Siedzieliśmy na kanapie, a Baekhyun podłączał konsolę. Podał mi jeden kontroler. Wzięłam go niepewnie i patrzyłam jak wpycha się między Laya a Suho. Skompromituję się, jedyne w co ja gram to The Binding of Isaac: Rebirth. I to na klawce. No i w osu czasem. I tyle, nic więcej. Patrzyłam na ten kontroler jakbym chciała dostrzec w nim sens istnienia. Nagle poczułam dźgnięcie w bok. O mało nie zleciałam z kanapy, a wydarłam sie jakby mnie zabijano. Spojrzałam na sprawcę tego niecnego czynu.
- Tak sie zwiesiłaś że myślałem że kimasz - powiedział Chanyeol ze śmiechem. Mruknęłam coś pod nosem po czym spojrzałam wyczekująco na Baekhyuna.
- To ten no.. - zaczęłam się jąkać. Baekhyun zaśmiał sie, jak i reszta. Zarumieniłam sie lekko i znów wbiłam wzrok w kontroler. Nie zauważyłam nawet jak ktoś wepchał się między mnie, a Chanyeola. Nie podnosiłam wzroku, bo nie chciałam aby zauważyli moje rumieńce. Jak ja siebie nienawidzę. Poczułam jak ktoś delikatnie łapie moją dłoń i zabiera kontroler.
- Zagram raz z Baekhyunem, a ty sie przyglądaj. - usłyszałam głos. Spojrzałam na autora tych słów teraz obok mnie siedział Kai. Uśmiechnął sie szeroko i dźgnął mnie w policzek palcem.
- Burak - powiedział z uśmiechem. Zarumieniłam sie jeszcze bardziej i zasłoniłam policzki dłońmi. Oni są źli. Bardzo. Przyglądałam sie grze między Baekhyunem a Kaiem, zerkając na kontroler aby obczaić co się robi danym przyciskiem. Baekhyun gra ponoć dużo w strzelanki, ale Kai teraz go rozgromił. Siedział gdzieś cicho i gdy tylko Hyunnie się pojawił, to od razu go zabijał.
- Weź mi daj wygrać, to ja jestem królem gier! - wykrzyknął oburzony Baekhyun. Kai zaśmiał sie tylko.
- Nie, muszę pokazać co umiem. Nie moja wina że lamisz. - powiedział wracając do gry.
- Dobra, ten kto teraz przegra kupuje wygranemu wołowinę. - powiedział Baekhyun zapatrzony w telewizor. Chanyeol się zaśmiał i szturchnął go w nogę.
- Kai sie naje przynajmniej - powiedział bardzkiej do Laya niż do Hyunniego. Chłopcy zaśmiali się, ale potem siedzieli już cicho, obserwując uważnie pojedynek mistrzów. Baekhyun porozstawiał gdzieś miny tak, by Kai mimo tego że widział jego grę, ich nie znalazł. Kai natomiast wybrał jąkać dziwną lokalizację do schowania. Baekhyun szukał gdzie on może być, ale chaszczy na tej mapie było na prawdę dużo. Gdy znalazł się na jakimś bagnie, z trawy wyskoczył Kai i zastrzelił go, wygrywając pojedynek. Podskoczył na kanapie zadowolony, a reszta zespołu pocieszała pogrążonego w smutku Hyunniego. Sehun wychylił sie z tego motłochu i sięgnął ciastko.
- To teraz Lu pokaże co potrafi. - powiedział zadowolony. Przełknęłam głośno ślinę.
- Czy.. Czy ja na serio muszę? - spytałam nerwowo patrząc na nich.
- Tak musisz. Podniesiesz Beakhyuna na duchu gdy przegrasz - powiedział Chanyeol. Warknęłam cicho. No ale co się oszukiwać, on na pewno wygra. Wzięłam niepewnie kontroler z rąk Kaia. Ten spojrzał na mnie i uśmiechnął sie lekko. Zacisnął dłoń w pieść i szepnął "fighting". Uśmiechnęłam sie leciutko, w duchu nadal bojąc sie jak siostra pająka pod łóżkiem. Hyunnie wybrał inną mapę i zestaw broni. Rozpoczęła się gra. Chodziłam powoli po mapie, rozglądając się , czy czasem nie widać gdzieś Baekhyuna. Po chwili łażenia wpadłam na mało ambitny pomysł. Zaczęłam biec na bagna. Nagle przede mną, niczym spod ziemi, wyrósł Hyunnie.
- Nie żyjesz - wykrzyknął podjarany, strzelając we mnie. W ostatniej chwili uskoczyłam w bok, przez przypadek klikając przycisk strzału. Nie wiem jakim cudem, pocisk trafił wroga w tors. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Jak ty to.. - wymamrotał Hyunnie. Spojrzałam na niego a potem na kontroler i potem znów na niego.
- Tak jakoś.. - zaczęłam się tłumaczyć. Boże, nie patrzcie sie tak na mnie. Ja tu zaraz umre. Moje mięśnie napięły sie jak struna a mnie sparaliżował stres.
- Lukri, spokojnie. - powiedział Chen śmiejąc sie. Spojrzałam na niego smutno.
- To nie fair, oszukiwałaś pewnie! - wykrzyknął Baekhyun. Lay trzepnął go w głowę, szepcząc coś na ucho. Wstałam z kanapy i odłożyłam kontroler na miejsce gdzie wcześniej siedziałam.
- Idę do łazienki.. - mruknęłam bardziej do siebie niż do nich. Pobiegłam na schody, weszłam na nie i wskoczyłam na górę. Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w środku wyciągając klucz z zamka i kładąc do na szafce. Usiadłam przy wannie i podkuliłam nogi pod brodę. Wiem, debil ze mnie. Ale no.. Ja nie umiem grać, a oni umieją. Oni są super, ja nie. Do pięt im nie dorastam. Lepiej by było gdybym nigdy nie wychodziła z pokoju. Zdjęłam okulary i położyłam je na brzegu wanny. Przetarłam twarz dłonią i wzięłam głęboki oddech, próbując uspokoić szybko bijące serce i powstrzymać łzy. Żałosna jestem. Oparłam ramiona o kolana, a głowę o ramiona. Zamknęłam oczy. Mam dość. Wszyscy sie ze mnie śmieją. Jestem do dupy. Cieple słone kropelki zaczęły spływać po piekących, czerwonych policzkach. Otarłam je szybko, ale pojawiły sie kolejne. Dlaczego ja zawsze ryczę jak mam nerwy? To jest takie dupne no! Warknęłam cicho, jak to mam w zwyczaju. Usłyszałam ciche pukanie w drzwi.
- Halo? Lu? Wszystko okej? - usłyszałam czyjś głos, ale przez drzwi nie byłam w stanie zgadnąć do kogo on należał. Nie odpowiedziałam. Nacisnął na klamkę, chcąc otworzyć drzwi, lecz były zamknięte.
- Otworzysz? - spytał cicho, że ledwo go usłyszałam. Wstałam powoli i podeszłam do drzwi.
- Chcę tylko porozmawiać - powiedział. Wzięłam klucz z szafki i wsunęłam go w zamek. Przygryzłam lekko wargę i przekręciłam go. Odsunęłam się z powrotem pod wannę. Do łazienki wszedł tajemniczy ktoś. Patrzyłam na swoje ręce nie patrząc na niego. Zamknął za sobą drzwi i usiadł obok. Zaczęłam bawić się nitką wystającą z przetarć spodni.
- Spójrz na mnie - powiedział cicho. Przygryzłam wargę i spojrzałam w przeciwną stronę.
- Lu.. Proszę - powiedział wyciągając rękę w moją stronę. Chwycił mnie za podbródek i skierował moje spojrzenie na siebie. Tak jak przypuszczałam. To był Dyo.
- Płakałaś? - spytał puszczając moją twarz. Szybko otarłam łzy i zaczęłam patrzeć na wzór na jego bluzie.
- Nie ważne. - mruknęłam cicho. Dyo westchnął po czym poprawił włosy.
- Baekhyun zawsze tak ma. Nie przejmuj sie nim - powiedział. Spojrzałam na niego, uśmiechał się delikatnie.
- Nie chodzi o niego.. Nie no, po części tak ale.. - zaczęłam się plątać, co wprawiło mnie w większą frustrację. Zakryłam twarz dłońmi.
- Tak więc o co? - spytał zaciekawiony. Usiadł wygodniej na przeciwko mnie.
- O wszystko.. - mruknęłam - Nie jestem taka jak wy.. Nie pasuje do was - powiedziałam patrząc gdzieś w bok. Dyo kiwnął głową.
- Tu nie chodzi nawet o tą grę. Cały czas sie kompromituje. - dodałam smutno. Podrapałam sie nerwowo po karku.
- Lara, nie mów tak nawet. Nie jesteśmy idealni.Nikt nie jest mistrzem wszystkiego. Ja nie umiem w zupełności grać na konsoli - powiedział z uśmiechem. Spojrzałam na niego smutno.
- Ale ty masz cudowny głos - powiedziałam po czym zarumieniłam sie mocno. To takie żałosne. Dyo zaśmiał sie cicho.
- Dziękuje. Ja natomiast jestem ciekaw twojego. - powiedział z uśmiechem. Prychnęłam cicho.
- Gdyby to jeszcze było czym sie pochwalić.. - mruknęłam zawstydzona. Dyo znów sie zaśmiał.
- Eee tam, pozwól że ja ocenie. - rzekł. Westchnęłam cicho.
- Może gdy będę w lepszym stanie.. - powiedziałam - Zaśpiewam ci kiedyś, obiecuje - dodałam po chwili, nie wiedząc nawet w jakie bagienko siebie wciągnęłam. Dyo uśmiechnął sie szeroko.
- Trzymam cie za słowo - powiedział zadowolony.
- A teraz nie smutaj mi tu. Pogadam z chłopakami aby byli wyrozumiali dla ciebie - dodał po chwili.
- Nie, jest okej. Na prawdę. To moja wina - odparłam. Dyo westchnął tylko. Wzrok znów wbiłam w swoje dłonie. Żałosne. Poczułam jego dłoń na mojej głowie.
- Spokojnie Lara. Jest już dobrze. Wiedz że ja nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób ci dokuczać. - powiedział. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam sie lekko. Ten natomiast wyszczerzył sie szeroko.
- No, jest dobrze - powiedział czochrając moje szare włosy.
- Dziękuję Dyo - mruknęłam cicho z lekkim uśmiechem. Ten zaśmiał się tylko i wstał. Wyciągnął dłoń w moją stronę. Złapałam nią i wstałam z jego pomocą. Poprawiłam bluzę i spojrzałam na niego.
- To co teraz? Boje sie tam iść.. - mruknęłam zawstydzona. Dyo rozejrzał sie po łazience.
- Wiesz, łazienka to nie za dobre miejsce na rozmowy. Jeżeli chcesz to pójdziemy do któregoś pokoju. Ale nie chce sie narzucać, nie żeby coś.. - zaczął sie plątać. Zupełnie jak ja. Uśmiechnęłam się nieco szerzej.
- Spokojnie.. Ale co na to reszta EXO? - spytałam wsuwając dłonie w kieszenie spodni.
- Mam pomysł. Przyśle do ciebie naszą mamę. - powiedział Dyo. Ma na myśli Suho? No tak, to on zawsze pocieszał Tao i innych. To było takie urocze.
- Nie wiadomo czy będzie chciał przyjść.. - powiedziałam cicho.
- Będzie chciał. Polubił cie, jak wszyscy z resztą. - rzekł. Zarumieniłam sie nieco. EXO mnie lubi. Moge umrzeć w spokoju.
- No dobrze.. A co z tobą? - spytałam patrząc na niego. Ten uśmiechnął sie lekko
- Ja chciałem tylko sprawdzić czy wszystko okej i cie pocieszyć. Jak widać, udało mi sie - powiedział z uśmiechem. Kiwnęłam twierdząco głową i uśmiechnęłam sie lekko. Wyszliśmy z łazienki. Dyo zaprowadził mnie do pokoju który należał po części do Suho, Sehuna i Chenyeola. Usiadłam na podłodze pod ścianą.
- To ja lecę po mamę - powiedział i wybiegł z pokoju. Ja sobie siedziałam i nasunęłam bluzę na nos, delektując sie jej, niestety coraz słabszym, męskim zapachem. Tak wiem, dziwna jestem. Po chwili ktoś wszedł do pokoju. Uniosłam głowę do góry. To nie był Suho. To był Sehun.
HADJASDJS TAKI PIĘKNY ROZDZIAŁ,BOZE AZ MI LZY POLECIALY
OdpowiedzUsuńBEKON TY GLUPI NO NO PAPCIU!
JEZU D.O TAKI SLODKI SHGASJS
SEHUN O TAK, BOZE KOBIETO CZEKAM NA NASTEPNY
D.O jest taki słodziutki *-*
OdpowiedzUsuńSehun ooooooooooo *,* nie mogę się doczekać następnego <3
Jeżeli dobrze pójdzie to dzisiaj będzie drugi! :D dziewczyny, nie macie pojęcia jaki mam zaciesz z waszych komentarzy :'D
OdpowiedzUsuń