy tańczyć - stwierdził i puścił mnie aby móc podejść do sprzętu. Nie ma mowy, Nini.


        W sali rozbrzmiało Overdose. Rozciągnęłam się lekko a Kai stanął za mną. Zaczęliśmy tańczyć doskonale znany nam układ.


KAI


         W branży tanecznej siedziałem nie od dziś. Widziałem wiele osób tańczących Overdose na youtubie, ale nikt z tych osób nie miał tak pewnych i mocnych ruchów, jak Lara. Była tak skupiona, tak poważna ale mimo to i tak na jej twarzy czasem widniał promienny uśmiech, który sprawiał, że i ja się uśmiechałem. Choreografia dobiegła końca i rozbrzmiał kolejny utwór. Call Me Baby. Patrzyłem na nią tak uparcie, że sam niemalże myliłem kroki. Musi dużo ćwiczyć, ponoć na tym występie ma tańczyć do piosenek naszych i nie tylko. To tłumaczy jej kondycję i widoczny spadek wagi. Po tym sylwestrze muszę zadbać o nią, musi z powrotem przytyć bo niedługo zostanie z niej szkielet.


         Synchronizacja naszych ruchów była niesamowita, jakbyśmy tańczyli razem od kilku lat. Tańczyliśmy do tylu piosenek, aż w końcu stwierdziłem, że przyda nam się przerwa. Dziewczyna otarła pot z czoła i usiadła na kanapie. Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem z niej dwie butelki wody, z czego jedną podałem jej. Po zaspokojeniu pragnienia usiadłem obok jej.
- Świetnie tańczysz - skomplementowałem ją. Zaśmiała się i spojrzała na mnie z politowaniem. Nawet spocona była piękna.
- Eee tam, ty tańczysz lepiej. Poza tym, nie musisz mnie komplementować aby zwiększyć moją pewność siebie - rzekła upijając kolejny łyk wody.
- Mówię to jako profesjonalista. - odpowiedziałem. Przygryzłem nieco wargę po czym objąłem ją i przyciągnąłem do siebie tak, by jej głowa spoczęła na moich nogach. Widziałem, że nie była zadowolona, ale ja za to byłem i to bardzo.
- Ale masz ładne paczadła - mruknąłem pochylając się nad jej twarzą. Dzisiaj jej to powiem.
- Pieprzysz głupoty Kai.. - szepnęła rumieniąc się uroczo. Ugh, ona jest cudowna!
- Wcale bo nie - zacząłem się z nią przedrzeźniać. Dziewczyna zaśmiała się po czym dźgnęła mnie palcem w policzek.
- Oj Nini Nini.. - szepnęła z lekkim uśmiechem. Odwzajemniłem go i zacząłem powoli zmniejszać dystans między naszymi twarzami. Nasze oddechy mieszały się ze sobą, wprawiając mnie w ekscytację. Przymknąłem nieco powieki, nasze usta dzieliły milimetry.
- Już jesteśmy! - rozległ się krzyk na górze. Lara jak oparzona odepchnęła mnie.
- Sehun wrócił, o boże mam przesrane! - wykrzyknęła ze łzami w oczach. Wstałem i podszedłem do niej.
- Spokojnie, jakoś to będzie, nie panikuj - zacząłem ją uspokajać ale na daremno.
- Nie,on jak zobaczy mnie z tobą to znowu.. - zaczęła ale urwała w pół zdania, nie chcąc abym się dowiedział o tym co zaszło w pokoju. Ale wiedziałem i tak. I źle się czułem z tym że nie mogę noc z tym zrobić.
- Lu, uspokój sie. Przy mnie nic ci nie grozi - powiedziałem spokojnym tonem kładąc dłonie na jej ramionach. Ale ona odsunęła się ode mnie gwałtownie. Usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili na dole stał Sehun. Był wściekły.
- Nie ma mnie przez pół godziny a wy już sobie siedzicie razem? - spytał spokojnym tonem ale widać było gołym okiem że ma nerwy. Znowu ją naraziłem.
- Sehun, przestań. Tylko tańczyliśmy - powiedziałem poirytowanym tonem.
- Jasne. Jeżelibyście “tylko tańczyli” - zrobił cudzysłów palcami - to ona nie bałaby się tak jak teraz że ci dokopę. Bo szczerze mówiąc mam taką ochotę. - warknął podchodząc szybkim krokiem do mnie.
- Sehun.. Proszę zostaw go.. - Lara stanęła przede mną i osłoniła mnie. Sehun zignorował to co powiedziała i mocnym ruchem odepchnął ją na bok. Dziewczyna bez słowa opuściła salę chwilę po tym. Krew we mnie zawrzała. Tak bardzo chciałem ją w tym momencie przytulić.
- Zostaw ją w spokoju rozumiesz? Jest moja pod każdym względem. Byłem pierwszy. Źle ci, że to ja najpierw się do niej dobrałem? Wielki, boski Kai jednak nie jest taki boski, skoro nie umie nawet zwykłej małolaty wyrwać. Wsydź się Kai. Zapomniała o tobie. Teraz kocha mnie. - jego głos przesiąknięty był nienawiścią.


Moje serce zabolało mnie na krótki moment. Ona nie może go kochać. To potwór. Zwłaszcza gdy chodzi o dziewczyny. To dlatego zawsze z resztą trzymamy go z dala od dziewczyn. Bo mu przy nich odwala i zapomina o tym że ma serce.
- Sam w to nie wierzysz - mruknąłem. Sehun tylko zaśmiał się i wyszedł z sali. Od razu podążyłem jego śladem. Lara była w salonie, w objęciach Kyungsoo, który patrzył na mnie teraz przepraszającym wzrokiem. Obaj spieprzyliśmy sprawę. Sehun poszedł do siebie, a ja podbiegłem do kanapy by usiąść obok nich.
- Nie dałem rady trzymać go tam dłużej.. Przepraszam was oboje. - szepnął a Lu tylko mocniej się w niego wtuliła. Westchnąłem cicho. Dyo odsunął się nieco od Lary i otarł jej łzy.
- Nie płacz już.. On nie jest tego wart. Jeśli jest zbyt zaborczy to z nim zerwij. - powiedział cicho i ucałował jej czoło. Wstał i poszedł na górę, zapewne by pogadać z maknae. Bez zastanowienia wziąłem Larę i usadziłem sobie bokiem na kolanach. Nie opierała się, wtuliła się w  mój  tors. Byłem tak szczęśliwy że jest obok, ale czułem się podle że nie wyznałem jej wcześniej tego co czuję. Gładziłem ją po plecach uspokajająco, aż dziewczyna usnęła. Ucałowałem jej włosy i wziąłem na ręce,by po chwili wnieść ją na górę, do swojego pokoju. Położyłem ją na moim łóżku i nakryłem kołdrą. Stałem nad nią i podziwiałem to, jak piękna jest gdy śpi. Po chwili namysłu położyłem się obok niej i przytuliłem do siebie mocno. Lu wymamrotała coś przez sen, co uznałem za przeurocze. Ucałowałem jej czoło i przymknąłem oczy. Po dłuższej chwili i ja usnąłem, trzymając w ramionach cały mój świat.


         Nie spałem długo. Pewnie to przez obawę, że Lara po obudzeniu się znów pójdzie do tego przychlasta. Przetarłem twarz dłonią nim otwarłem oczy. Nagle zmroziło mi krew w żyłach.


Lary nie było.