UWAGA PO RAZ PIERWSZY JEST WSTĘP!
Więc.. Dzięki sis mam w końcu czytelników i to jest piękne :') daje to mocną motywację do dalszego pisania.. Dziękiii! <3
~~
Wiecie.. Ma sie czasem taki moment w życiu kiedy nie chcesz sie obudzić, chcesz lulać hak bachor do końca swojego żywota. Nie chcesz na siłę otwierać oczu i takie tam. Ale ja tym razem nie chciałam spać. Ale musiałam. Ale nawet jeśli to i tak nie na długo. Obudziłam sie w jakiejś dziwnej pozycji. Nogi na bokach łóżka, poduszka na twarzy, ręce gdzieś tam sobie leżą.. Pozbierałam powoli swoje kończyny po czym przetarłam twarz dłonią. Teraz trzeba ogarnąć życie. Co to się u mnie ostatnio stało.. Wywaliłam sie przed autem, zrobiłam mochi i.. I.. Spojrzałam na bluzę w której spałam. No tak. EXO. Poznałam EXO. Całe EXO. Caluśkie. Polubili mnie. Odpicowali jak gruchota w mechaniku. Na samo wspomnienie zaczęłam majgać sie jak ułom na łóżku. Co z tego że rypłam głową o kant łóżka, moje okazywanie radości nie może być przerwane, póki sama o tym nie zdecyduje. Nagle jakimś cudem usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Sięgnęłam z szafki telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Jakiś nieznany numer. YOLO, ciekawe co to. "Lukri, wstawaaaj!! Jak chcesz wpadnij do nas po 14, nauczę cie kilku chińskich potraw bo uwazam że musisz je znać. Poza tym, Baekhyun chciał pograć z Tobą w jakieś strzelanki.. Co za dziecko. Także widzimy sie o 14 . Lay". Czy ja im dawałam swój numer? Taak, na to wychodzi. Ach ten mój Alzhaimer.. Niee, skleroza! Tak, skleroza. Zerknęłam na zegarek na telefonie. No tak, już jest po 9. Trzeba by sie zwijać, musze mamie pomóc.. O ja wale, mama! Co ona powie na tą puszcze na mojej głowie? Przecież nie powiem jej że EXO mnie tak farbnęło. Nie uwierzy.. To co? Powiem że co? No nic.. Powiem że uzbierałam kasę i po odniesieniu ciastek poszłam do fryzjera. Tak. Ale.. Co z ubraniami? No nie.. Ale nie no, powiem że to stare już z epoki lodowcowej, wygrzebałam z szafy. Tak, to jest okej. No i git. Kiwnęłam głowa po czym weszłam na insta. Chanyeol dodał nasze selfie. "Przedstawiam Wam LuKriTao". Lol, pora na komentarze. Zaczęli mnie zaliczać na nowego członka EXO. Nikt nie połapał sie że jam jest samica (niestety). No i gitez, przeglądałam dalej insta gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie zdążyłam nawet sie wydrzeć "WYNOCHA" a do pokoju wparowała Rin. Spojrzała na mnie jakbym właśnie zabiła Sehuna.
- Kim ty jesteś? Jesteś z EXO? Gdzie Lara? - pytała cicho patrząc na mnie. Odłożyłam telefon na bok i strzeliłam facepalma.
- Sehun? - spytała podjarana. No co za ułom
Spojrzałam na nią jak na dziecko.
- Nie. To ja, Lara - odpowiedziałam patrząc na nią i przecierając twarz dłonią.
- Nie, ona jest dresełem i ma dłuższe włosy. Poza tym ona nie jest taka ładna jak pan - odpowiedziała obrażona. Wstałam z łóżka.
- Po pierwsze nigdy nie byłam dresełem. Po drugie, ścięłam kłaki, po trzecie ty wyglądasz gorzej - odburknęłam. Ta złapała mnie za policzki i pociągnęła za nie lekko.
- Lareł? - spytała zdziwiona. Kopnęłam ją w piszczel. Ta puściła moje zmaltretowane policzki i zaczęła masować obolałą nogę.
- Na pewno Lareł.. - mruknęła. Usiadła na moim łóżku. I spojrzała na mnie. Ja natomiast wzięłam i założyłam swoje okulary, po czym szybko założyłam spodnie i buty od chłopaków. Znów spojrzała na mnie dziwnie. Czy ona ma w ogóle jakieś inne wyrazy twarzy czy tylko ten jeden? Może zrobiła sobie botox i jej sie twarz ścięła? To jest logiczne w sumie..
- Mama będzie zła - powiedziała wstając. Spojrzałam na nią i wzruszyłam ramionami.
- Czemu tak sie zmieniłaś? Chcesz sie spodobać chłopakowi? - spytała. Westchnęłam i znów zrobiłam facepalma.
- Nie. - odpowiedziałam krótko. Wzięłam swój telefon i otworzyłam okienko nowej wiadomości. " Ooo, hej Lay. Na pewno wpadnę. Z chęcią pogotuję razem z Tobą, ale mam obiekcje co do efektu, znając moją ciapciakowatośc. Ale i tak jestem za tym. Miłego dnia! *w* " . I wysłałam na wcześniejszy numer. Poszłam do kuchni, gdzie była mama. Nie musze opisywać nawet co sie działo. Japa, morały i tak dalej. Ale i tak poszło lepiej niż myślałam. Uwierzyła mi na szczęście. Zjadłam na szybko śniadanie, a raczej coś na wzór śniadania, bo wydaje mi sie że chipsów nie da sie nazwać śniadaniem. Mama poprosiła abym poodkurzała pokoje w domy, zrobiła obiad i przy okazji przyszykowała ubranie dla Rin która ma w poniedziałek akademię. Najpierw uszykowałam to ubranie, co było banałem. Potem przeleciałam przed dom z odkurzaczem, o mało nie gubiąc siekaczy na schodach, w końcu zrobiłam obiad. Jak zwykle, po najmniejszej linii oporu czyli spaghetti. Zerknęłam na zegarek, była godzina 12:38. No oke, mam jeszcze chwile. Co ja będę robić? Może pójdę wcześniej? Nie wiem.. Raczej nie. To zły pomysł. Idę sie przejść, a w drodze powrotnej wejdę do nich. Wzięłam notes i długopis. "Mamo, idę na spacer, a potem odwiedzę koleżankę. Nie martw się, wrócę wieczorem." Położyłam notes w widocznym miejscu i udałam sie do przedpokoju. Założyłam kurtkę, po czym wyszłam z domu. Założyłam kaptur po czym spojrzałam na dom na przeciwko. Uśmiechnęłam sie lekko, po czym udałam się w stronę lasu. Dreptałam sobie powoli, podziwiałam widoki, robiłam zdjęcia. Nagle otrzymałam kolejnego smsa. Nie był on od Laya bo jego numer mam już zapisany. "Cześć, tu Dyo. Chciałem tylko napisać abyś miała mój numer. Poza tym, słyszałem że Lay już cię zaprosił. Cieszę się że znów się zobaczymy. Jak coś możesz wpaść troszkę wcześniej. ". Więc teraz odezwał sie Dyo. To fajnie. Od razu zabrałam sie za pisanie odpowiedzi. "Hejka! C: Ja też się cieszę z ponownego spotkania. A co do wcześniejszego przyjścia.. Raczej wyrobie się na 14, teraz jestem na spacerze w lesie za miastem." . Wysłałam wiadomość po czym schowałam telefon do kieszeni kurtki. Nie zrobiłam nawet kilku kroków, bo już dostałam odpowiedź. "W lesie? Uważaj na siebie, nie wiadomo co tam sie kryje w krzakach :c". Zaśmiałam sie cicho. Był taki uroczy, na prawdę. "Nie martw się, nic mi nie będzie". Ruszyłam przed siebie po wysłaniu odpowiedzi, nie chowając już telefonu. Dotarła kolejna wiadomość. " No dobrze. Właśnie, jak rodzice zareagowali na Twój nowy wygląd? Nie pomyśleliśmy o tym wczoraj i dopiero po Twoim wyjściu zaczęliśmy myśleć co będzie.". No tak, jednak tym się przejęli. To miłe. "Było okej, musiałam troche nakłamać ale jest już dobrze. Siostra pomyślała że jestem Sehunem xD". Odpisałam mu. I tak pisaliśmy dalej. W końcu przestał odpisywać, pewnie jest zajęty. Westchnęłam i zaczęłam wracać w stronę miasta. Była 13:06. Powinnam zdążyć na 14. Raczej. Może być różnie. Strasznie zmarzłam, nie wzięłam czapki.. No cóż za głupotę się płaci. Ciekawa jestem, jak ten dzień się zakończy.
TEN MOMENT KIEDY RIN UZNAŁA LAREŁ ZA SEHUNA OTAK <333333333
OdpowiedzUsuńPS.KIEDY NASTĘPNY BO JA TO KOCHAM
Zacznę dzisiaj pisać, ale chyba dodam już jutro ;_; jak coś dodaj ten blog do obserwowanych to będziesz dostawać powiadomienia o kolejnych wpisach ^^
OdpowiedzUsuńJejkuu świetnie piszesz <3 ! Nie moge doczekać się następnego :3
OdpowiedzUsuńDzięki za milusie słowa <3
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń