środa, 16 grudnia 2015

Pororo

Spojrzał na mnie z góry. Miał neutralny wyraz twarzy. Patrzyłam na niego z niepokojem. Lubie go bardzo, ale on najwyraźniej mnie nie. No cóż.  Wstałam szybko i poprawiłam bluzę. Sehun oparł ręce na biodrach i pokiwał głową z politowaniem.
- Zawsze jesteś taka miła, uporządkowana i cicha? - spytał podirytowany. Spojrzałam na niego i uniosłam lewą brew.
- Nie? - bardziej spytałam niż odpowiedziałam twierdząco. O co mu może chodzić.
- Patrząc na ciebie to wydaje sie zupełnie inaczej. Jesteś ZBYT cicha, miła, uległa i grzeczna ja na nas - zaczął wyliczać patrząc na mnie. Prychnęłam cicho. To jak mam sie odnosić do gwiazd Azji, starszych ode mnie? To jest logiczne że trzeba okazać szacunek, lub chociaż być miłym.
- Ja? Grzeczna? No chyba nie - warknęłam. Sehun klasnął w ręce.
- No, w końcu! Trzeba cie wkurzyć byś sie znormalniała. - powiedział uśmiechając sie dumnie. Warknęłam cicho.
- Pieprzysz głupoty - mruknęłam. Sehun usiadł na jakimś łóżku i poklepał miejsce obok siebie. Usiadłam obok, zachowując jednak mały dystans.
- Słyszałem że dokuczają ci w szkole. - powiedział nagle. Spojrzałam na niego zszokowana, skąd on to wie? No tak.. Kai..
- Nim zaczniesz przeklinać Kaia na wieki, wiedz że wygadał sie bo nie miał wyjścia. Słuchaj młoda. To że nikt cie nie lubi to oke. Ale to że ty siedzisz cicho, jak po tobie jeżdżą a ty siedzisz cicho na dupie, to już jest debilne. - zaczął prawić mi morały.
- Umiesz w ogóle kogoś zwyzywać? - spytał retorycznie. Strzeliłam facepalma i spojrzałam na niego jak  na dziecko.
- Za kogo ty mnie masz, co?- spytałam z ponurą miną.
- Skoro umiesz to zwyzywaj mnie. Dajesz, może nic ci nie zrobię za to -powiedział rozglądając ramiona. Wzięłam głębszy oddech.
- Nie, bo nie mam powodu, poza tym lubie cie - powiedziałam znudzona opierając sie o ścianę za mną. Sehun zaśmiał sie cicho.
- No okej, okej - powiedział  - Mam pomysł. - dodał nagle. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Jaki znowu? - spytałam ciekawa. Ten pokiwał tylko głową zadowolony z siebie.
- Ha! Nie powiem ci! - wykrzyknął dumny. Prychnęłam cicho.
- No to kij ci w plecy.. - szepnęłam do siebie. Maknae przysunął sie bliżej i nastawił uszu.
- Czekaj, czy ty właśnie mnie obraziłaś ? - spytał zszokowany. Zarumieniłam sie mocno. Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego odważnie.
- Tak, a co? Źle ci z tym? - warknęłam podirytowana. Maknae zaczął klaskać i cieszyć sie jak dziecko. Patrzyłam na niego z politowaniem po czym przeciągnęłam sie leniwie.
- To co, idziesz dokopać Baekhyunowi? - spytał wstając z łóżka. Ja również wstałam po czym poprawiłam okulary i włosy.
- Yep, chodźmy - powiedziałam po czym wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli na kanapie, patrzyli się na mnie. Gra była zapauzowana w momencie w którym wyszłam. Uśmiechnęłam sie dumnie, po czym usiadłam na swoim wcześniejszym miejscu, uprzednio biorąc kontroler.
- Gramy dalej - powiedziałam stanowczo. Baekhyun spojrzał sie na mnie chytrze.
- No oke, zobaczymy czy tym razem też uciekniesz - mruknął wybierając inną mapkę. Lay chyba znów pacnął go w głowę. Graliśmy dalej, tyl razem nie chowałam sie w gąszczu jak jakiś Trynkiewicz, tylko biegałam po mapie i szukałam Hyunniego. Ta technika okazała sie całkiem dobra. Wpadał na mnie nagle a ja BUM i nie ma gościa. Potem grałam jeszcze z Chanyeolem, Suho i Layem. Raz wygrałam, raz przegrałam, różnie było. W końcu nasze palce zaczęły domagać sie odpoczynku. Hyunnie rozłączył konsole, a my siedzieliśmy na kanapie. Kai opierał sie o ramie Chanyeola, a on o Laya, a on z kolei o Baekhyuna, a ten o Suho, ten o Xiumina a on o Dyo. Ja  tylko i Dyo siedzieliśmy normalnie.
- To co teraz robimy? Wcześnie jeszcze jest - powiedziałam przeciągając sie. Wszyscy zaczęli myśleć, rzucali jakieś pomysły ale wszystko było po chwili odrzucane.
- Pooglądałabym Pororo.. - mruknęłam cicho. Kai i Dyo spojrzeli na mnie nagle.
- No co? - spytałam zdziwiona. Kai wstał, Dyo również.
- Idziesz z nami, a reszta niech szuka sobie zajęcia. - powiedzial Kai po czym złapał mnie za ramie i wraz z Dyo, zaciągnął mnie na górę do pokoju Dyo, swojego i Xiumina. O dziwo był tam telewizor którego wcześniej nie zauważyłam. Ślepa ja tag bardzo soł macz. Usadzili mnie na łóżku, a Dyo usiadł po mojej lewej stronie. Kai włączył tv i usiadł po mojej prawicy. Lol jak to fajnie brzmi.
- Jeszcze powinno lecieć kilka odcinków - mruknął szukając danego kanału. Gdy znalazł, zaczęliśmy oglądać. Kai czasem parodiował głosy bohaterów, a Dyo się śmiał, gdy ja siedziałam dość spokojnie. Nie mogę znów sie skompromitować. Wiem dziwna jestem. Ale co jeżeli przez moje głupie zachowanie oni mnie odrzucą? Nie chce tego! Nie mogę zostać sama. Tyle lat byłam u mam tego dość. Nie miałam z kim pogadać, nawet pomilczeć. Każdy dzień wyglądał tak samo. Co  z tego, że mam rodzinę. Nawet w tłumie można być samotnym. Zasypiałam płacząc w poduszkę, modląc się aby już się nie budzić. Mam tak czasem do tej pory. I nie zrozumcie mnie tu jako typową gimbazialistkę która gada"życie jest złe, żyletka tylko mi pomoże. Pochlastam się i powysyłam zdjęcia chłopakom aby mnie pocieszali". To jest coś zupełnie innego, coś czego nie da się wytłumaczyć, to trzebe po prostu zrozumieć Nie chce już tak. Niby przyzwyczaiłam sie już do tego, ale ile tak można? Staram sie jak mogę, oni mi niby pomagają, ale co jak nagle znikną? To już by było za wiele. Nagle poczułam jak mała słona łza spływa po moim policzku. Otwarłam usta w zdziwieniu. Co sie dzieje.. Szybko nią otarłam, modląc się w duchu, aby jej nie zauważyli. Na szczęście tak sie nie stało. Westchnęłam cicho i zaczęłam oglądać z nimi Pororo, usiłując choć trochę zapomnieć o tym, jakie myśli pojawiły się w mojej głowie. W tv leciało kilka odcinków pod rząd, ale w końcu się skończyły. Kai wyłączył telewizor i przeciągnął sie, Dyo leżał spokojnie podparty o ścianę a ja siedziałam w tej samej pozycji. Kai spojrzał na mnie.
- O czym tak myślisz? - spytał podpierając głowę o rękę. Spojrzałam na niego.
 - C-co? Nie.. O niczym - powiedziałam starając się brzmieć choć trochę przekonująco. Kai kiwnął lekko głową i uniósł lekko kącik ust. Dyo przyglądał mi się uważnie.
- To co teraz robimy? - spytałam wymuszając uśmiech. Jestem do dupy.
- Nie wiem.. Ja bym sie przespał w sumie - rzekł Dyo po czym ziewnął przeciągle.
- Mi sie tam nieee.... - zaczął Kai ale po chwili również ziewnął. Dyo zaśmiał sie, a Kai spojrzał na niego obrażony.
- Wcale ci sie nie chce co? - spytał trącając go nogą. Kai zaśmiał sie i mu oddał. Tym razem to ja ziewnęłam. Spojrzeli na mnie i zaczęli się śmiać. Uśmiechnęłam się niepewnie.
- Kimnijmy sie tu - powiedział Kai po czym wstał i rozłożył duże łóżko które chyba należało do niego. Rzucił na nie kilka poduszek oraz duży koc.
- Kimniemy sie we trójke, nie chce mi sie rozkładać kolejnego łóżka. - powiedział Kai przeciągając sie i przeczesując włosy palcami. Spojrzałam na Dyo.
- No okej, mi tam pasi - powiedział z uśmiechem.
- Panie przodem - powiedział Kai poważnym tonem, kłaniając sie. Wszystko było by okej, gdyby jego chwilowego wizerunku gentelmana nie zepsuło ziewnięcie. Wstałam i położyłam sie na łóżku. Kai położył sie po mojej prawej stronie. Serce mi stanęło na chwilę. Był tak blisko. Do łóżka podszedł Dyo. Spojrzał na nas i uśmiechnął sie szeroko.
- Uroczo razem wyglądacie  - powiedział. Zarumieniłam sie ale.. Kai również. Kopnął go w piszczel, na co Dyo westchnął cicho śmiejąc sie 
- Nie gadaj pierdół tylko sie kładź - powiedział lekko naburmuszony. Dyo położył sie po mojej lewej stronie. Leżałam między nimi. Serce teraz o mało nie wyskakiwało mi z piersi, choć chciałam by było zupełnie spokojne. Leżałam na plecach, a oni na boku i patrzyli sie na mnie. Zsunęłam sie trochę w dół, abyśmy leżeli  w jednej linii. Ale Kai i tak był nade mną. Dźgnął mnie palcem w policzek.
- Buuuuraaak - powiedział śmiejąc sie. Zakryłam twarz dłońmi, a co obaj zareagowali śmiechem.
- Nie mieliśmy czasem lulać? - spytałam cicho.
- No okej, to oyasumi - powiedział z japońskim akcentem Dyo po czym nakrył siebie, mnie i Kaia kocem. Patrzył sie na mnie z błogim wyrazem twarzy, po czym oparł twarz na moim ramieniu. Przeszył mnie delikatny dreszcz. Wyglądał strasznie uroczo. Kai natomiast podsunął sie wyżej, tak że moja głowa znajdowała sie na wysokości jego torsu. Przygryzłam lekko wargę. Kai oparł sie czołem moją głowę po czym mruknął rozkosznie.
- Podnieś głowę na chwile .. - szepnął. Zrobiłam tak, jak kazał, a on wsunął rękę pod moją głowę. Oparłam sie o nią niepewnie. Kai uśmiechnął sie lekko i zamknął oczy.
- Dobranoc, Laruś.. - szepnął po czym znów oparł sie o moją głowę. Przełknęłam ślinę po czym wzięłam głęboki oddech. Nie wiem czemu, ale pierwszy raz od dawna czułam sie bezpieczna. Uśmiechnęłam sie lekko, po czym położyłam łapki na swoim brzuchu. Zamknęłam oczy, będąc pewną, że z nimi nic mi nie grozi.