poniedziałek, 21 grudnia 2015

Origami Takie Romantyczne Soł Macz


Witam! Chciałabym przekazać Wam link do fanpage'a tego fanfiction --->  https://www.facebook.com/dzieweicaniolowidwadiably/?skip_nax_wizard=true
Będą na nim info dotyczące kolejnych odcinków, aktualizacje i takie tam. A teraz zapraszam do lektury :)


    Tej nocy spałam spokojnie. Nie mam na myśli tego, że nie miałam koszmaru. Po prostu.. Miałam pierwszy raz od bardzo dawna mocny sen. Nic mi się nie śniło, ale.. Spało mi się cudownie. Przez sen coś mnie tuliło cały czas, czułam to. Spałam sobie dalej, lecz mój sen zaczął być zakłócany przez czyjeś gadanie, oraz mocne promienie światła padające na mą twarz. Zaczęłam coś mamrotać, usiłując sie jakoś wybudzić. Otwarłam oczy. Błąd. Jęknęłam cicho, zamykając je z powrotem. To słońce boli mnie w oczy. Odwróciłam głowę w drugą stronę i znów spróbowałam otworzyć paczałki. Na początku widziałam jakąś białą plamę. To chyba ściana. Obraz zaczął mi się wyostrzać, ale i tak bez okularów nie widziałam idealnie wszystkiego.Zaczęłam się powoli rozglądać. Nade mną stali Dyo i Xiumin. Dyo miał jakiś.. Normalny wyraz twarzy, natomiast Xiumin szczerzył sie jak głupi. Spojrzałam na nich przyćpanym wzrokiem.
- Ja.. Co? Co .. Co sie no.. Ten no.. Kurde.. - zaczęłam majaczyć, a oni zareagowali na to śmiechem. Chciałam przetrzeć twarz dłonią, ale nie mogłam nią ruszyć. Tym razem to nie paraliż senny, na pewno nie. Spojrzałam w dół. Zarumieniłam sie do granic możliwości. Na mojej klatce piersiowej leżał sobie Kai. Oplótł mnie ramionami w tali i trzymał mocno, cicho pochrapując. Jakie to kawaii.. Zesztywniałam cała i wypuściłam w miarę cicho powietrze z płuc, które jakimś cudem tam wstrzymałam na ten widok. Xiumin mało nie płakał ze śmiechu. Dyo natomiast zaczął lekko szturchać Kaia. Ten zaczął sie przebudzać.
- Kai, jełopie. Weź sie obudź - mruknął dalej go szturchając. Kai tylko wtulił sie bardziej we mnie.
- Idź no szatanie, tak mi milusio sie śpi.. - mruknął obrażony. Starałam sie nie śmiać i jakimś cudem mi to wychodziło. Dyo natomiast coraz bardziej sie irytował. Dźgnął go w palcem w policzek a potem w żebra. Kai szarpnął sie nerwowo, przez co uderzył głową w moją szczękę. Jęknęliśmy cicho z bólu, a Kai spojrzał na mnie zszokowany. Oczy miał jak 5 złotych. Zarumienił sie lekko po czym uśmiechnął zażenowany. Odsunął sie powoli ode mnie.
- Oj.. Zawsze tak mam jak wyczuje coś ciepłego przez sen.. Hehe, wybacz - zaczął sie tłumaczyć z nerwowym śmiechem. Poczochrałam go delikatnie.
- Nie przejmuj sie.. Ja też tak mam - rzekłam, chcąc dodać mu otuchy. Ten westchnął cicho, po czym spojrzał na Xiumina i Dyo.
- Która godzina? - spytał przecierając oczy dłonią. Xiumin wyciągnął telefon i po chwili go schował.
- 11:37 - powiedział z bananem na twarzy. Wraz z Kaiem rozdziawiliśmy buźki. Tak pózno? No tak, przez to zamieszanie w nocy tak sie stało.. Poza tym, tak miło się spało.. Dobra, cicho być! Nie myśl tak! To złe dla ciebie! Kai wstał z łóżka i przeciągnął sie kilka razy. Spojrzał na mnie, siedzącą na łóżku i otuloną po części białą kołdrą.
- Idź do łazienki pierwsza, ja tu ogarne łóżko. Dyo z Xiuminem dadzą ci jakieś ubrania. Mogą ewentualnie dać ci też coś mojego. - powiedział zerkając na nich, a ci kiwnęli głowami. Spojrzałam na nich jak na małe bachory.
- Po co tyle zamieszania? Mogę być w tym - rzekłam wskazując na dresy i tshirt. - Nikt oprócz nas przecież nie wie że w tym lulałam - dodałam po chwili. Dyo zaśmiał sie.
- No tak, racja. Ale do łazienki i tak musisz chyba iść - rzekł z uśmiechem. Wstałam z łóżka i przeciągnęłam sie leniwie.
- Ano racja. - ziewnęłam przeciągle. Poprawiłam tshirt i spojrzałam na nich.
- Jakby co to od razu zejdę na dół.. Spytam sie Suho jak tam sprawa z moimi rodzicami.. - mruknęłam po czym udałam sie do łazienki. Przemyłam twarz, założyłam buty i przeczesałam włosy. Przyjrzałam sie sobie uważnie. Zmieniłam sie. Oczy nie są już tak bardzo podkrążone, dołeczki pogłębiły sie przez częste uśmiechanie.. Wyglądam z nimi jak Lay. Heh, no nieźle. Wyglądam chyba dużo lepiej. Chyba.. Zeszłam powoli na dół, przeciągając sie kilka razy po drodze. W salonie był Chanyeol i Baekhyun, grali sobie w My Little Planet na konsoli. Krzyknęłam im " dzień dobry", ale nie odpowiedzieli bo gra ich tak pochłonęła, że chyba stracili kontakt z rzeczywistością. Podreptałam do kuchni, gdzie był pijący kawę Sehun i Suho, robiący obiad Lay i czytający książkę Chen.
- Dzień dobry wszystkim - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Ci odpowiedzieli mi, a Chen odłożył książkę na bok i podparł głowę o ramie. 
- Jak sie czujesz? Miałaś jeszcze jakieś koszmary? - spytał. Uśmiechnęłam sie lekko po czym przeczesałam włosy palcami.
- Nie, było dobrze. Od dawna tak dobrze mi sie nie spało. - powiedziałam i zerknęłam na Laya.
- To zasługa tego mleka - powiedziałam wskazując na niego palcem. Lay spojrzał na mnie i zaśmiał sie.
- No widzisz. - odpowiedział i zaczął coś tam mieszać w garnku. Podeszłam do niego i zerknęłam mu przez ramię w garnek.
- Szpageteria będzie? - spytałam delektując sie cudownym zapachem. On zaśmiał sie tylko i znowu zamieszał sos.
- Nom, nie mam siły na nic bardziej kreatywnego. Poza tym, dawno nie było spaghetti - powiedział po czym wyłączył ogień pod garnkiem z sosem.
- Suho, zawołaj dzieciarnie na papu, matką w końcu jesteś - powiedział ze śmiechem zerkając na Suho. Ten wstał i poszedł najpierw do salonu, a potem na piętro. Po chwili w kuchni byli już wszyscy. Usiedli przy dużym stole.
- Pomoge ci, tylko powiedz gdzie macie talerze - powiedziałam ze śmiechem. Lay wskazał górną szafkę. Wyciągnęłam z niej talerze i postawiłam na stole. Lay nakładał po kolei makaron, ja polewałam go sosem i dawałam chłopakom. Potem podałam obiadek Layowi, a na końcu sobie. Gdy wszyscy już siedzieliśmy, powiedzieliśmy sobie "smacznego" i zaczęliśmy jeść. Przy obiedzie gadaliśmy, a raczej oni gadali o ich nowym zimowym albumie. No tak, Sing For You. Kolejny genialny album. Piosenka tytułowa to mój budzik.
- Menadżer mówił że za kilka dni mamy jechać na jakąś sesje. - powiedział Suho odsuwając pusty talerz. Spojrzeliśmy na niego.
- Jaka sesja? - spytał Chanyeol.  To pytanie powtórzyło jeszcze kilku.
- Dla jakiegoś magazynu, potem ma być wywiad. - dodał Suho. EXO westchnęli smutno. Wszyscy skończyli już jeść.
- Ale potem tu wrócimy. Jestem tego pewien - powiedział lider, patrząc na mnie z uśmiechem. Odetchnęłam z ulgą w duchu.
- A może weźmiemy Lare z nami? - spytał Kai patrząc na mnie. Spojrzałam na niego pytająco. Z resztą, nie tylko ja.
- Ale co ona będzie tam robić? Zanudzi sie przecież. - powiedział Sehun. Ale fajnie, mówi za mnie. Mam swojego adwokata!
- Może przecież przyglądać sie wszystkiemu, albo nawet pozować z nami - powiedział Dyo. Tym razem wszyscy skupiliśmy uwagę na nim.
- Nie no, pozować to nie. Jest nieoficjalnym członkiem zespołu, nikt więcej oprócz nas nie musi o tym wiedzieć. - powiedział Suho poważnie. Jako mamusia musi dbać o interesy zespołu. Trochu to smutne, ale nie dziwie mu sie. Jestem przecież dziewczyną, zwykłą i mało ważną w dodatku.
- Ale popatrzeć sobie może. - dodał po chwili z uśmiechem.
- Tylko trzeba wcześniej ustalić to z jej rodzicami. Oraz muszę sie wcześniej dowiedzieć kiedy konkretniej jest ta sesja. - rzekł Suho.
- Ale teraz mami inne sprawy na głowie, trzeba ogarnąć kuchnie po obiedzie - odparł Lay wstając od stołu. On i Sehun sprzątnęli brudne talerze i kubki. Ja natomiast siedziałam sobie dalej przy stole i bawiłam sie serwetką. Złożyłam z niej małego łabędzia. Dyo przysiadł sie obok.
- Znasz sie na origami, z tego co widzę. Umiesz jeszcze coś składać? - spytał z uśmiechem. Spojrzałam  na niego a potem rozłożyłam łabędzia i zaczęłam składać żabkę. Gdy ją skończyłam spojrzałam z lekkim uśmiechem na Dyo.
- A teraz popatrz na to - mruknęłam po czym nacisnęłam na tył żabki, a potem puściłam ją, w efekcie czego żabka skoczyła do przodu.
- Wow, no nieźle. Nauczysz mnie nią robić? - spytał biorąc kolejną serwetkę.
- Wiesz, lepsze wychodzą z bloku technicznego. Jest trwalszy i lepiej go sie składa - powiedziałam. Dyo wstał i podszedł do szafki. Wyciągnął z niej jakiś notatnik.
- Niby to nie blok techniczny, ale chyba może być - powiedział wyrywając z niej dwie kartki. Dał jedną mi, a drugą zostawił sobie. Zaczęłam po kolei mu tłumaczyć i pokazywać kolejne zgięcia i kroki. Szło trochę opornie, ale koniec końców udało mi sie go nauczyć. Potem robiliśmy łabędzia, kota, nietoperza i kilka innych. Nasze palce zaczynały boleć od zaginania papieru.
- W końcu nauczyłem sie czegoś fajnego. - powiedział przyglądając sie figurkom. Zaśmiałam sie cicho, a Dyo spojrzał na mnie.
- Idziesz na góre? - spytał bawiąc sie żabką. Westchnęłam cicho.
- Po co? Jak narazie dobrze mi tak bez dużej ilości osób - powiedziałam. Dyo spojrzał na mnie zaintrygowany.
- Też nie lubisz być zbyt długo w tłumie? - spytał z subtelnym uśmiechem. No tak, oboje lubiliśmy pobyć trochę sami.
- Nom.. Pamiętam jak w EXO's Showtime sam poszedłeś do kina.. I stwierdziłeś ze nie opłaca sie kupować zabawki dla Suho - powiedziałam ze śmiechem.
- Ale na serio, nie opłacałoby sie. Lepsze są nachosy z sosem serowym. - powiedział. Przytaknęłam mu.
- Nom.. Nachosy są boskie - powiedziałam. Dyo uśmiechnął sie lekko. Wysunął dłoń w stronę mojej twarzy. Odgarnął z mojej twarzy szarawe pasemko. Uśmiechnął sie lekko.
- Masz piękne oczy - powiedział. Zarumieniłam sie lekko, a on.. On dotknął mojego policzka, który teraz płonął czerwienią i z powodu jego dotyku. Uśmiechnął sie ponownie i kciukiem przejechał po moim policzku. Patrzyłam mu prosto w oczy. Moje serce nie wiem czy stanęło, czy biło tak szybko że już go nie czułam. Przełknęłam ślinę, a Dyo zaczął sie powoli zbliżać. Nagle coś usłyszeliśmy. To było ciche chrząkniecie. Dyo momentalnie sie odsunął i wziął swoją rękę. Spojrzeliśmy na osobę która weszła do kuchni. To był Kai.

2 komentarze:

  1. BOZE KAI WIECEJ SPIJ NA NIEJ HAHAHAH
    DYO OMG DLACZEGO KAI IM PRZERWAŁ NO ŁAJ ;C
    nextnextneeeext!

    OdpowiedzUsuń
  2. ... Nie wiem co napisać ...

    OdpowiedzUsuń