czwartek, 4 lutego 2016

Challenge Game

Ohayo~ Dzisiaj z małym opóźnieniem, ale jest! Przy okazji, jeżeli chcecie być na bieżąco/widzieć przedpremierowo fragmenty fanfica bądź też pooglądać moje fanarty do bloga, to zapraszam do lajknięcia mojego fb ------>  https://www.facebook.com/dzieweicaniolowidwadiably/ Miłej lektury :)


  Mam jutro iść do szkoły, trzeba iść wcześniej spać. Mam kilka spraw do zrobienia w sumie. Lekcje i te sprawy. Ciekawe czy Rin już jest, musze jej dać sukienkę i przy okazji sie coś spytać. Wstałam z łóżka i dokuśtykałam do jej pokoju. Był pusty. No nic, potem pogadamy. Wróciłam do siebie i zajrzałam na półkę z książkami. Do plecaka wpakowałam książki na jutro mając gdzieś nieodrobione lekcje i zaległości. Plecak postawiłam na krześle i szybko naszrajbowałam smsa do Suho "Oppa, lecę do was. Nie ma sprzeciwu. Mam dość domu. Tęsknię za wami, do zobaczenia za 5 minut ^^ " Wysłałam wiadomość i schowałam telefon do kieszeni. Poprawiłam kaptur bluzy. Z biurka wzięłam  fullcap'a od któregoś z chłopaków. Założyłam go i wsunęłam dłonie w bluzę. Spojrzałam sie na siebie w lustrze. Z tymi bandażami i makijażem wyglądałam jak dziecko ulicy. YOLO!! Wyszłam z pokoju, założyłam tym razem trampki i bez kurtki wyszłam z domu. Przeszłam przez ulicę rozglądając się uprzednio na boki. Powoli weszłam na małą werandę i zapukałam w drzwi. Czekając na wpuszczenie do środka poprawiłam opatrunek na szyi. Usłyszałam czyjeś kroki, a po chwili drzwi otworzył mi Yixing. Widząc mnie uśmiechnął się szeroko a jego urocze dołeczki wywołały uśmiech również u mnie. Lay podszedł do mnie i chciał mnie chyba przytulić, ale jednak zrobił krok w tył.
- Za bardzo będzie cie boleć - powiedział po czym otworzył szerzej drzwi abym weszła. Zdjęłam buty po czym spojrzałam na Laya. Uśmiechnęłam sie po czym objęłam go za szyję zdrowym ramieniem.
- Nic nie mów, stęskniłam się - mruknęłam wtulając twarz w jego szyję. Yixing objął mnie lekko i westchnął.
- Ja też Lu - odpowiedział po czym odsunął sie. Znów się uśmiechnął.
- Ale nie tylko ja, wszyscy. Chanyeol miał o tyle dobrze że sie z tobą widział. Właśnie, czemu pojechałaś do Seoulu sama? I to w tym stanie? Miałaś na siebie uważać - powiedział lekko obrażony. Zaśmiałam sie cicho.
- Spokojnie Lay, musiałam coś załatwić. - odpowiedziałam po czym dźgnęłam go palcem w policzek. Zaśmiał się po czym złapał mnie za dłoń.
- Masz na sobie makijaż, prawda? - spytał wskazując na mój policzek. Pokiwałam twierdząco głową.
- Ale po co i tak ładnie wyglądasz - rzekł z uroczym uśmiechem. Zaśmiałam sie tylko. Coś mnie zabolało w plecach, ale zignorowałam to. Wraz z Layem powoli poszłam do salonu.
- Hej, patrzcie kto przyszedł! - wykrzyknął zwracając na siebie uwagę chłopaków. Nie było ich wszystkich w salonie, tylko Chen, Baekhyun, Xiumin i Sehun. Wszyscy wstali szybko i podbiegli nas. Znaczy sie, prawie wszyscy bo Sehun dalej siedział rozanielony na kanapie i patrzył sie na mnie, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie. Chłopcy zaczęli mnie ściskać, co bardzo mnie cieszyło. Jako jedyni nie bali sie mnie dotknąć. Lay zaczął ich  walić po głowach.
- Tępe pały, przestańcie ją dusić - powiedział odciągając za kaptur klejącego się do mnie Baoziego. Zaśmiałam sie cicho po czym poczochrałam czerwone włosy Baekhyuna.
- Tęskniłam chłopcy - powiedziałam patrząc na radosną gromadkę. Chen śmiejąc się poklepał mnie lekko po ramieniu.
- My też, i to bardzo. Kai tylko czekał aż przyjdziesz. - powiedział. Uśmiechnęłam sie szeroko i zerknęłam na Sehuna, który dalej siedział jak król na kanapie. Podeszłam do niego.
- A ze mną sie nie przywitasz? - spytałam robiąc smutną minkę. Sehun pokiwał głową z politowaniem po czym wstał. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął sie subtelnie.
- Ohayo - powiedział po czym stuknął mnie w czoło. No co za..
- Też tęskniłam - mruknęłam masując troche bolące miejsce. Już mnie biją. Staliśmy tak w miejscu, aż Yixing podbiegł do schodów i stanął na pierwszym stopniu.
- KAI-AAAAAAH! CHO NO TU, LAREŁ PRZYSZEDŁ! - wrzasnął tak głośno, że aż wystraszona odskoczyłam w tył, co wywołało śmiech u chłopaków. Sama się zaśmiałam z własnej płochliwości. Nagle usłyszeliśmy jakby stado słoni zaczęło biec po pietrze. Naszym oczom ukazał sie Jongin wychylający się zza poręczy. Na moim paszczaku od razu pojawił sie szeroki uśmiech częściowo ograniczony przez ranę na policzku. Kai też sie wyszczerzył, po czym przeskoczył przez poręcz i zeskoczył ze schodów na dół. Podbiegłam do niego a on rozłożył ramiona. Skoczyłam na niego zarzucając mu ramiona na szyję i oplatając go nogami w biodrach. Boże, jak to musiało wyglądać.. Kai objął mnie i przytulił śmiejąc się.
- Kurde, nas sie czepiasz jak ją przytuliliśmy a ona przykleszczyła sie do kkhamjonga i trzyma sie jak ZUS ludzi - wykrzyknął oburzony Baekhyun. Wszyscy zaczęli sie śmiać
- Ty nic nie rozumiesz no, tępy jesteś jak noże z Tesco. - powiedział Lay. A ja dalej tuliłam się do Kaia. Po jakimś czasie wziął ręce myśląc że to coś da. Niestety, dalej sie go trzymałam.
- Help - powiedział Kai śmiejąc sie i machając rękoma. EXO tylko stało i się śmiało. Ich śmiech sprowadził na dół Chanyeola. Stał na schodach i patrzył sie dziwnie, nie za bardzo ogarniając sytuację. Pomachałam mu, a on sie tylko zaśmiał. Zszedł po schodach na dół mijając nas i stanął pewnie obok reszty.
- Na serio nikt mi nie pomoże? - spytał rozglądając ramiona. Warknęłam cicho po czym zlazłam z niego. Wszystko mnie teraz bolało, ale warto było. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił uśmiech. Poczochrał moje szare włosy i zerknął na resztę zespołu. Śmiali się cicho i szeptali coś między sobą.
- Ja chce być dzieckiem które sypie kwiatki przed młodą parą! - wykrzyknął Baekhyun. Chanyeol zaśmiał się tylko i trzepnął go w tył głowy.
-  A ja księdzem! - wykrzyknął Xiumin. Wraz z Kaiem patrzyliśmy krzywo na nich nie za bardzo czając o co im chodzi.
- Nie, księdzem będzie Dyo, zawsze taki poważny i kocha czerń - powiedział Chen śmiejąc sie głośno.
- Nie będę żadnym księdzem - usłyszeliśmy głos za sobą. Podskoczyłam wystraszona po czym odwróciłam się. Na schodach stał trzymający się poręczy Dyo. Uśmiechnęłam sie szeroko po czym wbiegłam na nie i objęłam Kyungsoo. Wtuliłam sie w niego a po chwili poczułam jak obejmuje mnie w talii.
Usłyszałam za sobą czyjeś warknięcie.
- Oho, już sie zaczyna! - wykrzyknął Baekhyun. Chyba od kogoś dostał, bo usłyszałam odgłos uderzenia. Odsunęłam sie od Dyo i uśmiechnęłam sie lekko. Dyo odwzajemnił uśmiech po czym wychylił sie i zerknął na chłopaków. Odwróciłam sie po czym zeszłam po schodach.
- Co dziś robimy? - spytałam zaciekawiona. Chanyeol zamyślił sie na chwilę.
- Święta idą, trzeba choinkę ubrać - powiedział podjarany swoim pomysłem. Chłopcom najwyraźniej sie spodobał, bo od razu zaczęli cieszyć sie jak dzieci.
- A macie w ogóle choinkę? - spytałam patrząc na nich. Od razu miny im zrzedły, ale tylko na moment.
- Suho hyung pojedzie po choinkę - powiedział Baek. Czyli jednak myśli, wyjdzie to dziecko na ludzi. Hehe, taki żarcik, jego też uwielbiam.
- Ej, za wcześnie jest. Dopiero 9 chyba - rzekł Lay wskazując na wiszący na ścianie kalendarz z pieskami. Ile oni mają lat aby coś takiego mieć? Powiedziała dziewczyna która do tej pory ogląda Pororo.
- To co innego będziemy robić? - spytał Kai obejmując mnie ostrożnie ramieniem. Mimowolnie sie uśmiechnęłam, spuściłam głowę aby nie wiedzieli jak się szczerzę.
- Challenge game! - wykrzyknął Sehun. Spojrzeliśmy na niego pytająco.
- Jak to niby ma wyglądać? - spytałam zaciekawiona grą zasugerowaną przez maknae.
- No.. Na małych kartkach każdy napisze po dwa wyzwania i potem je wymieszamy i wyrzucimy do jakiegoś słoika i od najmłodszego do najstarszego będziemy losować i wkonywać te wyzwania które wykonamy - wytłumaczył Sehun klaszcząc w dłonie, jarając sie tym jaki jest genialny.
- A co jak ktoś odmówi wykonania wyzwania albo mu sie nie uda? - spytał Xiumin. Sehun zastanowił sie chwilę po czym uśmiechnął dumnie.
- To będzie musiał zrobić to co zechce autor wyzwania. - powiedział zadowolony.
- Eeej, nieźle! Ja jestem za! - wykrzyknął Beakhyun.
- Chen na pewno przegra, dam takie wyzwanie że go na pewno mie wykona - powiedział Kai. Chen zaśmiał sie tylko.
- Ujawnię me oblicze Satansoo. - powiedział spokojnym głosem Dyo. Zaśmiałam sie głupkowato.
- Ja was udupie, zrobie z was moich niewolników! - wykrzyknęłam i zaczęłam sie psychicznie śmiać.
- Niewolników.. Ale pod jakim względem? - spytał wystraszony Lay. I tu sie to stało. EXO w łańcuchach.. NIE! Na kolanach, proszą o łaskę.. NIE NIE!!! Wszyscy toples, ich ciała zroszone potem.. NIE NIE NIE CZEMU MOJA WYOBRAŹNIA UJAWNIA SIE W TAKICH MOMENTACH!? Przypuszczam że miałam dziwny wyraz twarzy, bo chłopcy zaczęli sie śmiać.
- Lulu, nie myśl tak głośno - rzekł Baekhyun machając mi dłonią przed twarzą. Potrząsnęłam głową aby odgonić z mojej głowy na serio zbereźne obrazki. Zaśmiałam sie nerwowo.
- To.. Kto leci po kartki i długopisy? - spytałam chcąc zmienić temat. Suho pobiegł na górę a Dyo do kuchni po słoik. Reszta wraz ze mną usiadła na kanapie. Po chwili na stoliku znajdowała sie kupka małych karteczek, 5 różnych długopisów oraz sporawy słoik. Najpierw za pisanie wyzwań wziął się Chen, Chanyeol, Suho Sehun i Baekhyun. Wszyscy mieli tajemnicze uśmieszki gdy wypisywali zadania dla innych. Złożyli karteczki po kilka razy i wrzucili je do słoika. Dali długopisy reszcie, w tym mi. Wzięłam dwie kartki i zaczęłam pisać. Dam upust swojej wredocie. "Wykonaj mini sesję zdjęciową (5 fot) MA TO BYĆ YAOI :3 Jeżeli jesteś odważny wrzuć na insta 1 zdjęcie". Nie wierzę że to zrobiłam. Złożyłam kartkę i zabrałam sie za pisanie drugiego wyzwania. "Zrapuj coś po angielsku" To już nie jest takie wredne, ale beka będzie. Tą karteczkę też złożyłam po czym z chyżym wyrazem twarzy wrzuciłam obie do słoika. Inni też to zrobili. Sehun wziął słoik i wstrząsnął nim kilka razy. Odstawił go na jego wcześniejsze miejsce i wziął głębszy oddech.
- Lu, jedziesz pierwsza - rzekł wskazując na słoik. Wsunęłam do niego dłoń i wyciągnęłam pierwszą karteczkę z brzegu. Pełna obaw rozłożyłam nią. Po przeczytaniu wybuchłam śmiechem.
- Co tam masz, czytaj! - wykrzyknął Chen.
- Tu pisze że mam zrobić aegyo - powiedziałam patrząc na wszystkich.
- Hyhyhyy, jedziesz - odparł Baekhyun. Wzięłam oddech i spojrzał ponownie na wszystkich. Uniosłam dłonie i zaczęłam wykonywać piosenkę gwiyomi. Starałam sie nie wybuchnąć śmiechem podczas jej wykonywania, jakimś cudem dobrnęłam do końca. Zażenowana zakryłam twarz dłońmi i zaczęłam śmiać sie z siebie.
- Ej, urocza jesteś. Czemu sie tak cykasz - powiedział Kai szturchając mnie w piszczel z sąsiedniej strony kanapy. Spojrzałam na wszystkich po czym wskazałam na maknae.
- Teraz ty - rzekłam a Sehun wyciągnął kartkę z wyzwaniem. Miał dziwny wyraz twarzy.
- Zjeść łyżkę cynamonu.. - przeczytał ledwo słyszalnie. Wszyscy zaczęli sie śmiać.
- Ja to na necie widziałem, Sehun, ale ktoś cie wkopał. Kto jest tego autorem? - spytał Dyo.
- Ej, nie mówimy kto wymyślił dane wyzwanie. Dopiero jak delikwent wykonujący zadanie sie podda - powiedziałam po czym wstałam.
- Boli mnie wszystko ale z wielką przyjemnością przejdę sie po ten cynamon - powiedziałam po czym poszłam do kuchni i z szuflady wyjęłam łyżkę, a z szafki obok paczkę cynamonu. Wróciłam z tym do salonu, po czym otworzyłam opakowanie i nasypałam czubatą łyżkę przyprawy. Ostrożnie wręczyłam nią Sehunowi.
- Smacznego, baby-boy - powiedziałam ciesząc sie jak dziecko. Sehun patrzył sie na to i patrzył aż w końcu szybko wpakował łyżkę do buzi. Na początku nic sie nie działo. Potem próbował to przełknąć, ale bezskutecznie. Zaczął wydawać jakieś dziwne dźwięki po czym pobiegł do kuchni i zaczął płukać usta kranówką. Prawie zdychaliśmy ze śmiechu, ten kto to wymyślił to wcielenie diabła. Po dłuższej chwili wrócił Sehun. Wyglądał strasznie, był wyraźnie zdenerwowany.
- Kto to wymyślił? - spytał. Xiumin podniósł rękę do góry. BAOZI?!
- Ty kiepie łysy.. - warknął Sehun siadając na swoim miejscu. Kolejny był Kai. Wziął słoik i zaczął w nim grzebać. Wyciągnął jakąś kartkę poskładaną do granic możliwości. Rozłożył nią  i przeczytał challange.
- Zrobić ice bucket challenge - powiedział po czym strzelił facepalma.
- Serio muszę to robić? - spytał wstając z kanapy. Klasnęłam w dłonie uradowana.
- Pójdę ci pomóc - rzekłam po czym złapałam go za rękę i zaciągnęłam do kuchni.
- Weź jakąś miskę - powiedziałam a Kai wyciągnął jakaś dość sporą spod szafki pod zlewem. Wzięłam nią i postawiłam na ziemi. Z zamrażarki wyjęłam dwie kratki z kostkami lodu. Wyłupałam je do miski, po czym postawiłam miskę w zlewie i nalałam do niej wody.
- Kai, weźmiesz nią na górę do łazienki? Ja chyba nie dam rady - powiedziałam wskazując na miskę. On natomiast spojrzał na mnie. Podszedł bliżej i chwycił me dłonie.
- Ale zimne.. Poczekaj chwilę, ogrzeje je - rzekł po czym uśmiechnął sie lekko. Wszystko byłoby okej, gdyby po chwili nie przysunął ich do ust i nie ucałował lekko. Moje serce stanęło na chwilę by potem zacząć bić z zabójczą prędkością. Jongin uśmiechnął się szerzej
- Znowu burak - szepnął odsuwając sie ode mnie. Wziął miskę i wyszedł z kuchni. Otępiała ruszyłam za nim. Czemu on tak sie nade mną znęca? Jest moim biasem, pewnie chłopcy mu to powiedzieli, a on wykorzystuje to chamsko jakby chciał doprowadzić mnie do zawału. Tak sie nie robi, zwłaszcza wielbiącej go fance. Weszliśmy do łazienki. Kai postawił miskę obok wanny. Wszedł do niej po czym wziął miskę i podniósł do góry.
- Aaa, zapomniałbym - mruknął po czym odstawił miskę. Chwycił za dół bluzy po czym ściągnął nią, zostając tylko w białym tshircie. Moje oczy dokładnie lustrowały każdy jego ruch. Wziął tą miskę i szybko wylał na siebie jej zawartość. Woda zmoczyła go całego, mokra bluzka przylgnęła do jego ciała, uwidaczniając jego umięśniony brzuch oraz tors. Z jego ust wydobył się cichy śmiech.
- Zimno.. - szepnął zaczesując mokre włosy do tyłu. Patrzyłam na niego zastanawiając sie czy jeszcze żyje.
- O matko.. - szepnęłam do siebie. Z bliska i w realu takie zjawisko wyglądało jeszcze lepiej niż na nagraniach z koncertów. Patrzeliśmy na siebie, aż Kai postanowił wyjść z wanny. Uśmiechnął sie szeroko po czym zrobił krok w moją stronę. Po chwili pewnie w całym domu słychać było nas upadek. Kai poślizgnął się i poleciał na mnie przez co oboje wylądowaliśmy na podłodze. Kai podpierał sie rękoma o podłogę po obu stronach mojej głowy. Dyszałam cicho wystraszona, a Kai patrzył sie na mnie wcale nie mniej zaskoczony. Ruszyłam się nerwowo, poczułam jak coś cieknie mi po twarzy. Woda z włosów Kaia leniwie kapała mi na twarz. Niepewnie wyciągnęłam rękę aby dotknąć jego włosów. Ten jednak ruszył głową, tak że moja dłoń wylądowała na jego policzku który mimo zimnej wody i lodu był bardzo ciepły. Wtulił twarz w moją dłoń i uśmiechnął się lekko.
