Uśmiechnęłam się niepewnie. Nie lubiłam opowiadać o sobie, nigdy nie wiedziałam ile mogę powiedzieć, ile zachować dla siebie.
- To zależy co chciałbyś wiedzieć - powiedziałam marszcząc nos. Było mi fajnie ciepło w głowę. Kai zastanowił sie chwilę.
- No nie wiem.. Czy masz jakieś rodzeństwo, co lubisz jeść, jak długo jesteś naszą fanką, od której piosenki się zaczęło i takie tam - wyliczał na palcach. No tak, wiedziałam że o to spyta.
- Więc.. Zaczęło się od History. Przeglądałam kanał SMTown na youtubie i natknęłam sie na was. Od razu zakochałam się w waszym zespole. Co do jedzenia, kocham wszystko. Nie dam rady wymienić tego ulubionego jedzonka. A co do rodzeństwa, to w sumie mam 2, siostrę Rin i brata Yume. Ale.. Ja uważam że mam tylko siostrę. Brat nie robił by mi czegoś takiego. - powiedziałam ze skwaszoną miną. Kai przechylił głowę na lewy bok. Przygryzł wargę, jak to miał w zwyczaju i wpatrywał sie we mnie. Zdjęłam okulary i przetarłam oczy. Genialnie, zapomniałam je zdjąć przed malowaniem. No trudno.
- Nienawidzi mnie czystą nienawiścią. Co tu ukrywać, ja jego też. - rzekłam z cichym chichotem. Kai uśmiechnął sie lekko.
- To normalne między bratem a siostrą. - powiedział. Spojrzałam na niego poważnie.
- Brat nie oblewa siostry substancją na którą jest uczulona, nie nasyła na nią kolegów, nie rozpowiada plotek na jej temat, nie niszczy jej prac, nie poniża - powiedziałam patrząc mu smutno w oczy.
- Tak, zrobił mi to wszystko. Nadal robi. Ale ma po części teraz związane ręce bo jest w internacie daleko. Ale wraca na weekendy.. - dodałam patrząc na swoje okulary. Kai westchnął. Złapał moją dłoń i ścisnął nią delikatnie. Spojrzałam na niego. Uśmiechał sie przepraszająco.
- Jeszcze spotka go za to kara, zobaczysz. Teraz, jak cie zobaczy to będzie żałował że tak cie traktował. - powiedział pewnym głosem. Uśmiechnęłam sie lekko. Czy ja wiem? Dupy to ja nie urywam, raczej idzie sie mnie wystraszyć.
- Mam taką nadzieję.. - mruknęłam pod nosem. Kai zaśmiał się cicho. Zerknął na telefon i schował go z powrotem do spodni.
- Jeszcze trochu. No, to teraz powiedz mi. Jak u ciebie z tańcem? - spytał z uroczym uśmiechem. Wytrzeszczyłam oczy.
- Tych nudnych pląsów i łamań nóg nie da sie nazwać tańcem - odpowiedziałam wzruszając ramionami. Kai zaśmiał się po raz kolejny.
- Eee tam, przesadzasz - powiedział poklepując mnie po ramieniu. Spojrzałam na niego z lekkim rumieńcem. Było cudownie. Nadal zastanawiam sie czy czasem nie zasnęłam na tej muzyce i to mi sie nie śni. Jeżeli tak to nie chce się budzić.
- Zagrasz w łapki? - spytał po chwili. Spojrzałam na niego jak na dziecko. Uniosłam jedną brew. Ile on ma lat? Ja nie jestem aż tak dziecinna aby grać w coś takiego!
- Jasne! - wykrzyknęłam. Taaa. Głupia jestem. Zaczęliśmy grać, śmialiśmy się dużo. W końcu trzeba było zmyć farbę.
- No wstawaj - powiedział Kai wstając z wanny. Zrobiłam co kazał i podeszłam do umywalki. Kai odkręcił ciepłą wodę i uśmiechnął się. Wsunęłam głowę pod strumień wody. Chłopak zaczął delikatnie zmywać farbę.
- Jeżeli woda jest za ciepła to mów - rzekł miziając moje włosy. Nie, tak jest idealnie, chyba usnę zaraz. Jego dłonie były takie.. Cudowne. Za dużo używam tego słowa. YOLO! W końcu farba została zmyta. Kai wziął ręcznik z moich ramion i nasunął go na moją głowę. Wyprostowałam się i stanęłam przed nim. Po twarzy ciekła mi woda, wzięłam róg ręcznika i wytarłam niesforne kropelki. Kai uśmiechnął się szeroko i zaczął suszyć moje włosy. Gdy nie były takie mokre, wyciągnął z szafki suszarkę. Podłączył ją do pradu, wziął ręcznik i ponownie suszył moje włosy. Czułam że na głowie mam afro. Najgorsze było to, że nie widziałam ani jednego pasemka włosów.
- Skoro są już suche, to pora zrobić pasemka. - powiedział wyłączywszy suszarkę. Usiadłam ponownie na wannie, gdy Kai obczajał spraye. Wziął ten czarny i zaczął oddzielać poszczególne pasma grzywki, pryskając je kolorem. Zrobił kilka czarnych, kilka czerwonych. Gdy skończył, patrzył sie na mnie z dumą.
- Stwierdzam że jest bosko - powiedział zadowolony. Przygryzłam wargę i westchnęłam.
- To może dasz mi sie zobaczyć? - spytałam z nadzieją. Ten tylko sie zaśmiał.
- Chodź do reszty - powiedział i wyszedł z łazienki. Wzięła czapkę, założyła nią i okulary po czym za nim i przytuliłam go od tyłu. Te moje napady głupoty. Był taki cieplutki, taki milusi, taki idealny..Kai zaśmiał się głośno i pogłaskał mnie po ręce.
- No chodź już - powiedział ze śmiechem. Puściłam go niechętnie i zeszliśmy na dół do salonu. EXO od razu na mnie spojrzało. Zaczęli kiwać głowami z aprobatą.
Zarumieniłam sie mocno i wsunęłam dłonie w kieszenie spodni.
- Wyglądasz bosko - powiedział Suho po czym wstał i zabił kilka razy brawo. Uśmiechnęłam się lekko.
- Aż sobie selfie z tobą strzele - powiedział Chanyeol. Wstał, podszedł do mnie i wyciągnął telefon. Włączył aparat i stanął obok mnie.
- No to wyszczerz sie uroczo - powiedział i uśmiechnął sie szeroko i.. Wydarłam sie. Moje włosy.. One.. One.. Są piękne! Chłopcy zaczęli sie śmiać. Wyglądam jak nie ja! Zakryłam usta dłonią a w mych oczach pojawiły się łzy szczęścia. To było jak sen. Wyglądałam po prostu jak 1000000 dolarów.
- Chodź już do tego zdjęcia - powiedział Happy Virus. Stanęłam obok niego i nie mogłam przestać gapić sie na ekran jego telefonu. Pokazałam symbol peace i wyszczerzyłam sie, on również i w końcu cyknął fotke.
- No i jest gites - powiedział nakładając filtr na zdjęcie.
- Ej, jaki podpis dajemy? - spytał chłopaków. Zaczęli rzucać jakieś pomysły. Nagle, wydarł sie Suho.
- To nasz nowy przyjaciel. Poznajcie.. - i tu się ściął. Spojrzał na mnie i zamyślił sie.
- Jak nazwiemy naszego pupilka? - spytał po chwili.
- Zmieszajmy sylaby naszych ksywek! - wykrzyknął Baekhyun. W sumie.. Czy oni nie są za tępi na takie kombinacje? Kto ich tam wie.
- No to Sechexiuai.. Chyba - powiedział Xiumin. Zaśmialiśmy sie na co Xiumin spojrzał na nas dziwnie.
- No co, przynajmniej próbowałem. - mruknął.
- Może Kasucheai - powiedział Kai. Ej, czy to nie ma początku i końca z jego imieniem?
- Nie jest złe.. Jak nie wymyślimy nic lepszego to weźmiemy to - powiedział Chen.
- No to może Chelaisu - powiedział Chanyeol. I tak dalej, mówili propozycje i odrzucali je. Usiedliśmy na kanapie i dalej z marnym skutkiem szukaliśmy mojego nowego nicka.
- Może cuś z imionami byłych członków EXO? - spytał znudzony Sehun. Kiwnęliśmy głowami z aprobatą, to nie jest zły pomysł.
- To to Lukritao ? - spytał senny Lay. Spojrzeliśmy na niego.
- Ej to nie jest złe, w dodatku podobne troszku do twojego prawdziwego imienia. - powiedział Suho.
- Ale czemu tam jest całe imie Tao? - spytał Baekhyun przeciągając sie. D.O dźgnął go w bok, przez co Baekhyun spojrzał na niego z chęcią mordu.
- Bo imie tao ma jedną sylabę ciołku - powiedział Lay.
- Aaaaa takie buty.. Ano racja - mruknął ze śmiechem Beakhyun.
- To co, Lukritao? - spytał Chanyeol.
- Nom, całkiem fajne - odpowiedziałam. Przeciągnęłam sie leniwie i poprawiłam okulary.
- Powiecie mi może która godzina? Telefon zostawiłam w domu.. - powiedziałam. Kai wyciągnął telefon z kieszeni i sprawdził godzinę.
- 21:28 - odpowiedział chowając smartfona. Co, już tak późno?! No nie.. Ale no cóż, czas zawsze szybko leci w doborowym towarzystwie.
- Chłopcy.. Będę musiała iść już.. - powiedziałam patrząc na nich smutno.
- Ale przyjdziesz jutro? Zostawisz nam numer telefonu? - pytał D.O. Wszyscy wyglądali jak smutne szczeniaczki.
- No oke.. Zapiszcie sobie - powiedziałam po czym podyktowałam im swój numer. Wszyscy go zapisali.
- Jak coś to będziemy ci spamić - powiedział Suho ze śmiechem.
- Odprowadzić cie? - spytał D.O. Podrapałam sie lekko po karku.
- Mieszkam naprzeciwko was ale.. Jak chcesz to czemu nie - powiedziałam z uśmiechem. D.O uśmiechnął sie szeroko i wstał z kanapy.
- To chodźmy - powiedział i wyciągnął dłoń moją stronę. Chwyciłam ją i wstałam. Udaliśmy się do przedpokoju. D.O założył płaszczyk. No tak, jest lodowacie zimno, a ja byłam w bluzie. Yolo, nic mi nie będzie. Chyba. Wyszliśmy przed ich dom. Spojrzeliśmy na niebo. Nie zakrywała go ani jedna chmura, nad naszymi głowami świeciły miliony gwiazd i duży, srebrzysty księżyc. D.O westchnął.
- Piękna noc, prawda? - spytał rozmarzonym głosem. Uśmiechnęłam sie lekko.
- Zgadzam się - odpowiedziałam przenosząc na niego swój wzrok. On uczynił to samo. Przeszliśmy przez drogę i tym razem staliśmy przed moim domem. Poczułam jak mój nos i policzki czerwienią się od mrozu. D.O zaśmiał się cicho widząc to.
- Urocze - szepnął stojąc przede mną. Spojrzałam w dół zawstydzona.
- Dziękuje.. Za wszystko - powiedziałam po czym mocno wtuliłam się w niego. D.O przełknął głośno ślinę, ale po chwili przytulił mnie niepewnie. Wtulałam twarz w jego szyję, była taka ciepła. Mogłabym tak stać całe wieki.
- Nie ma za co, Lara - powiedział odsunąwszy sie nieznacznie ode mnie. Uśmiechnęłam sie szeroko po czym odsunęłam sie od niego niechętnie.
- Pisz jak chcesz.. - powiedziałam robiąc pierwsze kroki w tył. D.O kiwnął głową.
- Do jutra, Lukritao - powiedział po czym pomachał mi niemrawo. Posłałam mu całuska, nie wiem nawet czemu. Dziwniejsza była jednak jego reakcja. "złapał" go i przysunął dłoń do ust. Zarumieniłam sie mocno i zakryłam usta dłonią. D.O zaśmiał się.
- Idź już do domu bo się przeziębisz. Do jutra - odparł tylko i poszedł do siebie, a ja patrzyłam tylko jak odchodzi. I znów jestem sama. Jak palec.. Westchnęłam po czym po cichu weszłam do domu, wszyscy już spali z tego co widziałam po zgaszonych światłach. Na palcach poszłam do swojego pokoju, zdjęłam ostrożnie czapkę, buty i spodnie. Położyłam je niczym największy skarb na fotelu. Położyłam sie na łóżku w bluzie i bieliźnie. Patrzyłam się tępo w sufit. Chwyciłam bluzę i nasunęłam jej kołnierz na twarz. EXO zostali moimi przyjaciółmi. Nie jestem w końcu wyrzutkiem.. Lubią mnie.. Chyba. Nie wiem, czyn zasłużyłam na taką nagrodę, ale wiem jedno. Będę dziękować bogu do końca życia.
KOBIETO KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAL BO JA TU JUZ UMIERAM HAGDAJD
OdpowiedzUsuńWłaśnie się pisze :D jeszcze dziś go dodam :D
UsuńCzekam niecierpliwie hahaha
Usuń