Gdy cię nie ma czuję że utknąłem w jednej sekundzie czasu,
Jestem zatrzymany.
Gdy cię nie ma,
Gdy cię nie ma, czuję że straciłem połowę umysłu,
Okradziony.
Bo nikt cię nie czuje tak jak ja,
Nikt mnie nie zabija tak jak ty,
Nie ważne, co wezmę, to tego nie rozetnie.
Mam kłopoty.
Patrzę na siebie i nie wiem,
Jak uczepiłem się ciebie jak rzep,
Nie mogę się oderwać i być samemu.
Mam kłopoty..
~ Adam Lambert - Underground
To wszystko było tak dziwne, tak poplątane i tak gorące, że nadal nie umiem tego ubrać w jakiekolwiek słowa. Nie widziałam jego twarzy, bo nadal trzymał telefon tak, że ją nim zasłaniał. Przełknęłam głośno ślinę, a jego dłoń ponownie lekko się zacisnęła na widocznym teraz uwypukleniu w jego spodniach. Nie wierzę w to.
- Lara.. - jego usta opuściło ciche, przesączone erotyzmem mruknięcie. Fakt, że użył mojego imienia w taki sposób wywołał u mnie dreszcz. Co my właśnie wyczynialiśmy?
- Sehun.. Nie rób tak.. - szepnęłam, starając się opanować drżący głos. Rumieńce paliły mą twarz, ciało zaczynało płonąć. To się źle skończy, jestem pewna. Nie chcę z nim czegokolwiek robić, to nie jego darzę tym pierdolonym uczuciem, zwanym miłością.
- Dlaczego? Zapomnij o tym idiocie. Od teraz masz mnie - powiedział odważnym tonem, tak chłodnym, że znów dostałam ciarek. Jak mam zapomnieć o Kaiu, gdy wszystko mi o nim przypomina? Jego ręka tym razem powędrowała wyżej, do zapięcia jego spodni.
- Zapomnij i bądź moja - dodał rozpinając zamek czarnych rurek po czym odpinając ich guzik. Przestań. Nie rób tego.
- Ja tak nie umiem.. - szepnęłam gapiąc się na to, co robi. Sehun wyłączył kamerkę. Serce zwariowało mi z radości, ale coś we mnie miało doła. Nienawidzę siebie. Sehun musiał usiąść na ziemi, potem słyszałam szmer zsuwanych spodni. On tego nie zrobi, prawda?
Myliłam się.
Po chwili do mych uszu dobiegł rozkoszny pomruk, oraz świst gwałtownie wciąganego powietrza. Wyłączyłam kamerkę. No to wpadłam. Świadomość, że Oh Sehun robi sobie dobrze rozmawiając ze mną, dodając do tego te dźwięki.. Moje wredne ciało również zaczęło reagować. Zdradziło mnie. Położyłam telefon na klatce piersiowej. Nie chcę tego. Co jakiś czas maknae mruczał, sapał cicho, by nikt w domu go nie słyszał. Moje tętno przyśpieszyło, choć wolałabym aby znikło zupełnie. Zamknęłam oczy, a w mej wyobraźni.. Pojawił się oczywiście Kai. Robiący to co Sehun. Nawet nie wiem, gdy moja lewa dłoń powędrowała pod kołdrę i wsunęła się pod materiał luźnych spodni od piżamy. Dłonie miałam lodowate, w kontakcie z rozgrzaną skórą, drgnęłam mocno. Wyobrażenie Kaia doprowadzało mnie do szału, a perwersyjne jęknięcia maknae jeszcze bardziej mnie nakręcały. Nie takiej reakcji chciałam. Moja dłoń wsunęła się zwinnie między moje uda, teraz rozchylone lekko, a po chwili sama jęknęłam jak najciszej. Co ja kurwa wyprawiam? Sehun pewnie ucieszył się na taki obrót sprawy, bo usłyszałam jego cichy śmiech. Gdyby tylko znał prawdziwy powód.. Chociaż, jakby na to nie patrzeć, to też jego.. "Zasługa".
- Lara, zaraz chyba dojdę.. - usłyszałam jego szept, a po nim, cichy jęk. Kai, gdybyś to ty był na jego miejscu.. Ruchy mojej łapki przyśpieszyły mocno ma wyobrażenie sobie Kaia spowitego w ekstazie, jęczącego słodko. Do mych uszu dobiegł jęk tak wulgarny, że miałam wrażenie że oglądam jakiegoś pornosa na redtubie. Kai wijący się w rozkoszy. Jego ciało zroszone potem, skąpane w słabym świetle. Jego tors unoszący się szybko, usta czerwone od przygryzania. Pokój pełen westchnięć, jęków, pomruków. Stało się. Podzieliłam los maknae. Sapałam cicho, a z moich oczu wydostały się łzy, od razu wchłonięte przez materiał poduszki. Sehun również szybko oddychał. Potem słyszałam jak wciąga z powrotem spodnie. Jakimś cudem, pocharataną, prawą dłonią rozłączyłam się, szepcząc przed tym "przepraszam". Nie wiem, czy Sehun dzwonił potem jeszcze czy nie, telefon leżał na poduszce, a ja byłam już w drodze do łazienki. Umyłam rękę, co i tak nie zmieniało faktu, że była splamiona hańbą. W życiu nie wiedziałam, że do czegoś takiego dojdzie. Wróciłam szybko do siebie, po czym zakopałam w kołdrze. Usnęłam schowana po uszy w pościeli, chcąc schować się przed wszystkim i wszystkimi. Obudziłam się wcześnie, muszę jechać z Rin do jej gimnazjum. Miałam jakieś chore sny, lecz nawet nie będę o nich się rozwlekać. Logiczne co mogło mi się śnić po czymś takim, co siedziało mi wcześniej w głowie. Ubrałam się w czarne spodnie dresowe, białą koszulkę ber rękawów i na to koszulę w czarno-czerwoną kratę. Przeczesałam dłonią włosy, po czym do torby na ramie spakowałam mały ręcznik, notes, piórnik. Pewnie już dzisiaj będzie próba. Zeszłam z torbą na dół. W kuchni była już Rin, tym razem też wyjątkowo mama. Bez słowa podeszłam do lodówki, z której wyciągnęłam dwie butelki wody i spakowałam je do torby. Potem podeszłam do szafki z której wyciągnęłam dwie paczki ciastek, które po chwili też wylądowały w torbie.
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam pytanie mamy. Odwróciłam się w jej stronę. No tak, jak zwykle o niczym nie wie, bo kto by się przejął.
- Do gimnazjum. Mam próbę. - odpowiedziałam krótko sięgając jedną z kanapek przygotowanych na śniadanie, po czym zaczęłam ją jeść.
- A co z ręką? - spytała. Prychnęłam cicho. Po zjedzeniu jednej kanapki wzięłam kolejną.
- Nic, boli ale i tak macie to w dupie. Wezmę leki czy coś, bo na próbę muszę iść. - powiedziałam po czym wzięłam dwie kanapki i złożyłam je w jedną. Podeszłam do innej szafki, wyciągnęłam jakoś torebkę śniadaniową, wpakowałam do niej kanapkę i wciepałam do torby. Zerknęłam na zegarek na ścianie. Mam jeszcze czas by się ubrać. Poszłam do korytarza, założyłam jakoś sneakersy i płaszcz. Poczekałam z grzeczności na Rin, po czym opuściłam z nią dom. Szłyśmy na przystanek, potem zabrał nas gimnazjalny bus. Wysiadłyśmy przed ogromnym budynkiem, w którym ostatni raz byłam ponad pół roku temu. W drodze do szkoły, coś zaczęło wibrować w mojej kieszeni. Wyciągnęłam telefon. Dzwonił Kai. Prychnęłam cicho. Teraz mu się przypomniało o mnie? Ale chwila.. Pisał, ale to ja go ignorowałam. Co nie zmienia faktu, że mam na niego nerwy jak cholera. Nie wiem czemu wybrałam odbierz.
- Lara? Gdzie ty jesteś? Widziałem jak gdzieś idziesz ze swoją siostrą. Powinnaś siedzieć w domu albo u nas w ostateczności - powiedział zdziwionym tonem. Zaśmiałam się, czym zwróciłam na siebie uwagę Rin.
- Dzięki za troskę. Wiesz, idę się puszczać z bachorami z gimbazy. Ale ojej, żadem mnie chyba nie zechce bo jestem płaska jak deska. - wywarczałam, a Kai westchnął. Już miałam się rozłączać, lecz on znów się odezwał.
- Przestaniesz już? Ile mam cię przepraszać? - spytał poddenerwowany. Znowu się zaśmiałam, to było wręcz żałosne. Myślisz, że tak od razu zapomnę?
- Nie wiem, zależy jaki będe miała kaprys. Uraziłeś mnie debilu - powiedziałam juz na maxa wściekła.
- Wiem kuźwa, ale nie chciałem no. Mówiłem już - powiedział. Jestem pewna, że rozłożył ramiona jak dziecko. Znam go zbyt dobrze..
- Ale to powiedziałeś i co teraz? Co mam z tobą zrobić? - spytałam wzdychając. Czemu te nerwy powoli mi przechodzą? Ej, Lara! Masz być wściekłą suką, a nie!
- Masz przyjąć moje przeprosiny. Chociaż tyle możesz chyba. I nadal bądźmy przyjaciółmi.. - powiedział smutno. Serce mi krwawiło, nie mogłam powiedzieć "nie", nie ważne jak tego chciałam. Sehun nie będzie zadowolony. Ale chwila, kto mi ma zabraniać kontaktu z przyjacielem? I kimś kogo kocham? Pfff, życie to zło.
- Niech ci będzie. Tylko nie myśl że zapomnę o tym. Zaczynamy od zera, to od ciebie zależy czy będziemy przyjaciółmi, czy nie. - mruknęłam, a po chwili usłyszałam jego radosny krzyk i ten cudny śmiech. Az sama się uśmiechnęłam. Hehehe, nienawidzę siebie.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. A teraz mów gdzie jesteś. Nie pamiętasz, mam się tobą opiekować - powiedział. Westchnęłam cicho. I co ja teraz zrobię?
- A co ty, moja matka jesteś? Spytaj sie Hunniego jak tak bardzo chcesz wiedzieć. Muszę lecieć, nie martw się - odpowiedziałam po czym rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni dresów. Wiedziałam, że z Sehunkiem nie ma zamiaru gadać, więc mam spokój. Rin spojrzała na mnie krzywo.
- Kai? - spytała. Kiwnęłam głową twierdząco. Weszłyśmy po schodkach do budynku, a potem zeszłyśmy do szatni. Na jej wieszaku zostawiłam kurtkę, a potem czekałam aż ona się przebierze. Razem poszłyśmy na górę, na salę gimnastyczną.
- Wybaczyłaś mu? - spytała. Spojrzałam na nią zdziwiona. Czyżby foch jej przeszedł? Wzruszyłam ramionami. Jednak nim jej odpowiedziałam, moją uwagę przykuło coś innego. Wszyscy patrzyli się na mnie jakoś dziwnie. Czyżby mnie nie poznali? Widzę tu wiele znajomych twarzy.
- Tsaa.. - mruknęłam do Rin, gdy patrzyłam na ludzi. Co im się stało, że tak się lampią?
- Czemu tak sie na mnie gapią? Upaćkałam się gdzieś na twarzy? - spytałam odwracając twarz w stronę Rin. Ona uśmiechnęła się tylko.
- Nie. Ale wiesz, jak ostatni raz tu byłaś, to wyglądałaś zupełnie inaczej. Miałaś długie włosy,dziewczęce, czerwone okularki, roześmianą buźkę. A teraz jesteś tomboy'owym bucem, z bliznami na twarzy i ciele, do tego męskie okulary i styl, do tego szare krótkie włosy. - powiedziała. Przygryzłam wargę. W sumie ma rację, te blizny.. Zapomniałam o nich. No nic, mówi się trudno. Rin poszła na lekcje, a ja na salę. Była na niej już pani Elizabeth. Tak, nie jest koreanką, mimo to jej koreański jest nawet okej. I tak większość czasu rozmawiamy po angielsku. Na sali było też kilka innych osób. W kilku rozpoznałam osoby z chórku z zeszłego roku, lub tancerzy. Jednakże kilka twarzy nadal nie kojarzyłam. Pewnym krokiem wkroczyłam na ogromną salę, zwracając na siebie uwagę wszystkich. Nie poznali mnie. Pani Elizabeth podeszła do mnie i zmierzyła mnie wzrokiem.
- Przepraszam, z kim mam przyjemność? - spytała zaciekawiona. Zaśmiałam się, wprawiając tym nią w zakłopotanie.
- Nie poznała mnie pani, tak jak większość. To ja, Lara - powiedziałam, a nauczycielka od razu rozpromieniła się i uściskała mnie. Objęłam ją zdrową ręką. Gdy odsunęła się, znów spojrzała na mnie zaskoczona.
- Wow, nie poznałam cię. te włosy, blizny.. Co się z tobą stało przez to pół roku? - spytała z uśmiechem. Rozejrzałam się po sali, po czym podrapałam po karku.
- A nic wielkiego. Kilka wypadków w ostatnim czasie. - powiedziałam unosząc do góry prawą rękę. Kobieta zrobiła smutną minkę.
- Przykro mi. Dasz radę ćwiczyć? - spytała wskazując na moją dłoń. Pokiwałam twierdząco głową po czym uśmiechnęłam się.
- Dzisiaj raczej tylko śpiew. Przyjechałam tu bardziej w celach organizacyjnych, dowiedzieć kiedy są próby i czy track lista jest zatwierdzona. I przy okazji poznać chórek, tancerzy i chłopaka z którym mam śpiewać. - powiedziałam. Kobieta zaśmiała się radośnie.
- Tak więc, z tracklistą jest tak, że są sporawe zmiany, jednak wiele twoich sugestii pozostało. Changmin też podrzucił kilka pomysłów. - odpowiedziała. Chwila, Changmin? Ten z TVXQ? Heh, na pewno nie. Ale przynajmniej znam imie tajemniczego koleżki. Elizabeth zawołała go do nas. Przyznam, że zaskoczona jestem. Był wysoki, szczupły, miał jasną karnację i jak na azjatę, bardzo jasno brązowe oczy, były za jasne, według mnie. Miał czarne włosy z uroczą grzywką zaczesaną na lewą stronę. Na jego ustach gościł promienny uśmiech. Gdy mnie zauważył, zmarszczył brwi i spojrzał na nauczycielkę.
- Przepraszam panią, ale ja miałem chyba dostać kobietę do duetu. - powiedział zmieszany. Wybuchłam śmiechem, co mocno zaniepokoiło Changmina.
- To ja, Lara. Będę z tobą śpiewać. Nie sugeruj się za często wyglądem, Changmin - powiedziałam z uśmiechem. Chłopak zaśmiał się i przeprosił mnie za tą pomyłkę. Z tylnej kieszeni spodni wyciągnął kartkę, po czym dał mi nią.
- To pewna track lista. Jakby co, to jeżeli w grupowej masz więcej niż jeden wokal do przejęcia to spokojnie. Te piosenki śpiewamy w takim składzie - 3 wokalistów i 3 tancerzy i chórek. Są też oczywiście solówki i duety. W tym roku też są solowe tańce, więc jeżeli chcesz, to wybierz coś sobie. - powiedział chłopak, gdy rozkładałam kartkę. Mym oczom ukazała się skomplikowana, ale w miarę czytelna rozpiska:
PIOSENKI SOLOWE:
1. Adam Lambert ft. Avicii - Lay Me Down (Lara)
2. Alesso - Sun Is Shining (Changmin)
3. Kris Yifan - Time Boils The Rain (Hinami)
4.Lu Han - Lu (Lara)
5. One Day One Chance (Changmin + Lara i Hinami)
6. SID - Enamel (Hinami)
7. Baekhyun - Beautiful (Lara)
8. Adam Lambert - Never Close Our Eyes (Changmin)
9.Adam Lambert - The Original High (Lara)
10. Adam Lambert - There I Said It (Lara)
11. Kelly Clarkson - Heartbeat Song (Hinami)
12. Andy Black - They Dont Need To Understand (Changmin)
PIOSENKI ZESPOŁOWE (wokaliści, chórek, tancerze)
1. EXO - Hurt (Lara - Dyo/Kai; Changmin - Suho/Chanyeol;Hinami-Sehun/Baekhyun)
2. BTS - Danger (Lara- Jimin/J-Hope;Changmin - RapMon/Jin; Hinami-V/Junkook)
3. EXO - MAMA (Lara - Dyo/Kai; Changmin- Suho/Sehun; Hinami-Chanyeol/Baekhyun)
4. EXO - History (Lara- Kai/Suho; Changmin- Chanyeol/Sehun; Hinami-Dyo/Baekhyun)
5. EXO -Let Out The Beast (Lara - Baekhyun/Kai; Changmin - Suho/Sehun; Hinami - Dyo/Chanyeol)
6. EXO - Run (Lara- Dyo/Baekhyun; Changmin - Kai/Chanyeol; Hinami - Sehun/Suho)
7. EXO -Overdose (Lara- Baekhyun/Chanyeol/Yixing; Changmin - Sehun/Dyo/Chen/Xiumin; Hinami- Suho/Kai/Luhan)
8. BTS - War Of Hormone (Lara - Jimin/Suga; Changmin - Jin/Rap Mon; Hinami - V/J-Hope)
DUETY/TRIO
1. EXO - Moonlight (Lara/Baekhyun ; Changmin/Dyo)
2. EXO - What Is Love (Lara/Baekhyun ; Changmin/Dyo)
3. Adam Lambert ft. Tove Lo (Lara/Tove Lo ; Changmin/Lambert)
4. B.A.P. - I Remember (Lara/pianino/wokal ; Changmin/rap/g.elektryczna + chórek)
5. B.O.B ft. Hayley Williams - Airplanes (Lara - Hayley; Changmin- B.O.B)
6. EXO - Miracles in December (Lara- Baekhyun; Changmin- Dyo;Hinami- Chen)
7. EXO - Baby Dont Cry (Lara - Dyo/Chanyeol; Changmin- Baekhyun; Hinami - Suho )
Wow, nie ukrywam, jestem zdziwiona. Dużo tego było, osiem układów do ogarnięcia. Ale lista mi się podobała. Wiedziałam, że na przebieg występu jeszcze trzeba poczekać, mimo to cieszyłam się. Ciekawe, co to za Hinami. Pewnie jakaś pierwszoklasistka, tak przypuszczam. Zastanawiał mnie też przypadek z "I Remember". Czyżby szkoła dostałą dofinansowanie na instrumenty? Złożyłam kartkę na pół po czym schowałam ją do torby.
- Będziemy mieć instrumenty? - spytałam patrząc na Changmina. Kiwnął twierdząco głową, po czym uśmiechnął się.
- Tak, wszystko będzie. Chodźmy gdzieś, pogadamy sobie. Ciekaw jestem, co z ciebie za osóbka. Wyglądasz znajomo, poza tym, interesuje mnie twój wokal. - powiedział puszczając mi oczko. Zaśmiałam się cicho po czym wraz z nowo poznanym kolegą udałam się do szatni, która bez szafek, ławek i wieszaków była salą na nowo zbierany sprzęt i inne rzeczy tego typu. Usiadłam na ławce w typowo męski sposób, co nie uciekło uwadze chłopaka, który uniósł brwi w zdziwieniu.
- Jesteś na prawdę dziwna. Głos nie pasuje do wyglądu, a te blizny.. - powiedział wskazując na mą twarz. Dotknęłam podgojonego policzka i uśmiechnęłam się lekko. No to zaczynamy przesłuchanie.
- Wiem, że jestem dziwna. Wiele osób mi to mówi, ale wiesz co? Lubię się wyróżniać. Nie jestem taka ponura jak inni. I tak mój głos nie pasuje za bardzo do wyglądu, ale wiedz, że umiem sprawić, że stanie się nieco do niego pasujący. Ale nie teraz. - powiedziałam przyglądając się Changminowi. Chłopak usiadł na podłodze przede mną po turecku po czym wlepił we mnie te swoje jasne oczy. Czułam się jak eksponat w muzeum.
- Co to za blizny? Z kim się biłaś? - spytał patrząc na mój policzek, a potem na prawą dłoń. Zaśmiałam się.
- Wiesz, kilkanaście dni temu spadłam wielkiego drzewa, przygniotła mnie gałąź i tak jakoś wyszło. A ręka? w przypływie emocji gwizłam nią w ścianę.. Kilka razy.. przez pewnego kretyna.. - powiedziałam, ściszając głos kończąc moją wypowiedź. No tak, ale ja mu przecież tak jakby wybaczyłam. Sehun nie będzie zadowolony. No tak, Sehun. I wczorajszy wieczór.. No nie, teraz będę sobie przypominać wszystko!
- Uuu, to grubo. Mam nadzieję, że do występu ci się zagoi. Czemu mam wrażenie, że cię znam skądś? - spytał drapiąc się po głowie. Uśmiechnęłam się lekko po czym wzruszyłam ramionami.
- Chodziłam do tego gimnazjum, może dlatego.- mruknęłam zerkając na okno umieszczona prawie pod sufitem. Dawno tu nie byłam, ale nic się nie zmieniło.
- Nie, ja tu nie chodziłem do gimbazy, jestem w drugiej klasie liceum. Gdzieś na necie cie widziałem ostatnio - powiedział patrząc na mnie. O rok starszy to fajnie, myślałam że.. Chwila, co ? Na necie? Niedobrze.. Moja skleroza mnie zabije.
- Ale jak to na necie? - spytałam starając się brzmieć naturalnie. Mimo to nie udało się i Changmin skrzywił się jakoś.
- Lubisz EXO? - spytał. Kiwnęłam ochoczo głową, nie wiedząc, że wpakowałam się w niezłą kupkę.
- Lukritao! Wiedziałem! - wykrzyknął klaszcząc w dłonie, lecz mina po chwili mun zrzedła. No tak, LKT jest FACETEM a ja jestem BABĄ. Ups. Jego źrenice rozszerzyły się dziwnie.
- Ej.. Ale ty jesteś kobietą.. A na insta wyglądasz na faceta.. W restauracji też ponoć brzmiałaś jak facet.. - zaczął majaczyć. Westchnęłam cicho. Zastanawiam sie, czy niektórzy ludzie mają w ogóle mózg.
- Mówiłam, że umiem zmienić głos na bardziej męski. Nie mów nikomu, okej? Nie chcę skandalu - powiedziałam grożąc mu palcem. Changmin zaśmiał się.
- Nie powiem, jak odpowiesz mi na kilka pytań. Skąd ich znasz, co łączy cię z Kyungsoo i Sehunem i gdzie oni teraz są? Przepadli gdzieś i nie wiadomo gdzie siedzą - powiedział wstając i siadając obok mnie. Prychnęłam cicho, po czym wzięłam głębszy oddech. On mi nie da spokoju, prawda?
- Znam ich przez własną ciekawość. Kyu to mój przyjaciel, a Sehun.. no jakby to powiedzieć, jestem z nim - powiedziałam, a Changmin wybuchł śmiechem. Nie wierzył mi chyba, jak Rin. I co? Miałam tam przywlec tego bencwała i pocałować go, by uwierzył? No chyba nie.
- Nie mogę ci powiedzieć gdzie są, to tajemnica. - dodałam na koniec, a Changmin jęknął smutno. Pewnie liczył, że wyśpiewam mu wszystko. O nie, aż tak głupia nie jestem, choć przyznaję, inteligencją nie grzeszę.
- Koniec tego dobrego. Dostaniesz autografy od nich jak się nie wygadasz. - powiedziałam wstając. Changmin zrobił to samo. Chciałam wyjść, jednak stanął przede mną. Spojrzałam na niego z dołu. Uśmiechał się dziwnie. Zmarszczyłam brwi.
- Zostańmy przyjaciółmi. Wtedy nic nie powiem. No i autografy mają być. - powiedział dumny z siebie i swojej mądrości. Prychnęłam cicho po czym odepchnęłam go na bok.
- Deal. A teraz marsz na próbę, nie mam wieczności. - powiedziałam stanowczo, a Changmin zagwizdał za moimi plecami.
- Ale się rządzi! Już cie lubie - powiedział podbiegając do mnie i obejmując mnie ramieniem. Westchnęłam zrezygnowana, po czym razem z tym przygłupem weszłam na salę. Były tam rozstawione tylko mikrofony, sprzęt muzyczny i odsłonięta ściana luster. Ach, czułam się jak rok temu. Zrzuciłam torbę z ramienia po czym podeszłam pewnym krokiem do mikrofonu. Changmin podszedł do drugiego. Rozejrzałam się, Hinami najwyraźniej nie było, tak przypuszczałam. Podeszła do nas Elizabeth.
- Hinami przesłuchałam wcześniej. Teraz wasza kolej. Lara, śpiewałaś coś w przeciągu ostatniego czasu? - spytała z uśmiechem. Kiwnęłam twierdząco głową.
- Tak, oczywiście - powiedziałam. Lizzy skierowała to samo pytanie do Changmina, on też powiedział że dużo śpiewał. Jestem ciekawa, jak śpiewa. Przecież mamy w końcu śpiewać razem, nasze głosy muszą pasować do siebie.
- To wybierzcie jakąś piosenkę z playlisty i zaśpiewajcie razem. - powiedziała kierując sie w stronę tancerki, która miała do niej jakąś sprawę. Chłopak podszedł do mnie.
- Lambert i Tove Lo? - spytał z tajemniczym uśmiechem. Uśmiechnęłam się dumnie, po czym kiwnęłam głową.
- Tylko nie umrzyj przez mój perfekcyjny angielski - dodałam, gdy wracał do swojego mikrofonu. Zaśmiał się, wybrał na wieży muzycznej odpowiedni numer utworu, a potem rozległa się znana mi melodia. Dawno nie słuchałam tego. Zaczynałam ja. Wzięłam oddech.
- Przypuszczam, że jesteśmy w dołku. Przypuszczam, że się wznieśliśmy. Nigdy nie uwierzysz, w to co słyszałam na linii. Wiem, że to złe. To staje się męczące. Jeśli rozpoczniemy walkę, dolejemy oliwy do ognia. - śpiewałam , zwracając na siebie uwagę wszystkich. Tylko Lizzy uśmiechała się dumnie. Cała panie Elizabeth, zawsze ze mnie dumna. Nagle dostałam zawału. Była kolej Changmina.
- Oh, bo wszystkie rzeczy, które powiedzieliśmy i zrobiliśmy; Poprzekręcane, źle ich wiodły; Wygląda na to, że cała miłość zniknęła. Straciliśmy to. Zostajemy zamknięci w naszych głowach, gadamy bzdury, aż do naszej śmierci, gadamy bzdury, aż do naszej śmierci - jego głos, to była petarda. Mocny, ale miał w sobie coś subtelnego. To będzie idealny duet, mówię wam.
- Dlaczego przejmujemy się plotkami, skarbie? Yeah, dlaczego przejmujemy się plotkami, kochanie? Oh~ ja nie muszę cię okłamywać, nigdy nie złamiesz mi serca; Yeah~ znajdziesz prawdę tu, w mych ramionach, Więc, powiesz mi, dlaczego przejmujemy się plotkami? - śpiewaliśmy refren razem, a na sali rozległy się owacje. Nauczycielka wyłączyła po refrenie podkład, po czym podeszła do nas, klaszcząc w ręce. Changmin roześmiał się i spojrzał na mnie. Tak, jak zwykle nie okazywałam ekscytacji.
- Brawo. Nie spodziewałam się, że aż tak pięknie będziecie brzmieć. To jest cudowne! - wykrzyknęła uradowana. Nie rozumiem jej radości, ale szanuję ją i doceniam.
- Słuchajcie, próby taneczne zaczną się, gdy z twoją ręką będzie ciut lepiej. W razie czego postaraj się bardziej wspierać na lewej ręce. Tak czy inaczej, dzisiaj przećwiczycie wasze solówki i duety. Najbliższa próba jest po jutrze. Jutro nie dam rady, bo przywożą scenę i trzeba będzie ją złożyć. Jak coś, poinformuję was mailem. A teraz ćwiczcie, ja posłucham i pogratuluję sobie geniuszu - powiedziała uradowana. Zaśmiałam się cicho, ona była niesamowita, taka radosna. Wraz z Changminem przećwiczyliśmy Airplanes, What Is Love i Moonlight. Wszystkim bardzo podobał się nasz duet, uważali, że to będzie najlepsze w tym występie. Nie byłam tego pewna, może Hinami jest lepsza ode mnie. Czas leciał, po przerwie na jedzenie zabraliśmy się za ćwiczenie solówek wokalnych. Moje struny głosowe od dawna nie były wystawione na taki wysiłek, mimo to byłam szczęśliwa. Moje myśli przestały krążyć wokół EXO, skupiałam się na głosie, występie i próbach. Każdą piosenkę śpiewaliśmy po max. 10 razy. Zaczynało zachodzić słońce. Sala opustoszała, zostałam tylko ja i chyab ktoś jeszcze, ale tajemniczy ktoś był w szatni. Przetarłam twarz dłonią, po czym zabrałam się za rozłączanie sprzętu. Nie było to jakoś trudne, ale skupienia wymagało, bo kabli było od chuja, za przeproszeniem. Nuciłam coś pod nosem, rozłączając mikrofony, głośniki i wieżę. Na salę ktoś wszedł. Odwróciłam głowę, by zobaczyć kto to. To był Changmin. Podbiegł do mnie i wsparł ręce o biodra.
- Pomóc sierotce Marysi? - spytał rozbawiony. Prychnęłam cicho. Zaczynał mnie irytować trochu.
- Nie trzeba, mam do czynienia z tym sprzętem ok kilku lat, wiem jak co się rozłącza Changie. - powiedziałam wyciągając ostatni kabel z kontaktu. Chłopak był zdziwiony takim obrotem spraw, pewnie myślał, że mnie wybawi z opresji, jak jakąś księżniczkę. A tu nic, sama się uratowałam, bez żadnego zasrańca na białym koniu, w zbroi z aluminium. Takie życie, cóż zrobić. Wyprostowałam się i przeciągnęłam z cichym pomrukiem. Bolały mnie plecy i ręka. Skierowałam sie do wyjścia, lecz zatrzymał mnie krzyk Changmina.
- Ej, dasz mi swój numer telefonu? - spytał. Odwróciłam się w jego stronę i zaśmiałam cicho. Nie wiem, w co on pogrywał, ale chyba nie chciałam w tym brać udziału. Chyba.
- A co? Podobam ci się? - spytałam dla żartu, a on zaśmiał się.
- A komu nie podobałaby się laska z takim głosem, wyglądem i niewyparzoną gębą? - spytał podbiegając do mnie z uśmiechem. Prychnęłam cicho rozbawiona. Changie, punkt dla ciebie.
- Uznam to z komplement. Daj mi swój, puszczę ci strzałkę jak będę coś chciała. Nie ma tak łatwo - powiedziałam z chytrym uśmiechem. Chłopak wpisał mi na telefon swój numer, ja go zapisałam i było po sprawie. Wzięliśmy swoje rupcie i opuściliśmy salę. Ku naszemu zdziwieniu, szkoła była już pusta. To oznaczało jedno. Nie mam jak wrócić do domu. Pięknie!
WOW! Proponuję więcej wydarzeń z siostra Lary, bo nie wiele o niej wiemy. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńRineł to nie główna postać, ale i tak będzie dużo wzmianek o niej ^^ i dziękuje! :)
Usuń