Witam~! Poniższy blog to opowiadanie ff o losach Lary i EXO. Inspirowane po części dramą EXO Next Door. Zapraszam do czytania i komentowania!
niedziela, 3 kwietnia 2016
Ślepym Można Być Nawet Widząc
Hej~! Jak tam? Jak żyjecie po newsie z 1 kwietnia? Ja ledwo egzystuje.. Wspieram ich, ale smutno bardzo, bo Kai to mój ub.. Zastanawiałam się nawet nad zawieszeniem bloga.. Ale chyba tego nie zrobię.
Tak czy inaczej.. Komentujcie coś, cokolwiek.. To zawsze daje motywację do pisania, a u mnie ostatnio jej coraz mniej, mimo iż kocham to pisać. Bez przedłużania - miłej lektury <3
~~~~~~
Jeszcze będąc po części w objęciach Morfeusza, rozejrzałam się starając się przypomnieć sobie, czy tutaj przychodziłam i czy czasem nie pomyliłam pokoi. Jednak ostatnie co pamiętałam, to zawalone papierami biurko Suho, nie możliwym jest bym pomyliła pokoje. Więc jak tutaj się znalazłam? Wtuliłam twarz w poduszkę po czym zerknęłam na łóżko Kaia. Spał twarzą w stronę reszty pokoju, więc mogłam spokojnie obserwować, jak spokojnie śpi. Jest tak idealny.. Jego brązowawa skóra wydawała się teraz dużo jaśniejsza. Jego usta, delikatnie rozwarte, opuszczały małe wdechy i wydechy. Długie rzęsy rzucały cień na jego policzki. Momentalnie przeniosłam wzrok na to lekko sine miejsce. Przepraszam Kai, ja po prostu.. No co właśnie? Co ja zrobiłam, co mi to dało? Nie musiał o tym wiedzieć, nie musiałam się na nim wyżywać. Ale ja nie mogłam tak dłużej. Mam nadzieję, że mi to wybaczy.. Chociaż nie zdziwię się, jeśli nie. Czy można jeszcze bardziej spieprzyć sobie życie?
Odwróciłam się ostrożnie w stronę Kyungsoo, który też już nie spał, tylko obserwował moje plecy. Pewnie widział jak gapiłam się na Kaia. Zmieszana spuściłam wzrok z jego oczu na nadruk na jego tshircie. Dyo przysunął się nieco bliżej, teraz moje czoło opierało się o jego tors. Czułam, jak szybko bije jego serce.
- Nic się nie stało.. To nic złego. - szepnął pocieszającym tonem. Westchnęłam cicho zupełnie zrezygnowana.
- Nim spytasz.. Przeniosłem cię tutaj, gdy usnęłaś, a Sehun gdzieś polazł z Chanem i Baekiem. Była tak jakby moja kolej na to, by z tobą spać.. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, po prostu.. Nie mogłem się powstrzymać. Nie martw się, nic ci nie zrobiłem. - szepnął jak najciszej potrafił. A więc tak się tutaj znalazłam.. Uniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.
- Nie myślałam nawet o czymś takim, ufam ci Kyu.. - odpowiedziałam szeptem. Dyo kiwnął nieznacznie głową. Widać było po nim, że coś go gryzie, że coś chce powiedzieć. Po momencie ciszy nabrał odwagi.
- Lara.. Mogę cie przytulić? - spytał, a ja drgnęłam nieco. Ale tego chyba na ten moment potrzebuję. Kiwnęłam twierdząco głową, a Dyo przysunął się jeszcze bliżej, po czym objął mnie mocno. Bez zastanowienia wtuliłam się w niego.
- Dyo.. Dlaczego wciąż robię rzeczy których nie chcę robić? - spytałam cicho. Kyu westchnął.
- Tak bywa w życiu.. Lara.. Powiedziałaś mu co czujesz, teraz to jego problem. Nie jest ciebie wart, gdyby mu zależało na tobie, powiedział by to od razu, znam go. Jestem w stanie odróżnić, kiedy mu lata to co czuje ktoś inny, a kiedy mu zależy. Musisz przestać o nim myśleć, bo tylko będziesz cierpieć, a tego bym nie chciał. Sehun też. - szepnął mi na ucho. Przymknęłam oczy i myślałam nad tym, co powiedział. Ma rację, ale co z tego? Kai wręcz zakleszczył się w moich myślach i myślę o nim cały czas. I jak tu mam się odkochać, gdy sam fakt, że żyje, oddycha, jest obok, sprawia, że zakochuję się w nim jeszcze bardziej? To jest wręcz żałosne. Leżeliśmy tak z Dyo w swych objęciach, aż rozbrzmiał dźwięk alarmu z telefonu Xiumina. Dyo z niechęcią odsunął się ode mnie, a ja odwróciłam się w stronę Kaia, by po raz ostatni ujrzeć, jak spokojnie śpi. On otworzył oczy, a jego wzrok momentalnie spoczął na mnie. Jak oparzona wbiłam wzrok w podłogę. Wstałam i szybko pobiegłam do łazienki, by przemyć twarz zimną wodą. Spojrzałam na swe lustrzane odbicie. Widziałam w nim przegraną, zakochaną na zabój, zdesperowaną nastolatkę z bliznami na ciele i mokrą twarzą. Zniesmaczona wytarłam twarz o bluzę, po czym zbiegłam po schodach na dół by zacząć robić chłopcom śniadanie. Pewnie biedaczki jeszcze się wybudzają. Szybko wstawiłam wodę na kawę, następnie zaczęłam robić kanapki. Zrobiłam różniaste, trochu na słono, trochu na słodko. Część była z dżemem, nutella i białym serkiem , a druga z żółtym serem i keczupem, z szynką oraz z pastą rybną. Zrobiłam wszystkim kawę, a po skończeniu wszystkiego, porozstawiałam kubki na stole, po czym postawiłam talerze z kanapkami na stole, a obok po chwili obok nich znalazła się kupka czystych, by mogli sobie je wziąć. Ledwo to zrobiłam, a do kuchni przyszła gromadka zaspanych, chyba będących jeszcze w krainie snów chłopców. Poczuwszy zapach kawy, ożywili się nieco. Zasiedli do stołu, uprzednio dziękując mi chyba ze sto razy. Uśmiechnęłam się tylko lekko, po czym oparłam się o blat kuchenny i piłam powoli swoją kawę. Było chyba przed 7 rano. Jedli powoli, dyskutując o koncercie, a ja patrzyłam się na obraz za oknem. Z natłoku myśli wyrwał mnie głos Baekhyuna.
- Lukri, a ty którego z nas lubisz najbardziej? - spytał zaciekawiony, wlepiając we mnie swe oczka. Zdezorientowana spojrzałam na niego.
- Emm.. Ja wszystkich was uwielbiam, wiesz to Baekkie. - odpowiedziałam bezpiecznie. Ale on chyba nie był zadowolony z tej odpowiedzi.
- Aigoo, nie to miałem na myśli. Chodziło mi o to który ci się najbardziej podoba. - poprawił się susząc ząbki. Poczułam na sobie wzrok ich wszystkich. Niedobrze.
- Przecież to Kai, to oczywiste. - odpowiedział za mnie Suho. Wait, co?!
- Aaaa, no tak, teraz to ma sens. Pamiętam jak kiedyś widziałem u niej całą ścianę w jego plakatach, a Rin nawet mi mówiła, że ma bluzę z jego imieniem na klacie. - rzekł Chanyeol. Zabiję Rin kiedyś. Moje policzki zapłonęły różem. Chcąc jakoś się ukryć, upiłam troszku kawy z dużego kubka w kropki. Najchętniej bym stąd wyszła.
- Dobra, koniec tematu. Wszyscy teraz już wiecie, jesteście już zadowoleni. - powiedział chłodno Sehun, przyciągając spojrzenia innych, w tym moje. I teraz zaczęło się bagienko.
- Co jak co, ale ty chyba nie, prawda Sehun? - spytał Kai zerkając na niego ponuro. Maknae od razu wbił w niego gniewne spojrzenie.
- Ja jestem akurat bardzo zadowolony. A wiesz czemu? Bo niedługo wskoczę na twoje miejsce. - rzekł triumfalnie. Kai wściekł się, zauważyłam jak zacisnął dłonie na kubku.
- Nie był bym tego taki pewien.. - mruknął. Suho od razu ich uspokoił.
- Panowie, spokojnie. Jedziemy na koncert, pobędziecie trochę bez Lu to wam się odmieni. Żadnych rywalizacji, nie bawimy się w grę "Kto wyrwie pierwszy" - powiedział lider.
- Chyba na "Kto zarucha pierwszy" - poprawił go maknae, a ja skamieniałam.
- Lolz, taki żarcik - dodał po chwili, a ja odetchnęłam z ulgą, wywołując tym śmiech u kilku członków zespołu. On nie mógłby mi czegoś takiego zrobić. Po śniadaniu wraz z Layem i Chenem posprzątaliśmy wszystko, gdy reszta była na górze i szykowała się. Potem dołączyła do nich ta dwójka, a ja siedziałam sobie na kanapie w salonie. Nagle po schodach zbiegł maknae. Podbiegłszy do mnie, usiadł obok i cmoknął mnie w usta. Ja, mając na niego lekkiego focha, spojrzałam w inną stronę.
- Musiałeś, co nie? - spytałam urażona, a on tylko się zaśmiał. Pacan.
- Oj kicia, to tylko taki żart, nie obrażaj się - rzekł przysuwając się do mnie by mnie objąć, lecz ja odsunęłam się od niego nadal mając na niego focha. Wtem.. On.. On popchnął mnie mocno na kanapę, tak że leżałam na niej płasko, a on wisiał nade mną z jakimś dziwnym uśmiechem.
- Ode mnie się nie ucieka, Lu - szepnął tonem tak chłodnym, że aż drgnęłam lekko wystraszona. Po upływie kilku sekund, Sehun wrócił na górę, a ja skamieniała nadal leżałam na kanapie, dopiero po dłuższej chwili byłam w stanie podnieść się do siadu. Nie wiem co zaszło, ale to było dziwne.
Czekałam na moją kochaną dziewiąteczkę, aż zeszli na dół z walizkami. Musieli już jechać na lotnisko. Zrobiło mi się momentalnie tak smutno, że aż szkoda gadać. Począwszy od najstarszego, wyściskałam każdego. Przy Kyungsoo zatrzymałam się na moment, po czym przytuliłam go jak najmocniej potrafiłam. Teraz Kai.. Nie chcę, by inni myśleli, że coś jest nie tak więc.. Zarzuciłam mu ramiona na szyję, przytuliłam go mocno. Kai objął mnie w talii.
- Przepraszam.. - szepnęłam mu na ucho bez zastanowienia, ale nim zdążył zadać jakiekolwiek pytanie, odkleiłam się od niego i podeszłam do Sehuna. Przytuliłam go , a on objął mnie mocno, chyba nawet za mocno.. Coś mi strzykło w żebrach, lecz zignorowałam to. Sehun podniósł mnie i obrócił się ze mną kilka razy, po czym postawił z powrotem na ziemi, uśmiechnąwszy się uroczo. Odwzajemniłam niepewnie uśmiech.
- Uważajcie na siebie na próbach i koncertach. Ja na pewno będę was oglądała na live streamach, będę z wami duchowo. Piszcie i dzwońcie kiedy chcecie. - powiedziałam patrząc na kilku z nich. Ci wychodzili po kolei z domu, a Chen, Baozi i Lay nawet posłali mi całuska. Uśmiechnęłam się szeroko. Będę za nimi tęsknić, zanudzę się na śmierć. Ale może to i lepiej, będę mogła ćwiczyć w ich sali, zostawili mi klucze przecież.
Gdy wyszli pobiegłam na górę. Weszłam do pokoju Kaia, Dyo i Xiumina. Usiadłam na łóżku Kaia, by po chwili wziąć jedną z poduszek i przytulić ją mocno. W myślach przywołałam ten dzień, gdy spaliśmy sobie razem, a obudziłam się czując jak śpi na mnie, tuląc mnie jak pluszowego misia. Uśmiechnęłam się mimowolnie, a po chwili opadłam na łóżko i usnęłam czując jego zapach.
KAI
Wszyscy byliśmy już w drodze na lotnisko. Jak na złość, ja Sehun i Chanyeol musieliśmy jechać w jednym vanie. Siedziałem z przodu i słuchałem muzyki przez słuchawki, jednak na tyle cicho, by słyszeć o czym gadają. Od wczoraj czułem się jak skończony idiota. Skąd mogłem wiedzieć, że się we mnie zakochała? Gdybym wiedział, w życiu nie robiłbym takich rzeczy w stosunku do niej. Ale no stało się i znowu dostałem w ryj. Zasłużyłem na to, wiem. Tylko.. Dlaczego Sehun wmawia jej takie pierdoły? I Kyungsoo też? Tak, tego ranka, gdy Lara już się obudziła, ja również nie spałem. Obudziłem się jeszcze wcześniej i patrzyłem się, jak Dyo się do niej łasi. Potem udawałem, że kimam. Czułem, jak Lu się na mnie patrzy, nie wiem jakim cudem wytrzymałem. Gdy odwróciła się twarzą do Kyu było mi lepiej, bo nie musiałem tak się starać. Ale to, co on jej powiedział, to przegięcie. Skąd on niby może wiedzieć, kiedy mi zależy a kiedy nie? Tego nie wie nikt, oprócz mnie. Jeszcze ten idiota Sehun. Pamiętam jak wtedy w kuchni zaczepiłem go tuż po tym, jak skończył opatrywać rany Lu. Myślałem, że mu przywalę.
~~~~
Maknae zostawił Larę w salonie, po czym, wziąwszy apteczkę, udał się do kuchni gdzie był już Kai. Sehun schował do jednej z szafek apteczkę i miał już wychodzić, gdy Jongin złapał go za rękę. Przyciągnął go do siebie mocnym ruchem i rzucił gniewne spojrzenie. Nie zamierzał udawać, że niczego nie wie i nie widzi.
- Stary, co ty odwalasz? Miziasz się do niej a potem pieprzysz jaka jest żałosna? Weź się ogarnij i zostaw nią w spokoju. - szepnął wkurzony. Maknae tylko uśmiechnął się triumfalnie i wyrwał rękę z uścisku.
- Będę pierwszy, zobaczysz. - szepnął po czym pognał do dziewczyny i na oczach Kaia zaciągnął ją na górę do jego pokoju. Kai z furią uderzył w blat stołu. Poszedł na górę do łazienki, by wziąć długą kąpiel, by zapomnieć o tym co usłyszał.
~~~~
Tak, tak właśnie było. Już powoli odpływałem do krainy snów, gdy nagle Chanyeol zaczął ciekawy temat. Tak, to był sarkazm.
- Sehun, co sądzisz na temat Lu? Na początku chciałeś zadźgać ją wykałaczką, a teraz jesteście strasznie blisko. Coś między wami jest? - spytał ze śmiechem, po czym szturchnął go w bok. Maknae też się zachichrał pod nosem.
- A żebyś wiedział. Jest moją dziewczyną. A co lepsze, utarłem nosa Jonginowi. W końcu to ja jestem lepszy. - powiedział dumnie, a we mnie zawrzała krew.
- Ciągle tylko Kai to i Kai tamto. Zabujała się w nim na zabój, ale wkrótce to się zmieni, zobaczysz. Zalicze wpierw niż on. - dodał, a Chan chyba zakrztusił się wodą, którą popijał w tamtym momencie. Na serio, też bym sie zakrztusił. Zacisnąłem dłoń na obudowie telefonu, po czym wyciszyłem zupełnie muzykę, lecz dla pozoru nie ściągałem słuchawek.
- Sehun, wiesz co ty wyprawiasz? To nasza fanka,młoda i dodatkowo z nieciekawą sytuacją z rodzicami. Pogięło cie? - spytał zszokowany wyznaniem młodszego chłopaka.
- Spoko luzik, wiem co robię. Taka okazja się nie powtórzy, a skoro ona jest aż tak łatwowierna, to nie moja wina akurat. - rzekł obojętnym tonem. - Ale pamiętaj, mówię tobie o tym jako przyjacielowi. Masz nie mówić nikomu, albo też za to ci się oberwie. - dodał po chwili. Chan zapewne przytaknął mu.
- Mówię ci, to będzie szybciej niż myślisz. Gdybyś wiedział jak ona zajebiście całuje. Wczoraj chyba Jongin coś odwalił, bo przybiegła do mnie i rzuciła się na mnie jak na wygłodniałe zwierzę. Coś genialnego, ale i tak bym wolał, by to ona była na dole i błagała o litość. - odrzekł pewnym siebie tonem. Zagryzłem wargę mocno, by się nie odezwać. Ona musi się o tym dowiedzieć, tylko jak? Nie uwierzy mi, a Chanyeol nie potwierdzi bo dostanie wciry od Sehuja. No super po prostu. Przyrzekłem sobie, że nie pozwolę by stała jej się krzywda i dotrzymam słowa. Zależy mi na niej, choć nie okazywałem tego. Nie pozwolę na to, by ta cipa zrobiła jej coś złego tylko dlatego że mi zazdrości. Idiota, jest tyle sposobów by się wykazać. Gdybym tylko miał jakieś wsparcie..
Nim się obejrzałem, byliśmy już w samolocie. Siedziałem na szczęście z Baekhyunem, a Sehuja nie było w pobliżu.Zerknąłem na Boczka, po czym szturchnąłem go w bok.
- Ej, Baekkie. Sprawa się rypła. - powiedziałem, gdy już na mnie spojrzał. On kiwnął głową, pozwalając mi kontynuować. Podrapałem się po karku.
- No bo.. Masz numer do Rin, siostry Lu, co nie? Mam do niej, znaczy się do Rin, sprawę. Dasz mi jej numer? - spytałem. Baekhyun bez słowa odszukał numer i podyktował mi go. Nie chcąc gadać o tym przez telefon, napisałem jej smsa. "Cześć, tu Kai z EXO. Nie pytaj skąd mam Twój numer, to nie ważne w tym momencie. Chodzi o Larę. Wpakowała się w poważne problemy" napisałem i wysłałem wiadomość. Nie musiałem czekać długo na odpowiedź. "No hej. A co się stało, znowu jakiś wypadek? " Ta to ma wiarę w siostrę, pisze o problemie, a ta już że coś odwaliła i sie pokiereszowała. "Nie niee. Jesteśmy w samolocie, w drodze do Tokio. Nie będzie nas przez jakiś tydzień, coś koło tego. Więc masz się nią opiekować, okej? tak czy inaczej, nim ci powiem o co cho, musisz przyżec, że nie powiesz nikomu o tym. NIKOMU" Naszrajbowałem i wysłałem odpowiedź.
"Mam powiedzieć Hunniemu? No dobra, przyrzekam. Mów co się dzieje ._. "
"WŁAŚNIE O SEHUJA CHODZI! >.< Wiesz, że Lu z nim jest, co nie? No, tak więc Sehun nie ma wobec niej dobrych zamiarów. Mi w to nie uwierzy, musisz mi pomóc"
"Nie dziwię się jej, mówiła mi o tym, co robisz. Ale to tylko Twoje domysły, czy masz jakieś dowody?"
"Słyszałem jak Sehun sie przechwalał, co to on zamierza jej zrobić.. Ja.. Ja nie mogę tak tego zostawić. Wiem, że ona mnie teraz nienawidzi, że mi nie wierzy, ale jak to się stanie, to będzie za późno."
"Łoooohoho, no oke oke. Ale co JA mam zrobić? Mi też nie uwierzy. "
"Nie wiem.. Chcę tylko byś pytała nią ewentualnie o to, jak ich.. Związek.. I pisała mi o tym. On nie jest dobrym człowiekiem, nie no, może i jest trochę, ale to cholerny sadysta."
"Mam sie tylko pytać o to? No oke.."
"I jeśli zobaczysz u niej jakieś siniaki, otarcia, cokolwiek. PISZ! Jeśli on zrobi cokolwiek wbrew jej woli, to przyrzekam że go zabiję"
"Spokojnie, kkamjong. Zrobię to, o co prosisz. Tylko odpowiedz mi na jedno pytanie"
"Na jakie? o.o"
"Czy Ty aby czasem jej nie kochasz?"
Zamurowało mnie. No właśnie, czy ja ją kocham? Nie, raczej nie. To moja przyjaciółka, ważna bardzo. To dlatego tak się wkurzam, jeśli tylko wiem, że coś jej grozi. To jedno ale dlaczego gotuję sie ze złości, gdy widzę nią z innym z EXO? Tego już wytłumaczyć nie umiem.
"Nie wiem."
"Zastanów się. Ona świata poza Tobą nie widzi, baranie. Tak czy inaczej.. Dzięki że otwarłeś mi oczy. Teraz wiem, że Sehun to nieodpowiedni obiekt westchnień. Zmieniam biasa z EXO"
"Heh, nie ma za co. Pamiętaj o naszej umowie. Kupię Ci coś w Tokio, albo pozdrowię na koncercie"
"Huehue, okks. Muszę lecieć na lekcje, pa~!"
"Pa."
Schowałem telefon do kieszeni i do końca lotu patrzyłem się na gęste chmury za oknem. Jej pytanie tak wryło mi się w mózg, że już do końca zidiociałem. Muszę się kimnąć, może mi przejdzie.. Zamknąłem oczy i liczyłem w myślach baranki, by szybciej usnąć. Odpłynąłem chyba przy dwa tysiące osiemset dziewięćdziesiątym trzecim.
Po jakichś 6 godzinach byłem już w pokoju hotelowym. Miałem go dzielić z Suho i Chenem. Rzeczy z swojej walizki poukładałem jakoś na półkach, by mieć do nich lepszy dostęp.
Gdy Chen i Suhy poleźli do reszty, ja zostałem w pokoju pod pretekstem zmęczenia lotem. Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do swojego przyjaciela. Dawno nie gadaliśmy. Po kilku sygnałach, usłyszałem jego głos.
- Siemson Kai! Jak tam? - spytał roześmiany. Westchnąłem cicho. Kiedy to myśmy ostatnio gadali..
- No hej Tae. A bez szału jakoś - powiedziałem kładąc się plackiem na łóżku. Taemin wydał z siebie smutne jęknięcie.
- Czo jest? Mów, ja wysłucham. I postaram się pomóc- powiedział siadając na kanapie w sali SM. Tylko tam kanapa tak trzeszczy. Wziąłem głęboki oddech.
- Miałeś kiedyś tak, że twoja przyjaciółka, która jest z twoim kolegą z zespołu, wyznała ci miłość, potem chlasnęła z liścia? I potem dowiadujesz się, że twój przyjaciel nastawią nią z tym jej chłopakiem przeciwko tobie? A potem jeszcze dowiadujesz się, że tej jej chłopak wcale nie jest z nią z miłości, tylko dlatego, że ci zazdrości i jest z nią by cie wkurzyć? A na koniec dowiadujesz się że chce ją przelecieć, bo okazja się rypła? - powiedziałem poddenerwowany. Tae zaśmiał się nerwowo.
- Slow down, Kai. Powolutku móc o co cho. I nie nie miałem tak. Chodzi ci o tą śliczną jak laleczka Larę? - spytał, a ja na serio się wkurzyłem.
- Nie mów tak, okej? Tak, to o nią. - odpowiedziałem starając się ogarnąć. Tae zaśmiał się.
- Oj, spokojnie. Tylko tak mówię no.. Mam ją na insta. No więc, co z nią? Z kim jest? I dlaczego Dyo ją buntuje? - pytał. Położyłem się wygodniej na łóżku, jakby to miało mi pomóc.
- Bo się w niej zakochał, dlatego. To przez niego wtedy wybiegła z domu i poleciała do lasu, co potem nią znalazłem i zaniosłem do jej domu.. - odpowiedziałem cicho. Taemin na pewno zrobił tą swoją skupioną minę.
- Hmm, takie buty.. A z kim jest? Mam nadzieję, że nie z Sehunem? - spytał z nadzieją w głosie. Milczałem.
- No bez jaj.. Przecież on jej zrobi krzywdę. Pamiętam, jak opowiadałeś jakie ma zapędy i jak wygląda jego historia przeglądania na RedTubie. - powiedział zszokowany tym newsem. Kiwnąłem głową, po chwili zdając sobie sprawę, że przez telefon on tego nie zobaczy. Brawo ja.
- Najgorsze jest to, że oprócz mnie wie to tylko jej siostra. I to nie wszystko wie, bo to jeszcze dziecko. Ale czuję, że ona też nie do końca mi wierzy. Tak czy inaczej, jeżeli zobaczy u Lu jakieś siniaki czy coś niepokojącego się od niej dowie, to mi powie. Ale w taki sposób to nic nie zdziałam, muszę ją odciągnąć od tego sadysty. Nie dam mu jej skrzywdzić - powiedziałem gapiąc się na sufit. Taemin zaśmiał się.
- Oj Kai, Kai. Wiesz, jeśli nie masz innego pomysłu, to nic więcej nie zrobisz... - rzekł. - Kurde, nie zdzierżę. Kochasz nią czy nie? Bo kurcze, mówisz zawsze "to moja przyjaciółka" etc etc, ale Jongin, zachowujesz się tak, jakbyś się w niej zadużył. I to mocno. Powiedz mi, kochasz nią czy nie? - spytał zbulwersoawny. Zamknąłem oczy.
- Nie wiem.. - szepnąłem. Taemin jęknął rozczarowany.
- Kuźwa, rozmowa chuja z butem. Weź sie ogarnij ! - wykrzyknął - Powiedz mi, co czujesz jak widzisz ją z Sehujem? Tylko szczerze.I oprócz tego, że masz ochotę wyrwać mu jaja za te jego zapędy. - spytał, a ja prychnąłem cicho słysząc te jego teksty. Ale miał rację co ja wtedy czuję? Opróc tego co mówił?
- Oprócz tego to.. Nie wiem, wolałbym, żebym to ja ją tulił, lub jak wtedy opatrywał jej rany, jak to ci mówiłem.. - odpowiedziałem najszczerzej jak umiałem.
- Jak wyglądały wasze ostatnie chwile razem? Oprócz tego że dostałeś plaskacza i darmowy makijaż permamentny w postaci siniaka? - spytał. Dotknąłem bolącego miejsca opuszkami palców i westchnąłem cicho.
- Mówiłem jej, że Sehun to frajer.. Była tak blisko, omal jej nie pocałowałem. Czułem się jak nastolatek na pierwszej randce, serce biło mi cholernie szybko, jakbym przebiegł maraton. - powiedziałem. Taemin zaśmiał się jakoś podejrzanie.
- Kai, ogłaszam wszem i wobec, że jesteś ślepy!- wykrzyknął uradowany. Zmarszczyłem brwi, nie rozumiejąc jego paplaniny. Naćpał się czegoś? A może jest pijany? A co jeśli z resztą SHINee ma melanż i właśnie ma mnie na głośno mówiącym i oni wszystko słyszą i mają ze mnie polewke? Zabiłbym go chyba. Coś ostatnio mam zbyt wiele kandydatów do bycia zabitym.
- Na serio. Ślepy jak krecik. Albo ta emerytka z Deadpool'a. Czy ty nie masz mózgu? - spytał. Mnie już skoczyło ciśnienie.
- Taemin, weź mów jaśniej bo mam już dość dzisiejszego dnia - warknąłem poddenerwowany. Taemin uspokoił chichot i wziął głębokachny oddech.
- Ty ją kochasz idioto. Nie możesz zdzierżyć gdy ktoś jest obok niej, bo to chcesz być ty. Szaleje ci pikawa gdy jest blisko. Z resztą, nawet twój bulwers gdy nazwałem ją słodką laleczką o tym świadczy. Ty ją kochasz! - zaczął krzyczeć. To we mnie udrzyło tak mocno, że aż wypadł mi telefon z ręki. Serio jestem ślepy. I głupi. I ślepy. Słyszałem jeszcze jak Taemin latał po pokoju i krzyczał "Kai sie zabujał, Kai się zabujał". Zjebałem sprawę po całości. Gdy Tae się uspokoił, znowu zaczął robić mi wywody.
- Słuchaj Kai, taka dziewczyna nie trafia się co i rusz. Bierz dupe w troki i ogarnij życie. Ale nim zaczniesz jej wyznawać wszystko to musisz odsunąć od niej Sehuna - powiedział, ale po chwili wydał z siebie na serio podejrzany dźwięk.
- Albo nieee! Wyznasz jej to! Gdy dowie się że odwzajemniasz jej uczucia, kopnie Sehuna w dupe i pójdzie do ciebie! - wykrzyknął uradowany swoim geniuszem. To co mówił może i jakiś sens miało, ale.. Co jeśli mnie jednak odrzuci? Jeżeli w to nie uwierzy?
- Nie byłbym tego taki pewien - odpowiedziałem krótko. Przetarłem twarz dłonią i podniosłem się do siadu.
- Co ty możesz wiedzieć, nawet nie spróbowałeś. Nie spieprz tego bardziej ukrywaniem tego i zgrywając kołka bez uczuć. Kai, ja muszę już lecieć. Informuj mnie na bieżąco jak coś. Pa! - wykrzyknął, a ja mruknąłem coś tam na pożegnanie i rozłączyłem się. Położyłem telefon na szafce nocnej, po czym zacząłem myśleć, nad tym co mam zrobić.
To przeze mnie Lara jest z tym pacanem, gdybym zachowywał się inaczej, nie było by takiego problemu. Wstałem i udałem się do łazienki. Wziąłem najdłuższy chyba prysznic w swoim życiu i poszedłem spać. Przynajmniej w snach mogłem widzieć, jak Lara uśmiecha się do mnie. Nie ironicznie, nie wymuszenie, nie tuż przez zdzieleniem mnie w pysk. Tylko szczerze. Z miłością.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cóż ślepy kai i gnojek sehun cóż jestem ciekawa jak to się dalej potoczy wiec proszę o następny rozdział w trybie natychmiastowym :*
OdpowiedzUsuńBędziesz musiała poczekać do piątku ;_; Albo może i nie, zależy kiedy skończę next
UsuńDobrze ... Postaram się czekać ze spokojem xd nie będę poganiac xd
OdpowiedzUsuń