- Burak.. - szepnął cicho. Przygryzłam nieznacznie wargę i westchnęłam cicho. Moje serce po raz kolejny biło nienaturalnie szybko. Podniosłam się do góry i chciałam usiąść, licząc że on ze mnie zejdzie. Jaka ja byłam głupia! Kai ani drgnął. Opadłam zrezygnowana na podłogę. Jongin uśmiechnął się szeroko po czym przygryzł wargę. Na ten widok przełknęłam głośno ślinę, jaki on był pociągający. Nie, tak nie można! Kai zaczął się śmiać, co było opłakane w skutkach. Jego mokre ręce ślizgnęły sie po posadzce, przez co Kai leżał sobie bezkarnie na mnie, mocząc również moje ubrania. Omal nie pisnęłam zaskoczona, gdy on śmiał sie cicho, zadowolony ze swojej głupoty. Oddychałam szybko, świadomość że jest tak blisko doprowadzała mnie do szału. Kai ponownie podparł sie rękoma o podłogę.
- Strasznie szybko bije ci serce.. Wszystko okej? - spytał szeptem. Prychnęłam cicho i przekręciłam głowę w bok, aby na niego nie patrzeć.
- Tsaa.. To przez ciebie pacanie - mruknęłam zawstydzona. Kai zaśmiał się cicho i pochylił jeszcze niżej. Czułam jego oddech na swojej szyi.
- Ale dlaczego? - spytał znowu szeptem. Zacisnęłam dłonie w pięści, chyba każdy mięsień w moim ciele był napięty jak ich grafik. Jongin pochylił się jeszcze niżej i musnął nosem moją szyję, co wywołało u mnie mocny dreszcz. Co ty do cholery wyprawiasz?! Kai widząc moją reakcję zaśmiał się i zszedł ze mnie. A ja nadal leżałam na ziemi, jakbym do niej przyrosła. Gdy się otrząsnęłam, podniosłam sie do siadu a potem powoli wstałam, Jongin uczynił to samo. Zmierzyłam go wzrokiem.
- Chodź sie im pokazać że to zrobiłeś, potem idziesz sie przebrać. - powiedziałam i wyszłam nie czekając na odpowiedź. Co za człowiek, wie jak na mnie działa a sie bawi jak ostatni kretyn.. Eh. Zeszliśmy na dół gdzie czekali chłopcy.
- Już, wyzwanie wykonane. - powiedział dumnie Kai a ja tylko stałam z boku i patrzyłam sie gdzieś na ścianę.
- Lulu, a tobie co? Czemu jesteś zmoczona? - spytał Kyungsoo. Prychnęłam cicho.
- Kkamjong mnie zmoczył.. - odpowiedziałam po czym usiadłam na sofie, a Kai poszedł sie przebrać. W tym czasie kolejną kartkę losował właśnie Dyo. Po jej wyjęciu przeczytał wyzwanie.
- Mam zaśpiewać piosenkę Girl's Generation Gee.. Serio, kto takie chore pomysły ma? - spytał zażenowany. Wszyscy oprócz mnie zaczęli sie śmiać, ja nadal myślami byłam chyba w tej łazience.
- No dalej, śpiewasz! - wykrzyknął Baekhyun. Dyo zaśpiewał piosenkę, podczas śpiewania "gee gee gee gee baby baby baby" wybuchł śmiechem, ale i tak zaliczyliśmy mu to. Akurat wrócił Kai. Usiadł na swoim wcześniejszym miejscu. Teraz losował Chen. Grzebał w tym słoiku aż wylosował. Lecieliśmy z wyzwaniami dalej, jedne były mniej lub bardziej crazy, jednakże nikt nie trafił jeszcze na moje. Zaczęła się już druga tura. Ja już swoje zrobiłam, było banalne. Musiałam tylko wypić  strasznie mocną kawę, nie było to jakieś trudne. Teraz kolej maknae.
- Jak trafi mi sie coś powalonego jak ostatnio to nie odzywam sie do was. - powiedział po czym wciągnął karteczkę.
- Zrapować coś po angielsku.. Serio? Japoński, chiński i koreański to rozumiem. Ale czemu angielski!? - wykrzyknął obrażony.
- Po prostu to zrób - powiedział Suho. Sehun westchnął po czym zaczął intensywnie myśleć.
- Well I was walking for some time, when I came across this sign saying who.. Chwila język mi sie łamie! - wykrzyknął zbulwersowany. Czy on wybrał Lamberta?
- Znowu fail Sehun - odparł Dyo. Pan Oh jest moim murzynem.
- Kto to wymyślił? - spytał patrząc po kolei na każdego. Podniosłam rękę.
- Ugh.. Tobie jestem w stanie wybaczyć, ale Xiumin jest martwy za ten cynamon. - powiedział siadając wygodniej na sofie. Potem była ta menda Kai. Wylosował wyzwanie każące zatańczyć układ  APink "No No No". Przyznam, to było epickie jak tak skakał. Mimo to nadal miałam poker face, tak, mam focha!
- Kyungsoo, twoja kolej. - rzekł Chen podsuwając mu słoik. Dyo wybrał jakąś i przeczytał najpierw po cichu. Zbladł. Spojrzał na nas.
- Zrobić sesje yaoi z dodać foto na insta.. - rzekł tak, jakby zostało mu tylko kilka chwil życia. Wszyscy zaczęli sie śmiać oprócz mnie i jego.
- Ktokolwiek to wymyślił, gratuluje pomysłu - odparł Sehun z wielkim uśmiechem. 
- Ale w takim razie kto sie na to pisze? - spytał  Kyungsoo. Wszyscy zaczęli sie wypierać.
- Ej.. Ludzie na insta mają Lukri za chłopaka. Czemu tego nie wykorzystasz? - spytał Chanyeol,a ja o mało nie zakrztusiłam sie powietrzem.
- C-co? - spytałam. Kai spojrzał wrogo na Dyo. Najwyraźniej nie spodobała mu sie ta idea. Ale chwila chwiiiila! Odegram sie, wiem że ma nerwy na Kyungsoo, zgodze sie na to i mu sie odpłacę!
- Dobra, wchodzę w to. - powiedziałam po chwili pewna siebie. Dyo i reszta spojrzeli na mnie.
- Macie racje, ten fakt trzeba wykorzystać, a skoro nikt sie nie zgadza na pomoc Dyo, to ja to zrobie. - powiedziałam.
- Chanyeol, to leci na twojego insta jak coś, bo Dyo nie ma. - dodałam. Zaczęli klaskać, co według mnie było na serio dziwne. Podeszłam do Dyo i złapałam go za rękę.
- To musi wyglądać profesjonalnie, idziemy do pokoju. Idziemy wszyscy, Chan będzie cykał fotki. - rzekłam po czym zaciągnęłam zszokowanego Kyungsoo na góre. Za nami szła reszta.
- Ej ja mam pomysł! Ma być 5 zdjęć, 2 będą na łóżku, 2 przy ścianie i jedno na sofie. - rzekł Baekhyun jarając sie jak pochodnia.
- Ale co? Jak? - spytałam zaciekawiona. Baekhyun podszedł do nas i popchnął na łóżko.
- Dyo, lecisz tam pod ścianę. Lu leży sobie swobodnie na boku, leżycie twarzami do siebie. Zdjęcie będzie zrobione z góry. - wytłumaczył. Śmiejąc sie położyłam sie tak jak kazał, Dyo uczynił to samo. Leżeliśmy na serio bardzo blisko siebie.
- Ej, ale to ma być yaoi! Uczucia i te sprawy. Dyo, weź jej połóż dłoń na policzku i sie uśmiechnij jakoś a nie. Lu, ty tak samo - narzekał Baek. Dyo uśmiechnął sie subtelnie i położył ostrożnie dłoń na moim policzku. Była jak zwykle ciepła i delikatna. Cha, wlazł na łóżko i wyjął telefon.
- Twarze bliżej siebie prosze - rzekł śmiejąc się. Zarumieniłam sie nieznacznie i przysunęłam do Kyungsoo. Przymknęłam oczy a Chan zrobił zdjęcie.
- Podoba mi sie to, lecim dalej - rzekł Chan po czym zeskoczył z łóżka.
- Lu, teraz położysz sie na Dyo i będziesz udawać że śpisz, a Dyo cie obejmie - wytłumaczył. Co jak co ale on jest geniuszem. Kai pewnie gotuje sie ze złości. Dobrze mu tak! Wykonałam polecenie, Dyo objął mnie w talii a Chan tym razem kucnął obok łóżka. Zamknęłam oczy, i poczułam jak Dyo całuje moje włosy.
- Dyo, to było boskie że też ja na to nie wpadłem! - wykrzyknął Baekhyun, a reszta EXO, oczywiście oprócz Kaia zaczęła sie śmiać. 
- Teraz pora na nieco odważniejsze zdjęcia przy ścianie  - powiedział Baek z miną Trynkiewicza. Wraz z Dyo wstaliśmy z łóżka.
- Na korytarzu obok łazienki będzie najlepiej - rzekłam. Wyszliśmy z pokoju i podeszliśmy do ściany.
- Teraz Lu stanie pod ścianą, a Dyo złapie nią za nadgarstki i przybije je do ściany na wysokości jej bioder. Potem przysunie twarz do szyi, tak jakby nią tam całował. - wytłumaczył dokładnie. Serce zaczęło mi bić szybciej, ale mina Jongina była bezcenna. Tak sie na niej skupiłam, że nie zauważyłam jak Dyo szybkim ruchem przybił mnie do tej ściany i musnął ustami moją szyję. Wśród EXO słychać było okrzyki zdziwienia, a zadowolony Chan zrobił trzecie zdjęcie.
- Loool, lecim dalej - powiedział,a Dyo puścił mojej ręce.
- Teraz Lara usiądzie na podłodze, a Dyo położy jej głowę na udach i złapią się za ręce. - powiedział uradowany.
- Bekon, czego ty sie naczytałeś? - spytał Xiumin śmiejąc sie z jego romantyczności.
- Nie chcesz wiedzieć, na serio - odpowiedział ze śmiechem. Usiadłam posłusznie na podłodze a Kyungsoo położył mi na nogach swoją głowę. Spojrzał na mnie i uśmiechnął sie szeroko. Odwzajemniłam uśmiech i złapałam jego dłoń. Chan zrobił kolejne foto.
- Jaaa, to jest zarąbiste, lecim dalej! - wykrzyknął po czym podszedł do stojącej pod oknem małej sofy.
- Teraz Dyo będzie sobie leżał a Lu na nim usiądzie okrakiem, złapie za ręce i będzie je trzymała na poparciu sofy przy głowie Dyo. - powiedział Baekhyun popychając nas w stronę kanapy. Miałam wątpliwości czy czasem nie przesadzamy, ale jak mi sie przypomni jaka menda jest z Kaia, to utwierdzam sie w przekonaniu że jednak dobrze robie. Dyo sie położył, ja na nim usiadłam i złapałam jego ręce i przybiłam do podparcia po bokach jego głowy. Uśmiechnęłam się uroczo, a Chan zrobił ostatnie zdjęcie.
- Ej, to które teraz dodać na insta? - spytał przeglądając fotki. Zeszłam z Kyungsoo i podbiegłam do Chanyeola.
- Najpierw mi to pokaż a nie - mruknęłam po czym zerknęłam na zdjęcia. Lol, to wygląda na serio jak sesja yaoi.
- Dodaj to przy ścianie, jak siedzę sobie - powiedziałam z uśmiechem.
- Masz racje, dodam je - odpowiedział po czym dodał zdjęcie na insta z podpisem "Sesja typu boyslove. Modele: Dyo i Lukritao :D". Zaczęłam sie śmiać.
- A teraz przyznawać sie, kto nie ma mózgu i wymyśla takie rzeczy? - spytał Chen. Podniosłam rękę. Wszystkim mało oczy nie wypadły.
- No co? - spytałam z uroczą minką. Zaczęłam się śmiać po czym zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie. Po takim czasie, ból kończyn dał sie ponownie we znaki. Ciężki mój żywot. Obok mnie usiadł Xiumin.
- Ale masz pomysły.. Jesteś niesamowita - powiedział poprawiając włosy. Zaśmiałam się cicho.
- Eee tam, przesadzasz - powiedziałam po czym przechyliłam sie na bok, aby głową wylądować na jego ramieniu.
- Co jak co, ale to było genialne. Szkoda tylko że Jongin tak sie bulwersował. - powiedział czochrając moje włosy.
- No cóż.. - mruknęłam cicho.
- Jak sie czujesz? - spytał. Westchnęłam cicho.
- A tak jakoś.. Nawet okej, zmęczona jestem - powiedziałam. Baozi zaśmiał się.
- To idź sie wykąpać, ja w tym czasie zrobię coś do jedzenia z Yixingiem. Dzisiaj kimasz ze mną - powiedział po czym wstał.
- Pójdziesz do mnie do pokoju i z mojej szafki wyciągniesz sobie dresy i bluzę - powiedział zerkając na mnie.
- Ubrania niedługo wam sie skończą.. - odpowiedziałam ze śmiechem.
- O to sie nie martw - odpowiedział Xiumin po czym udał sie do kuchni gdzie już było kilka osób. Poszłam na góre do pokoju który Baozi dzielił z Dyo i Kaiem. Nikogo tam nie było, więc weszłam tam i wyjęłam z szafki jakieś czarne dresy i dużą szarą bluzę z kapturem. Podreptałam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Podeszłam do szafki i położyłam na niej ubrania, potem odkręciłam gorącą wodę w wannie i zaczęłam sie rozbierać. Potem zdjęłam opatrunki, rany wyglądały na zasklepione ale to i tak ulegnie zmianie pod wpływem ciepłej kąpieli. Zakręciłam wodę, weszłam do wanny i położyłam sie w niej wygodniej. Sięgnęłam żel Yixinga i wlałam go trochu do wody. Pomachałam rękoma aby zrobiła się piana. W łazience już było czuć delikatny zapach chyba opium. Jejku, kocham to. Zaczęłam się myć, nucąc coś pod nosem. Odchyliłam sie bardziej do tyłu aby zmoczyć włosy. Wzięłam szampon chyba też Yixinga i umyłam sobie włoski. Potem spuściłam wodę, opłukałam się i wyszłam z wanny. Z szafki wzięłam czarny ręcznik i wytarłam sie. Założyłam ubrania a ręcznik zostawiłam na głowie. Opłukałam wannę, a swoje ubrania złożyłam i położyłam z boku. Dotknęłam ran na karku i szyi. Nadal sie trzymają, to dobrze. Starych opatrunków nie założę, musze spytać Suho o apteczkę. Wycierając dokładniej włosy wyszłam z łazienki. Na sofie obok pokoi siedział Sehun. Czytał coś, jednakże gdy usłyszał zamknięcie drzwi, zwrócił na mnie uwagę. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął sie nieznacznie.
- Nie jest ci zimno? Na górze jest trochu chłodno, coś sie wali z ogrzewaniem a ty cała mokra jesteś - powiedział wracając do lektury. Przygryzłam nieco wargę. Miał racje, najcieplej to tu nie było.
- No.. W sumie mogłoby być lepiej. A co? - spytałam. Sehun odchylił sie w bok. Okazało sie że obok siebie miał koc.
- Chodź tu - powiedział rozkładając koc. Podeszłam do niego i usiadłam obok. Sehun odwrócił sie w moją stronę i zabrał z mojej głowy ręcznik. Przewiesił go przez oparcie sofy, po czym zarzucił na nas oboje koc. Uśmiechnęłam sie lekko i spojrzałam na niego.
- Dzięki  Sehun - rzekłam naciągając koc na głowę, a on uczynił to samo.
- Nie ma za co - odpowiedział po czym zaśmiał sie cicho. Siedzieliśmy tam sobie, aż w końcu oparłam się o jego ramie. Byłam zmęczona, a tutaj w końcu było mi milusio.  Sehun poruszył sie, po czym odsunął ode mnie.
- Wstań na chwilę  - mruknął po czym zabrał ze mnie koc. Zrobiłam smutną minkę ale wstałam i przyglądałam sie temu, co robił. Sehun położył sie na sofie, tuż przy jej oparciu nakrył się kocem, po czym uchylił go i spojrzał na mnie.
- Kładź sie - powiedział z minimalnym uśmiechem. Zaniemówiłam.
- Ale.. Ale nie trzeba.. - zaczęłam odmawiać. Maknae prychnął cicho.
- Ja sie nie pytam o zdanie. Zmęczona jesteś w dodatku ci zimno. Kładź się i już - powiedział stanowczo. Westchnęłam zrezygnowana. Podeszłam do sofy i położyłam sie twarzą do niego. Był wyższy ode mnie więc patrzyłam sobie na niego z dołu, gdy nakrywał mnie kocem w kropki. Jak to zrobił, spojrzał na mnie i uśmiechnął sie lekko. Nasze twarze dzieliło 10-15 centymetrów.
- Zaraz chyba trachniesz.. Weź sie tak nie napinaj, to tylko ja - powiedział kładąc dłoń na mojej talii. Fakt, nie zauważyłam nawet jaka spięta byłam.
- Tylko ty.. Lata za tobą miliard fanek, dużo ładniejszych ode mnie, a ty akurat mnie grzejesz na kanapie pod kocem.. - opowiedziałam szeptem. Sehun zaśmiał się.
- Wiesz, ty przynajmniej normalnie reagujesz. Inne by zaszły w ciążę bliźniaczą na sam mój widok. Poza tym, nie narzekaj tylko sie tul. Widze że ci zimno, jesteś bardzo chłodna. No już - mruknął po czym przekręcił sie lekko na bok i przyciągnął mnie bliżej siebie, tak że moja głowa znajdowała sie na jego torsie. Zamurowało mnie początkowo, przecież on był dla mnie taki wredny. To nie był koniec, wziął moją dłoń i położył na swoim brzuchu.

- No, teraz to to jakoś wygląda. - mruknął zadowolony. Przez materiał jego koszuli czułam jego szczupły umięśniony brzuch, nie ukrywam, był boski. Czy ja popadam ze skrajności w skrajność? Maknae objął mnie ponownie w talii i oparł wygodniej głowę o oparcie sofy. Cieplusio.. Milusio.. Uśmiechnęłam sie lekko, ciesząc sie że jednak przyszłam wtedy tutaj i zaczęłam łazić po ich domu. Wtuliłam twarz w jego tors i patrzyłam sie w kolorowe kropki na kocu. Zaczęłam robić się na serio senna. Nie chciałam usypiać, ale to było silniejsze ode mnie. Sytuacja niczym z podrzędnego fanfica o EXO. Zasnęłam wtulona w Sehuna. 

1 komentarz: