Dobry wieczór~! Przepraszam, że nie było wczoraj odcinka, ale byłam w Wawie cały dzień i wróciłam późno w nocy x.x Odcinek jest więc dzisiaj ^^
Zrezygnowana jęknęłam cicho, a Changmin zaczął sie śmiać. Na serio zaczynał mnie irytować. Zastanawiałam sie, czy zawsze ze wszystkiego tak się śmieje. Mimo to i tak gorszy był fakt, że gimnazjum było daleko od mojego domu, a ja nie byłam na siłach by iść pieszo. To na serio jest zrąbany dzień.
- I co teraz? - spytał Changmin, gdy już się ogarnął swój rechot. Zerknęłam na niego i poprawiłam torbę. Nie miałam żadnego pomysłu na to, comogę zrobić z tym fantem.
- Nie wiem, rodzice w pracy, dom daleko.. - powiedziałam cicho, na co zrobił smutną minkę.
- Ja mieszkam niedaleko. Chodź, będziesz szła ze mną dopóki nie dotrzemy do mojego domu. - powiedział kładąc mi dłoń na ramieniu. W sumie co miałam do stracenia? Nie mam zamiaru siedzieć tu do usranej śmierci. Z Chanem ubraliśmy się, po czym wyszliśmy z budynku. Alejką dreptaliśmy w stronę bramy, przy której ktoś stał z czarnym, pięknym motorem. Changmin rozdziawił paszcze.
- Wow, ale maszyna! - wykrzyknął zwracając na siebie uwagę tajemniczego kolesia. Przyglądał nam się chwilę, po czym ruszył w naszą stronę. Chłopak wystraszył sie i schował za mną. Co za ciota!
- I po co sie darłeś? - spytałam szeptem, a on tylko wzruszył ramionami. Tajemniczy mężczyzna był tuż przed nami. Zdjął kask, ujawniając swoją twarz. Parsknęłam śmiechem.
- Co tutaj robisz? - spytałam, a Jongin zaśmiał się. Unikałam jego wzroku jak ognia, jakby miało to mi jakkolwiek pomóc. Lecz i tak czułam motyle w brzuchu gdy był obok.
- To ja po ciebie przyjeżdżam, bo nie masz jak wrócić do domu,a ty zamiast podziękować od razu robisz przesłuchanie. - powiedział z uśmiechem. Pizdne mu kiedyś. Spojrzałam na Changmina, który stał zszokowany. Kai chyba oczekiwał, że rzucę mu się do kolan i zacznę gadać, jaki to on cudowny. Ale chwila, on jest cudowny.. Ech..
- Changie, wracaj do domu. - powiedziałam a on kiwnął niemrawo głową i wybiegł z placu. Dziwak. Przynajmniej nie domagał się dodatkowych wyjaśnień
- Skąd wiedziałeś że tu jestem? Czemu ryzykujesz przyjeżdżając po mnie? - spytałam szorstko. Kai wzruszył ramionami.
- Twoja siostra mi powiedziała, jest u nas. Poza tym, nikt się nie dowie, już to nikogo prawie nie ma. - odpowiedział. Zacisnęłam dłoń w pięść. Głupi bachor. A co bybyło jeśli jednak ktoś by tu był? Mielibyśmy oboje duże problemy.
- Nie musiałeś, dam sobie radę. - powiedziałam po czym wyminęłam go, lecz on złapał mnie za pasek od torby. Przygryzłam wargę po cym westchnęłam cicho, odwróciwszy się do niego. Pierwszy raz od dawna spojrzałam mu w oczy. Błąd. W mym ciele rozlało się lekkie ciepło, a krew paliła trucizna, zwana zauroczeniem.
- Nie dasz, dom masz daleko. Chodź już - powiedział po czym zaciągnął mnie do motocykla. Był piękny. Znaczy sie, motor. Chociaż Kai też.. Czy może być gorzej?
- No, wskakuj Luluś. Wiesz że ze mną nic ci nie grozi. - powiedział wsiadając na maszynę i założył kask. Prychnęłam cicho, po czym usiadłam za nim i też założyłam kask. Kai odpalił motor. Ciszę w okół rozerwał ryk silnika
- Złap mnie w pasie. - powiedział, a mnie przeszedł dreszczyk. Prychnęłam cicho po raz kolejny.
- No chyba cie pogrzało.. - mruknęłam zawstydzona. Krew w moich żyłach zaczęła płynąć znacznie szybciej. Kai zaśmiał się. Drgnęłam lekko. Jego śmiech jest tak piękny..
- Nie odstawiaj dram, to nic takiego. Chyba że wolisz spaść - powiedział. W sumie.. Czemu nie.
Dawno nie czułam jego bliskości, a teraz mogę użyć tego, jako pretekstu. Przecież ja tylko musiałam się go trzymać podczas jazdy. Oplotłam go ramionami w tali, uważając na ranną dłoń, przylgnęłam do jego pleców. Słyszałam bicie jego serca. Tak piękny dźwięk.. Me usta mimowolnie wygięły się w szeroki uśmiech. Wiedziałam, że to tylko pogorszy sprawę, ale tak za nim tęskniłam. Po chwili Kai powoli wyjechał z placu, a gdy wyjechał na drogę, przyśpieszył mocno. Ryk silnika i zawrotna prędkość były czymś pięknym. Uścisk wokół tali Kaia stał się mocniejszy. Przy nim czułam się bezpieczna, choć nadal w pamięci miałam jego słowa. Nim się i obejrzałam, wjechał na parking. Wyłączył silnik i zdjął kask. Odsunęłam się od niego niechętnie. Zdjęłam kask gdy zeszłam z motoru i położyłam go na nim. Kai odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął się szeroko. On jest tak idealny.. Odwzajemniłam nieśmiało uśmiech, ale po chwili spoważniałam.
- Nie zapominaj o tym co zrobiłeś - powiedziałam wbrew sobie. Mina mu zrzedła, kiwnął głową na znak zrozumienia. Zastanawiam się, czemu zawsze tak wszystko tak komplikuję, robie to czego nie chcę robić etc etc. To chore. A mimo to tak postępuję.
- Nie zapominam. Przepraszam - powiedział po czym zsiadł z maszyny. Podszedł do mnie i poczochrał moje włosy. Przymknęłam na moment oczy. Usłyszałam zamknięcie drzwi. Ktoś wyszedł przez dom.
- Odsuń się od niej - rozległ się ostry rozkaz Sehuna. No to dupa. Kai zaśmiał się. Mam przesrane..
- Bo co? Spokojnie, nic takiego nie robimy - powiedział zabierając rękę z mojej głowy. Sehun podszedł do mnie, przyciągnął mnie do siebie po czym złożył na mych suchych wargach subtelny całus. Czułam się z tym źle. Zwłaszcza po naszej ostatniej.. Hmm "rozmowie". Kai warknął cicho po czym szybkim krokiem wlazł do garażu prowadząc swoją czarną bestię. Sehun zaśmiał sie cicho.
- Niech idzie sie zabawiać z innymi laskami.. - mruknął, a następnie pocałował mnie w czoło.
- Chodźmy do domu - powiedziałam cicho, po czym ruszyłam w stronę villi, wskoczyłam na werandę i wraz z maknae weszłam do domu, gdzie już w korytarzu było czuć cudowny zapach.
- Co tak pięknie pachnie? - spytałam ściągając buty i kładąc obok nich torbę.
- Dyo hyung zrobił zapiekanki na obiad. - powiedział Sehun. Razem poszliśmy do kuchni, gdzie siedział Kyungsoo, Rin oraz Chen. Wszyscy spojrzeli na mnie gdy weszłam do kuchni. Podeszłam do Kyungsoo, a po drodze przybiłam pione z Chenem. Przytuliłam Kyu mocno, a ten zaśmiał się uroczo.
- Stęskniłam się - mruknęłam. Dyo poklepał mnie po plecach, po czym odsunął się.
- Ja też. A teraz siadaj, zaraz dam ci obiad - powiedział, a ja usiadłam obok Rin, która siedziała jak na szpilkach. Spojrzała na mnie po czym przysunęła sie nieco bliżej.
- Dlaczego tak sie tu zachowujesz? Powinnaś być bardziej.. No wiesz - szepnęła cichutko. Uśmiechnęłam sie mimowolnie.
- Nie mam ku temu powodów. Jesteśmy tu sami, a oni wszyscy są mi bardzo bliscy - odpowiedziałam cicho. Ona kiwnęła głową i wyprostowała się. W tym czasie Kyungsoo dał mi jedzenie. Zaczęłam jeść podłużne zapiekanki, które tak jak zwykle okazały się pysznościami. Musi nauczyć mnie tak gotować. Po zjedzeniu wstałam i włożyłam pusty talerz i kubek po herbacie do zlewu.
- Jakieś plany na dzisiaj? - spytał Chen. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam sie lekko.
- Nie wiem, może w coś pogramy? - spytałam przeciągając sie.
- Odpada. Suho, Xiumina i Yixinga nie ma. Bez nich to nie to samo. - powiedział Dyo. Kiwnęłam głową. Szkoda. Tak czy inaczej, na pewno coś będziemy robić. W tym momencie podszedł do mnie Sehun.
- Idziesz na górę? - spytał z lekkim uśmiechem. Przygryzłam lekko wargę, zgodziłam sie. Głupio sie czuje przez to wczorajsze. Mało tego, przez ten pieprzony motor i Jongina znowu czuje sie jak gówno. Po co z nim jechałam, wróciłabym na pieszo i przynajmniej nie przywoływałabym w myślach tego uczucia, jak to fajnie było się do niego kleić. Sehun, help. Wraz z maknae poszliśmy do pokoju. Nie było reszty jego lokatorów, więc mogliśmy na legalu tam siedzieć. Sehun zamknął za sobą drzwi na klucz, po czym, odwróciwszy sie twarzą do mnie, złapał mnie za lewą dłoń. Przyciągnął do siebie i wpił się w moje usta tak gwałtownie, że omal nie pisnęłam zaskoczona.
Wykorzystując moment zaskoczenia, od razu pogłębił pocałunek. Przeszył mnie dreszcz. Nie przerywając tego, przyszpilił moje ciało do ściany. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Podobała mi się taka brutalność. Przygryzł moją dolną wargę dość mocno, jęknęłam cicho. Na szczęście nie poczułam metalicznego posmaku krwi. W miarę moich możliwości oddawałam pocałunki, co spodobało mu się. Poczułam jego dłoń na moim policzku. Powoli zsuwała się na moją szyję. Drgnęłam lekko. To mój słaby punkt. Wplotłam place w jego brązowe włosy i pociągnęłam je lekko. Pocałunek zawibrował rozkosznie od jego słodkiego jęku. Sehun przerwał pocałunek, oboje cicho sapaliśmy. Spojrzał mi w oczy. Jego spojrzenie przesiąknięte było pożądaniem. Nie zarumieniłam sie. Dziwne. Maknae szybkim ruchem przybliżył swe usta do mojej szyi. Tylko nie tam.. Poczułam jak swoim językiem przesuwa po mojej tętnicy. Przygryzłam wargę, by nie wydawać z siebie żadnych głośniejszych dźwięków, lecz mimo to i tak moje usta opuścił cichy jęk. Sehun ugryzł mnie lekko, przez co szarpnęłam się zaskoczona, po czym ucałował tamto miejsce. Przymknęłam oczy, a on robił mi co i rusz kolejną malinkę. Kąsał, lizał, całował moją szyję, doprowadzając mnie do ekstazy.
- Jesteś moja.. Rozumiesz? - szepnął mi na ucho, muskając je ustami. Przez kręgosłup przeszedł mi potężny dreszcz, podobny do impulsu elektrycznego. Jęknęłam cicho, a Sehun zaśmiał się i spojrzał mi w oczy.
Oddychałam ciężko, nadal analizując to, co się wydarzyło. Maknae cmoknął krótko moje usta i uśmiechnął się uroczo. Stałam tak przy tej ścianie, ledwo utrzymując się w pionie.
- O mój boziu.. - szepnęłam do siebie, robiąc krok w przód. Nogi miałam jak z waty. Prawie straciłam równowagę, ale Sehun złapał mnie w talii.
- No już, trzymam cie - powiedział ze śmiechem. Gdy poczułam się lepiej, o własnych siłach podreptałam do łóżka. Usiadłam na nim i spojrzawszy na siadającego Sehuna westchnęłam cicho. Co to w ogóle było.. Poczułam, jak przysuwa się do mnie.
- Nie zbliżaj sie do Jongina - powiedział wpatrując się na ścianę. Jego głos był ochrypły, ton nieznoszący sprzeciwu.
- No okej, postaram sie.. - odpowiedziałam cicho, po czym wstałam z łóżka. W połowie drogi do drzwi Sehun złapał mnie za rękę i pociągnął mocno w tył, w wyniku czego upadłam na łóżko. Maknae, wykorzystując moment zaskoczenia usadowił się między moimi nogami i trzymał mnie za przedramiona. Wystraszyłam się nieco, a Sehun patrzył mi w oczy tak intensywnie, że czułam jakby czytał mi w myślach.
- Nie zbliżaj się do niego. Nie widzisz co on robi? Masz mnie Lu. Zapomnij o nim. Jesteś moja, rozumiesz? - powiedział z poważnym wyrazem twarzy. Kiwnęłam lekko głową na znak zrozumienia. Już w tamtym momencie powinna zapalić mi się czerwona lampka, ale ja jak to ja dalej nic nie czaiłam.
Maknae uśmiechnął sie lekko po czym cmoknął mnie w usta i zszedł ze mnie, by móc położyć sie o bok i mnie przytulić. Wtuliłam sie w niego, a w myślach pojawił sie moment jazdy na motorze. Ciężko będzie trzymać się od Kaia z daleka, zwłaszcza gdy mu przebaczyłam. Sehun jak sie dowie nie będzie zadowolony.. Ale przecież ja z Kaiem nie będziemy już tak blisko jak kiedyś, nadal pamiętam o tym, co powiedział. Poza tym, mam już chłopaka. Moje myśli tradycyjnie krążyły wokół Kaia, wyłączyłam się totalnie. Sehun po jakimś czasie usnął, a ja wyswobodziłam sie ostrożnie z jego uścisku. Nakryłam go kocem, po czym po cichu otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Pozaglądałam do każdego pokoju, część chłopców kimała, albo była zajęta, albo ich nie było.
Zeszłam znudzona na dół i rozejrzałam się. Nie wiem nawet czemu zaczęłam się szwendać po domu,o dziwo wszędzie jeszcze nie byłam. Moją uwagę przykuło zejście do piwnicy, schowane za schodami na górę. Nacisnęłam klamkę, weszłam do środka. Zeszłam na dół po kilkunastu schodkach, po czym weszłam do pomieszczenia. Zdziwiłam się nieco. Czyżby to tutaj była jednak sala taneczna? Wcześniej chyba była na górze, przenieśli ją? Najwyraźniej. Sala była duża, wielkości salonu. Dwie ściany pokryte były lustrami, w kątach stały głośniki, pod jedną ścianą była kanapa i lodówka. Przez myśl przeszedł mi głupiutki pomysł. Podbiegłam do sprzętu i sprawdziłam, czy w napędzie wieży jest jakaś płyta. Była jedna, akurat MAMA. Nie powinni się pobudzić, zwłaszcza jeśli sala jest w piwnicy. Zdjęłam koszulę i zawiązałam ją sobie w biodrach. Dawni nie tańczyłam, ale muszę zacząć ćwiczyć. Przecież mam występ niedługo. Ręka nie może mi przeszkodzić. Włączyłam sprzęt i odpaliłam tytułowy utwór. Zaczęłam tańczyć, przypominając sobie od razu każdy, najdrobniejszy element choreografii. Taniec w takiej sali był inny niż w domu, lustra ułatwiały sprawę. Ruchy moich bioder, nóg, rąk, całego ciała zgrywał się z piosenką. Serce biło szybciej, na czole pojawiał się pierwszy pot. Kolej na History. Mój ulubiony układ. W sali oprócz muzyki słychać było tylko jeszcze mój szybki oddech,szelest ubrań oraz ciche nucenie utworu. Jest dobrze. Nadszedł moment tej pięknej solówki Suho. W tym momencie wykonałam swój ulubiony krok, nieobecny w oryginale. Moje biodra kołysały się ponętnie do przodu i tyłu w rytm jego śpiewu. Ten krok kiedyś gdzieś wypatrzyłam i tak jakoś w nawyk mi weszło wykonywanie go w tym momencie piosenki. To było coś. Odpłynęłam totalnie, muzyka mnie odurzyła.
- Łał.. Jestem pod wrażeniem - usłyszałam czyjś głos. Podskoczyłam wystraszona i spojrzałam w kierunku schodów. Kaktus ci w dupe, Jongin. Szybko podbiegłam do sprzętu i wyłączyłam muzykę. Poczułam się tak zażenowana, jak nigdy w życiu. Rzuciłam mu obrażone spojrzenie.
- Co ty tutaj robisz? - spytałam poddenerwowana. Kai zaśmiał się i podszedł bliżej. Wcale mi to nie pomogło.
- Mam ochotę zadać to samo pytanie Lu - odpowiedział. Prychnęłam cicho ocierając pot z czoła.
- Po co przyszedłeś? - spytałam. Wzruszył ramionami po czym przeczesał włosy palcami.
- Przyszedłem poćwiczyć. Ale nie wiedziałem że tutaj jesteś. I że tak dobrze tańczysz - powiedział z uśmiechem. Pewnie bym sie zarumieniła, ale i tak byłam czerwona ze zmęczenia.
- Nie jest ci źle tańczyć z tą ręką? Musi być ci ciężko - rzekł wskazując na rękę w bandażu. Wzruszyłam ramionami.
- Po prostu chce ćwiczyć, to żaden problem. - powiedziałam siląc się na uśmiech. Kai podszedł jeszcze bliżej i zmierzył mnie wzrokiem. Aż mnie dreszcz przeszedł.. Zabijcie mnie.
- W takim razie co powiesz na to, byśmy razem potańczyli? - spytał z lekkim uśmiechem. Uniosłam lewą brew ku górze.
- Oferujesz mi prywatne lekcje tańca czy co? - spytałam rozbawiona. Kai uśmiechnął się tajemniczo.
- Tak. I to takie, o których nawet nie marzyłaś.- rzekł mijając mnie, przy okazji ocierając swoją dłonią moją dłoń. Pakowałam sie w kłopoty, ale wiecie co? Worth it.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz