niedziela, 6 grudnia 2015

Kai fryzjerem

Chanyeol uśmiechnął sie chytrze, Chen i Sehun również.
- Nie. Nie. Nie. Nie pozwalam - zaczęłam krzyczeć i machać rękoma. Happy Virus spojrzał na Xiumina i Laya. Ci momentalnie usiedli obok mnie na kanapie i złapali mnie za ręce, uniemożliwiając mi jakikolwiek ruch.
- Jak ją by teraz tu obciąć.. Jakieś pomysły? - spytał Chanyeol patrząc na resztę. Zgłosił sie Kai.
- Może na D.O za czasów MAMY? - spytał. Ci zastanowili sie a ja usiłowałam przypomnieć sobie jak to on wtedy wyglądał
.. W teledysku miał krótkie boki i grzywke.. Ładne to było ale.. Kto podejmie się tego chorego wyzwania? Przecież z tego co wiem to Kris był trochu w tym obcykany, ale jego tu nie ma! Skończę jako łysy pińcuś glancuś, zobaczycie.
- No dobrze, to dobry pomysł. A teraz jako autor tej jakże zacnej idei, sam podejmiesz się tego wyzwania. Chen dawaj Kaiowi ciachciaszki - rozkazał Chanyeol. Chen wykonał polecenie, a Kai spojrzał najpierw na mnie a potem na nożyczki. Wziął oddech. Kai, błagam odmów! Wybuduje ci świątynię jak mi pomożesz. Kai przygryzł wargę i zamyślił sie. Może mnie wesprze?
- Suho, idź po krzesło - powiedział patrząc na mnie z subtelnym uśmiechem. Tak sie na niego zagapiłam że niemalże nie usłyszałam tego co powiedział. Poczułam jak moje serce zaczyna bić z zawrotną prędkością, a dłonie zaczynają się pocić.  Boje sie. Cholernie. Suho przyniósł krzesło i dał je Kaiowi. Ten postawił je przede mną. Mocnym ruchem rozsunął moje nogi, na co zareagowałam rumieńcem. Ten tylko się uśmiechnął i ustawił między nimi krzesło i usiadł na nim. Zaczęłam patrzeć na nich wszystkich przerażonym wzrokiem. Uśmiechnęli sie chytrze, wszyscy z wyjątkiem Kaia. Ten spojrzał na mnie przepraszająco.
- Nie bój sie, nie oszpece cie.. - rzekł po czym spojrzał na Xiumina i Laya.
- Trzymajcie nią mocno, ale nie zróbcie krzywdy. Ma być w stanie zrobić mi jeszcze mochi. - rzekł poważnym tonem. Spojrzał znów na mnie.
- Nie wierć się, to będzie dobrze - odparł po czym pochylił sie w moją stronę. Nasze twarze dzieliło max 10cm.
- Zamknij oczy - wyszeptał, a moje ciało przeszedł dreszcz. Zrobiłam tak jak kazał. On był tak blisko.. Czułam jak bicie mojego serca przyśpiesza. Kai na początku rozczesał moje włosy, wyrywając mi ich połowę. Tak bardzo, mogli mnie nie czochrać.. Oddychałam szybko, gdy już skończył. Słyszałam jak uroczo się śmieje.
- Pośpiewajcie trochu, może ta histeryczka sie uspokoi trochu - powiedział  Kai, a ja już po chwili słyszałam jak śpiewali chórem History. Nie ukrywam, uspokoiło mnie to ale nadal bałam sie co z tego wyjdzie. Wyczułam chłód nożyczek przy czole, a po chwili po mojej twarzy zsunęło sie pierwsze ścięte pasemko.
- Oj chyba za dużo ściąłem.. -  mruknął smutno Kai. Wzięłam głęboki oddech.
- C-co? - spytałam drżącym głosem. Ten tylko się zaśmiał i pogłaskał mnie po głowie.
- Spokojnie Lara, jest gites majonez - powiedział a Lay i Xiumin potwierdzili. Odetchnęłam z ulgą. No co za mendy, nie dość że ścinają mi kłaczyska to jeszcze sobie ze mnie jaja robią. Czas leciał, włosy też. Nie wiem nawet ile czasu minęło, ale Kai odłożył nożyczki.
- Cięcie skończone. Teraz kolor i ułożenie. Macie farby czy spraye? - spytał. Usłyszałam jak ktoś gdzieś podchodzi.
- Mamy spraye tylko. Czarny i czerwony. - odpowiedział Suho. Kai westchnął.
- Biała farba by sie zdała.. - mruknął.
- Żaden problem, pojedziem do sklepu! - wykrzyknął Baekhyun. Ci to mają pomysły.
- No oke, to ty jedź do sklepu z Chenem. Ale pamiętajcie o kamuflażu i wyjechaniu za to miasto. - powiedział Suho. Ci już poszli.
Kai przetrzepał mi delikatnie włosy.
- No, już otwórz oczka - powiedział. Otworzyłam je, a jego twarz znów znajdowała się przed moją. Przełknęłam ślinę.
- I jak? - spytałam cicho. Reszta przyglądała się mi uważnie.
- Na prawdę dobrze. Miałem wątpliwości co do Kaia, ale na prawdę dobrze sobie poradził. - powiedział z szerokim uśmiechem Chanyeol. Odetchnęłam  z ulgą i oparłam sie o oparcie kanapy. To był dramat. Sądząc po ilości włosów na moich spodniach, na serio dużo ich ściął. Boje sie jak to wgląda.
- Puścicie mnie? Chciałabym zobaczyć jak wyglądam.. - mruknęłam cicho.
- Zobaczysz siebie po pełnej metamorfozie. - powiedział Suho. Warknęłam cicho. No co za mendy.
- Skoro chłopaków nie ma bo pojechali po farbę, to chodźmy ją ubierzmy normalnie. - powiedział Chanyeol. Spojrzałam na niego błagalnie. Niech oni się zlitują nade mną.
- To dobry pomysł. Tylko trzeba zdjąć lustro w łazience. - powiedział Kai. No tak. Myślą o wszystkim. Mendy jedne.
- Xiumin, leć no ogarnij te lustra w łazience. - powiedział Chanyeol. Xiumin puścił mnie i pobiegł na górę. Ja nadal siedziałam na kanapie z Layem który nadal mnie trzymał. Spojrzałam na niego i po prostu przytuliłam sie do niego.
- Wy możecie mnie katować to ja mogę was tulić. - mruknęłam. Lay zaśmiał sie i objął mnie ramieniem.
- Jesteś cała we włosach, ale co tam. Przebiorę sie. - powiedział. Po chwili wrócił Xiumin.
- Lustra ściągnięte. - odparł. Suho klasnął.
- No i gicio. Chodźcie na górę. - powiedział po czym poszedł na górę. Z niechęcią wyswobodziłam sie z objęć Laya. Wszyscy udaliśmy się za Suho. To sie źle skończy. Który już raz ja to mówie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz